Ocena brak

Cnota jest wiedza; wiem, ze nic nie wiem. Czy te dwie maksymy Sokratesa są ze sobą zgodne, czy sprzeczne?

Autor /ErentrePunjup Dodano /02.09.2007


Sokrates urodził się w 469 r. p. n. e. w Atenach. Jest on chyba najbardziej zagadkową postacią w historii filozofii. Nie pozostawił po sobie żadnych pism. Całe swoje życie spędził w Atenach. Jego wielką pasją było nauczanie. Poświęcał temu cały swój wolny czas. Czerpał z tego przyjemność, dlatego w przeciwieństwie do innych sofistów nie pobierał opłat za udzielane lekcje. Swoją działalnością pragnął pomóc młodym ludziom w ich rozwoju. Nauczał ich sposobu życia. Uważany jest za ojca filozofii. „Nosił wyświechtane ubrania i wyglądał niechlujnie, nigdy nie miał pieniędzy i nie martwił się, skąd weźmie najbliższy posiłek” . Jako nauczyciel posiadał zarówno zwolenników swoich poglądów, jak i przeciwników. Zawsze wszystko wnikliwie analizował. Walczył z głupotą i niesprawiedliwością, co nie bardzo podobało się organom władzy, które w pewnym momencie uznały, że należy się go pozbyć. W końcu oskarżony został o herezję i demoralizowanie młodzieży. Podczas procesu powiedział przed sądem, że „ całe życie nie siedział cicho i nie dbał o to, o co się troszczy wielu: o pieniądze, o dom, o urzędy, strategię, mowy na zgromadzeniach, sprzysiężenia, obywatelskie spiski” . Swoja śmiałą mową zraził do siebie tych, u których mógł sobie uzurpować przychylność. Zapadł wyrok śmierci i gdy jego przyjaciele przekonywali go do ucieczki, ten spokojnie wypił cykutę. Sokrates był przekonany, że o postępowaniu ludzkim decyduje wiedza. Geniusz pedagogiczny Sokratesa tkwił w przekonaniu, iż mądrość polega na świadomości własnej niewiedzy zestawionej z wiedzą posiadaną.
„Znacie pewnie Charejfonta. To mój znajomy bliski od dziecięcych lat i mnóstwo z was, z ludu, dobrze go znało. On wtedy razem poszedł na to wygnanie i wrócił razem z wami. I dobrze wiecie, jaki był Charejfon; jaki gorączka, do czego się tylko wziął. I tak raz nawet, jak do Delfów przyszedł, odważył się o to pytać wyroczni i, jak powiadam- nie róbcie hałasu, obywatele!- zapytał tedy wprost, czyby istniał ktoś mądrzejszy ode mnie. No i Pytia odpowiedziała, że nikt nie jest mądrzejszy. I to wam ten tutaj brat jego poświadczy, bo tamten już umarł” . Tak oto Platon przedstawia fragment procesu Sokratesa. Fragment jego mowy. Sokrates wcale nie uważał się za człowieka mądrego. „Wiem, że nic nie wiem…” – to chyba najsłynniejsza z jego wypowiedzi. Pomagał ludziom uświadomić sobie ich niewiedzę, a jemu samemu zdarzało się, że nie mógł znaleźć definicji pojęcia, która by go zadowoliła. Nie lada to mądrość wiedzieć, że się czegoś nie wie. Sokrates posiadał tę mądrość. Potrafił dojść do tego, że czegoś nie wie, podczas gdy inni ludzie nawet sobie nie zdawali z tego sprawy. W ten sposób interpretował słowa wyroczni delfickiej, że dlatego jest najmądrzejszym z ludzi, gdyż potrafi sobie uświadomić, że czegoś nie wie. Ale jakby na to nie patrzeć, Sokrates jednak wiedział, że nic nie wie. Biorąc pod uwagę całą mądrość świata, jego ogrom, jego tajemnice, jego wiedza w porównaniu z tym była niczym. Od reszty ludzi różnił się tym, że miał świadomość tego, iż nic nie wie. Cały czas poszukiwał prawdy. Potrafił dumać całą noc i cały dzień i kolejną noc nie zważając, co się wokół niego dzieje. Kiedy Sokrates uświadamiał ludziom ich niewiedzę, wielu się na niego obrażało i tym samym stawali się jego przeciwnikami i wrogami. Ideałem Sokratesa był ideał pełnej świadomości, jasności, świadomej osobowości. Sokrates był mędrcem nie przez sumę faktów, lecz przez sumę wiedzy pozwalającą odkrywać jej brak. Stale podawał w wątpliwość swoją wiedzę. Uważał, że człowiek ma możliwość dotarcia do absolutnych prawd świata. Ogromnie ważne było dla niego znalezienie solidnych, mocnych podwalin dla wiedzy. Twierdził, że ów podwaliny znajdują się w ludzkim rozumie. „ Poszedłem do kogoś z tych, którzy uchodzą za mądrych, aby jeśli gdzie, to tam przekonać wyrocznię, że się myli, i wykazać jej, że ten tu jest mądrzejszy ode mnie, a tyś powiedziała, że ja. (…), kiedym tak z nim rozmawiał, zaczęło mi się zdawać, że ten obywatel wydaje się mądrym wielu innym ludziom, a najwięcej sobie samemu, a jest? Nie!” - Tak właśnie wg Platona Sokrates próbował znaleźć mądrzejszego od siebie. „ Wróciwszy do domu zacząłem miarkować, że od tego człowieka jednak jestem mądrzejszy. Bo z nas dwóch żaden, zdaje się, nie wie o tym, co piękne i dobre, ale jemu się zdaje, że coś wie, choć nic nie wie a ja, ja nic nie wiem, tak mi się nawet nie zdaje. Więc może o tę właśnie odrobinę jestem od niego mądrzejszy, że jak czegoś nie wiem, to i nie myślę, że wiem” – pisze dalej Platon. Ukazana jest tutaj nie tylko wielka skromność Sokratesa, ale i jego ogromna mądrość. Sokrates nie wmawiał sobie, że wie coś, o czym w rzeczywistości nie ma żadnego pojęcia. To co „…piękne i dobre…” znane było pod ogólną definicją, lecz Sokrates miał o tym własne wyobrażenie, które mu jednak nie wystarczało. Wiedział, że pod tymi dwoma słowami kryje się coś więcej, ale to kolejna tajemnica świata, której wiedział, że nie pojmie. Po tego rodzaju rozmowach z politykami, rzemieślnikami i poetami, gdy stwierdził, że jest jednak od nich mądrzejszy, odrzucał taką wiedzę. Wiedzę, która niemalże była pozbawiona wszelkiego rodzaju podstaw, gdyż była bardzo powierzchowna i płytka. Opierająca się tylko na intuicji lub wyuczeniu. Zawsze miał świadomość swojej niewiedzy. Za wielką zaletę u siebie uważał umiejętność rozpoznawania wiedzy i odróżnienia jej od niewiedzy. Jego celem było odnalezienie prawdy powszechnej i wszystkich zasad obowiązujących wszystko i wszystkich. Sokrates sam twierdzi, że: „ Żaden argument nie wychodzi ode mnie, tylko zawsze od tego, który ze mną rozmawia”, jednak przyznaje: „ nic więcej nie umiem, tylko tak pokrótce myśl od drugiego, od mądrego człowieka wziąć i odebrać jak należy” . Można to rozumieć w ten sposób, iż Sokrates widział mądrość w innych ludziach, od których myśli czerpał i interpretował. Ale wiedział również, że Ci ludzie nie są świadomi tej wiedzy. Całe życie szukał pojęć ogólnych. Szukał odpowiedzi na pytanie: Czym jest sama wiedza?. Chodził po ulicach Aten i zaczepiał ludzi i z nimi rozmawiał, przyswajał ich myśli. Podczas rozmowy przyjmował postawę dziecka, małego człowieka, który dopiero się uczy, poznaje świat. „Sokrates szuka niezachwianej podstawy wiedzy i działania i znajduje ją w sobie samym – innych chce również doprowadzić do odnalezienia jej w sobie poprzez autorefleksję; charakterystyczne jest tu udawanie niewiedzy, która szuka pouczenia poprzez wypytywanie innych.” .Na wiedzę prawdziwą składają się ogólne pojęcia i sądy oparte na rozumowaniu. W cytacie tym postawiony został zarzut, iż Sokrates tylko udawał swoją niewiedzę. On tego nie udawał. On naprawdę uważał, że nie wie nic. Nie wie nic, oprócz tego, co zostało dowiedzione, oprócz relatywnych faktów. Był człowiekiem prostym i cnotliwym. Wiedział, co jest dobrem, a co złem.
Sokrates zakładał, iż człowiek nie podejmie działania, o którym wie, że jest złe. Dlatego łączył wartość logiczną i etyczną wiedzy w pojęciu „cnoty” i przez to, poznanie stawiał jako obowiązek rzetelnej pracy prowadzącej do porządku moralnego i innych praktycznych korzyści. Wg Sokratesa, praca poznawcza to osiąganie wiedzy, które prowadzi do mądrości. Mądrość to już cnota, w której wiedza łączy się z troską o godne postępowanie. Mądrość, jako cnota, wyznacza myśl o szczęściu. O szczęściu, jako dążeniu do posiadania dóbr nieczyniących przykrości innym. Dóbr uszczęśliwiających. Sokrates twierdził, że wystarczy wiedzieć, co jest dobre, aby czynić dobrze i z pożytkiem dla siebie i innych, i że pożyteczne jest tylko to, co dobre i tylko to, co dobre jest pożyteczne. Uważał, że trzeba najpierw wiedzieć, co to jest dobro, żeby później czynić dobrze. Z niewiedzy zaś wynika wszelkie zło w ludzkim postępowaniu. Sokrates uważał, że nikt by świadomie zła nie czynił, więc aby postępować dobrze i cnotliwie, wystarczy posiadać wiedzę. „Cnota jest wiedzą”- mówił Sokrates. Kto zdobył wiedzę, ten rozróżnia dobro od zła. Można tu zauważyć, iż Biblia nawiązuje do tego stwierdzenia. Adam i Ewa po skosztowaniu owocu z zakazanego drzewa posiedli wiedzę i zaczęli odróżniać dobro od zła. Sokrates twierdził, że cnoty można się nauczyć, gdyż jest wiedzą. Wiedzę tę może posiąść każdy. Każdy może się nauczyć odróżniać dobro od zła, czego efektem jest cnotliwe życie i szczęście człowieka. Sokrates uczył ludzi rozumu. Dawał im wiedzę niezbędna do zdobycia cnoty, co się łączy z ich szczęściem. Cnota jest wiedzą. Wiedzą o tym, do czego człowiek powinien naprawdę dążyć i czego autentycznie pragnąć, a czego powinien się wystrzegać. Uważał, że najwyższym dobrem jest dzielność. Najwyższym zawsze i wszędzie. Kto jest dzielny, ten jest również szczęśliwy, a że każdy dąży do szczęścia, to żeby być dzielnym, trzeba wiedzieć, na czym to polega. Ludzie nie wiedzą, co to sprawiedliwość, nie wiedzą, co to dzielność i dlatego błądzą. Sokrates nie widział różnicy pomiędzy mądrością a roztropnością. Uważał, że ci ludzie, którzy wiedzą, co to piękno i dobro, żyją odpowiednio pięknie i dobrze. Również ci, co wiedzą, co jest złe i niedobre, wystrzegają się tego. Jedni i drudzy są zarówno mądrzy jak i roztropni . Według Sokratesa, każda pozytywna cecha jest mądrością. Wszystko, co kieruje się cnotą jest dobre i mądre. Sokrates stworzył wiele stwierdzeń na temat cnoty. Stwierdzenia te pasują do siebie i tworzą teorię ludzkiego życia. Stwierdzeniem tym Sokrates dokonuje przewrotu w piramidzie wartości, której trzymali się dotąd wszyscy Grecy i której nikt nie ruszał. Sokrates „dał” ludziom arete, to co urzeczywistnia świadomość, poznanie i wiedzę. Arete może być tylko poznanie i wiedza. Wierzył, że ciało i dusza są rozdzielone. Dusza jest mną, rozumnym i świadomym mną. „ Nie ma bowiem żadnego pożytku, kiedy posiada się wiedzę o cnocie, ale nie rozumie się, w jaki sposób i dzięki czemu ona powstaje” - zarzucał Sokratesowi Arystoteles. Sokrates na to odpowiedział: „ Gdybyśmy tylko rozwinęli dalej nasze dyskusje, ludzie z pewnością staliby się sprawiedliwi. Tak więc zgadzam się, że nie tylko chcemy wiedzieć, czym jest cnota, ale także chcemy sami być cnotliwi, ale moim zdaniem, gdybyśmy rzeczywiście wiedzieli, czym ona jest, cnota wyniknęłaby samorzutnie. Jak wciąż mówię, nie wiem jeszcze, czym jest cnota, toteż nie mogę wytworzyć jej w sobie, a co dopiero w innych. To właśnie dlatego musimy wciąż jej szukać” .
Czy te dwie maksymy Sokratesa są sprzeczne, czy zgodne ze sobą? Myślę, że żaden z podanych przymiotników nie odzwierciedla tych haseł. Wg mnie one się same w sobie zawierają i się wzajemnie przenikają. Sokrates mówiąc: „Wiem, że nic nie wiem”, posiada pewną wiedzę. Wiedza zaś jest cnotą. Żeby być dobrym, i nie postępować źle, należy mieć wiedzę. Te dwie tezy stanowią właściwie części jednej, trudnej do rozdzielenia całości. Łącznikiem jest arete. Sokrates równie dobrze mógł powiedzieć: „ Wiem, że nic nie wiem, ale jednak coś wiem. Wiem, że nic nie wiem”.
Jego wiedza była jego cnotą, jego arete. Sokrates był człowiekiem dzielnym. Nie bał się śmierci. Był odważny. Był dobry- chciał pokazać ludziom sposób życia, chciał dać im szczęście. Był również szczęśliwy. Jego największym szczęściem było nauczanie i wiedza, którą sam posiadał. Wiele wniósł do filozofii. Jest postacią wyjątkową. Dzięki jego filozofii powstawały nowe szkoły. Uważany jest za prekursora etyki, gdyż jako pierwszy zajął się etyką w takim wymiarze. Jest wzorem do naśladowania. Jego opanowanie, wytrwałość, upór. W czasie swojego procesu, Sokrates powiedział sędziom: „Bo jeśli mnie skarzecie, to niełatwo znajdziecie takiego drugiego” . Wydaje mi się, że pod koniec życia był świadomy swojej wiedzy i swojego dzieła.
Sokrates ujawnił różnicę pomiędzy autorytatywnością i autorytaryzmem autorytaryzmem wychowaniu i w nauce. Autorytatywność jest wiedzą wypełnioną troską o dobro, które nie czyni krzywdy( cnotą), a autorytaryzm jest chciwością wiedzy, która szuka otępiałości, która zrobi wszystko, żeby się rozwijać, nawet kosztem dobra. Autorytatywność można porównać z utylitaryzmem. Oba te pojęcia mają na celu uszczęśliwianie innych, jak największej liczby osób. W XXI wieku autorytaryzm jest dominujący. „Ambitni” uczeni stworzyli bombę atomową, aby udowodnić słuszność praw fizycznych. Lecz rzeczywistość jest mniej kolorowa. Powstało narzędzie masowej zagłady. Niestety ta „ambicja” nie została zaspokojona i dalej są podejmowane próby „udowadniania słuszności praw fizycznych”.





Bibliografia:
 Anthony Gottlieb „Sokrates”, Warszawa 1998
 B. Markiewicz „Filozofia dla szkoły średniej”, Warszawa 1987
 Ernest von Aster „Historia filozofii”, Warszawa 1969
 Giovanni Reale „ Historia filozofii starożytnej”, Lublin 1994
 Platon „Obrona Sokratesa”, Warszawa 1958
 Jan Legowicz „ Historia filozofii starożytnej Grecji i Rzymu, Warszawa 1986
 Izydora Dębiska „ Zarys historii filozofii greckiej”, Warszawa 1993
 W. K. C. Guthrie „Sokrates”, Warszawa 2000
 E. Podrze „ W kręgu dobra i zła”, Warszawa 1993

Podobne prace

Do góry