Ocena brak

Czy zgadzasz się ze stwierdzeniem, że "Kordian" jest dojrzałym dramatem o niedojrzałym bohaterze?

Autor /Krzys123 Dodano /18.05.2011

"Kordian" został napisany przez Juliusza Słowackiego w 1833r. (czyli w rok po ukazaniu się "Dziadów" A. Mickiewicza), zaś wydany był bezimiennie w roku następnym. Istnieją fakty przemawiające za polemicznym charakterem tego dramatu w stosunku do "Dziadów". Słowacki nie zgadzał się z ideą mesjanistyczną wyrażoną w dramacie Mickiewicza, skrytykował też samotnego rewolucjonistę szlacheckiego, jakim był Konrad z "Dziadów". Istniał też osobisty powód, dla którego Słowacki poczuł się urażony - ukazanie Doktora, pod którego postacią ukrył Mickiewicz ojczyma Słowackiego - doktora Bécu. Aby jednak nie wiązano z "Kordianem" osobistych porachunków, Słowacki wydał swój dramat bezimiennie.

I tu także był jeszcze ważniejszy powód anonimowości autora - Słowacki nie chciał sobie zamykać drogi powrotu do kraju, a przecież wymowa "Kordiana" była wyraźnie antycarska. Postać głównego bohatera dramatu jest parodią bohatera "Dziadów". Nawet imię Kordian ma podobne brzmienie do imienia Konrad. Już "Przygotowanie" wyjaśnia, że Kordian będzie bohaterem oderwanym od życia i niezdolnym do czynu, bo przecież Szatan wydał polecenie: "Więc obłąkaj jakiego Żołnierza!" Ten żołnierz znajdzie się w gronie stworzonych przez Szatana "wymuskanych rycerzy - ospalców", czyli wyższych oficerów, dowódców powstania ("wymuskani", a więc nie zwyczajni żołnierze, dla których Słowacki miał wiele szacunku, określenie to odnosi się do generalicji). Twór szatański - Kordian został zesłany na ziemię.

Już w I akcie poznajemy go jako młodego chłopca, który nie widzi sensu życia. Chciałby poświęcić się realizacji jakiegoś szlachetnego celu, wielkiej idei, lecz nie potrafi jej znaleźć. Dodatkowo przeżywa miłość do starszej od siebie panny Laury i zostaje przez nią wzgardzony. Tak więc życie, choćby tylko dla miłości, też nie ma sensu. Brak ideałów, rozgoryczenie do świata popychają Kordiana do samobójstwa. W II akcie Kordian wędruje po Europie, pragnie skonfrontować swe ideały z rzeczywistością, znaleźć cel życia. Spotykają go jednak kolejne rozczarowania. W Londynie przekonuje się, że szacunek ludzi, zaszczyty, sławę można kupić za wszechpotężne pieniądze. We Włoszech pryska wiara Kordiana w czystą, szlachetną i bezinteresowną miłość - uczucie Violetty jest także do kupienia. Kordian rozgoryczony tymi doświadczeniami trafia do Watykanu, rozmawia z papieżem prosząc głowę Kościoła o błogosławieństwo dla walczących Polaków.

Papież potępia wolnościowe dążenia narodu polskiego i zawiera przymierze z carem, ostoją reakcji europejskiej. Słowacki nawiązał do słynnej encykliki Grzegorza XVI, ogłoszonej w 1832r. i potępiającej powstanie listopadowe jako ruch skierowany przeciwko prawowitej władzy cara. Akt I i II pokazują nam Kordiana jako skłóconego z rzeczywistością marzyciela. Brak mu dojrzałości, szuka celu w życiu, kolejne rozczarowania prowadzą bohatera do buntu przeciwko takiemu światu, w którym rządzi pieniądz i siła. Potrzeba poświęcenia życia dla wzniosłej idei tłumaczy wybór drogi działania poprzez realizację idei walki narodowowyzwoleńczej. Ta symboliczna przemiana dokonuje się w psychice Kordiana na szczycie Mont Blanc. Postanawia walczyć o obalenie tronów, o obudzenie ludów, wzorem osobowym staje się dla niego bohater wolnościowych walk Szwajcarii - Winkelried.

Tak z marzyciela narodził się działacz rewolucyjny. Poeta - żołnierz spływa na polską ziemię i staje się jednym ze spiskowców na życie cara. Polacy nienawidzą tyrana, spiskują przeciw niemu, ale gdy dochodzi do podjęcia decyzji - zaczynają się wahać. Prezes (pod jego postacią ukryty jest J. U. Niemcewicz) apeluje o rozsądek i dowodzi, że zabicie cara nie jest jednoznaczne z uwolnieniem się Polaków spod tyranii zaborcy. Wynik głosowania spiskowców dowodzi, że zwyciężyły w rezultacie argumenty ugodowych kół społeczeństwa. Rozczarowany postawą spiskowców Kordian postanawia sam dokonać mordu cara. Widzimy go w mundurze podchorążego, gdy pełni wartę przed sypialnią tyrana. Skłonności poetyckie bohatera znajdują wyraz w scenie, gdy czuje się on osaczony przez strach i imaginację (wyobraźnię). Poeta - żołnierz nie może dokonać czynu, pada zemdlony przed sypialnią i zostaje ujęty przez straże.

Trafia do szpitala wariatów, bo tak niedojrzały, wariacki był pomysł zabicia cara. W szpitalu spotyka innych obłąkańców, którzy - tak, jak on - sądzą, że od nich zależą losy ludzkości. Rozumie już, że poniósł klęskę, że idea samotnej walki była kolejnym błędem. Nie boi się śmierci, nie pozwoli jednak nazywać się tchórzem. Książę Konstanty proponuje sprawdzian odwagi: bohater ma przeskoczyć na koniu nad wysokim stożkiem powstałym z ustawionych na sztorc bagnetów karabinowych. Kordian podejmuje wyzwanie chcąc udowodnić, że Polacy są dumni i odważni, wyżej cenią honor niż życie. Skok jest udany i Konstanty robi wszystko, aby dotrzymać danej obietnicy: udany skok oznacza cofnięcie wyroku śmierci. Książę dotrzymuje słowa i posłaniec wpada na plac egzekucyjny z aktem ułaskawienia Kordiana.

Tak kończy się dramat pomyślany jako "pierwsza część trylogii", mamy więc podstawy sądzić, że Kordian nie został rozstrzelany, że posłaniec zdążył wręczyć komendantowi akt ułaskawienia polskiego zamachowca. Mimo wszystko stwierdzić należy, że Kordian poniósł klęskę - nawet idea walki narodowowyzwoleńczej okazała się złudna i błędna. Nie rozumiał bohater, że samotna walka musi zakończyć się klęską, nie oparł się w swej walce na patriotycznym ludzie polskim, który mógłby być gwarantem zwycięstwa. Pokutują w Kordianie szlacheckie uprzedzenia do niższych warstw społecznych. Będąc indywidualistą nie potrafi zniżyć się do poziomu myślenia zwykłych ludzi i ich oceny sytuacji. Nie jest więc Kordian bohaterem dojrzałym, on dopiero dojrzewa zbierając swe bolesne doświadczenia.

A dramat "Kordian" - czy jest dojrzały? Oczywiście tak, gdyż wyrósł z głębokich przemyśleń sprawy walki narodowowyzwoleńczej. Słowacki skrytykował ideę samotnej walki, wykazał, że szaleństwem była walka z tyranią caratu bez oparcia na całym społeczeństwie polskim. Szlachta mogła pełnić rolę przywódczą, lecz do walki należało wciągnąć mieszczan i chłopów. Scena na placu koronacyjnym dowodzi, że prosty lud poparłby tę walkę. Jeden z żołnierzy z żalem i ironią stwierdza: "Oj, dobrze cesarzowi, że polskie szablice śpią sobie na poduszkach", potem zaś śpiewa głośno: "Boże, pochowaj nam Króla!" Ten stary żołnierz kościuszkowski, przejęty ideami republikańskimi, zjadliwie, ironicznie komentuje ceremonię koronacji cara na króla Polski. Również lud warszawski w rozmowach i żartach wypowiada swoją nienawiść do caratu oraz pogardę dla dygnitarzy i arystokracji polskiej za ich haniebne korzenie się przed carem. Słowacki uznał, że jedną z najistotniejszych przyczyn klęski powstania było niewyzyskanie rewolucyjnych mas ludowych. Odpowiedzialnością za ten błąd obarcza polską generalicję, sejm, organizatorów powstania.

"Kordian" jest dramatem dojrzałym pod względem ideowym (główna myśl dramatu to krytyczna analiza przyczyn klęski listopadowej) i artystycznym. Dramat Słowackiego ma bardziej zwartą budowę w porównaniu z "Dziadami". Osią akcji dramatycznej jest postać Kordiana, dzieje jego przemiany z oderwanego od rzeczywistości marzyciela w działacza rewolucyjnego, a potem dzieje jego rewolucyjnej działalności. Słowacki, podobnie jak Mickiewicz, wprowadza do dramatu sceny pozaziemskie. Służą one charakterystyce bohatera i omówieniu niektórych spraw politycznych, ale nie wyrażają zasadniczej idei utworu (tak jest w "Dziadach"). Pewnego rodzaju nowością było przedstawienie wewnętrznych stanów psychicznych Kordiana poprzez ukazanie Strachu i Imaginacji. Pomysł taki spodobał się po latach Wyspiańskiemu, który wykorzystał tę metodę w "Weselu". Nowatorstwem jest też jednowyrazowa scena, kiedy w katedrze car składa przysięgę na wierność polskiej konstytucji. Pada wówczas jedno słowo: "Przysięgam!" i kończy się scena.

Całkowitą nowością jest w "Kordianie" także niesłychanie częsta zmiana miejsca akcji. Z tego powodu wiele kłopotów nastręcza wystawienie tego dramatu na scenie. Niektóre ze scen są całkowicie niewykonalne np. skok Kordiana na koniu przez piramidę z ustawionych karabinów z bagnetami. Bogate i częste didaskalia (wskazówki na temat sposobu gry aktorów, scenografii) mają przemówić do wyobraźni czytelnika dramatu, sugerują ocenę zdarzeń. Można więc sądzić, że choć "Kordian" jest dramatem scenicznym, jest też swoistym tekstem epickim dla kogoś, kto tylko czyta ten utwór.

Słowacki nie ustąpił Mickiewiczowi w swym "Kordianie", napisał dramat tak samo dojrzały artystycznie, może nawet przewyższył Mickiewicza realizując niektóre bardziej nowoczesne pomysły. Tak więc "Kordian" jest dojrzałym dramatem o niedojrzałym bohaterze.

Do góry