Ocena brak

Czas ilościowy i jakościowy

Autor /Gerwazy Dodano /29.07.2011

W odniesieniu do zdarzeń i zjawisk społecznych czas przybiera dwojaką postać, którą określa się jako „czas ilościowy" i „czas jakościowy", albo inaczej „czas zewnętrzny" i „czas wewnętrzny". Czas ilościowy służy jako zewnętrzna skala pomiaru zdarzeń i procesów, nadająca pewien ład ich chaotycznemu i spontanicznemu przebiegowi. Służy to lepszej orientacji w świecie społecznym i koordynacji różnych działań podejmowanych przez liczne jednostki. Jest to czas konwencjonalny, wyskalowany w sposób narzucany przez używane do pomiaru czasu instrumenty: zegary i kalendarze. Pozwalają one przypisać godzinę czy datę, a także określić porównawczo okres trwania, szybkość, interwały, rytm itp. różnych zdarzeń i procesów. Dzięki temu można stwierdzić, które są równoczesne, które następują po sobie i w jakich odstępach czasu. Inaczej mówiąc, pozwala to na czasową lokalizację zjawisk, a także na ich czasową koordynację.

Czy możliwy byłby wykład akademicki, gdyby studenci i profesor nie spotkali się w tym samym momencie? Czy możliwa byłaby podróż koleją, gdyby maszynista nie przybył do pracy i nie podjechał na peron w tym samym czasie, w którym oczekują pasażerowie? Czy możliwa by była produkcja przemysłowa, gdyby robotnicy nie pojawili się przy taśmie produkcyjnej równocześnie? Im bardziej złożone jest społeczeństwo, tym większe znaczenie odgrywa czasowe porządkowanie i uzgadnianie działań. W społeczeństwie nowoczesnym żadna grupa czy organizacja nie może się obyć bez mierzenia czasu. Wyobraźmy sobie linie lotnicze bez rozkładów lotów, banki i sklepy bez godzin otwarcia, szkołę bez „podziału godzin", fabrykę bez określonego czasu pracy.

Mówimy tu o czasie zewnętrznym, ponieważ zjawiska czy zdarzenia, jakikolwiek byłby ich charakter, są tu po prostu umiejscowione w pewnej ramie nałożonej przez obserwatorów, koordynatorów czy uczestników, a do tego w pewnej ramie konwencjonalnej, nie wynikającej z istoty samych zjawisk. Historia zegarów i kalendarzy zaczęła się od poszukiwania punktów odniesienia, które pozwoliłyby na stwierdzenie równoczesności pewnych zdarzeń. W naturalny sposób takich punktów odniesienia dostarczały zjawiska astronomiczne, wschody i zachody Słońca, dzień i noc, fazy Księżyca, odpływy i przypływy mórz, cykle zmian klimatycznych.

Jakaś prosta idea świtu, ranka, południa, popołudnia, wieczoru, nocy jako powtarzających się stale etapów każdego dnia musiała towarzyszyć ludziom nawet w najbardziej prymitywnych społeczeństwach. W starożytnej Grecji wprowadzono podział dnia na dwanaście godzin. Ale podział godziny na 60 minut i każdej minuty na 60 sekund to konwencja dopiero z połowy XIV wieku. Pojawienie się ogrodnictwa i rolnictwa uczuliło ludzi na cykl wegetacji roślin, związany z kolejnymi okresami roku. W społecznościach rybackich dostrzeżono rytm przypływów i odpływów skorelowany z 29-ipółdniowym cyklem faz Księżyca. Biologiczna potrzeba odpoczynku po pewnym okresie pracy dała początek idei tygodnia: ośmiodniowego w Imperium Rzymskim, siedmiodniowego w tradycji judeochrześci-jańskiej, dziesięciodniowego w Chinach, pięcio- i sześciodniowego w niektórych częściach Afryki i Ameryki Centralnej.

Na takie przyrodnicze podstawy miar czasu nałożyły się konwencje społeczne, które wsparte długą tradycją, stały się równie wiążące i oczywiste, jak cykle przyrodnicze. Okres tygodniowy odpowiadał gospodarczym wymogom odbywania jarmarków czy targów, dla których przyjął się pewien dzień tygodnia. Dzień wypoczynku skojarzono z religijną potrzebą modlitwy i uczestnictwa w rytuałach religijnych: niedzielą w chrześcijaństwie, piątkiem w islamie, sobotą w judaizmie. Religia chrześcijańska narzuciła także podział tzw. roku liturgicznego, a w zbiorowościach klasztornych codzienny cykl modlitwy w różnych momentach dnia opisany tak barwnie w Imieniu Róży przez Umberto Eco.

Pozostało wynaleźć instrumenty, które odwzorowywałyby te przyrodnicze lub społeczne cykle, odrywając pomiar czasu od konkretnych obserwacji i zastępując to odczytywaniem miejsc na skalach. Najprostsze odwzorowanie ruchu Słońca dawał zegar słoneczny, znany w Babilonii i Egipcie tysiące lat temu. Równe okresy w krótszej skali odmierzało przesypywanie się piasku w klepsydrze, urządzeniu skonstruowanym także w głębokiej starożytności. Jednak zegar mechaniczny, ciężarkowy, pojawił się w Europie dopiero w połowie XIV wieku, zegar wahadłowy później, a dopiero w połowie XIX wieku wprowadzono na rynek szwajcarski i amerykański zegarek osobisty, który stał się po dziś dzień najbardziej masowym, powszechnym i często używanym urządzeniem technicznym. Brytyjski antropolog społeczny Jack Goody uważa, że zegar i kalendarz to techniczne fundamenty nowoczesnej formacji społecznej, o większym nawet znaczeniu niż maszyna parowa czy silnik elektryczny.

Związek między czasem zegarowym, ilościowym czy zewnętrznym, a rytmem odpowiednich zdarzeń i procesów został zerwany całkowicie. Patrząc na zegarek, odczytujemy liczbę na skali i wiemy, jak jeszcze daleko do końca pracy, niezależnie od tego, jak jesteśmy zmęczeni, ile pracy już wykonaliśmy, co nam jeszcze zostało do zrobienia. Patrzymy w kalendarz i wiemy, że jest wiosna, nawet gdy jakieś anomalie klimatyczne sprawiają, że pada gęsty śnieg.

Czym innym jest natomiast czas wewnętrzny albo jakościowy. Pewne zjawiska, zdarzenia i procesy mogą mieć bowiem szczególne, immanentne właściwości czasowe. Czas staje się wtedy ich cechą ontologiczną, a nie tylko zewnętrznie porządkującą. O ile dotąd mówiliśmy o „zdarzeniach dziejących się w czasie", o tyle teraz mówimy o „czasie zawartym w zdarzeniach". Czas ilościowy zegarów i kalendarzy nie dotyczy tylko zjawisk i zdarzeń społecznych. Służy tak samo pomiarowi zjawisk astronomicznych, fizycznych, reakcji chemicznych czy procesów biologicznych. Natomiast czas jakościowy jest odmienny dla różnych dziedzin rzeczywistości. Dopiero kiedy analizujemy czasowe, on-tologiczne właściwości zjawisk społecznych, mówimy w ścisłym sensie o czasie społecznym. O jakie właściwości ontologiczne chodzi?

Otóż zdarzenia czy procesy społeczne mogą przejawiać następujące, różniące je cechy czasowe. Po pierwsze, okres trwania: mogą być z natury rzeczy krótsze lub dłuższe. Porównajmy na przykład rozruchy uliczne i wojnę, zamach stanu i depresję ekonomiczną. Po drugie, tempo: mogą toczyć się szybciej lub wolniej. Porównajmy innowacje techniczne i proces emancypacji kobiet, reformy prawne i przemiany obyczajowe. Po trzecie, rytmiczność: mogą przebiegać w regularnych interwałach lub cechować się przypadkowością czy chaotycznością. Porównajmy uregulowany cykl prac rolnych i spontaniczną twórczość artystyczną, systematyczne fluktuacje ruchu drogowego w ciągu dnia ze stałymi „godzinami szczytu" i nieprzewidywalne wahania koniunktury giełdowej. Po czwarte, mogą dzielić się na naturalne fazy czy etapy, narzucone przez okoliczności przyrodnicze lub społeczne. Czas pracy i wypoczynku jest przeważnie skorelowany z fazami dnia i nocy.

Wakacje większość spędza wtedy, gdy jest najlepsza pogoda, a więc w naszym klimacie latem. Prace rolne mają swoje etapy siewów, zbiorów itp. zależne od pór roku: zimy, wiosny, lata, jesieni. Kiedy indziej fazy mają charakter społecznie skonstruowany i normatywnie przepisany: na przykład czas świecki zwykłej codziennej aktywności i czas święty, okresów uroczystości religijnych, postu, adwentu, ramadanu, Bożego Narodzenia, Wielkiej Nocy itp. Na uniwersytecie jest czas wykładów i czas sesji egzaminacyjnych. W życiu rodzinnym: „miesiąc miodowy" i okres żałoby. W handlu - sezon zakupów i, jak mówią handlowcy, „czas martwy". W hotelarstwie sezon i okres poza sezonem. W sporcie: okres ligi piłkarskiej, inny niż hokejowej, a jeszcze inny niż żużlowej. A także cykl turniejów wielkoszlemo-wych w tenisie czy rozgrywek Ligi Mistrzów w futbolu.

Podobne prace

Do góry