Ocena brak

Co to są poldery?

Autor /Orest Dodano /31.01.2012

Bez kosztownego i skomplikowa­nego systemu śluz i grobli ponad połowa nadmorskich terenów Holandii nie nadawałaby się do zamieszkania.
Nie mniej niż 60% obywateli Holandii miesz­ka na terenie, który został wydarty morzu dzięki ogromnemu systemowi obwałowań i umocnień nadmorskich i nadrzecznych. Dzięki niemu 418602 km2 lądu wydarto Morzu Północ­nemu i wpadającym do niego rzekom.
Długa linia brzegowa małej Holandii jest czę­sto smagana sztormami przychodzącymi znad Mo­rza Północnego. Na terenie tego państwa znajdują się również delty kilku dużych europejskich rzek. Bez grobli, śluz i Wałów całe prowincje: Holandia, Zelandia, Flevoland, i duże obszary Fryzji, Gro­ningen i Utrechtu, a także Gelderland i Overissel znalazłyby się pod wodą.

Już od XI wieku naszej ery na terenach północnej Holandii budowano pojedyncze wyżej wyniesione schronienia powodziowe zwane tu terpen. Z czasem ziemne nasypy połączyły ze sobą leżące bli­sko siebie terpen.
Większe miasta w całej średniowiecznej Holan­dii były chronione przez kanały. Przez wieki cały system owych połączeń wodnych rozwijał się w gęstą sieć z najstarszymi kanałami w centrum i nowymi sięgającymi coraz dalej i dalej.
Chyba najlepszym przykładem tego procesu jest Amsterdam. W 1607 roku czterech mieszczan -Henrik Staes, Frans Oetgens, Lucas Sinck oraz Daniel Stal pacrt - zostało wybranych, by zaplano­wać budowę systemu kanałów, który pomógłby transportów^ towary z nabrzeży do składów kupieckich. Taka inwestycja uczyniłaby miasto jednym z najlepiej prosperujących centrów euro­pejskiego handlu.
Główny plan został zaaprobowany w 1609 roku, po czym wybudowano zespół połączonych, kon­centrycznie ułożonych kanałów (w tym Keizergracht w 1612 roku i Prinzengracht w 1623 roku). Kanały nie tylko pomagały w handlu, lecz rozsze­rzały granice szybko rozrastającego się miasta.

Nasypy grobli oddzielają od morza tereny położo­ne w depresji. Za groblami pompy wtłaczają wodę kanałami z powrotem do morza, do czasu gdy teren - zwany polderem - jest suchy. Sól jest stopniowo wypłukiwana z gleby odzyskanego lądu - proces ten trwa około pięciu lat. Po wykonaniu tych prac polder można użytkować rolniczo, do uprawy roślin bądź do hodowli zwierząt.
Początkowo poldery były osuszane za pomocą kół łopatkowych, które przepompowywały wodę do morza. Koła napędzano siłą mięśni ludzkich bądź zaprzęgów zwierzęcych. Następnie do ich napędu użyto wiatraków, stąd wiatrak stał się sym­bolem tego nizinnego kraju. Postęp technologiczny sprawił, że do akcji weszły pompy parowe i elektryczne. W taki sposób w 1986 roku w północnej części Holandii stworzono Flevoland. Jego stolicą jest Lelystad, miasto nazwane tak na cześć doktora C. Lely'ego, który bronił projektu rekultywacji Zuider Zee z roku 1918. Owocem pierwszej udanej próby osuszenia i rekultywacji dużego obszaru są tereny opodal Amsterdamu, gdzie dziś znajduje się międzynarodowy port lotniczy Schipol. Operację Haarlemermeer przeprowadzono w latach 1848-1852, odzyskując około 180 km2 gruntu.

Najambitniejszym z dotychczas podjętych przed­sięwzięć rekultywacyjnych było utworzenie słod­kowodnego jeziora Ijsselmeer na terenie zatoki Zuider Zee. Pierwszym etapem tej inwestycji była budowa ogromnej 30-kilometrowej zapory-grobli. Prace nad groblą rozpoczęto w 1927 r., a ukończo­no po pięciu latach. Przez następne dekady stworzo­no wiele polderów, w tym Wieringermeer (1932), Polder Północno-Wschodni (1942) o powierzchni 48560 ha, Wschodni Flevoland (1957) i Zachodni Flevoland 1968, ogółem około 1650 km2.
Później władze holenderskie spróbowały jesz­cze wzmocnić system zabezpieczeń przeciwpo­wodziowych. Największymi przedsięwzięciami inżynierskimi było wzniesienie w 1986 roku naj­większej na świecie tamy przeciwpowodziowej Delta oraz bariery przeciwsztormowej w Krimpen aan der Ijssel koło Rotterdamu. Budowa tamy Delta w południowo-zachodniej części kraju była reak­cją na olbrzymią powódź w 1953 r. Klęska żywio­łowa, w wyniku której życie straciło około 2 tysię­cy ludzi, a straty materialne liczono w icłlionach guldenów (większość zniszczeń w prowincji Zelan­dia), mocno zachwiała wiarą Holendrów w potęgę systemu zabezpieczeń przeciwpowodziowych.

Choć holenderskie metody osuszania lądu okazały się na przestrzeni wieków tak skuteczne, mają pew­ne wady. Jeden z ostatnich etapów projektu tamy Zuider Zee, budowę polderu Markerwaard, zawie­szono z powodu wysokich kosztów, obiekcji natu­ry ekologicznej i wątpliwości, czy nowy polder jest naprawdę potrzebny.
Budowa polderów i umocnień przeciwsztormowych jest bardzo kosztowna i czasochłonna. Tama Delta kosztowała ponad 14 miliardów guldenów, a jej budowa trwała ponad 30 lat. Co więcej, te inwestycje trzeba potem utrzymywać. I tak na utrzymanie 450 km umocnień przeciwpowodzio­wych wydaje się corocznie 50 milionów guldenów. Możliwe jest również, że trzeba będzie wzmocnić i podwyższyć wszystkie groble, tamy i bariery Je­żeli wraz z ocieplaniem się klimatu będzie po­stępował w dotychczasowym tempie (12-20 cm w ciągu wieku) wzrost poziomu morza.

Warto wiedzieć:

■ Dawniej w celu podniesienia poziomu lądu proponowano wstrzykiwanie kwasu siarkowego w wapienne podłoże skalne. Powstały w wyniku reakcji chemicznej gips, zwiększając swą objętość, miałby po­wodować podniesienie poziomu lądu.
■ Corocznie z amsterdamskich kanałów usuwa się 100 milionów litrów mułu i osa­du, codziennie wpompowuje się w nie 700 milionów litrów słodkiej wody.
■ W czasie powstania Holendrów prze­ciwko Hiszpanii w 1574 roku Wilhelm Orań-ski nakazał otworzyć groble chroniące mia­sto Lejda w centralnej części Holandii. Dzięki temu statki z zaopatrzeniem mogły wpływać do miasta oblężonego przez Hiszpanów.

Podobne prace

Do góry