Ocena brak

Co to jest teoria samorództwa?

Autor /Huzar Dodano /31.01.2012

Świat jest pełen mikroskopijnych, niewidocznych gołym okiem drobnoustrojów. Te organizmy - bakterie, wirusy, grzyby i jednokomórkowe istoty zwane pierwotniakami - odegrały bardzo ważną rolę w powstaniu i rozwoju życia na Ziemi.
Bakterie były pierwszą formą życia, która pojawiła się na naszej planecie - a było to około 3,5-4 mld lat temu. Przez tysiące lat do produkcji wielu artykułów spożywczych, takich jak chleb, ser i piwo, wykorzystywano te, niezna­ne wtedy jeszcze, mikroskopijne mikroby. Dzisiaj wiemy już, że wszyscy żyjemy w bliskim związku z milionami mikroorganizmów, bez których życie nasze i całej naszej planety byłoby niemożliwe. Pa­radoks polega na tym, że najlepiej znane nam są te drobnoustroje, które wywołują choroby zakaźne, na przykład tyfus, gruźlicę, zapalenie płuc czy cho­lerę. Chociaż drobnoustroje od bardzo dawna peł­nią w przyrodzie bardzo istotne funkcje, mikrobio­logia - nauka o tych organizmach - należy do stosunkowo nowych dziedzin wiedzy. Jeszcze około 300 lat temu ludzie nie zdawali sobie spra­wy z istnienia drobnoustrojów, a musiało upłynąć kolejnych 200 lat, zanim niektóre zostały dokładnie poznane. Pierwszym człowiekiem, który rozpoznał i opisał mikroby był holenderski przyrodnik, czło­nek Towarzystawa Królewskiego w Londynie zaj­mujący się badaniami mikroskopowymi Anton van Leeuwenhoeck (1632-1723). W 1673 roku po raz Odkrycie drobnoustrojów zapoczątkowało speku­lacje na temat ich pochodzenia. Według jednej szkoły miały one powstawać spontanicznie z mate­rii nieożywionej. Teorie o występowaniu takiego zjawiska, zwanego samorództwem, były znane już od wieków; starożytni Grecy przypuszczali, że istoty żywe, takie jak żaby czy robaki, „rodzą" się z mułu znajdującego się na dnie zbiorników wod­nych. W XVII wieku flamandzki lekarz Jan Baptista van Helmont (1579-1644) opisał spe­cyficzną metodę „wyhodowania" myszy: butelkę napełnioną otrębami i starymi szmatami wystar­czyło zostawić w ciemnej spiżarni!
Jednocześnie niewielka, ale stale rosnąca grupa naukowców wyznawała pogląd, że wszystkie orga­nizmy żywe powstają z form rodzicielskich, czyli identycznych gatunkowo organizmów (w roku 1870 T. H. Huxley nazwał tę teorię biogenezą). Te­zy tej próbowano dowieść drogą eksperymentów. W 1668 roku włoski fizyk, Francesco Redi (1626-1697) wykazał, że robaki widoczne na psującym się mięsie nie są wynikiem samorództwa. Są to larwy wykluwające się z jaj złożonych na mięsie przez muchy. Aby to udowodnić, Redi położył jeden kawałek mięsa w otwartym słoiku, a drugi w słoiku przykrytym koronką. Po pewnym czasie mięso w otwartym słoiku pokryło się robakami, w zakrytym pojemniku robaków nie było.
Pozostało jednak pytanie, dlaczego mięso w dru­gim słoiku także uległo zepsuciu; przeciwnicy Rediego uważali, że teoria samorództwa być może nie odnosi się do większych organizmów, ale może dotyczyć drobnoustrojów, powstających samo­rzutnie podczas procesów gnilnych.

Wszystkie te kontrowersje pozostały nie rozwiąza­ne w XVII wieku, toteż w następnym stuleciu na­ukowcy ponownie podjęli prace nad ich wyjaśnie­niem; tym razem w dyskusji wzięli udział Anglik John Needham (1713-1781) i włoski fizjolog Lazzaro Spallanzani ( 1729-1799). Needham prze­prowadził eksperyment mający na celu wykazanie prawdziwości teorii samorództwa w odniesieniu do mikroorganizmów. Ugotował mianowicie wy­war z baraniny, aby zabić wszystkie organizmy, które mogły znajdować się w mięsie, a następnie przelał go do otwartych pojemników. Na mięsie szybko pojawiły się kolonie drobnoustrojów, będą­ce pozornie potwierdzeniem samorództwa.
Aby udowodnić błąd we wnioskach wyciąg­niętych przez swojego antagonistę, w 1769 roku Spallanzani gotował wywar z wołowiny przez go­dzinę, po czym zamknął naczynia. Tym razem mikroorganizmy nie pojawiły się. Needham i jego zwolennicy replikowali, że zamykając szczelnie flaszki, Spallanzani pozbawił mikroby dostępu powietrza - głównej „siły życiowej" niezbędnej wszystkim organizmom do przetrwania. Debata pozostała otwarta. W następnym wieku kilku na­ukowców próbowało dociec, czy mikroby rzeczy­wiście nie mogą rozwijać się bez powietrza. Eksperymenty tej grupy opierały się na założeniu, że mikroby przemieszczają się na cząsteczkach kurzu w powietrzu.
W 1836 roku Frank Schulze (1815-1873) zago­tował mięso i włożył je do zamkniętej butelki. Po­wietrze dochodziło do wnętrza butelki przez szkla­ne rurki, ale po drodze musiało przejść przez silny roztwór kwasu, który usuwał cząsteczki kurzu i zabijał wszelkie mikroby. Podobnie, w 1837 roku, niemiecki fizjolog, Theodor Schwann (1810-1882) przeprowadził doświadczenie, w którym powietrze przechodziło przez rozgrzane rurki, zanim dotarło do zamkniętej szczelnie butelki z wywarem. W obu przypadkach bakterie nie pojawiły się w butelkach.
Opisane doświadczenia nie zadowoliły wyznaw­ców samorództwa. Argumentowali oni, że w kon­takcie z silnym roztworem kwasu i wysoką tem­peraturą powietrze po prostu się zmieniło albo „zepsuło". Dopiero w latach sześćdziesiątych dzie­więtnastego wieku bezsprzecznie udowodniono błędność teorii samorództwa, a uczynił to francu­ski chemik, Ludwik Pasteur, często nazywany ojcem współczesnej mikrobiologii.

Podobne prace

Do góry