Ocena brak

Chrzest dzieci dawniej a dziś

Autor /ricsscasismwld Dodano /26.02.2006

W społeczeństwach chrześcijańskich chrzest był elementem wprowadzającym dziecko do społeczności wiernych. Jego tradycja sięga czasów apostolskich, a w II wieku znajdujemy bezpośrednie poświadczenie tego zwyczaju. Od V wieku praktyka ta stała się powszechna i obowiązująca, a następnie począwszy od tego momentu, niejednokrotnie podważano ją i krytykowano. Pomimo tego naukę, jaka związana jest z praktyką chrztu jak i ją samą wielokrotnie broniło i potwierdzało wielu papieży, synodów, a w tym także Sobór Trydencki.
Wigilia Zmartwychwstania Pańskiego i Zesłania Ducha Świętego to dwie daty, kiedy początkowo udzielano chrztu i zawsze odbywało się to uroczyście. W Kościele Zachodnim praktykę tę realizowano także w czasie takich świąt jak: Boże Narodzenie, Objawienie Pańskie, św. Jana Chrzciciela. W wyjątkowych sytuacjach takich jak np. choroba dziecka, niebezpieczeństwo wojny czy śmierci, władze Kościoła dopuszczały możliwość chrztu również w inne dni roku. Jeżeli chodzi o czas w jakim należało przynieść nowo narodzone dziecko do Kościoła to istniało kilka punktów widzenia. Pierwszy z nich coraz częściej głoszony przez synody od VII wieku wnosił, iż należy uczynić to jak najszybciej po urodzeniu dziecka, w czasie nie dłuższym niż 30 dni od dnia jego przyjścia na świat. Zarządzenie to było wynikiem troski o pośmiertny los duszy nieochrzczonych dzieci i związane było z dużą umieralnością noworodków w okresie okołoporodowym. Obowiązkiem osób duchownych było dbanie, aby przez ich niedopatrzenie czy nieuwagę dziecko nie zmarło bez uprzedniego otrzymania sakramentu chrztu, a jeżeli już tak by się stało to groziły im za to odpowiednie sankcje. Dlatego też chrzty miały odbywać się o każdej porze, zawsze wtedy kiedy dziecko zostało przyniesione do Kościoła. Na Soborze Trydenckim potwierdzono również zasadę, która przyjęta była od XI wieku, aby sakramentu chrztu udzielać w kościele parafialnym. Jedynie nagłe przypadki, w których groziło dziecku bezpośrednie niebezpieczeństwo, mogły być wyjątkiem od tej zasady. Należy jednak wspomnieć, iż pomimo zakazów Kościoła, dość często stosowana była praktyka udzielania chrztu w domach prywatnych. Jedyną uprawnioną osobą do udzielania tego sakramentu był biskup, a prezbiterzy i diakoni mogli dokonać tego jedynie za jego zgodą. W kwestii dotyczącej osób mogących udzielać chrztu, przełomowymi okazały się zalecenia i ustalenia soboru laterańskiego IV z 1215r. Podczas jego obrad uznano, iż ważny będzie również chrzest, którego szafarzem była osoba świecka. Ponad to ustalono, że chrzcić dziecko może osoba, która jest dla niego obca, a jego rodzice mogą dokonać tego jedynie w przypadku kiedy takiej osoby nie ma. Bardzo ważną rzeczą było również to, aby zachować formę jaką praktykowano w Kościele, a także poświęcić wodę w imię kolejnych osób Trójcy Świętej. Powyższe zasady od momentu ustaleń tego soboru były powszechnie praktykowane i głoszone przez Kościół. Wiadomo, iż rodzice płacili duchownym za udzielenie chrztu ich
dzieciom, jednak z czasem Kościół zaczął i starał się z tym zwyczajem walczyć, a jednym z postanowień synodu gnieźnieńskiego z roku 1456 było zalecenie, aby kapłani nie domagali się zapłaty ani za chrzty, ani za pogrzeby.
Chrzest było zawsze uprzednio planowany i przygotowywany i zazwyczaj odbywał się bardzo uroczyście, w kościele w obecności rodziny, znajomych oraz innych ważnych zaproszonych gości. Z uroczystością tą związane były dwie bardzo ważne rzeczy. Po pierwsze kwestia wyboru imienia-które zapewnić miało dziecku opiekuna spośród świętych, a po drugie wybór rodziców chrzestnych, który często wiązał się z nadaniem rodzinie splendoru. Zjawisko nadawania imienia możemy spotkać już w czasach przedchrześcijańskich, kiedy wierzono, że imię ma znaczenie magiczne i będzie przez cale życie oddziaływało na tego kto je nosi. Imiona takie jak np. Bolesław, Unisław, Cieszymir, a więc te które zawierały zakończenia na –sław, -mir były często i chętnie wybierano. Popularnością cieszyły się również te zakończone na –gost np. Radgost, czy związane z walką jak Branisław czy Borzywoj. Nadawano także imiona, które wiązały się z pewnymi życzeniami jakie kierowano w stronę osób, które miały je nosić np. Witoma miał być witany, Luboma - lubiany itp., jak również nadawano imiona będące nazwami zwierząt np. Lis, Baran, Jeż. Jeżeli w jakiejś rodzi¬nie zmarło dziecko, to kolejnemu nowonarodzonemu maleństwu nadawano imiona mające wskazać, że dziecko to jest obce, że do rodziny nie należy lub, że nie jest kochane ¬np. Niemój, Nielub, Najdus itp. Często zdarzało się też tak, że nadawano dziecku takie imię, jakie przyniosło sobie przychodząc na świat tzn. wybierano z kalendarza imię świętego który patronował temu dniu narodzin, lub takiego którego święto miało być w najbliższych dniach. Nie mogło to być jednak wcześniej. W społecznościach wiejskich w kwestii wyboru imienia radzono się księdza, a i często zdarzało się też tak, że ksiądz sam nadawał imiona, nie licząc się ze zdaniem rodziców lub też wbrew ich woli. Działo się tak szczególnie wtedy, gdy chodziło o dzieci nieślubne, a ksiądz przez nadanie im rzadkiego bądź też źle kojarzącego się imienia chciał je napiętnować, co było znakiem tamtych czasów. U szlachty i magnaterii zdecydowaną rolę odgrywała tradycja rodzinna, a imiona przekazy¬wano z pokolenia na pokolenie, z ojca na syna lub dziada na wnuka itd. Zdarzało się również, że nadawano dwa imiona, jedno "przeniesione" i drugie "rodzinne", popularne w danej okoli¬cy lub po prostu modne. Z czasem przy wyborze imion zaczęły odgrywać rolę czynniki inne, niż względy religijne czy rodzinna tradycja i zaczęto kierować się własnym gustem lub modą panującą w danym środowisku. Kolejna sprawa dotyczyła odpowiedniego wyboru rodziców chrzestnych i z ich osobami związane były różne wierzenia np. to że kobieta ciężarna nie powinna trzymać do chrztu, bo przyniesie to śmierć. Pozycja rodziców chrzestnych zależała od pozycji rodziców naturalnych i mogła też ją przewyższać. Niekiedy szlachcic prosił na chrzestnych chłopów, a w przypadkach kiedy w danej rodzinie dzieci nie chowały się dobrze nawet i żebraków, co związane było z wiarą i przekonaniem, że zapewni to niemowlęciu szczęście, a zwyczaj taki spotykamy jeszcze w początkach XIX wieku. Bogaci, dostojni chrzestni mieli w przyszłości nie tylko wspomagać dziecko, ale i udzielać poparcia całej jego rodzinie. Z tym między innymi wiązała się tendencje do stałego powiększania liczby rodziców chrzestnych, którą obserwujemy od końca średniowiecza. Przez cały XV wiek na terenach polskiej prowincji kościelnej utrzymywał się zwyczaj wybierania trzech rodziców chrzestnych. Kościół poprzez statuty diecezjalne starał się to ograniczać, jednak ograniczenia te nie obowiązywały członków rodziny królewskiej, a zmiany w liczbie osób, które trzymały dziecko do chrztu pojawiły się w XVI wieku. Na chrzestnych nie można było wybierać osoby ekskomunikowanej, ewidentnego grzesznika, jak również zakonnika –wyjątkiem tu był opat. Rodzice chrzestni mieli w obowiązku nauczać dzieci zasad wiary, modlitw oraz informować o dobrych obyczajach, a zadaniem osób duchownych było upominanie chrzestnych aby wywiązywali się z tych obowiązków. O chrześniakach pamiętano także w testamentach.
Uroczystość chrztu dziecka była radosnym momentem dla całej rodziny i znajomych, a jej przebieg był regulowany przepisami kościelnymi. Do XV wieku zanu¬rzano dzieci w chrzcielnicy, od XVI wieku udzielano chrztu przez polewanie. Dziecko powinno być ubrane w czyste szaty, zawinięte w powojniki, czyli pie¬luchy. Na głowę w trakcie obrzędu kapłan nakładał dziecku czepek. Chrzestna tradycyjnie ofiarowywała płócienną szatkę, która zgodnie z tradycją chrześcijańską powinna być biała, jako znak „blasku i piękna otrzymanego na chrzcie”. Zawsze, niezależnie od urodzenia i majątku starano się strojem podkreślić wagę tego momentu, dlatego dzieci ubierane były do chrztu strojnie i bogato w zależności od majętności rodziców. Zakładano im ozdobne szatki, na głowę wkładano czepki „z perłami” i przykrywano je specjalnymi kołderkami, niekiedy bardzo bogato zdobionymi. Strój ten zwany był „krzesnaczkiem”, „krześniakiem” lub „powojnikiem”. Opisy elementów takiego stroju, kołderek, czepków itd. znajdujemy w inwentarzach mieszczańskich. Przechowywano je starannie, ponieważ następnie przekazywano innym dzieciom, niekiedy przez kilka pokoleń w jednej rodzinie. Mniej starannie i bogato strojono dzieci nieślubne, które chrzczone były szybko i często potajemnie, a także niemowlęta chrzczone „z wody”.
Chrztom towarzyszyły rozmaite wydarzenia, a zachowanie nie¬mowlęcia traktowano jako zapowiedź jego przyszłych cech, czy losów np. że im mocniej płacze, tym będzie się lepiej chowało. Na uroczystościach tych przepowiadano dziecku przyszłość, wygłaszano mowy sławiące rodziców, rodzinę, czy też podnoszące rangę rodu z którego ono pochodzi. Z obrzędem chrztu związane były również czynności o charakterze magicznym: „Jak podał brat Rudolf, na Śląsku w XIII wieku po ceremonii chrztu dotykano nóżkami dziecka ołtarza, obrusem z ołtarza wycierano jego buzię, aby było piękne, na usta kładziono sznur od dzwonnicy, w celu za¬bezpieczenia go przed chorobami i złymi wpływami, przykładano też jego rączkę do księgi liturgicznej, żeby dobrze się uczyło . Zgodnie z wierzenia¬mi te praktyki miały zetknąć dziecko ze źródłem mocy, za które uważano ołtarz. Wracając z kościoła rodzice rozdeptywali na progu domu jajko. Na¬stępnym obrzędem była kąpiel dziecka. Do wody wrzucano dziewięć ro¬dzajów ziarna i wszelkie przedmioty wykonane z żelaza. Pod palenisko kładziono czarną kurę, jako ofiarę, naprzeciwko której zebrani w domu tańczyli, zapaliwszy światła. Ziarno dodane do kąpieli miało przynieść dziecku szczęście, żelazne przedmioty chroniły je przed odmienieniem, natomiast czarna kura złożona pod paleniskiem i taniec przy zapalonych światłach to elementy kultu przodków oraz ochrona przed złymi duchami.” Oczywiście Kościół starał się walczyć z tymi „grzesznymi praktykami”, wielokrotnie je piętnując i kierując apele do rodziców o ich zaniechanie.
Do dzisiaj zachowały się opisy uroczystości wyprawianych z okazji chrztu dzieci wywodzących się z rodziny królewskiej. Jagiellonowie byli chrzczeni dość szybko bo około 2-4 tygodnie po urodzeniu. Co do przebiegu chrztu dzieci z innych rodzin wiemy niewiele, a jedyne wiadomości jakie posiadamy to lakoniczne wzmianki w pamiętnikach mówiące o samym fakcie ochrzczenia dziecka, podające jedynie imię i niekiedy nazwiska i tytuły rodziców chrzestnych.
Po uroczystościach w Kościele przychodził czas na ucztę, na którą zapraszał ojciec dziecka. Wśród zaproszonych gości byli krewni, znajomi, sąsiedzi, a niekiedy również i ksiądz. Przyjęcia te wyprawiali rodzice chrzczonych dzieci i były one mniej lub bardziej sute i bogate, niemniej jednak zawsze uroczyste. Wystawność uczty zależała oczywiście od pozycji i majątku rodziców, ale nawet chłopi starali się odpo¬wiednio uroczyście i bogato uczcić tą uroczystość. W wielu rodzinach chrzest był świętowany bardzo hucznie, a już szczególnie wtedy gdy dotyczył narodzin pierwszego syna. Organizowano wtedy rozmaite bale, bankiety, na których płynęło wiele trunków, wznoszono liczne toasty za dziecko, jego rodzi¬ców, za kumów, księdza i całą rodzinę. Czasami uczta uświetniana była śpiewaniem polskich lub łacińskich pieśni.
Z uroczystością chrztu związany był jeszcze jeden zwyczaj, który nazywano wówczas „wiązaniem”. Był to zwyczaj obdarowywania chrzczonego dziecka, a dary bywały cenne, bogate i wspaniałe, zależne oczywiście od pozycji i rangi rodziny oraz rodzica chrzestnego. Ślady takiego wiązania spotykamy w inwentarzach, i czytamy tam m.in. o wiązarkach dziecinnych, którymi były najczęściej talary zachowane wśród rodzinnych „skarbów". Rodzaj podarunków, owych wiązań, czy wiązarków jak je nazywano, zależał od możliwości ofiarodawców a także chęci przypodobania się rodzinie chrześniaka.
Również w dzisiejszych czasach chrzest dzieci jest praktyką powszechnie stosowaną, jednak wiele aspektów związanych z tym sakramentem uległo zmianie, bądź ich zaniechano.
Podobnie jak kiedyś w wyborze terminu chrztu należy się kierować w pierwszym rzędzie względami na zbawienie dziecka, by nie zostało pozbawione dobrodziejstw tego sakramentu; następnie należy wziąć pod uwagę zdrowie matki, aby mogła, jeśli to możliwe, osobiście brać udział.
Chrzest dziecka powinien się odbyć w kościele parafialnym, zazwyczaj w niedzielę w dniu, w którym Kościół wspomina Zmartwychwstanie Pana, a rodzice mają się zatroszczyć, aby odbył się on w pierwszych tygodniach życia lub bez zwłoki, gdy dziecku zagraża śmierć. Poza wypadkiem konieczności chrztu nie należy udzielać w domach prywatnych, chyba że ordynariusz miejsca zezwoli na to z poważnej przyczyny.
Zwyczajnym szafarzem chrztu jest kapłan lub diakon, a w przypadku zagrożenia życia wystarczy, aby uczyniła to jakakolwiek osoba, nawet niewierząca .
Tradycyjnie z obrzędem chrztu wiąże się nadanie imienia. Stosownie do miejscowych zwyczajów ułożyć należy różne wersje zapytania o imię dziecka przyniesionego do chrztu, zależnie od tego, czy chodzi o imię już nadane, czy też imię nadawane dopiero podczas chrztu. Odnosząc się do kwestii wyboru imienia - rodzice, chrzestni i proboszcz powinni zatroszczyć się by nie nadawać dziecku imienia obcego duchowi chrześcijańskiemu.
Jeśli chodzi o wybór i zadania rodziców chrzestnych wiele się nie zmieniło. Dla każdego dziecka rodzice wybierają dwoje chrzestnych: ojca i matkę. Chrzestni są przedstawicielami duchowej rodziny dziecka i reprezentują Kościół, w razie potrzeby mają wspierać rodziców w wychowaniu dziecka w wierze i zasadach moralności chrześcijańskiej. Składają oni podczas liturgii wyznanie wiary i dlatego na chrzestnych nie można wybierać osób, które nie mogą szczerze złożyć tego wyznania. Do przyjęcia zadania chrzestnego może być dopuszczony ten, kto:
-jest wyznaczony przez przyjmującego chrzest albo przez jego rodziców, albo przez tego, kto ich zastępuje, a gdy tych nie ma, przez proboszcza lub szafarza chrztu, i posiada wymagane do tego kwalifikacje oraz intencję pełnienia tego zadania;
-ukończył 16 lat, chyba że biskup diecezjalny określił inny wiek albo proboszcz lub szafarz jest zdania, że słuszna przyczyna zaleca dopuszczenie wyjątku;
-jest katolikiem, bierzmowanym i przyjął już sakrament Najświętszej Eucharystii oraz prowadzi życie zgodne z wiarą i odpowiadające funkcji, jaką ma pełnić;
-jest wolny od jakiejkolwiek kary kanonicznej, zgodnie z prawem wymierzonej lub deklarowanej;
-nie jest ojcem lub matką przyjmującego chrzest.
Ojciec chrzestny nabywa dla dziecka świecę chrzcielną, zaś matka chrzestna przygotowuje symboliczną białą szatę. Te symbole, będące zarazem pamiątką chrztu, chrzestni, przynoszą do kościoła na liturgie chrztu. W czasie ceremonii przy chrzcielnicy matka chrzestna nakłada dziecku białą szatę na znak oczyszczenia, obmycia z grzechu pierworodnego i narodzenia do nowego życia, a ojciec chrzestny zapala i podaje świecę – symbol światła Chrystusa.
Rodzice dziecka mają w obrzędzie chrztu swoje ważne zadania. Nie tylko bowiem wysłuchują pouczenia celebransa i uczestniczą w modlitwie odmawianej przez całe zgromadzenie wiernych, lecz spełniają ponadto czynności liturgiczne, gdy :
a)publicznie proszą o chrzest dla dziecka;
b) kreślą znak krzyża na czole dziecka bezpośrednio po celebransie;
c) wyrzekają się szatana i składają wyznanie wiary;
d) niosą niemowlę do chrzcielnicy (należy to zwłaszcza do matki);
e) trzymają zapaloną świecę;
f) otrzymują specjalne błogosławieństwo przeznaczone dla matek i ojców.
Samo udzielenie sakramentu dokonuje się przez obmycie wodą, które może mieć formę zanurzenia lub polania, zgodnie z miejscowym zwyczajem, oraz przez wezwanie Trójcy Przenajświętszej. Dopełnia się przez namaszczenie krzyżem, co ma oznaczać włączenie ochrzczonego w królewskie kapłaństwo i dopuszczenie go do wspólnoty ludu Bożego; kończy się wreszcie włożeniem białej szaty i wręczeniem zapalonej świecy.
Biała szata powinna być przyniesiona przez chrzestnych dla każdego dziecka osobno, a nie przekładana z jednego dziecka na drugie.
Pozostała tradycja przyjęcia, które rodzice urządzają dla chrzestnych, rodziny i przyjaciół na znak radości, że ich dziecko narodziło się w Chrystusie. Przyjęcia te nadal mają uroczysty charakter jednak nie są już tak hucznie wyprawiane jak kiedyś, a także zgodnie z zaleceniami Kościoła muszą mieć chrześcijański charakter i powinny być bezalkoholowe. Liczba zapraszanych osób jest też dzisiaj mniejsza – zazwyczaj nie zaprasza się sąsiadów, znajomych, czy dalszych krewnych, a jedynie najbliższą rodzinę, rodziców chrzestnych oraz przyjaciół. Coraz więcej młodych rodziców postanawia również zorganizować takie przyjęcie w jakimś lokalu zamiast w domu. Utrzymał się także zwyczaj wręczania prezentów dla dziecka , a wartość ich zależy jedynie od chęci i zasobności portfeli ofiarodawców.
Wszelkie obrządki o charakterze magicznym związane z sakramentem chrztu, podobnie jak przepowiadanie dziecku przyszłości podczas tej uroczystości, nie są już na ogół praktykowane, niemniej jednak niektóre przesądy nadal jej towarzyszą np. że,
- podczas ceremonii maluch powinien mieć przy sobie monetę, a nie będzie borykał się z problemami finansowymi
- w pieluchę wsypuje się cukier, by miał słodkie życie
- jeśli maluch dostanie w prezencie łyżeczkę, nigdy nie będzie cierpiał głodu
- matką chrzestną nie może być kobieta w ciąży, bo to odbiera szczęście jej dziecku


Zauważyć można, iż zmiany dotyczące obrządku chrztu dzieci, jakie uległy na przestrzeni dziejów pewnym przemianom, zasadniczo nie odbiegają od tego co jest praktykowane w czasach obecnych. Nadal chrzest jest rzeczą ważną i uroczystą i w kwestiach fundamentalnych nic się nie zmieniło, a zmiany jakie zaszły związane są przede wszystkim z rozwojem świadomości, wiedzy, jak również przemianami społeczno-kulturowymi.




Bibliografia:

D. Żoładź-Strzelczyk „Dziecko w dawnej Polsce”, „Dziecko w rodzinie i społeczeństwie”
M. Delimeta „Dziecko w średniowiecznej Polsce”
Komisja ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów Episkopatu Polski www.kkbids.episkopat.pl
Poradnik Opoka www.opoka.org.pl
Nauka Kościoła w pytaniach i odpowiedziach www.teologia.pl
Kongregacja Nauki Wiary, Instrukcja o chrzcie dzieci www.e.kai.pl
Ks. Dr. Konrad Martin [(Biskup Paderbornski)], Katolicka Nauka Wiary, wydał X. M. Godlewski (Prof. Sem. Metrop. Warsz.). Warszawa 1899
„Mam dziecko” nr 5, 2005 r.

Podobne prace

Do góry