Ocena brak

Czy człowiek jest bezsilny? - Urząd

Autor /Albinos Dodano /04.06.2013

Powieść Urząd jest podobnie jak i Spiżowa brama owocem obserwacji zgromadzonych w Rzymie. Przedstawia mianowicie ta powieść historię załatwiania pewnej skomplikowanej sprawy w kurii rzymskiej. Adwokat diecezjalny w Toruniu, pozbawiony przez swego biskupa możności wykonywania zawodu, wysyła swego syna do Rzymu, aby mu tę możność przywrócono. Stary adwokat studiował niegdyś w Rzymie prawo kanoniczne, ma tam wielu, przyjaciół i znajomych. Do tych przyjaciół i znajomych kieruje syna z prośbą o interwencję. Stąd też w pierwotnej wersji (powieść drukowana była w odcinku „Przeglądu Kulturalnego”) powieść nosiła tytuł Misja.

Fabuła powieści to dzieje załatwiania sprawy. Sprawy skomplikowanej, bo mającej znaczenie różnorakie. Spór adwokata z biskupem ma swoje tło polityczne, biskup jest mianowicie duchownym o nieprzejednanym stosunku do władz politycznych w Polsce, adwokat natomiast jest człowiekiem o poglądach kompromisowych. A Watykan strzeże swoich interesów politycznych. Ale równocześnie kuria przeżywa zmiany, wyłania się mianowicie możliwość pewnego zbliżenia. I tak to sprawa starego adwokata staje się odbiciem pewnej chwiejności kurii, chwiej ności, która jest poszukiwaniem koncepcji. W pewnym momencie przychodzi wiadomość, że biskup Horzeliński zmarł.

Watykan się zastanawia: może uczynić go świętym? A może kandydata na świętego poszukać gdzie indziej ? Wtedy szansa dla sprawy starego adwokata zaczyna rosnąć. Maleje natomiast, kiedy zwyciężają, czy przynajmniej zaczynają dominować koncepcje odmienne. Na bieg sprawy rzutują jeszcze inne elementy. Młody przybysz z Polski jest uważnie obserwowany. Z kim rozmawia, o czym, jakie poglądy wygłasza? To także ma pewien wpływ na opinię kurialną. Wreszcie po wielu rozmowach, staraniach, pismach, po kilku tygodniach oczekiwania zapada decyzja o przeniesieniu starego adwokata z Torunia do innej diecezji.

Historia kształtowania się decyzji w sprawie toruńskiego adwokata jest więc równocześnie obrazem krystalizowania się pewnej koncepcji politycznej Watykanu. Sprawa, z którą przyjechał młody człowiek, jest z punktu widzenia kurii drobiazgiem bez znaczenia. Ale pada ona na pewien grunt, porusza nieoczekiwanie pe^ne sprężyny, uruchamia skomplikowane powiązania i mechanizmy\— i w ten sposób czytelnik może uzyskać wgląd w sposób funkcjonowania całego systemu, poznaje różne plany, na jakich działa państwo kościelne, poznaje powikłaną dialektykę interesów politycznych. Z niesłychaną precyzją i znajomością rzeczy rysuje pisarz te powiązania i zależności, ą na ich tle ludzi Watykanu, znakomicie podchwycone portrety funkcjonariuszy różnych szczebli aż do szczebli najwyższych, ludzi wtopionych w pewien system, w bardzo sprawną i rygorystycznie działającą organizację, ludzi wyrzekających się własnych opinii,-a poniekąd i własnej osobowości — w imię sprawnego funkcjonowania całości, w imię interesów Kościoła. Owa bezosobowość ludzi kurii, bezosobowość, która wcale nie jest równoznaczna ze zrzeczeniem się odpowiedzialności, przeciwnie, która właśnie tym silniej podkreśla oddanie sprawom kurialnym — to jeden z najciekawszych elementów powieści, a zarazem jej głębszych problemów literackich.

Powieść kryje bowiem w sobie pytanie o to, czym jest, czym być może jednostka w trybach Urzędu. Ukazuje, jak bezradny jest człowiek, który ten skomplikowany mechanizm próbuje zrozumieć, przeniknąć, a także uczynić sobie pomocnym. Bezradny? Ale przecież młody człowiek z Polski, przebywający w misji, uruchamia tę maszynerię. Rozmawia z jednym, z drugim, zyskuje przychylność, dociera nawet do jednego z kardynałów, zostaje wysłuchany. Dawne znajomości i przyjaźnie ojca, niewątpliwa przychylność, a w niektórych wypadkach nawet życzliwość urzędników i dygnitarzy kurialnych — stwąrzają mu niewątpliwą szansę. A zatem to nie jest kwestia niechęci, złej woli ani obojętności poszczególnych ludzi, sprawa nie rozgrywa się na płaszczyźnie kontaktów między petentem a urzędnikiem kurii, między człowiekiem i człowiekiem. Na początku powieści mówi nawet adwokat Campilli, że wyjaśnienie sprawy toruńskiego adwokata jest chyba proste i da się bez większych powikłań załatwić.

Rzecz zaczyna się komplikować wówczas, kiedy staje się motywem działania całego systemu powiązań. Obrasta wówczas znaczeniami dodatkowymi, przestaje być sprawą jednostkową, prywatną niejako, przekształca się w rację dla projektów beatyfikacyjnych, przesłankę dla decyzji politycznych, motywem inspirującym zupełnie inne zamysły i działania. Nabiera znamion pretekstu, zapewne nie jedynego, dostatecznie jednak ważnego, aby prywatne interesy adwokata i jego syna utraciły dla urzędników kurialnych swoje znaczenie, motywy decyzji będą teraz zupełnie inne, zadziałają inne przesłanki, na które już nie mają wpływu ani petent, ani jego protektor, adwokat Campilli, na które nie ma wpły-r wu nikt — jako osobny człowiek. Jesteśmy tu więc świadkami charakterystycznego procesu roztapiania się konkretnej, jasno określonej sprawy jednostkowej w skomplikowanym mechanizmie całego systemu. Pierwsza sprawa jest w rękach ludzkich, natomiast system jest w rękach wielu różnych ludzi, a więc — niczyich.

Decyzja zapada nie wiadomo gdzie, kształtuje się stopniowo na różnycłi szczeblach hierarchii, nikt za nią osobiście nie odpowiada, staje się decyzją anonimową. Breza pokazał czytelnikowi urzędy kurialne i funkcjonariuszy kurii w dostatecznie wnikliwy sposób, abyśmy nie mieli wątpliwości, że nie indywidualne, psychologiczne przyczyny stają się przyczyną owej anonimowości. To znaczy, nie jest to kwestia obojętności ani spychania odpowiedzialności, ani biurokracji, ani tym bardziej lenistwa. Pod tym względem nie można Urzędowi niczego zarzucić. Anonimowe kształtowanie się decyzji jest ściśle związane z istotą podobnych mechanizmów, wielość aspektów, wielość racji zmienia każdą sprawę w sposób jakościowy, nasyca ją nieprzewidzianymi treściami, podobnie jak zmieniają się motywy postępowania, kiedy jednostka wchodzi W zespół i podporządkowuje się prawom, jakimi kieruje się zespół, jak inne są prawa rządzące liczbami małymi, a inne — wielkimi.

Urząd staje się — jak się to mówi — „bezduszny” wobec jednostki, bo Urzędem rządzą inne prawa, prawa nie liczące się z argumentami pojedynczego człowieka. O całość systemu chodzi, o jego trwałość, o jego przyszłość, o jego bezpieczeństwo. Tylko to jest ważne i dlatego tym racjom muszą się podporządkować wszystkie pojedyncze działania. Można powiedzieć: ależ istnieje przecież prawo kanoniczne, któremu i Urząd musi być posłuszny! Breza "pokazuje, w jaki sposób kuria posługuje się prawem. Prawo jest przecież narzędziem służącym zabezpieczeniu jej interesów ideowych. Prawo ma swoją literę i swoją istotę, kuria prawa nie narusza, kuria posługuje się nim w taki sposób, aby ono jej służyło, to wszystko.

Czy zatem jednostka musi pozostać bezradna, musi wyrzec się swoich racji i ulec racjom Urzędu? Wcale nie zawsze. Breza mówi inaczej, mówi mianowicie, że wygrać swoją sprawę można tylko pod warunkiem utożsamienia jej ze sprawami Urzędu. To znaczy, umieścić ją trzeba w takim nurcie jego działania, który ją popchnie w pożądanym kierunku, trzeba ją tak zredagować, aby odpowiadała ona któremuś z trybów mechanizmu. Wówczas nie ulegnie zmiażdżeniu, wówczas mechanizm sam ją wyniesie.

Ale nie łudźmy się — mówi Breza równocześnie. Stać się to może tylko za cenę utożsamienia sprawy ze sprawami Urzędu, a wię^ za cenę odebrania jej znamion indywidualnych, za cenę podporządkowania się, za cenę kompromisu, Kto się uprze przy swoim — zostanie z drogi usunięty, jak ów ksiądz rzymski, którego książki uznała kuria za nieprawomyślne. Kuria się zresztą nie mści, właśnie dlatego, że jest „bezduszna”, kuria izoluje tych, którzy plątają jej drogi i mącą jej cele.

Gorzka jest więc powieść Brezy, jeśli na nią popatrzeć z punktu widzenia jej bohatera. Porównywano ją niegdyś z powieściami Franza Kafki — jako przykład literatury mówiącej o bezsilności człowieka wobec anonimowych wyroków. Od Kafki tym się jednak Breza różnij że problemu nie przekształca w nieśamowitą baśń o niezawinionym wyroku. Breza jest racjonalistą i mówi swemu czytelnikowi, że mechanizm Urzędu można poznać, choć go nie można zmienić. Można się do niego jednak dostosować i działając zgodnie z jego prawami, - szukać swojej własnej drogi.

Do góry