Ocena brak

Charakter a proces społeczny

Autor /Stefan Dodano /03.08.2011

Charakter społeczny obejmuje tylko wyselekcjonowane rysy, z a s a d n i c z e j ą dro struktury charakteru wi ę kszo ś ci cz ł onków grupy, które rozwin ęł o si ę  jako rezultat podsta-wowych do ś wiadcze ń  i sposobu  ż ycia wspólnego tej grupie. Zdarzają się wprawdzie zawsze odchyleńcy o z gruntu odmien-nej strukturze charakteru, jednak struktury charakteru większości członków grupy stanowią odmiany tego jądra spowodowane czynnikami przypadkowymi, jak urodzenie i doświadczenie  życiowe, różne u poszczególnych ludzi. Jeśli chcemy w pełni zrozumieć jednostkę, wówczas te różnicujące elementy będą miały wiel-kie znaczenie. Jeżeli jednak chcemy zrozumieć, na jakie tory skierowana została energia ludzka i jak działa ona jako siła produkcyjna w danym ustroju spo-łecznym, wówczas na najwyższą uwagę zasługuje charakter społeczny. Koncepcja charakteru społecznego jest koncepcją kluczową dla zrozumienia procesu społecznego.

Charakter w dynamicznym  rozumieniu psychologii anali-tycznej — to specyficzna forma, którą przybiera energia ludzka dzięki dynamicz-nej adaptacji potrzeb ludzkich do specyficznych warunków życia danego społe-czeństwa. Z kolei charakter determinuje myślenie, odczuwanie i działanie czło-wieka. W stosunku do myślenia jest to dość trudno uchwytne, ponieważ wszyscy na ogół podzielamy konwencjonalne przekonanie,  że myślenie jest aktem wy-łącznie intelektualnym, niezależnym od psychologicznej struktury osobowości. Jest jednak inaczej, zwłaszcza wtedy, gdy myśli nasze dotyczą raczej problemów etycznych, filozoficznych, politycznych, psychologicznych czy społecznych niż empirycznej manipulacji konkretnymi przedmiotami.

Takie myśli, pominąwszy czysto logiczne elementy związane z samym aktem myślenia, są w dużym stop-niu zdeterminowane strukturą osobowości myślącego. Odnosi się to zarówno do całej doktryny lub systemu teoretycznego, jak i do pojedynczych idei, takich jak mi-łość, sprawiedliwość, równość, poświęcenie. Każde takie pojęcie i każda doktryna ma swoje emocjonalne łożysko głęboko osadzone w strukturze charakteru jednost-ki. [...] np. dla charakteru sado-masochistycznego miłość oznacza symboliczną zależ-ność, nie zaś wzajemną afirmację i związek oparty na zasadzie równości; poświęcenie nie oznacza utwierdzenia własnego duchowego i moralnego „ja”, ale ostateczne podpo-rządkowanie indywidualnego „ja” czemuś wyższemu; różnica oznacza różnicę siły, a nie realizacji indywidualności w oparciu o równość; sprawiedliwość oznacza, że każ-dy winien dostać tyle, na ile zasługuje, a nie że jednostka ma bezwarunkowe prawo do realizacji swych przyrodzonych, nieodłącznych i niezbywalnych praw; odwaga znaczy gotowość do uległości i znoszenia cierpień, a nie maksymalne utwierdzenie własnej indywidualności w obliczu przemocy.

I chociaż dwie osoby o różnej osobowości używają, mówiąc na przykład o miłości, tego samego słowa, to jednak każda, zależnie od struktury swojego charakteru, nadaje temu słowu inne znaczenie. Można by uniknąć wielu nieporozumień, gdyby się stosowało poprawną analizę psychologiczną znaczenia idei, ponieważ wszelkie usiłowania klasyfikacji czysto logicznej muszą niechybnie zawieść. Fakt, że idee mają swoje  łożysko emocjonalne, jest tym bardziej doniosły, że po-zwala nam zrozumieć ducha kultury. Różne społeczeństwa lub klasy w obrębie społe-czeństw mają właściwy sobie charakter społeczny, na tej właśnie podstawie rozwijają się i nabierają mocy rozmaite idee. Tak np. idee pracy i sukcesu jako głównych celów życia nabrały znaczenia i mogły przemówić do człowieka współczesnego z racji jego samotności i zwątpienia; natomiast propagowanie idei nieustannego wysiłku i pogoni za sukcesem wśród Indian Pueblo lub peonów meksykańskich skończyłoby się całkowi-tym niepowodzeniem. Ludy te o zgoła odmiennej strukturze charakteru ledwo by zro-zumiały, co ma na myśli osoba przedkładająca podobne propozycje, choćby nawet rozumiały jej język.

Podobnie Hitler i część narodu niemieckiego wykazująca tę samą co on strukturę charakteru żywią szczere przekonanie, iż każdy, kto uważa, że wojnom można położyć kres, jest albo kompletnym głupcem, albo pospolitym kłamcą. Z racji ich społecznego charakteru życie pozbawione cierpień i klęsk jest dla nich równie nie-pojęte jak wolność. [...] Wypada teraz zadać pytanie, jaką funkcję pełni charakter w odniesieniu do jednostki i społeczeństwa. Na pierwszą część tego pytania nietrudno odpowiedzieć. Jeżeli cha-rakter człowieka pokrywa się mniej więcej z charakterem społecznym, dominujące po-pędy w jego osobowości nakłaniają go do czynienia tego, co jest potrzebne i pożądane w specyficznych warunkach społecznych danej kultury; jeśli np. jakiś człowiek ma na-miętny pociąg do oszczędzania i wzdraga się przed trwonieniem pieniędzy na jakie-kolwiek zbytki, pociąg ten będzie mu wielką pomocą w wypadku, gdy człowiek ten jest drobnym kupcem, który chcąc w ogóle egzystować, musi być oszczędny i zapobie-gliwy.

Poza tą funkcją ekonomiczną rysy charakteru pełnią nie mniej ważne funkcje czysto psychologiczne. Osobnik, u którego oszczędzanie jest pragnieniem wywo-dzącym się z jego osobowości, doznaje głębokiej satysfakcji psychicznej również i z tego powodu, że zdolny jest  odpowiednio działać: innymi słowy, oszczędzając, nie tylko osiąga praktyczne korzyści, ale doznaje psychicznej sa-tysfakcji. Można się o tym z łatwością przekonać obserwując kobietę z niższych klas średnich, która robiąc na targu zakupy czuje się równie szczęśliwa oszczędziwszy dwa centy, jak osoba  o odmiennym charakterze przeżywająca jakieś zmysłowe rozkosze. Podobne zadowolenie psychiczne występuje nie tylko wtedy, kiedy dana osoba działa zgodnie z wymogami jej  struktury charakteru, ale i wtedy, kiedy w lekturze lub czyjejś wypowiedzi natyka się na idee, które z tych samych powodów do niej trafiają.

Ideologia przedstawiająca przyrodę ja-ko przemożną siłę, której musimy się podporządkować, mowa, która pozwala sobie na sadystyczne opisy wydarzeń politycznych, mają dla charakteru autory-tarnego ogromną siłę atrakcyjną — nawet sam akt czytania czy słuchania spra-wia mu psychiczną satysfakcję. Podsumowując: subiektywna funkcja charakteru u normalnego osobnika polega na s k ł anianiu go do czynno ś ci zgodnych z tym, co z praktycznego punktu wi-dzenia jest mu niezb ę dne, oraz na zapewnieniu mu psychicznej satysfakcji wynikaj ą cej z tej dzia ł alno ś ci. Rozpatrując charakter społeczny z punktu widzenia  jego funkcji w procesie społecznym, musimy na wstępie stwierdzić to samo, co mówiliśmy o funkcji charakteru w odniesieniu do jednostki: mianowicie przystosowując się do warun-ków społecznych człowiek rozwija te rysy charakteru, które sprawiają,  że pragnie tak postępować, jak m a postępować.

Jeśli charakter większości ludzi w danym społeczeństwie — tj. charakter społeczny — w ten właśnie sposób przystosuje się do obiektywnych zadań stojących w tym społeczeństwie przed jednostką, wówczas energia ludzka przeistacza się w siły wytwórcze niezbędne dla funkcjonowania owego społeczeństwa. Sięgnijmy jeszcze raz po przykład z dziedziny pracy. Nasz nowoczesny system przemysłowy wymaga, aby maksi-mum naszej energii skierować w stronę pracy. Gdyby ludzie pracowali jedynie pod wpływem zewnętrznej konieczności, powstałaby niezgodność między tym, co powinni robić, a tym, co by chcieli robić, i w rezultacie zmniejszyłaby się ich wydajność. Dzięki dynamicznemu przystosowaniu się charakteru człowieka do społecznych wymogów energia ludzka zamiast powodować tarcia, ulega tak dalece przekształceniu, iż staje się pobudką działania zgodnego z odpowiednimi koniecznościami ekonomicznymi.

Do pracy tak ciężkiej jak ta, którą faktycznie wykonuje, człowieka współczesnego nie trzeba zapędzać siłą — wykonuje ją sam pod przymusem wewnętrznym; zjawisko to usiłowaliśmy zanalizować od strony psychologicznej. Inaczej mówiąc: zamiast być posłusznym zewnętrznej władzy, człowiek stworzył sobie władzę wewnętrzną — sumienie i obowiązek — które kontrolują go skuteczniej, aniżeli mógłby to uczynić jakikolwiek autorytet zewnętrzny. Tak więc charakter spo ł eczny internalizuje konieczno ś ci zewn ę trzne i w ten sposób zaprz ę ga energi ę  ludzk ą  do wykonywania zada ń  wyznaczo-nych przez system  ekonomiczny i spo ł eczny. Przekonaliśmy się,  że z chwilą, kiedy określone potrzeby rozwijają się w strukturę charakteru, wszelkie postępowanie zgodne z owymi potrzebami jest zadowalające psychicznie i jednocześnie praktycznie, czyli z punktu widzenia sukcesu materialnego.

Dopóki społeczeństwo daje jednostce obie te satysfakcje równocześnie, zachodzi sytuacja, w której siły psychiczne c e m e n t u j ą  strukturę społeczną. Jednak prędzej czy później następuje rozłam. Tradycyjna struktura charakteru istnieje nadal, ale tymczasem wytwarzają się nowe stosunki ekonomiczne, dla których tradycyjne cechy charakteru przestają być użyteczne. Ludzie usiłują działać zgodnie ze swoją strukturą charakteru, lecz albo ich po-czynania natrafiają na przeszkody w sferze ekonomicznej, albo braknie im spo-sobności do zajęcia pozycji umożliwiającej działanie zgodne z ich „naturą”. Jako ilustracja tego, o czym mowa, niechaj posłuży struktura charakteru dawnych klas średnich, w szczególności w krajach o ostrym rozwarstwieniu klasowym, takich jak Niemcy.

Dawne cnoty klas średnich — skromność, oszczędność, zapobiegli-wość, przezorność — w nowoczesnym przedsiębiorstwie traciły z wolna swą wartość w porównaniu z takimi cnotami, jak inicjatywa, gotowość podejmowania ryzyka, agresywność itp. Jeśli nawet owe dawne cnoty nadal stanowiły wartość pozytywną — np. dla drobnego kupca — to skala możliwości w interesach tego rodzaju uległa takiemu zwężeniu,  że tylko znikoma liczba  synów dawnej klasy średniej mogła z powodzeniem „wykorzystać” cechy swego charakteru w swoich ekonomicznych poczynaniach. Wychowanie bowiem rozwinęło w nich cechy charakteru dostosowane  do dawnej sytuacji społecznej ich klasy; tymczasem rozwój ekonomiczny wyprzedził rozwój ich charakteru. Wynikająca stąd rozbież-ność między ewolucją ekonomiczną a psychologiczną doprowadziła do sytuacji, w której zwykła działalność ekonomiczna nie mogła już zaspokoić potrzeb psy-chicznych.

Niemniej potrzeby te istniały nadal i należało szukać innych sposo-bów ich zaspokojenia. Ciasne, egoistyczne dążenie do własnej korzyści, tak cha-rakterystyczne dla niższych klas średnich, przesunęło się z płaszczyzny indywi-dualnej na narodową. Podobnie impulsy sadystyczne, wyładowywane w prywatnej walce konkurencyjnej, przeniosły się częściowo w sferę  życia spo-łecznego i politycznego, częściowo zaś nasiliły się w wyniku frustracji, by wreszcie, wyzwolone z wszelkich ograniczeń, szukać zadośćuczynienia w aktach politycznego terroru i wojny. W ten sposób siły psychologiczne w połączeniu z rozgoryczeniem spowodowanym frustracyjnym charakterem całej sytuacji, zamiast cementować istniejący porządek społeczny, stały się dynamitem w rękach grup dążących do obalenia tradycyjnej politycznej i społecznej struktury demokratycznego społeczeństwa.

Nie omawialiśmy dotąd roli, jaką w kształtowaniu się społecznego charakteru odgrywają procesy wychowawcze; z uwagi jednak na to,  że wielu psychologów przypisuje określony rozwój charakteru metodom wychowawczym we wczesnym dzieciństwie oraz wychowawczym technikom stosowanym wobec dorastającego dziecka, pewne uwagi na ten temat wydają się uzasadnione. [...] Społeczną funkcją wychowania jest wdrożenie jednostki do pełnienia roli, jaką ma odgry-wać później w społeczeństwie; oznacza to takie urobienie jej charakteru, by upodobnić go do charakteru społecznego i by pragnienia jednostki były zbieżne z wymaganiami jej roli społecznej.

Funkcja ta determinuje system wychowawczy każdego społeczeństwa; dlatego właśnie nie możemy w y j a ś nia ć  struktury społeczeństwa ani osobowości jej członków procesem wychowawczym, lecz od-wrotnie, musimy system wychowawczy tłumaczyć potrzebami wynikającymi ze społecznej i ekonomicznej  struktury danego społeczeństwa. Skądinąd same me-tody wychowania są niezmiernie ważne, ponieważ stanowią mechanizmy nada-jące jednostce pożądany kształt. Można je uważać za  środki, dzięki którym wy-magania społeczne przekształcają się w cechy osobiste. Wprawdzie nie technikom wychowawczym należy zawdzięczać określone typy charakterów społecz-nych, niemniej stanowią one jedne z mechanizmów, z pomocą którego owe cha-raktery się kształtują. W tym sensie znajomość i zrozumienie metod wycho-wawczych stanowi ważną część całościowej analizy funkcjonowania społe-czeństwa. To, co powiedzieliśmy, odnosi się również do pewnego szczególnego wycinka całego procesu wychowawczego: do r o d z i n y .

Freud wykazał,  że wczesne doświadczenia dziecka mają decydujący wpływ na kształtowanie się struktury jego charakteru. Jeśli to prawda, czym wytłumaczyć, że dziecko, które — przy-najmniej w naszej kulturze — ma niewiele styczności z życiem społeczeństwa, jest przez nie formowane? Odpowiedź jest następująca: rodzice — poza pewnymi indywidualnymi odchyleniami — nie tylko stosują wzory wychowawcze społe-czeństwa, w którym  żyją, ale także sami reprezentują charakter społeczny ich społeczności czy klasy. Przekazują oni dziecku to, co nazwalibyśmy psycholo-gicznym klimatem czy duchem społeczeństwa — przez to samo,  że są, kim są, tzn. przedstawicielami tegoż właśnie ducha. Tak więc r o d z i n ę  mo ż na uzna ć  za psychologiczn ą  ekspozytur ę  spo ł ecze ń -stwa. [...]

O ile prawdą jest, że człowieka kształtują socjo-ekonomiczne konieczno-ści struktury danego społeczeństwa, o tyle jego zdolności przystosowawcze nie są nieograniczone. Nie tylko istnieją określone potrzeby fizjologiczne, domagające się bezapelacyjnie zaspokojenia; w człowieku tkwią również pewne właściwości psychologiczne, które  żądają usatysfakcjonowania, i niepowodzenie w tym względzie prowadzi do określonych reakcji. Jakie są owe właściwości? Najważ-niejszą z nich zdaje się być tendencja do wzrostu, do rozwoju i do realizowania potencjalnych możliwości, jakie człowiek posiadł w toku historii, np. zdolności do twórczego i krytycznego myślenia oraz do zróżnicowanych — emocjonal-nych i zmysłowych — doznań. Każda z tych możliwości posiada własną dyna-mikę. Każda z nich, rozwinąwszy się w procesie ewolucji, dąży do wypowiedze-nia się. Dążenie to można stłumić i udaremnić, lecz takie stłumienie rodzi w rezultacie nowe reakcje, głównie w postaci destruktywnych i symbiotycznych impulsów. Wydaje się także, że rezultatem tej powszechnej tendencji wzrostowej — będącej psychologicznym odpowiednikiem identycznej tendencji biologicznej — są takie specyficzne dążności, jak pragnienie wolności i nienawiść do prze-mocy, gdyż wolność jest podstawowym warunkiem wzrostu.

Powtórzmy: pragnienie wolności można stłumić, może ono zniknąć ze  świadomości jednostki; jednak nawet wówczas nie przestaje istnieć potencjalnie, zostawiając ślad swego istnienia w postaci uświadomionej lub nieuświadomionej nienawiści, która z reguły zwykła towarzyszyć takiemu stłumieniu. Mamy również podstawy, aby przypuszczać,  że [...] dążenie do sprawiedli-wości i prawdy jest skłonnością tkwiącą w naturze ludzkiej, chociaż można je stłumić i zdeprawować, podobnie jak dążenie do wolności. Wyrażając to przy-puszczenie wkraczamy na niebezpieczny grunt teoretyczny.

Byłoby najprościej uciec się do religijnych i filozoficznych hipotez tłumaczących istnienie owych dążności wiarą, że człowiek został stworzony na podobieństwo Boga, albo odwołujących się do praw natury. Nie możemy jednak opierać naszej tezy na takich argumentach. Naszym zdaniem jedynym sposobem wytłumaczenia owego dąże-nia do sprawiedliwości i prawdy jest analiza całej historii człowieka pod kątem jednostkowym i społecznym. Pozwala  ona stwierdzić,  że dla bezsilnego czło-wieka najważniejszą bronią w walce o wolność i rozwój jest sprawiedliwość i prawda. Niezależnie od tego,  że w ciągu całych dziejów większość ludzi mu-siała bronić się przed uciskiem i eksploatacją ze strony potężnych grup, każda jednostka przeżywa w dzieciństwie okres bezsilności. Wydaje nam się,  że wła-śnie w tym okresie rozwijają się takie rysy, jak zmysł sprawiedliwości i prawdy, które stają się potencjalnymi dyspozycjami człowieka jako takiego.

Dochodzimy zatem do wniosku,  że chociaż podstawowe warunki  ż ycia wp ł ywaj ą  na rozwój charakteru i cho ć  natura ludzka nie jest biologic znie ustabilizowana, to posiada ona w ł asn ą  dynamik ę , b ę d ą c ą  aktywnym czynnikiem pr ocesu spo ł ecznego. Jeśli nawet nie jesteśmy zdolni jasno i dokładnie określić natury tej ludzkiej dynamiki w terminach psy-chologicznych, musimy uznać jej istnienie. Starając się unikać błędów biolo-gicznej i metafizycznej interpretacji, nie powinniśmy popadać w równie błędny relatywizm socjologiczny, według którego człowiek jest jedynie kukłą na sznur-ku uzależnioną całkowicie od warunków. Niezbywalne ludzkie prawo do wolno-ści i szczęścia opiera się na przyrodzonych właściwościach człowieka: jego woli życia, ekspansji i wyrażania możliwości, które rozwinęły się w nim w procesie dziejowej ewolucji. Pora teraz szczegółowiej ukazać najważniejsze różnice zachodzące między psy-chologicznym punktem widzenia przyjętym w niniejszej książce a stanowiskiem Freu-da. [...]

Naturę ludzką traktujemy w zasadzie jako historycznie uwarunkowaną, aczkol-wiek nie umniejszamy znaczenia czynników biologicznych i nie sądzimy, by kwestia ta dała się trafnie ująć w drodze przeciwstawienia czynników kulturowych czynnikom bio-logicznym. Po drugie, naczelną zasadą Freuda jest pojmowanie człowieka jako wyod-rębnionej całości, jako zamkniętego systemu wyposażonego przez naturę w określone, fizjologicznie uwarunkowane popędy, oraz interpretacja rozwoju jego charakteru w kategoriach reakcji na zaspokojenie i frustrację owych popędów; tymczasem w naszym mniemaniu podstawowe ujęcie problemu ludzkiej osobowości polega na zrozumieniu stosunku człowieka do świata, do innych ludzi, do natury i samego sie-bie. Uważamy, że człowiek p i e r w o t n i e jest istotą społeczną, nie zaś, jak przy-puszcza Freud,  pierwotnie samowystarczalną i dopiero wtórnie odczuwającą potrzebę innych ludzi dla zaspokojenia swoich potrzeb instynktowych.

Sądzimy więc, że psycho-logia indywidualna jest zasadniczo psychologią społeczną, albo, że użyję terminu Har-ry'ego Stacka Sullivana, psychologią stosunków międzyludzkich; kluczowy problem psychologii to swoisty charakter powiązań jednostki ze światem, nie zaś zaspokojenie czy też niezaspokojenie poszczególnych pragnień instynktowych. Pytanie, co się dzie-je z owymi pragnieniami, należy zatem traktować jako część ogólnego problemu związków człowieka ze  światem, a nie jako p o d s t a w o w y problem ludzkiej osobowości. Dlatego, w naszym rozumieniu, potrzeby i pragnienia wynikające z powiązań jednostki z innymi ludźmi, takie jak miłość, nienawiść, czułość, symbioza, należą do podstawowych zjawisk psychologicznych, podczas gdy według Freuda są to jedynie rezultaty zaspokojenia lub niezaspokojenia potrzeb instynktowych. [...]

Freud polegając na swojej koncepcji instynktywistycznej, a także wskutek głębo-kiego przekonania o zwyrodnieniu natury ludzkiej, skłania się do interpretowania wszelkich „idealnych” pobudek ludzkich jako rezultatów czegoś „niskiego”; typowym tego przykładem jest jego tłumaczenie zmysłu sprawiedliwości jako wyniku pierwot-nej zawiści, którą dziecko odczuwa wobec każdego, kto posiada więcej niż ono. Jak już poprzednio podkreślaliśmy, wierzymy, że takie ideały, jak prawda, sprawiedliwość lub wolność — choć często są tylko pustymi frazesami albo racjonalizacją — mogą być prawdziwie szczerymi dążeniami i że wszelka analiza nie uwzględniająca tych dą-żeń jako czynników dynamicznych będzie błędna. Ideały te nie mają charakteru meta-fizycznego, lecz wywodzą się z warunków ludzkiego życia i jako takie dadzą się zanali-zować. Nie powinna nas odwodzić od tego obawa, że popadniemy znowu w koncepcję metafizyczną lub idealistyczną. Zadaniem psychologii jako wiedzy empirycznej jest zarówno badanie motywacji opartej o ideały, jak i związanych z nimi problemów mo-ralnych, a tym samym uwolnienie naszego myślenia na te tematy od nieempirycz-nych i metafizycznych elementów, które w tradycyjnym ujęciu zaciemniają całą kwe-stię. Na koniec trzeba wspomnieć o jeszcze jednej różnicy.

Chodzi o różnicę psycho-logiczną między zjawiskami braku i obfitości. Zjawisko braku występuje na pierwot-nym poziomie ludzkiej  egzystencji. Istnieją potrzeby imperatywne, które musi się za-spokoić przed wszystkimi innymi. Dopiero po zaspokojeniu podstawowych potrzeb, kiedy człowiekowi pozostaje jeszcze czas i energia, może rozwijać się kultura, a wraz z nią owe dążenia towarzyszące zjawisku obfitości. Wolne (albo spontaniczne) akty należą zawsze do sfery zjawisk obfitości. Psychologia Freuda jest psychologią braku. Definiuje on przyjemność jako zadowolenie wynikające z usunięcia bolesnych napięć. Zjawiska obfitości, podobnie jak miłość albo czułość, w istocie nie grają w jego syste-mie  żadnej roli. Freud omijał podobne zjawiska, a nawet jego rozumienie zjawisk płciowych, którym poświęcił tyle uwagi, było ograniczone.

Zgodnie ze swoją definicją przyjemności, Freud widział w płci jedynie element fizjologicznego przymusu, a w zaspokojeniu płciowym usunięcie bolesnego napięcia. Popęd płciowy jako zja-wisko ze sfery obfitości i seksualna przyjemność jako spontaniczna radość, której istotą nie jest negatywna ulga w napięciu — nie znalazły miejsca w jego psychologii. Jaką zasadę interpretacji przyjęto w niniejszej książce dla zrozumienia psychologicz-nego podłoża kultury? [...] sądzimy,  że ideologie i cała kultura tkwią korzeniami w charakterze społecz-nym;  że charakter społeczny jest kształtowany przez sposób  życia danego społeczeń-stwa, przy czym dominujące cechy charakteru same z kolei stają się siłami wytwór-czymi kształtującymi proces społeczny. [...] W wyniku zmiany warunków społecznych zmienia się charakter społeczny, tj. powstają nowe potrzeby i nowe lęki.

Te nowe potrzeby rodzą nowe idee i spra-wiają, że człowiek staje się na nie do pewnego stopnia podatny; z kolei te nowe idee zmierzają do utrwalenia i zintensyfikowania nowego charakteru społecznego oraz determinują działania człowieka. Innymi słowy: za pośrednictwem charakteru warun-ki społeczne wpływają na zjawisko z dziedziny ideologii, z drugiej zaś strony cha-rakter nie jest rezultatem biernego przystosowania się do warunków społecznych, lecz rezultatem dynamicznej adaptacji związanej z czynnikami, które albo są człowiekowi biologicznie dane, albo stały się jego drugą naturą w wyniku historycznej ewolucji.

Podobne prace

Do góry