Ocena brak

Co to są infekcje wewnątrzszpitalne?

Autor /Huzar Dodano /31.01.2012

Dziś wybierający się do szpitala pacjent nie powinien obawiać się zarażenia kolejnymi chorobami. Przed drobnym zabiegiem chi­rurgicznym czy skomplikowaną operacją nie boimy się, że umrzemy albo poważnie rozchorujemy się na kilka miesięcy. Jednak jeszcze na początku dzie­więtnastego wieku chorzy przyjmowani do szpita­la byli narażeni na takie ryzyko.

Pod koniec pierwszej połowy dziewiętnastego wie­ku w szpitalach panowały warunki, jakie trudno dziś sobie wyobrazić. Lekarze, a wśród nich chi­rurdzy, nie zdawali sobie sprawy z faktu, że mikro­organizmy, na przykład bakterie i wirusy, mogą być przenoszone od jednej zakażonej osoby do dru­giej, a zatem nie podejmowali żadnych środków ostrożności aby zapobiec infekcjom (sepsis). W wielu szpitalach oddziały chirurgiczne były nie­słychanie zatłoczone, często zdarzało się, że w jed­nym łóżku leżało dwóch lub trzech pacjentów. Do czystości i higieny nie przywiązywano większej wagi. Niejednokrotnie doktorzy i studenci badali jednego pacjenta po drugim, a nawet przechodzili z pomieszczenia, w którym odbywały się sekcje zwłok, do sali operacyjnej, i nawet nie myli rąk, nie mówiąc już o zmianie odzieży.
Efektem takich warunków było pojawienie się szeregu chorób infekcyjnych, łącznie z sepsą i ropnicą (zatruciem krwi), różą (zapaleniem skóry) i gangreną (martwicą i rozkładem tkanek). Od­działy szpitalne nie były przyjemnymi miejscami - w powietrzu unosił się odór gnijących ran, podobny do zapachu psującego się mięsa.
Infekcje były przyczyną wielu zgonów. W swo­jej książce Lister As I Knew Him (Lister, jakiego znałem) były student medycyny opisuje przykład typowy dla tamtych dni. Pewien wiejski chłopak postanowił pójść do szpitala na nieskomplikowaną operację kosmetyczną wyprostowania nosa, gdyż chciał lepiej wyglądać na zbliżającym się ślubie. „Przyjęto go na oddział, wyprostowano nos, a po pięciu dniach leżał w kostnicy - przyczyną śmier­ci była ostra infekcja!"
W 1859 roku Florence Nightingale (1820-1910) opublikowała Notes on Hospitals (Uwagi na temat szpitalnictwa), w których przedstawiła dane staty­styczne dotyczące liczby zgonów i infekcji w szpi­talach. Z danych tych wynikało, że prawdopo­dobieństwo zgonu pacjenta było od trzech do pięciu razy mniejsze, jeśli operację przeprowadzono u niego w domu. Świadomy tych faktów James Young Simpson (1811-1870) - chirurg szkocki z Edynburga, który wprowadził chloroform jako środek znieczulający w anestezjologii - nazwał „hospitalizmem" grupę chorób, którymi najczę­ściej zarażają się pacjenci w szpitalach. Dzisiaj lekarze nazywają te choroby infekcjami wewnątrz-szpitalnymi, na szczęście w naszych czasach wystę­pują one o wiele rzadziej.
W ciągu ostatnich 150 lat liczba zgonów spowo­dowanych infekcjami wewnątrzszpitalnymi uległa wyraźnemu zmniejszeniu, do czego przyczyniły się odkrycia naukowe, a także zmiana warunków panujących w szpitalach. Wynaleziono leki anty-bakteryjne i antywirusowe, zaczęto dbać o czystość i bardziej efektywną pielęgnację pacjentów oraz zastosowano środki antyseptyczne (związki che­miczne niszczące zarazki) wynalezione przez angielskiego chirurga, Josepha Listera (1827-1912).

Podobne prace

Do góry