Ocena brak

Człowiek a klimat - ROBI SIĘ GORĄCO?

Autor /Aron Dodano /23.09.2011

Jak wynika z danych, krzywe temperatury powietrza i antropogenicznych emisji CO2 przebiegają niezależnie. Na przykład w latach 1974-1975 sławny kryzys energetyczny nie wywołał praktycznie żadnej zmiany emisji CO2 ze spalania paliw kopalnych i produkcji cementu, natomiast w masie atmosferycznego CO2 wystąpił dramatyczny spadek, związany z głębokim ochłodzeniem atmosfery. W 1983 roku natomiast zmniejszenie się antropogenicznej emisji CO2 nastąpiło przy jednoczesnym wzroście ilości CO2 w atmosferze, związanym z podwyższoną temperaturą powietrza. Po 1988 roku utrzymuje się stały spadek tempa przybywania atmosferycznego CO2, podczas gdy jego emisja ze spalania paliw kopalnych równomiernie wzrasta.

Wreszcie w 1992 roku, okresie najwyższego wzrostu emisji "ludzkiego" CO2, wystąpił jeden z najgłębszych spadków przyrostu masy CO2 w atmosferze oraz ochłodzenie powietrza. W całym tym okresie temperatura powietrza nie podnosiła się w sposób równomierny, tak jak wzrost CO2 emitowanego przez człowieka do atmosfery, lecz raczej ulegała z roku na rok dość gwałtownym wahaniom. Istotne przy tym jest to, że roczne zmiany temperatury powietrza wykazują uderzającą zgodność ze zmianami masy atmosferycznego CO2. Wynika to z szybkiego osiągania równowagi pomiędzy stężeniami CO2 w atmosferze a rozpuszczonym w oceanie węglem nieorganicznym - równowaga ta zachodzi w ciągu około 9 miesięcy.

Gdy naziemne pomiary wykazywały wzrost temperatury, dolna atmosfera mierzona z satelitów miała lekką tendencję spadkową. Różnica między tymi wartościami wynika z zafałszowania pomiarów naziemnych lokalnym ogrzewaniem atmosfery przez miasta. Prawdziwa zatem wydaje się tendencja uchwycona w danych satelitarnych. Ciekawe jest, że nawet biorąc pod uwagę wszystkie pomiary z lat 1780-1989 9 stacji europejskich (łącznie z Warszawą) nie obserwuje się wzrostu temperatury, który można by przypisać podwyższaniu stężeń gazów cieplarniach w atmosferze. Z wyjątkiem wzrostu około 1940 roku, klimat Europy, w tej skali czasu, faktycznie ulegał ochłodzeniu.

Komputerowe modele, próbujące ocenić stopień ocieplania klimatu przez człowieka, przewidują największą zwyżkę temperatury w rejonach Arktyki. Po podwojeniu poziomu CO2 w atmosferze miałaby tam ona sięgnąć latem 8-15°C, powodując katastrofalne konsekwencje. Tymczasem na Grenlandii, a także na Półwyspie Skandynawskim w ciągu ostatnich

120 lat (nie licząc wzrostu w latach czterdziestych) temperatura ma tendencję spadkową. Obserwacje przeprowadzone na Spitsbergenie, a także satelitarne pomiary temperatury wskazują na znaczne ochłodzenie dużych rejonów Arktyki. Czapy lodowe Grenlandii i Antarktydy zaczęły się rozrastać. Podobnie zachowują się lodowce na Alasce, w Alpach i Himalajach. Spośród 400 stale monitorowanych lodowców w 1990 roku dotyczyło to 55%, podczas gdy w połowie tego stulecia jedynie 6%.

Do góry