Ocena brak

Czas jako wymiar życia społecznego

Autor /Ivan Dodano /28.07.2011

Wszystkie zjawiska społeczne dzieją się w jakimś momencie w czasie. Wszystkie procesy społeczne rozciągają się w czasie. Krótko mówiąc, życie społeczne toczy się w czasie. Czas, podobnie jak przestrzeń, stanowi powszechny kontekst życia społecznego: „Musimy zdać sobie sprawę z relacji czasowo-przestrzennych stanowiących istotę interakcji społecznych (...). Wszystkie istniejące wzory interakcji są osadzone w czasie” (Giddens, 1979: 3, 202). Czas jest niezbędnym wymiarem rzeczywistości ludzkiej „zawartym w każdym aspekcie naszego życia” (Adam, 1990: 2). Te ontologiczne fakty wiążą się z epistemologicznymi konsekwencjami; są przyczyną „centralnego miejsca czasu w tematyce nauk społecznych” (Adam, 1990: 9) lub, jak to ujmuje Giddens, „integralności czasu dla teorii społecznej” (1979: 198).

Czas jest oczywiście jeszcze bliżej związany ze zmianą społeczną. Samo doświadczenie czasu i jego wyobrażenie biorą się ze zmieniającej się natury rzeczywistości. Trudno pojmować czas, nie odnosząc się do jakiejś zmiany. I vice versa – nie do pomyślenia jest idea zmiany pozbawiona pojęcia czasu. Jak pamiętamy, czas pojawia się w definicji zmiany społecznej, w której najczęściej mówi się o różnicy między dwoma stanami systemu społecznego w czasie (zob. rozdział 1). Tak więc, jak to w typowy dla siebie, klarowny sposób ujmuje Pitirim Sorokin: „Każde Stawanie się, zmiana, Proces, zmienność, Ruch, Dynamiczny Stan, w przeciwieństwie do Bycia, implikuje istnienie czasu” (1937, t. 1: 15ó). Przyjrzyjmy się najpierw niektórym generalnym własnościom czasu jako wymiaru każdego zjawiska społecznego, a później pewnym jego szczegó1nym cechom jako aspektu zmiany społecznej. Każde zjawisko lub zdarzenie społeczne jest powiązane z innymi zjawiskami i zdarzeniami. Nie istnieją pojedyncze, niepowtarzalne czy zupełnie odrębne zjawiska lub zdarzenia. Jedną z form powiązania między nimi jest sekwencja, z relacjami poprzedzania i następstwa łączącymi wydarzenia w łańcuch lub proces, które występują w zdarzeniach zachodzących na wszystkich poziomach: makro, mezzo i mikro. Po wojnie podpisuje się traktat pokojowy, po wyborach następuje zaprzysiężenie prezydenta, inflacja prowadzi do obniżenia poziomu życia, rządy dyktatora wywołują powstanie ruchów opozycyjnych. Wszystko to zachodzi w czasie historycznym. Przejdźmy do innego wymiaru: po okresie dzieciństwa następuje okres edukacji szkolnej, po zawarciu małżeństwa narodziny dzieci, po przejściu na emeryturę śmierć. Powyższe przykłady odnoszą się do czasu jednostkowej biografii. Schodząc jeszcze niżej, na poziom realiów życia codziennego: śniadanie poprzedza podróż metrem do pracy, później przychodzi czas na przerwę na lunch, następnie posiedzenie zarządu, droga powrotna do domu, oglądanie telewizji, jedzenie kolacji, położenie się do łóżka. Te wydarzenia wyznaczają upływ Czasu w codziennym życiu. Na wszystkich tych poziomach każde pojedyncze zdarzenie, jakie obserwujemy, stanowi zawsze ogniwo jakiejś dłuższej sekwencji; poprzedza inne lub po nich następuje, dzieje się przed innymi lub po innych. Zachodzi w jakimś momencie w czasie. Ujmując to inaczej: „Wszystkie działania społeczne zawierają się w innych, szerszych działaniach. Nazywamy to osadzeniem w czasie” (Lewis, Weigart, 1990: 82).

Jeżeli przyjrzymy się bliżej każdemu zjawisku lub zdarzeniu społecznemu, zauważymy, że nie tylko jest ono zrelatywizowanie wobec innych, zewnętrznych zjawisk, ale samo może się wewnętrznie dzielić na komponenty, i że te komponenty są również ze sobą powiązane w czasie. Niektóre relacje wewnętrzne także mają charakter sekwencyjny, łącząc wcześniejsze i późniejsze fazy tego zjawiska. Mówimy, że każde zjawisko lub zdarzenie ma pewien okres trwania, istnieje przez jakiś czas. Wojna, jak wiemy z historii średniowiecza, może trwać ponad 100 lat. Nauka szkolna trwa dekadę lub więcej. Śniadanie zajmuje nam pół godziny. Niezależnie od skali, od makro, przez mezzo, do mikro, oczywiste jest, iż każde zjawisko czy zdarzenie zajmuje jakiś czas.

Gdy traktujemy zjawiska jako chwilowe, przelotne czy natychmiastowe, jest to zawsze kwestia przyjęcia przez nas względnej perspektywy czasowej. Błyskawica i grzmot są w potocznym rozumieniu pozornie pozbawione jakiegokolwiek okresu trwania, jednak dla fizyka są niezwykle złożonymi, trwającymi jakiś czas sekwencjami wyładowań elektrycznych i fal dźwiękowych. Skok wzwyż, nokaut czy serwis w tenisie wydają się niezwykle szybkie, musimy jednak pamiętać o wszystkich procesach biologicznych zachodzących w ciele sportowca, z których każdy ma określoną długość trwania. Bitwa może być tylko epizodem z punktu widzenia stratega wojskowego, jednak nie jest nim dla żołnierzy siedzących w okopach. Krótko mówiąc, nie istnieją zjawiska czy zdarzenia pozaczasowe, zarówno w sensie ich umiejscowienia w czasie, jak w sensie rozciągłości w czasie. Sekwencyjność i trwanie to dwa fundamentalne aspekty życia społecznego i, analogicznie, dwa podstawowe aspekty czasu.

Zdarzenia i zjawiska społeczne są także nieodwracalne. Kiedy coś się zdarzyło, nie da się tego unieważnić (Adam, 1990: 169) Kiedy coś zrobiliśmy, pomyśleliśmy, nauczyliśmy się czy doświadczyliśmy, nie da się tego cofnąć. Mówiąc krótko, życie biegnie w jednym kierunku. „Nasze życie mija w nieodwracalnym czasie umierania organizmu” (Giddens, 2003: 7ó).

Zjawisko to obserwujemy na wszystkich poziomach życia społecznego. Na poziomie makro historii raz wypowiedziana wojna staje się nieodwołalnym faktem. Oczywiście można ją zakończyć i podpisać traktat pokojowy, ale są to już zupełnie inne, następujące po niej zdarzenia historyczne. Na poziomie mezzo – biografii – nie da się odwrócić narodzin dziecka. Można oczywiście oddać je do adopcji, zrzec się praw rodzicielskich lub po prostu je porzucić, dziecko może też młodo umrzeć, ale ponownie są to różne, następujące po tamtym zdarzenia w biografii. Na poziomie życia codziennego, jak doskonale wiemy, rodzinna kłótnia staje się faktem dokonanym, nawet jeżeli nastąpi po niej szczery żal i zgoda; usmażony omlet nie przestanie nagle istnieć, podobnie jak nie da się „wymazać” zbyt ciężkiej kolacji, mimo że bardzo byśmy tego chcieli podczas najbliższej bezsennej nocy. Wszystko to wyraża metaforyczna idea „upływu czasu”, co oznacza, że cokolwiek dzieje się później, znajduje się już w innym punkcie w czasie. Heraklit wyraził tę myśl już w starożytności w swoim słynnym stwierdzeniu, iż nie da się wejść dwa razy do tej samej rzeki. Mówiąc słowami współczesnej autorki: „Powtórnie wykonane działanie nigdy nie będzie takie sarno, jak to wcześniejsze. Wszystko, co było z nim związane, nieodwołalnie się od tego czasu zmieniło” (Adam, 1990: 168).

Z założenia o nieodwracalności czasu wynika podział na przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Tak dla nas dzisiaj oczywisty, z historycznego punktu widzenia nie jest wcale uniwersalny: pojawił się dopiero na pewnym etapie rozwoju społeczeństw ludzkich, wiążąc się blisko z wynalezieniem pisma. Dopiero wtedy przeszłość „rozciągnęła się w tył”, aby być nie tylko pamiętaną, ale również zapisywaną. „W ścisłym tego słowa znaczeniu historia zaczyna się od pisania” (Goody, 1968: 39). Również przyszłość ulęgła rozciągnięciu; można ją było przewidywać i planować, a nie tylko wyobrażać sobie w dowolny sposób. Jednak dopiero myśl judeochrześcijańska bardzo silnie potwierdziła wspomniany podział, a wraz z nią przeniknął on całą ludzką cywilizację.

Podział na czas przeszły, czas teraźniejszy i czas przyszły nie jest też tak wyraźny, jak by się mogło wydawać. Mówiąc dokładniej, teraźniejszość nie istnieje, ponieważ procesy społeczne są ciągle i w każdym wyobrażalnym momencie bez ustanku przechodzą z przeszłości w przyszłość; są już przeszłością albo jeszcze nie są przyszłością. Jakkolwiek małą skalę byśmy przyjęli, zawsze będziemy mieli do czynienia raczej z ruchem, upływem niż z jakimś zatrzymanym stanem. Nawet gdy piszę te słowa, każde kolejne zdanie przynależy już do przeszłości. W momencie, gdy napiszę jakieś słowa, przestaje ono należeć do przyszłości. Potoczne powiedzenie, że teraźniejszość to tylko „punkt spotkania przeszłości i przyszłości”, nie jest pozbawione sensu. Oczywiście dla ce1ów praktycznych rozróżnienie takie jest usprawiedliwione, dopóki pamiętamy, że to, co traktujemy jako teraźniejszość, jest umowne, sztucznie wyizolowane z ustawicznego biegu rzeczy. W życiu społecznym kryterium demarkacyjnym są najczęściej możliwości postrzegania i wpływania na bieg wydarzeń. Jak to ujmuje Barbara Adam: „zdarzenia z przeszłości znamy z przekazów, bezpośrednio obserwujemy teraźniejsze, a przyszłe możemy sobie tylko wyobrażać. Wydarzenia przeszłe są już zdeterminowane, teraźniejsze właśnie są determinowane, a przyszłe dopiero będą zdeterminowane. (...) Na przeszłość nie można wpływać, teraźniejszość jest przedmiotem wpływu, na przyszłość można wpływać tylko potencjalnie” (1990: 22).

Podobne prace

Do góry