Ocena brak

Czy prezydent Bush doprowadził do wojny aby zrealizować swe marzenia, czy działał w innych intencjach?

Autor /Dzixon Dodano /04.01.2006

?Wiecie, kiedy prowadziłem tutaj kampanię w 2000 roku, mówiłem, że chcę być prezydentem wojny. Żaden prezydent nie chciał być prezydentem wojny, a ja jestem.? ? George W. Bush 2006 rok

Czy prezydent Bush doprowadził do wojny aby zrealizować swe marzenia, czy działał w innych intencjach?
Dlaczego doszło do wojny i kto jest jej winien?


W jedną godzinę Al. Kaida zdołała wyrządzić całemu światu krzywdę, ucierpiała na tym nie tylko Ameryka. Dnia 11 września 2001. Zostało całkowicie zniszczone World Trade Center, zrównane z ziemią całe skrzydło Pentagonu i zginęło trzy tysiące niewinnych ludzi. Do takiej katastrowy przyczyniło się dziewiętnastu mężczyzn uzbrojonych w małe noże, dlatego każdy człowiek żył w strachu, nie mając zapewnionego bezpieczeństwa ani nawet zapewnień ze do takich ataków już nie dojdzie. Do dzisiaj sobie zadajemy pytanie, dlaczego tak właśnie się stało? Czym sobie zasłużyli niewinni Amerykanie na taką tragiczną śmierć? Dlaczego pojawiały się kolejne ataki w Londynie czy także w Madrycie? W mojej pracy postaram się odpowiedzieć na te pytania, oraz przedstawię skutki tych tragicznych wydarzeń.


Był 11 września, o 8:45 czasu Nowojorskiego doszło do pierwszego ataku terrorystycznego, dwie olbrzymie maszyny, jedna po drugiej w odstępie 18 minut, z niewyobrażalną siła wleciały w dwa budynki, symbole światowego biznesu ? World Trade Center. Dwa najwyższe budynki, zniszczone podczas ataku miały po 120 pięter i wznosiły się na wysokość 411 metrów, licząc anteny telewizyjne były najwyższe w świecie.
Kilka minut po zawaleniu się wież nastąpił kolejny atak, trzeci samolot runął na Pentagon-w Waszyngtonie, który jest siedzibą Amerykańskiego Departamentu Obrony. Lecz to nie koniec! Porwany został również czwarty samolot, który rozbił się w pobliżu Pittsburgha, w Pensylwanii. Prawdopodobnie samolot miał uderzyć na Biały Dom, nie udało się to terrorysta dzięki pasażerom, którzy dowiadując, co stało się z 3 innymi samolotami zaczęli się bronić na pokładzie statku. W tych 4 samolotach zginęło 266 pasażerów.
Nigdy dotąd najbogatsza, najnowocześniejsza metropolia świata Nowy Jork, nie wyglądała jak zgliszcza Bejrutu, nigdy Waszyngton, stolica najpoważniejszego mocarstwa światowego, nie była tak bezradna i bezbronna.
Ameryka przeżyła szok. Pierwsze reakcje to niedowierzanie. W kraju, który od czasu kryzysu rakietowego na Kubie nie czuł tak blisko fizycznego zagrożenia, w kraju, który buduje super drogą i doskonałą tarcze antyrakietową, nieznani terroryści nagle atakują centrum największego amerykańskiego miasta.
W czasie ataków George Bush przebywał na południu kraju, wydarzenia te nazwał tragedią narodową i postawił wszystkie siły zbrojne, przebywające w USA jak i również te będące zagranicą w stan najwyższej gotowości. Na drugi dzień rano prezydent wygłosił przemówienie, które miało dodać otuchy amerykańskiemu narodowi.

Do góry