Ocena brak

Człowiek a tereny podmokłe

Autor /Bazylii Dodano /28.02.2012

 

Kilka tysięcy lat temu, na długo przed nastaniem wielkiego głodu ziemi w czasach nowożytnych, rozwinęła się więc na rozległych torfowiskach szczególna kultura, o której świadczą znaleziska, przekazy i legendy, dające dość klarowny obraz ówczesnych warunków życia.

Natomiast w czasach nowożytnych ciągłe umniejszanie i oddawanie pod pług powierzchni torfowisk uważaliśmy za wielkie osiągnięcie. Za poźno, o wiele za późno uświadomiliśmy sobie, że również czegoś dobrego można zrobić za dużo i że istnieją ważne powody, dla których należy zachować torfowiska i tereny podmokłe.

Na Nizinie Północ-noniemieckiej ponad 90% torfowisk zostało przekształconych na grunty orne, a reszta jest tak zmieniona (zdegradowna), że mniej więcej sprawnie funkcjonujące zespoły bagienne zachowały się tylko w paru miejscach. Jeszcze większe straty odnotowano w wilgotnych łąkach wzdłuż rzek i strumieni w głębi Niemiec.

Istniejące nachylenie terenu na ogół wystarcza, żeby poprzez drenaże osuszyć wilgotne stoki, przygotować łąki pod zastosowanie maszyn i w połączeniu z regulowanymi rowami i strumieniami jak najszybciej odprowadzić ewentualne wody powodziowe. Nie tylko pozbawiono w ten sposób siedlisk rzadkie już gatunki zwierząt i roślin, lecz także utracono najważniejsze zbiorniki, w których gromadzi się nadmiar wody pochodzącej z opadów atmosferycznych.

Zdrenowane tereny podmokłe, zamiast mocno nasiąkać podczas ulewnego deszczu, z nieznacznym opóźnieniem odprowadzają wodę do strumieni. A że również strumienie są już najczęściej skanalizowane, bez zwłoki odprowadzają wodę dalej do rzek, gdzie nieco niżej tworzy się fala powodziowa, nad którą już właściwie nie można zapanować.

Dzisiaj wystarczą już dwa dni nieustannego deszczu, aby poziom wody niebezpiecznie się podniósł, podczas gdy przed osuszeniem terenów podmokłych i regulacją strumieni i rzek woda wzbierała tak dopiero po ulewach trwających dłużej niż tydzień. Wytrącony z równowagi system nakręca się teraz sam (poprzez sprzężenie zwrotne): wzrost zagrożenia powodziowego pociąga za sobą konieczność dalszego obwałowywa-nia rzek i strumieni, co z kolei jeszcze bardziej zaostrza sytuację.

Ingerencje człowieka, zamiast ograniczać odpływ wód powodziowych tak, aby fala nie mogła narastać do granicy katastrofy, często go wręcz potęgują! Również w okresach ubogich w opady atmosferyczne przynosi to skutek odwrotny. Wobec braku możliwości magazynowania wody przez tereny podmokłe, które w okresach długotrwałej suszy mogłyby stopniowo oddawać jej nadmiar, gleby coraz szybciej wysychają.

Może mieć to wpływ na mikroklimat, a nawet zmienić go w sposób trwały. Wiosenne przymrozki częściej powodują straty, gdy nie ma w okolicy takich magazynów wody łagodzących oddziaływanie mrozu. Rośliny narażone na większe wahania w zaopatrzeniu w wodę stają się podatniejsze na choroby.

Niektóre skutki ingerencji w gospodarkę wodną danego terenu ujawniają się dopiero po wielu latach, gdy obniży się poziom wód gruntowych lub gdy burze zwieją urodzajną, ale zbyt wysuszoną uprawną warstwę gleby. To tylko kilka niezbitych argumentów gospodarczych przeciwko nadmiernemu osuszaniu terenów podmokłych. Szczegółowych skutków i tak nie można z całkowitą pewnością przewidzieć.

Ingerencje w gospodarkę natury na jakimś obszarze zawsze wiążą się więc z ryzykiem, które można zminimalizować tylko pod warunkiem zaplanowania i przeprowadzania tych ingerencji tak, aby w razie potrzeby można je było odwrócić. Dominującą rolę odgrywa tutaj czynnik czasu: torfowiska wysokie potrzebowały tysięcy, a może nawet setek tysięcy lat, aby się wytworzyć. W czasie mierzonym ludzką miarą nie będzie można im przywrócić charakteru naturalnego.

Można natomiast zlikwidować czy zamknąć rowy i dreny w torfowiskach niskich. Upłynie kilka, a może kilkanaście lat, zanim ich powrót do stanu początkowego stanie się zauważalny. Ale ten powrót nastąpi. Jeszcze szybciej można zregenerować wody płynące, ponieważ z natury cechują się one dużą dynamiką.

Ma to istotne znaczenie praktyczne dla ludzi związanych z ochroną przyrody i krajobrazu i ich konstruktywnej współpracy z urzędami budownictwa wodnego. Niewielkim wysiłkiem można by naprawić wiele błędów popełnionych we wcześniejszych latach. Otuchą napawa to, co już w tym kierunku zostało zrobione!

Podobne prace

Do góry