Ocena brak

Czym jest śmierć?

Autor /Zenon Dodano /31.01.2012

Jedną z największych tajemnic losu ludzkiego jest to, co się z nami dzieje po śmierci. Wielu ludzi, którzy otarli się o śmierć, twierdzi, ze rozwikłało tę zagadkę.
W grudniu 1943 roku George Ritchie, cho­ry na ciężkie zapalenie płuc amerykań­ski żołnierz, walczył o życie w wojsko­wym szpitalu w Abilene w Teksasie. Pewnej nocy obudził się, i czując się znacznie lepiej, wstał z łóżka i zaczął szukać ubrania. Nigdzie nie mógł go znaleźć, postanowił więc sprawdzić za łóżkiem. Wtedy zdumiony zobaczył, że w jego łóżku leży jakiś młody człowiek. Wybiegł z pokoju i próbo­wał zawołać siedzącego w korytarzu sierżanta, ten jednak zupełnie go zignorował.
Wyrwać się śmierci
Po chwili Ritchie był już na zewnątrz szpitala -przemieszczał się tak szybko, jakby fruwał w po­wietrzu. Dotarł aż do pobliskiej rzeki, nie wzbudza­jąc swoim niekompletnym ubiorem żadnej sensacji na ulicy. Wkrótce zdał sobie sprawę, że przechod­nie go po prostu nie widzą. Przerażony Ritchie wró­cił do szpitala jeszcze szybciej niż z niego wyszedł. Biegał od sali do sali, w końcu znalazł swoje łóżko i ze zgrozą odkrył, że leżące na nim ciało zostało już przykryte prześcieradłem. W tym momencie pokój rozjaśnił się jaskrawym światłem, a przed oczyma żołnierza przewinęło się całe jego życie, scena po scenie, wszystkie wydarzenia i rozmowy, każdy najdrobniejszy nawet szczegół. Ritchie czuł się tak, jakby ktoś puścił mu film z nim samym w roli głównej.
Niespodziewanie znalazł się z powrotem w swo­im ciele i leciutko się poruszył. Lekarz, który wła­śnie podpisał akt zgonu osłupiał z wrażenia. Ritchie pozostawał w stanie śmierci klinicznej dokładnie przez dziewięć minut.
Okoliczności śmierci
Wiele lat później Ritchie, wtedy już lekarz psy­chiatra, opowiedział o swoim przeżyciu innemu lekarzowi, Raymondowi Moody'emu. Opowieść Ritchie'ego została włączona do słynnej książki Moody'ego—Zycie po życiu (1975). Relacje w niej przedstawione wywołały w Stanach Zjednoczonych tak wielkie poruszenie, że w 1982 roku instytut Gallupa przeprowadził specjalne badania, z któ­rych wynikało, że aż 8 mln dorosłych Amerykanów miało bardzo podobne doświadczenia.
Opisane tu zjawisko, zwane NDE (od angielskie­go Near-death experience - doświadczenie z po­granicza śmierci) znane jest już od bardzo dawna. Ponad 2000 lat temu grecki filozof, Platon, opisał historię pewnego żołnierza o imieniu Er, który, jak sądzono, padł martwy ma polu walki. Dopiero kiedy już złożono jego ciało na stosie, Er niespo­dziewanie „zmartwychwstał" i opowiedział nie­samowitą historię: w czasie kiedy był „martwy", jego dusza opuściła ciało i zawędrowała do miej­sca, w którym odbywał się sąd. Kiedy przyszła kolej na niego, kazano mu wrócić na ziemię i opo­wiedzieć wszystkim, co widział.
Uwieczniony w druku
Podobne doświadczenie przydarzyło się młodziut­kiemu reporterowi, Ernestowi Hemingway'owi. Ten znany pisarz w 1918 roku został ranny we Włoszech, nad rzeką Piawą. Rana była poważna, więc Hemingway był przekonany, że wkrótce umrze. Na szczęście udało mu się przeżyć. Wiele lat później opisał swoje wrażenia z pogranicza życia i śmierci w książce Pożegnanie z bronią (1929): „Spróbowałem odetchnąć, ale nie mogłem zła­pać tchu i poczułem, że jakby wylatuję z siebie coraz dalej, dalej i dalej, wciąż unoszony podmu­chem. Leciałem błyskawicznie, całym sobą, i wi­działem już, że nie żyję i że to pomyłka myśleć, że się tylko umiera. Potem jakby zatrzymałem się w powietrzu i zamiast lecieć dalej, poczułem, że opadam z powrotem. Zdołałem chwycić oddech i oprzytomniałem."
Podobne przeżycia zdarzały się ludziom od zara­nia dziejów, jednak po raz pierwszy poważnie zain­teresowano się nimi dopiero w XIX wieku. Od kilku dziesięcioleci, dzięki rozwojowi medycyny, zwłaszcza zaś technik reanimacyjnych, liczba ludzi „wyrwanych z objęć śmierci" systematycznie rośnie. Proporcjonalnie też odnotowuje się więcej przypadków doświadczeń z pogranicza śmierci.
Etapy śmierci.
Na podstawie relacji ludzi, którzy przeżyli NDE badacze wyodrębnili kilka podstawowych etapów tego doświadczenia. Pierwszy etap jest bardzo po­dobny do zjawiska tak zwanej eksterioryzacji, czyli wrażenia opuszczenia ciała - eksterioryzacji dozna­ją także ludzie całkowicie zdrowi, na przykład mnisi buddyjscy, którzy potrafią osiągnąć taki stan na drodze medytacji.
W stanie eksterioryzacji człowiek ma wrażenie, że opuszcza ciało i dryfując, widzi miejsce zdarze­nia, czasami również swoje własne ciało, z innej perspektywy. Odczuwa się wtedy niezwykły spo­kój: gorączkowa krzątanina lekarzy „tam na dole" wydaje się wielu wręcz zabawna. Często ludzie, którzy wracają, potrafią szczegółowo opisać, co robił personel medyczny, kiedy oni sami byli w tym nie wyjaśnionym bliżej stanie.
Następnie „zmarły" wkracza do ciemnego tune­lu, w którym czuje się powiew wiatru. Na samym końcu tunelu widać światło, czasami spotyka się tam zmarłych wcześniej przyjaciół lub członków rodziny. Czasami jest to też postać boga.
Po wyjściu z tunelu wędrująca dusza wchodzi do przepięknego, skąpanego w słońcu ogrodu peł­nego kolorowych kwiatów i krystalicznie czystych potoków. Czasami zamiast do ogrodu dusze tra­fiają do „miasta świateł" sprawiającego wrażenie, jakby było zbudowane ze szkła lub kryształu. Ko­lejnym etapem tego doświadczenia jest „kronika filmowa" z życia - przed oczami „zmarłego" prze­suwają się wszystkie wydarzenia z całego życia -łatwiej wtedy ocenić niewykorzystane szanse. Wszystkim tym obrazom towarzyszy uczucie, że czas i przestrzeń już nie istnieją czy też przestały obowiązywać. Doświadczenie to jest tak przyjem­ne, że często osoby wracające do grona żywych czują silne rozczarowanie.

Wiele tych odczuć ma swoje racjonalne uzasad­nienie. W momencie śmierci w organizmie czło­wieka następują zmiany fizjologiczne i chemicz­ne: spada ciśnienie krwi, a więc zmniejsza się ilość tlenu dostarczanego przez nią do mózgu. W rezul­tacie niektóre komórki przestają funkcjonować wcześniej niż pozostałe. Na przykład, część mózgu odpowiedzialna za widzenie zbudowana jest tak, że więcej komórek przypada na środek pola widze­nia. Kiedy pod wpływem braku tlenu komórki prze­stają funkcjonować - do mózgu dociera coraz mniej informacji z brzegów pola, a środek pola widzenia wciąż dostarcza bodźców i daje wrażenie jasnego światła - umierający mózg interpretuje to tak, że powstaje w nim obraz tunelu.

Podobne prace

Do góry