Ocena brak

„Cudowne” wyleczenia

Autor /carbonara Dodano /02.12.2013

Należy wyraźnie podkreślić, że bez względu na wszystkie zalety ciała i umysłu niektórych osób (sportowcy wysokiego wyczynu, balet, ludzie areny) ich narząd ruchu podlega prawom biologii jednakowym dla wszystkich. Dlatego też w wielkim błędzie są ci (a jest ich nazbyt wielu), którzy sądzą, że na skutek takich czy innych metod leczniczych możliwe będzie skrócenie okresu leczenia, wbrew wszelkim zasadom gojenia tkanek.

Tak się nieszczęśliwie zdarza, że chęć szybkiego „łatwego” wyleczenia jest tak wielka w samym pacjencie oraz znajduje tak gorliwych popleczników w osobach trenerów, działaczy, menażerów i innych zainteresowanych, że wbrew przestrogom lekarzy zalecane leczenie i doleczanie jest bardzo często samowolnie zmieniane i modyfikowane, aby można było jak najszybciej rozpocząć trening, stanąć do zawodów, wyjść na arenę itp.

Chociaż niekiedy (bardzo rzadko) to się udaje, z reguły postępowanie takie kończy się dla pacjenta niedobrze. Nękające go coraz częściej dolegliwości i kontuzje powodują gorączkowe szukanie coraz to nowych sposobów „szybkiego” wyleczenia - maści, masaże, bioprądy, akupunktura, lasery, koło magnetyczne itp. - oraz takiego lekarza, który uwolni pacjenta od kłopotów. Z reguły postępowanie takie do niczego dobrego nie prowadzi. Zmieniane rozpoznania i metody leczenia oddalają tylko od pacjenta widmo mniejszego czy większego kalectwa. Zdarzający się niekiedy powrót sportowca na boisko, tancerza na scenę czy artysty cyrkowego na arenę niczego nie dowodzi. Prędzej czy później 

pacjenci sami rezygnują z wysokiego wyczynu, obniżają poziom występów czy po prostu wycofują się z czynnego życia zawodowego.

Leczenie podstępnie rozwijających się uszkodzeń komponenty dynamicznej narządu ruchu jest sprawą o wiele poważniejszą, niż się przypuszcza. Próby ratowania pacjentów „cudownymi” lekami czy sposobami bardzo przereklamowanej odnowy biologicznej, bez rzeczowego wyjaśnienia patomechanizmu wyjściowego choroby - jak to obecnie jest powszechnie w praktyce - prędzej czy później muszą doprowadzić do fatalnego rezultatu.

Chory dotknięty bólami krąży od lekarza do lekarza (lub od specjalisty do specjalisty) w jakże złudnej nadziei na uzyskanie ulgi lub choćby logicznego wytłumaczenia przyczyny cierpień, a tym samym znalezienia jakiejś metody leczenia. Ponieważ częste zmiany metod i sposobów leczenia nie przynoszą niczego dobrego, zawiedziony w oczekiwaniach pacjent nierzadko trafia po pewnym okresie w ręce różnorodnych „uzdrowicieli”.

Prawdą jest, że leczenie bólów tkanek miękkich narządu ruchu nie jest proste i z reguły wymaga dużej dozy cierpliwości ze strony zarówno cierpiącego, jak i leczącego.

 

Do góry