Ocena brak

Człowiek neandertalski i rodezyjski

Autor /rockman Dodano /11.03.2011

Pięćdziesiąt lub sześćdziesiąt tysięcy lat wstecz, zanim jeszcze czwarty okres lodowy doszedł do szczytu, żyło na ziemi stworzenie tak podobne do człowieka, że do niedawna resztki przez nie pozostawione uznawano za ślady ludzkie. Mamy jego kości i czaszki, i wielką ilość jego narzędzi. Rozpalało ogniska. Przed zimnem chroniło się do jaskini. Ubierało się prawdopodobnie w skóry dzikich zwierząt. Było praworękie jak człowiek. Mimo to dzisiejsi antropologowie twierdzą,  że te istoty nie były prawdziwymi ludźmi. Były one innym rodzajem tego samego gatunku. Miały ciężkie wystające szczęki, bardzo niskie czoła i wydatne  łuki kostne brwiowe nad oczami. Kciuk nie był przeciwstawny jak u człowieka; nie mogły one przegiąć karku w taki sposób, aby spojrzeć w niebo. Chodziły prawdopodobnie ze puszczoną głową, pochylone ku przodowi. Ich kości szczękowe przypominają kość szczękową z Heidelbergu, i są wybitnie niepodobne do ludzkich.

Wielkie różnice zachodzą między ich uzębieniem a ludzkim. Ich zęby trzonowe miały strukturę bardziej skomplikowaną od naszych, nie miały zaś tak długich korzeni; brakowało im wyraźnie odznaczających się kłów, które ma każda ludzka istota. Pojemność czaszki była zupełnie ludzka, ale mózg ich był większy z tyłu, a mniejszy z przodu, niż to się spotyka u człowieka. Ich zdolności umysłowe były inaczej ułożone. Fizycznie więc i umysłowo stali oni na innej linii rozwoju niż człowiek. Czaszki i kości tego wygasłego gatunku odnaleziono między innymi w Neandertalu 5 i stąd pochodzi nazwa tych praludzi. Istnieli oni w Europie przez wiele już nie setek, ale tysięcy lat. W tych czasach klimat i geografia naszego  świata różniły się znacznie od stosunków dzisiejszych.

Europa np. pokryta była lodem, który sięgał na południe aż po Tamizę i w głąb rodkowych Niemiec i Rosji; nie było kanału dzielącego Wielką Brytanię od Francji; Morze Śródziemne i Czerwone były wielkimi dolinami, być może z  łańcuchem jezior w swych niżej położonych częściach, a wielkie morze śródlądowe rozlewało się od dzisiejszego Morza Czarnego przez południową Rosję w głąb Azji  środkowej. Hiszpania i reszta Europy wolna od lodów kładała się z ponurych wyżów o klimacie surowszym niż ten, jaki dzisiaj panuje w Labradorze; dopiero w północnej Afryce można było znaleźć klimat umiarkowany. Na chłodnych stepach południowej Europy, z ich skąpą arktyczną roślinnością,  żyły tak wytrzymałe istoty, jak mamuty i nosorożce pokryte gęstą sierścią, wielkie woły i renifery; niewątpliwie szły one za paszą na wiosnę ku północy, a ku południowi w jesieni.

Wśród tego otoczenia wędrował neandertalczyk,  żywiąc się czym tam można było: drobną zwierzyną, owocami, jagodami, korzonkami. Zdaje się,  że był przeważnie wegetarianinem,  żuł gałązki i korzenie. Jego równe, płaskie zęby pozwalają przypuszczać pożywienie, roślinne. W jego jaskiniach znaleziono również kości wielkich zwierząt, z których szpik wysysał. Broń jego nie musiała być groźna dla wielkich zwierząt, zwłaszcza w otwartej walce; być może nacierał na nie dzidą podczas trudnych przepraw rzecznych albo kopał wilcze doły.

Być może wlókł się za stadami i porywał martwe zwierzęta, które padły w walce, albo spełniał rolę szakala przy tygrysie Machaerodus,  który jeszcze istniał za jego czasów. Być może w najsroższych dniach okresów lodowych ta istota zaczęła napadać na zwierzęta, po długich wiekach wegetariańskich zwyczajów. Niepodobna odgadnąć, jak właściwie wyglądał człowiek z Neandertalu. Musiał być bardzo owłosiony i nader mało podobny do człowieka. Jest nawet rzeczą wątpliwą, czy chodził w postawie wyprostowanej. Prawdopodobnie  żył samotnie lub w niewielkich skupieniach rodzinnych. Z układu szczęk można wnosić, że nie był zdolny do mówienia w naszym pojęciu.

Przez tysiące lat ów Neandertalczyk był najwyższym zwierzęciem, jakie kiedykolwiek istniało w Europie; po czym — jakieś trzydzieści lub trzydzieści pięć tysięcy lat temu — gdy klimat stał się cieplejszy, przyszła z południa rasa pokrewnych istot, o większej inteligencji, szerszej wiedzy, obdarzona mową oraz zdolnością współpracy. Ci przybysze wyrzucili neandertalczyków z ich jaskiń i koczowisk; polowali na to samo pożywienie; wywiązała się walka między nimi a ich szkaradnymi poprzednikami, w której ci ostatni zostali wytępieni. Ci przybysze z południa czy ze wschodu — albowiem trudno dziś ustalić miejsce ich pochodzenia — byli istotami z naszej krwi i z naszego szczepu, pierwszymi prawdziwymi ludźmi. Ich jamy mózgowe, kciuki, karki i zęby były anatomicznie takie same jak nasze. W grotach w Cro-Magnon 6 i w Grimaldi 7 znaleziono pewną ilość szkieletów, które stanowią najdawniejsze, prawdziwie ludzkie szczątki, jakie dotychczas znamy. Oto wreszcie nasza rasa pojawia się w Księdze Skał i zaczyna się historia ludzkości.

Świat stawał się coraz bardziej podobny do naszego, mimo  że klimat był zawsze jeszcze surowy. Lodowce w Europie zaczęły się cofać; renifer we Francji i w Hiszpanii ustąpił miejsca wielkim stadom koni, z chwilą gdy stepy pokryły się bujną trawą, a mamut stawał się coraz rzadszy w południowej Europie, aż w końcu odszedł daleko na północ... Nie wiemy, skąd pochodzili pierwsi prawdziwi ludzie. W lecie r. 1921 znaleziono koło Broken Hill w południowej Afryce nader interesującą czaszkę wraz z częściami szkieletu, który zdaje się należeć do trzeciego rodzaju człowieka będącego czymś pośrednim między neandertalczykiem a istotą ludzką. Człowiek ten miał mózg większy z przodu, a mniejszy z tyłu niż u człowieka z Neandertalu, a czaszka była osadzona prosto na kręgosłupie zupełnie jak u człowieka.

Zęby i kości są zupełnie ludzkie. Wszelako twarz musiała być małpia z olbrzymimi łukami brwiowymi, a przez  środek czaszki miał silne zgrubienie kostne. Był to zatem prawdziwy człowiek z małpią twarzą neandertalczyka. Człowiek z Rodezji wyraźnie bliższy prawdziwego człowieka niż neandertalczyk. Czaszka rodezyjska jest prawdopodobnie drugą na liście tego rodzaju znalezisk, które kiedyś utworzą cały szereg podludzkich gatunków, jakie  żyły na ziemi w czasach między początkiem Epoki Lodowej a pojawieniem się ich wspólnego dziedzica, prawdziwego człowieka, który je prawdopodobnie wszystkie wytępił. Czaszka rodezyjska może nie jest bardzo stara. Do chwili ogłoszenia tej książki nie zdołano jeszcze dokładnie oznaczyć jej wieku. Możliwe, że ta podludzka istota przetrwała w Afryce Południowej do zupełnie niedawnych czasów.  

Podobne prace

Do góry