Ocena brak

D'ALEMBERT I POZYTYWIZM

Autor /Grzes56 Dodano /31.05.2011

W XVIII wieku znalazła się również grupa uczonych, która zajęła stanowisko najwięk­szej ostrożności i ograniczyła zakres naukowych dochodzeń, byle osiągnąć w nich zupełną pewność. Fakty były dla nich jedynym przedmiotem nauki i filozofii. Stanowisko to, któremu XIX w. dał nazwę pozytywizmu, zostało zainicjowane w XVIII w., koło połowy stulecia we Francji, a głównym jego przedstawicielem był wtenczas d'Alembert.

ŻYCIE. Jean Lerond d'Alembert (1717-1783), syn nieślubny arystokratycznych rodziców, wychowany był przez ludzi prostych i ubogich. Życie spędził w Paryżu. Jako umysł twórczy w dziedzinie nauk ścisłych, wybił się w młodym wieku; nie mając 24 lat został członkiem Akademii! Nauk. Był typem uczonego-akademika, przedstawicielem nowożytnej formy współpracy naukowej, dokonującej się nie w szkole i nie w klasztorze, lecz w zrzeszeniu specjalistów. Od 1762 r. jako stały sekretarz Akademii Francuskiej był głównym kierownikiem jej spraw, a będąc również członkiem akademii zagranicznych i mając stosunki naukowe z najwybitniejszymi uczonymi świata, stał się żywym ośrodkiem ówczesnej nauki. Jego zainteresowania naukowe były wszechstronne; wrogowie żartowali, iż

był pierwszym literatem między uczonymi i pierwszym uczonym między literatami; fak­tycznie był jednym z pierwszych zarówno wśród tych, jak i wśród tamtych. Był, wraz z Diderotem, inicjatorem Wielkiej Encyklopedii; stanowiła ona zadanie odpowiednie dla jego encyklopedycznego umysłu; dała mu też pierwszą sposobność do sformułowania poglądów filozoficznych. Od skromnego i ubogiego życia, oddanego nauce, nie oderwały go najponętniejsze oferty monarchów. A tragiczne przejścia uczuciowe nie zdołały złamać jego zdolności do pracy.

PISMA FILOZOFICZNE d'Alemberta są nieliczne w porównaniu z jego pismami z zakresu nauk ścisłych. Główne są dwa: Wstęp w Encyklopedii (Discours preliminuire) 1751, oraz Essai sur les elementu ile philosophie. 1759.

POPRZEDNICY. Doktryna d'Alemberta należy do dziejów empiryzmu, ale empiryzmu raczej typu Bacona niż Locke'a. miała bowiem charakter metodologiczny, nie epistemologiczny. i operowała faktami przyrodniczymi raczej niż psychologicznymi.

Rozwój empiryzmu nowożytnego stopniowo zmierzał ku (zwanemu tak od czasów Comte'a) pozytywizmowi: ku oczyszczeniu wiedzy ze składników niepewnych i ogra­niczeniu jej do badania faktów; tego szeregu rozwojowego najważniejszymi przed d'Alembertem ogniwami byli: Hobbes, Newton, a zwłaszcza Hume. Pojmowanie własnych kon­strukcji jako hipotez przez Hobbesa, wyrzeczenie się hipotez przez Newtona, ograniczenie przez Hume'a nauki do badania faktów - to były główne ogniwa rozwoju, który dopro­wadził do d'Alemberta (a później jeszcze do Comte'a).

ORIENTACJA FILOZOFICZNA. D'Alembert był wybitnym matematykiem; ma­tematyka i fizyka matematyczna stanowiły źródło jego filozofii. Nie był filozofem zajmują­cym się nauką, lecz - jak Newton - uczonym, który badania naukowe uzupełniał przez refleksje filozoficzne.

Pozytywizm wyszedł ze środowiska uczonych pracujących na polu nauk ścisłych, podobnie jak materializm wyszedł z kół lekarskich. Nauki ścisłe rozwijały się świetnie we Francji XVIII wieku; w Paryżu w niewielkim okresie dwóch pokoleń działali Maupertuis. d'Alembert, a następnie Laerange, Condorcet, Łapiące, Monge. Niektórzy z nich w roz­ważaniach swych obejmowali także filozofię, którą chcieli udoskonalić korzystając w niej ze zdobyczy nauk ścisłych. Większość ich była jednak daleka od pozytywizmu: przeciwnie, ich poglądy naukowe splatały się, jak niegdyś u Newtona, z poglądami religijnymi. Np. Maupertuis korzystał ze swej zasady „najmniejszego działania", by wykazywać, że świat jest dziełem mądrości Bożej, a w podobny sposobi Euler posługiwał się swą zasadą maksi­mów i minimów. Przemiany w sposobie filozofowania matematyków dokonał dopiero d'Alembert, który był w jednej osobie matematykiem i encyklopedystą.

POGLĄDY. 1. pozytywistyczna koncepcja nauki. Dążeniem d'Alemberta w nauce było bezwzględne ograniczenie jej do twierdzeń zupełnie pewnych: pewność zaś widział wyłącznie w faktach. W tym solidaryzował się z empiryzmem. Ale widział pewność przede wszystkim w faktach zewnętrznych, a tym różnił się od większości empirystów. Albowiem filozofia nowożytna, chcąc zachować charakter zupełnie faktyczny, wycofywała się najczęściej na pozycję psychologiczną, ograniczała się do faktów psychicznych, zajmowała się nie rzeczami, lecz naszymi wyobrażeniami o rzeczach; filozofia empiryczna sta­wała się w XVIII w. najczęściej teorią umysłu ludzkiego. W przeciwieństwie do tej subiek­tywnej postawy filozofia d'Alemberta miała postawę obiektywną; nie godziła się z twier­dzeniem, że natura naszej jaźni jest lepiej nam znana - od natury rzeczy, acz było to twier­dzenie tak powszechne w nowożytnej filozofii, że co do niego godziły się nawet wrogie obozy, empiryzm z kartezjańskim racjonalizmem. Ta postawa obiektywna, w połą­czeniu z ograniczeniem nauki do faktów, stanowi istotę poglądu, który w XIX wieku nazwano „pozytywizmem".

D'Alembert, prawdziwy pozytywista, nie traktował ograniczenia tego jako rezygnacji z wyższych aspiracji nauki; przeciwnie, wiedza faktyczna jest najdoskonalszą wiedzą, jaka być może; wszelkie inne aspiracje są złudne. Należy też trzymać się faktów i nie wy­głaszać hipotez. Nie należy myśleć o dociekaniu „istoty bytu" i „pierwszej przyczyny". Należy wyłączyć z nauki wszelką metafizykę. I nie tylko metafizykę idealistyczną; spostrzegł, że i materializm jest tak samo metafizyką, przekraczającą fakty doświadczenia. Nie tylko filozofia dawnego typu, ale też i nowa filozofia encyklopedystów wydawała mu się nieoględna i dogmatyczna. Uważał, iż jego stulecie niesłusznie poczytuje siebie za „filozoficzne". Dawna filozofia zbyt wiele twierdziła, nowa znów za wiele zaprzecza; tamta wyliczała własności Boga, ta głosi, iż Boga nie ma; tamta budowała naukę o duszy, ta zaprzecza istnieniu duszy. D'Alembert zaś rozumiał, że zaprzeczanie może być tak samo dogma­tyczne jak twierdzenie; kto przeczy, tak samo angażuje się jak ten, kto twierdzi. On zaś nie chciał się angażować w kwestiach, które nie mogą być rozważane empirycznie. Pisał kiedyś do Woltera: „W metafizyce nie nie zdaje się być bardziej rozsądne niż tak".

Inna rzecz, że zadanie nauki nie wyczerpuje się prostym zbieraniem faktów: należy do niej zestawianie faktów w szeregi, dochodzenie praw rządzących faktami. Fakty stanowią jedyny materiał nauki, ale celem jej jest rozumowe ich ujęcie.

2. pozytywistyczna koncepcja filozofii. I filozofia również traktuje o faktach - inaczej nie byłaby nauką. Przedmiotem jej nie jest wszakże taka czy inna dziedzina faktów, gdyż wszystkie fakty są opracowywane przez nauki szczegółowe. Filozofia jest niejako nauką drugiego stopnia, traktującą o faktach już opracowanych przez inne nauki i dokonującą na ich podstawie syntezy. Toteż możliwa jest tylko w łączności z naukami szcze­gółowymi. A łączność ta gwarantuje związek z doświadczeniem i broni przed błąkaniem się na drogach spekulacji. Oparcie filozofii na wynikach nauk szczegółowych było zupełnie nowożytną jej koncepcją, rozwiniętą przez pozytywizm. Filozofia przestała być nauką o bycie i stała się nauką o zasadach nauk. Zasady nauk pozytywizm pojmował również jako fakty, tylko fakty proste i ogólnie uznane (faits simples et reconnus).

Tak pojęta filozofia, operująca zasadami wszystkich nauk, nabrała charakteru ency­klopedycznego. I szczególne znaczenie osiągnęło w niej zagadnienie klasyfikacji nauk. Encyklopedyści nawiązali w tym punkcie do Bacona, ale d'Alembert (w później­szym dziele) wytworzył samodzielną klasyfikację. Miała ona podstawę genetyczną, układała nauki w tym porządku, w jakim zdobywa je rozwijający się umysł, tj. w porządku zwiększającej się abstrakcyjności.

3. fragmentaryczność wiedzy i jej społeczne i biologiczne uwarunkowanie. Wiedza nasza jest fragmentaryczna: „W tysiącu miejsc przerwany jest łańcuch prawd". Należy więc zrezygnować z systemu. Środki naszego umysłu są zbyt słabe, by pozwalały poznać nieskończenie złożony wszechświat. Natomiast za dużo znów zaprzeczają ci,

którzy twierdzą, iż wiedza jest niemożliwa; boć faktycznie istnieje. Nieoględni są również i ci, co wytyczają nauce granice. D'Alembert wystrzegał się i tu stanowczych zaprzeczeń, tak samo jak stanowczych twierdzeń; nie poddał się pokusie wyznaczenia granic, poza które umysł przejść nie może. Dokąd dojdzie, tego właśnie niepodobna z góry przewidzieć; płynność jest cechą naszej wiedzy.

W przeciwieństwie do postawy dawniejszych filozofów, traktujących naukę in abstracto, w oderwaniu od warunków życia, d'Alembert zwrócił uwagę na konkretne warunki, w jakich się ona wytwarza. Najpierw na warunki społeczne: pojęcia, jakimi posługuje się nauka, są dziełem zbiorowym i noszą piętno zbiorowego pochodzenia. Następnie wska­zywał też i na warunki biologiczne: zasady nauk ujmujemy rodzajem instynktu, któremu należy poddać się bez wahania, gdyż inaczej wypadłoby w poszukiwaniu zasad cofać się w nieskończoność, a to byłoby niedorzeczne.

ZNACZENIE. Zamierzeniem d'Alemberta była reforma nauki, osiągnięta drogą ograniczenia jej roszczeń. Przez to filozofia jego, choć skądinąd mało podobna do Kan­iowskiej, stanowi równoległe do niej zjawisko. Ale że posługiwała się nie zanalizowanym pojęciem doświadczenia, przeto należy jeszcze do epoki „przedkrytycznej". Istotnymi składnikami tej pozytywistycznej filozofii były: 1) Ograniczenie nauki do stwierdzania faktów. 2) Wynikające stąd wyeliminowanie wszelkiej metafizyki, i to nie tylko tej, co twierdzi, ale i tej, co zaprzecza. 3) Genetyczne rozważanie nauki na tle warunków biolo­gicznych i społecznych. 4) Ograniczenie filozofii do badania zasad nauk szczegółowych.

ZWOLENNICY „pozytywizmu" stanowili niewielką grupę wśród ludzi zbliżonych do Encyklopedii. Oprócz d'Alemberta należał do niej przede wszystkim baron Turgot (1727- 1781), wybitny ekonomista, minister finansów za Ludwika XVI (w latach 1774-1776). Pozytywistycznym swym poglądom dał wyraz w jednym z artykułów Encyklopedii („Existence"). Ważnym uzupełnieniem pozytywistycznych poglądów d'Alemberta było stworzenie podstaw pod ewolucyjne pojmowanie dziejów przez Turgota, a jednocześnie i przez Condorceta (1743- 1794), autora Esguisse d'un tableau historiąue des progres de l'esprit humain, 1794.

Niektórzy inni ówcześni myśliciele Francji częściowo zbliżali się do tych poglądów. Do nich należał Pierre Moreau de Maupertuis (1698 - 1759), już od młodych lat członek Akademii, głównie fizyk, ale także filozof, który długo przebywał w Anglii, znał dobrze teorie Newtona i rozumiał ich filozoficzne znaczenie. Pod wpływem zaś Hume'a naukę pojmował w duchu czysto empirystycznym i fenomenalistycznym. Twierdził, że nawet matematyka opiera się na wrażeniach, z tą tylko różnicą, że na jednorodnych i łatwo powtarzalnych. Tak samo mechanika. Jedynie przyzwyczajenie powoduje, że jej twier­dzenia wydają się nam konieczne. Jej pojęcia są pochodzenia subiektywnego, np. siłę znamy tylko jako wysiłek doznawany przy przezwyciężaniu przeszkód. Podobnie też ma się rzecz z pojęciem przyczyny itd. Toteż należy te pojęcia usunąć z nauk ścisłych. Nauki te powinny ograniczać się do pomiarów. I powinny rozumieć, że są tylko syste­mem znaków dla naszych treści psychicznych. Zespół tych treści jest tym, co zowiemy - przyrodą. W zespole tym, w przyrodzie, Maupertuis zauważył działanie szczególnego prawa: że wszystko dzieje się w nim wedle najmniejszego wysiłku (loi de la moindre ąuantite de raction). Uważał je za najbardziej fundamentalne prawo przyrodoznawstwa.

Widział zaś w nim dowód celowego urządzenia przyrody i podstawę przyjęcia finalizmu i deizmu. To czyniło, że poglądy jego nie były bynajmniej czysto „pozytywistyczne", reprezentował pozytywizm połowiczny, bardziej w XVIII w. rozpowszechniony i bardziej dla tego stulecia typowy.

Szerszego koła zwolenników wstrzemięźliwa filozofia czystego pozytywizmu nie uzyskała. Dlatego też przeszła i bez opozycji. Jednakże oddziałała cośkolwiek praktycznie; znalazła wyraz polityczno-społeczny, mianowicie w liberalnych zarządzeniach ministra Turgota.

Jeśli filozofia typu d'Alemberta nie rozpowszechniła się w okresie encyklopedystów, to tym mniej w okresie, który nastąpił potem. Idealistyczna metafizyka, która zapanowała wówczas, była jej najostrzejszym przeciwieństwem. Ale jeszcze przed połową XIX w. po­wrócił czas pozytywizmu.

KARTEZJUSZ A ENCYKLOPEDYŚCI. Rozwój filozofii we Francji od Kartezjusza poprzez połowicznych kartezjan doprowadził do encyklopedystów. Do zespołu ich wcho­dzili ludzie różnych odcieni, materialiści, naturaliści, sensualiści, pozytywiści, mieli jednak pewne cechy wspólne a typowe dla XVIII wieku. Cechy te, choć historycznie wywodziły się z Kartezjusza, przeciwstawiały się jego filozofii. Antyteza Kartezjusza i encyklopedy­stów to właściwa antyteza filozofii francuskiej, a poniekąd całej filozofii XVII i XVIII wieku. Antyteza polegała na tym:

1. Encyklopedyści zachowali metodę Kartezjusza, ale potępili całą treść jego filozofii: sądzili, że w teorii przyrody niedostateczność jej wykazał Newton, a w psychologii i teorii poznania - Locke.

2. Naukę i filozofię rozumieli zasadniczo tak samo jak Kartezjusz, ale potępiali ducha „systemu", którego do nich wprowadził. Porządek systematyczny w nauce zastąpili właśnie przez encyklopedyczny. Różnica wychodzi na jaw w samym pojęciu encyklopedii: dla niej istotna jest mnogość i różnorodność wiedzy, gdy tymczasem Kartezjusz jej mnogość i różnorodność miał tylko za balast; dla niego ważne były jedynie najogólniejsze zasady i prawa.

3. Zachowali tendencje naukowe Kartezjusza, ale chcieli je uzgodnić z tendencjami Bacona. Zachowali ideał jedności wiedzy, ale ideał ten rozumieli już nie w sensie dedukcyjno-matematycznym, lecz indukcyjno-historycznym.

4. Podczas gdy Kartezjusz myślał o reformie własnego umysłu, to oni o społecznej funkcji nauki i o jej reformie, o potrzebie udoskonalenia nie tylko jednostek, ale i opinii publicznej.

5. Zerwali z pojmowaniem wiedzy jako czegoś definitywnego; przeszli do ruchomego, postępującego, dynamicznego ideału nauki stworzonego przez Bacona. Nawet losy fizyki przekonały, że trzeba porzucić wiarę w wiedzę definitywną, raz na zawsze ustaloną.

6. Kartezjusz miał pracę naukową za indywidualną, encyklopedyści zaś zauważyli jej charakter zbiorowy, sądzili, że można ją rozwijać tylko wspólnymi siłami. Helvetius mówił, że nie miał myśli, której by komuś nie zawdzięczał.

7. Encyklopedyści cenili rozum nie mniej niż Kartezjusz, ale on cenił teoretyczny, oni zaś przede wszystkim praktyczny. O nim i tylko o nim sądzili, że powinien w życiu przewodzić. To przekonanie encyklopedystów było całkowicie w duchu ich epoki i odróż­nia postawę naukową i filozoficzną osiemnastego wieku od postawy siedemnastego.

Podobne prace

Do góry