Ocena brak

Człowiek a klimat - FUNDAMENT Z LODU

Autor /Aron Dodano /23.09.2011

Ocieplanie klimatu wskutek emisji przez człowieka do atmosfery CO2 i innych tzw. gazów cieplarnianych jest nie potwierdzoną hipotezą, opartą na argumentacji teoretycznej i modelowaniu komputerowym. Najważniejszym fundamentem tej hipotezy są wyniki analiz rdzeni lodu z Grenlandii i Antarktydy.

Ze względu na niepewność pomiarów prowadzonych w XIX wieku, wartości uzyskane z badań lodu uznawane są za najważniejszą podstawę oceny ich stężeń w atmosferze przed rewolucją przemysłową. Wyniki analiz rdzeni lodowych traktuje się jako jedyny możliwy sposób sprawdzenia modeli opisujących przyszłe zmiany klimatu, wywołane wpływem człowieka (International Commission on Snow and Ice 1992). Jednak, jak do tej pory, nikt nie wykazał, że zawartość gazów cieplarnianych w starym lodzie lodowcowym, a nawet w świeżym śniegu, jest reprezentatywna dla składu chemicznego atmosfery.

Wyniki oznaczeń gazów z rdzeni lodowych z różnych rejonów polarnych nie zgadzają się między sobą. Niezgodność taka występuje na przykład między danymi analitycznymi z dwóch klasycznych rdzeni antarktycznych ze stacji Byrd i stacji Wostok. W obu rdzeniach znaczny spadek zawartości CO2 w bańkach powietrza uwięzionych w lodzie stwierdzono na głębokości około 500 m, ale wiek lodu na tej głębokości różnił się między rdzeniami o 16 tys. lat. Zdaniem H. Oeschgera, szefa szwajcarskiej grupy badającej CO2 w lodowcach, powodem mógł być jakiś do dziś nie wyjaśniony proces, złe modelowanie lub rozbieżność przedziałów czasu. Takie rozważania oczywiście niczego nie wyjaśniają, a przede wszystkim nie przywracają rdzeniom lodowym wiarygodności jako źródłu informacji o dawnym stanie i zmianach atmosfery.

Datowanie ważnych zdarzeń klimatycznych, takich jak np. okres młodszego dryasu (około 11 tys. lat temu, kiedy pokrywa lodowa ostatniego zlodowacenia zaczęła się kurczyć), oparte na dendrochronologii (naliczanie słojów w pniach drzew) i osadach jeziornych (naliczanie rocznych warstewek tzw. iłów warwowych), różni się od datowania na podstawie rdzeni lodu z Grenlandii o 900 lat. Skład stabilnych izotopów tlenu w cząsteczkach lodu zależy od temperatury, w jakiej zachodzi jego krzepnięcie. Zjawisko to wykorzystano do datowania lodu, zakładając, że próbki rdzeni zawierają oryginalny skład izotopowy opadów. Badania eksperymentalne świadczą jednak, że założenia te nie są prawdziwe ze względu na metamorfozę śniegu i lodu w polarnych czapach lodowych, zachodzącą pod wpływem zmian temperatury, a także ciśnienia wywieranego przez leżący wyżej lód. Wątpliwości budzi także możliwość wydobycia lodu z dużych głębokości w nienaruszonym stanie.

Nowe światło na wiarygodność datowania warstw lodowych rzuciło odkopanie w 1989 roku sześciu amerykańskich myśliwców typu Lightning i dwu latających fortec B17, które w czasie drugiej wojny światowej zostały zmuszone do awaryjnego lądowania na Grenlandii, zaledwie 200 km na południe od Dye 3, klasycznego miejsca pomiarów CO2 w lodzie. Samoloty te po 47 latach znaleziono na głębokości 78 m, a nie 12 m, jak to oceniali glacjologowie za pomocą metod izotopowych. Po 47 latach błąd wyniósł więc 650%. Jakież błędy datowania mogą zatem wystąpić w przypadku lodu zdeponowanego przed tysiącami lat?

Podobne prace

Do góry