Ocena brak

Czas i miejsce akcji ''Małej apokalipsy''

Autor /Oliwka Dodano /11.03.2011

Akcja Malej apokalipsy rozgrywa się w ciągu jednego dnia w War­szawie. Czas jej trwania nie został jednak precyzyjnie określony. Czytelnik dowiaduje się, że jest rok 1979, potem pojawiają się inne da­ty, np. 1980,1999. Czas historyczny wyznaczają wymienione na transparentach rocznice PRL: 35-, 40-, 50- lub 60-lecie. Fabuła jednak uj­muje elementy, które wypełniają jeden dzień – od rana do godziny 8 wieczorem (12-13 godzin), kiedy to bohater i narrator w jednej osobie podchodzi do platformy, na której ma się dokonać jego los. Czas jest tu kategorią nieścisłą, rozmazaną, wprowadzającą atmosferę niepew­ności, rozdrażnienia, bohater dąży do ustalenia prawdziwej daty.

Nie można dokonać takiego uściślenia w oparciu o obserwację zja­wisk przyrody. Nastąpiło niezwykłe przemieszanie objawów charak­terystycznych dla lata, jesieni i zimy. Anomalie pogodowe są znakiem dezorganizacji świata, która wykroczyła poza sferę życia społe­czeństw i zburzyła nienaruszalny i niezniszczalny dotąd porządek na­tury. Wspomaga ona przy tym obraz otoczenia – zdewastowanych bu­dynków i obszarów zielonych.

Okazuje się, że społeczeństwo jest celowo wprowadzane w błąd, zaś dostęp do prawdziwych danych ma tylko minister bezpieczeństwa. Zamieszanie wprowadziły akcje bicia rekordów produkcji lub próby ukrycia zaniedbań: przez lata a to prześcigano terminy, a to zawala­no. Raz goniono, goniono Zachód i przegoniono, w innym momencie goniono i pozostano w tyle (126). Doszło do tego, że zakłady pracy miały swoje odrębne kalendarze. Aktualnej daty nie można również poznać z gazet, bowiem informacje takie nie są czytelne: Od dawna daty w gazetach jakieś takie rozgniecione, jakby ktoś na litery obca­sem nastąpił (33). Na pytania o czas nie można uzyskać odpowiedzi nawet od milicjanta: – A po co to panu? (34). W wielu miejscach pu­blicznych znajdują się kalendarze, każdy z nich nosi jednak inne oznaczenie roku. Niektóre mają wygląd świadczący o tym, że długo wiszą, można więc przypuszczać, że wskazują rok dawno miniony, nie ma jednak co do tego całkowitej pewności.

Winą za ten stan rzeczy Halina obarcza komunistyczny system: Roz­mydlili nawet pory roku (70). Literat analizuje sytuację w znacznie szerszych wymiarach: Martwimy się śmiercią narodów, a tymczasem cala galaktyka leci w otchłań nicości (71); Popieprzyły się ludziom daty oraz terminy we wszystkich blokach ustrojowych i militarnych (72). Refleksje o czasie przyszłym przyjmują formę symbolicznej wieszczby: Idą dni zimowe, straszne, czarne i krótkie dni przemiesza­ne z jeszcze czarniejszymi, długimi bez końca nocami (78).

Zamieszanie dotyczące czasu prowadzi do błędnej oceny wieku po­staci. Literatowi najpierw wydaje się, że Tadzio Skórko jest chłop­cem, dopiero świadomość jego prawdziwej funkcji – agenta – pozwa­la dostrzec, że jest to dorosły mężczyzna. Tadzio stwierdza, że ma 33 lata, jednak narrator nazywa go dalej czterdziestolatkiem. Podobne różnice dotyczą określenia wieku Nadieżdy i Haliny, a także kobiet przy ognisku.

Czas skradziony i skrywany przez władzę, zamieszanie w porządku pór roku, używanie różnych dat w odniesieniu do tego samego dnia powodują, że czas historyczny, kalendarzowy ustępuje tu bardziej ogólnej, filozoficznej formule: chodzi o schyłek epoki totalitaryzmu, a przy tym czas rozpadu struktur społecznych, upadku zasad moral­nych, a nawet zagrożenia zagładą kosmiczną. Wprawdzie pojawia się stale przywoływana data 22 lipca, kiedy to spotykają się przywódcy partii komunistycznych Polski i Związku Radzieckiego, jednak poczucie niepewności i rozbicia czasu, wspomagane powszechnymi obrazami chaosu i brzydoty, wskazuje, że nie można ufać podawanym informacjom.

Miejsce akcji – w przeciwieństwie do czasu – autor ukazuje z wiel­kim staraniem o detale. Bohater spotyka się w swoim warszawskim mieszkaniu ze znajomymi, potem odbywa wędrówkę po ulicach i pla­cach Warszawy, by na koniec zbliżyć się do centralnie położonej budowli – Pałacu Kultury, gdzie ma dokonać aktu samospalenia. Ana­liza jego trasy w oparciu o plan miasta wskazuje, że zatacza krąg, stopniowo zbliżając się do wyznaczonego miejsca. Odbywa swoistą ostatnią drogę, podczas której przygotowuje się do wieczornej mani­festacji, a przy tym – spotykając się w różnych miejscach ze znajo­mymi – żegna ukochane miasto, które darzył bezinteresownym uczu­ciem. Pałac Kultury traktuje jako swój grobowiec. Wymienia dawne nazwy miejsc, które zamieniono zgodnie z duchem czasu (restaura­cja „Paradis” na „Paradyz”, kino „Skarpa” na „Wołga”). Przechowu­je pamięć o mieście dawnym, jeszcze nie do końca zniewolonym.

Przestrzeń została ukazana w rzeczywistych wymiarach, z topogra­ficzną precyzją. Wyznaczają ją dwa elementy: płaszczyzna terenu, po którym porusza się literat (ulice, ogrody, zaułki), oraz górująca nad okolicą wysoka bryła Pałacu Kultury – symbolu obcego panowania (kiedyś wprost wskazanego w nazwie: im. Józefa Stalina). Jest to więc centrum stolicy. Można uznać, że autor trzyma się tu zasady jedności miejsca. Jeśli bohater przekracza wyznaczony teren, to tyl­ko w myślach, w uogólnionej refleksji prowadzącej niekiedy aż w przestrzeń kosmiczną.

P. Żbikowski stwierdza: miejscem akcji w Małej apokalipsie jest nie tylko określona przestrzeń geograficzna, ale także przestrzeń kultu­rowa i społeczna. [...] wraz z narratorem wędrujemy przez cały czas po mieście przyszłości, pozbawionym swej tożsamości historycznej i cywilizacyjnej.5 Człowiek został tu sprowadzony do przedmiotu za­rządzania, pozbawiony wolności i odarty z moralności. Ciągle czy­hają nań różne niebezpieczeństwa: odrywają się wielkie kawały tyn­ku, zapada się most Poniatowskiego, w ruinach grasują chuligani, na ulicach kłębią się tłumy manifestantów (przeważnie pijanych). Per­spektywa przyszłości, przewidziana w wizji autora książki dla kraju, który ma stać się jedną z republik sowieckich, jest przerażająca i gro­źna.

 

 

 

Podobne prace

Do góry