Ocena brak

Cezary Baryka - „młody gniewny”, nowy typ bohatera w twórczości Stefana Żeromskiego

Autor /Iro123 Dodano /26.05.2011

Cezary Baryka jest głównym bohaterem powieści Stefana Żeromskiego - „Przedwiośnie”. Zrozumienie jego postawy wymaga poddania analizie dziejów tego bohatera. Urodził się w Baku w rodzinie polskich emigrantów. Rodzice jego tęsknili za ojczyzną i czuli się obco wśród Rosjan, lecz w Baku znaleźli lepsze niż w Polsce warunki egzystencji. Ojciec Cezarego pieczołowicie przechowywał pamiętniki swego dziadka, uczestnika powstania listopadowego i później zesłańca. Czaruś rósł w patriotycznej atmosferze domu rodzinnego i miłość do Polski zawarł później w gorącym pragnieniu, aby jego ojczyzna stała się krajem, o jakim marzyli rodzice. Wrażliwość na krzywdę ludzi wyraził poparciem dla rewolucji. Ufał prawdziwości haseł rewolucjonistów głoszących powszechną równość obywateli. Brzydził się wyzyskiem. Nawet po śmierci matki starał się rozpaczliwie zachować w sobie wiarę w szlachetne pobudki rewolucjonistów. Stojąc nad grobem matki tłumaczył się: „O matko! Nie chcę już pić drogiego wina, bo ono zmieszane jest z potem męczenników. Nie chcę stąpać po puszystych dywanach, bo stopy moje chodziłyby po charczących piersiach suchotników”.

Wrażliwość na krzywdę i niesprawiedliwość kazała Cezaremu poszukiwać sposobu na ulepszenie świata. Uwierzył rewolucjonistom i sądził, że właśnie oni stworzą świat oparty na sprawiedliwości społecznej. Cezary stał się idealistą, potrzebna była mu idea, której podporządkowałby swoje działanie. Rewolucja zawiodła jego oczekiwania, poczuł się oszukany. Człowiek musi mieć cel w życiu, musi mieć ideę, której ufa i dla realizacji której gotów jest do poświęceń. Baryka był młodym człowiekiem i - jak większość młodych ludzi - nie uznawał kompromisów. Drażniły go wywody rewolucjonistów na temat konieczności ofiar. Zbyt wiele zła, krwi i nienawiści, łamania godności ludzkiej niósł ze sobą ten zbrojny przewrót w Rosji. Jak uwierzyć, że na tym ogromie zła można wybudować dobro? Okłamany, rozgoryczony Cezary poszukiwał nadal idei, celu życia. Był nieufny i dlatego z niedowierzaniem słuchał opowieści ojca o szklanych domach w Polsce.

Ten mit odpowiadał wewnętrznej tęsknocie młodego człowieka, pragnieniu życia wśród ludzi wolnych i szczęśliwych. Uwierzył więc jeszcze raz i jeszcze raz musiał się rozczarować. Zrodziło się w nim uczucie gniewu, buntu przeciwko kłamstwu, niesprawiedliwości, nędzy i upokorzeniu człowieka. Polska międzywojenna okazała się krajem ostrych kontrastów, z którymi nie mógł pogodzić się. Był „młodym gniewnym”, gdyż wyśniony i wymarzony kraj rodziców nie spełnił oczekiwań, jakie w nim pokładał. Komuniści chcieli dokonać rewolucyjnego przewrotu, więc musiał powiedzieć im „nie”. Elity rządowe młodej Polski opracowywały program powolnych reform i im także Cezary mówi „nie”. Program miałby być wdrażany przez wiele lat, zaś robotnicy i chłopi żyjący w nędzy słusznie żądali zmian radykalnych.

Częściowe lub połowiczne rozwiązania nie mogły zadowolić człowieka tak wrażliwego na wszelkie przejawy niesprawiedliwości. Czy przymierającemu głodem bezrolnemu chłopu lub wycieńczonemu morderczą pracą robotnikowi można było powiedzieć, że ma być cierpliwy, że za kilkanaście lat otrzyma wynagrodzenie pozwalające mu na skromne życie? Cezary jest młody i niecierpliwy, nie uznaje półśrodków, nie chce kolejny raz przeżyć zawodu. Nie można wątpić w szlachetność tego bohatera. Dał dowody oddania ideom, walczył o wolną Polskę narażając dla niej własne życie. Miał prawo oczekiwać, że ojczyzna stanie się godna ofiary. Dla tej Polski umarli jego rodzice, dla niej on sam walczył w okopach, dla niej chciał pracować. Tymczasem ta Polska to zbytek, przepych posiadaczy fortun i nieopisana nędza chłopów, upokorzenie robotników. Polska jest krajem Nawłoci, Chłodków, robotniczych dzielnic miast.

Określenie „młody gniewny” jest synonimem pojęć: zbuntowany, niepokorny. Taki właśnie był Cezary Baryka - szlachetny idealista.

Postawa buntu jest charakterystyczna dla młodego wieku człowieka. Powstanie listopadowe w Polsce również było dziełem młodych zapaleńców ze Szkoły Podchorążych w Warszawie. Walczyli oni o wolną Polskę przeciwko potężnej Rosji, nie analizowali trzeźwo sytuacji wiedząc, że walczą o słuszną ideę. Spadkobiercą tamtych „młodych gniewnych” stał się w „Przedwiośniu” Cezary Baryka. Szlachetność tego bohatera stała się drogowskazem czynów następnych pokoleń Polaków. Walczący za kraj młodzi żołnierze II wojny światowej, powstańcy warszawscy, potomkowie zesłańców, wstępujący do wojska polskiego to także Barykowie. Na ich rozwoju zaciążyła postać bohatera „Przedwiośnia”.

Cezary Baryka ma wiele cech wspólnych z bohaterami wcześniejszych utworów Stefana Żeromskiego (Stanisławą Bozowską z „Siłaczki”, Szymonem Winrychem z „Rozdziobią nas kruki, wrony...”, Tomaszem Judymem z „Ludzi bezdomnych”). Podobnie jak oni, nie godzi się z niesprawiedliwością, nędzą i upokorzeniem najuboższych. Jest jednak dojrzalszy od nich, gdyż wie, że tych „ran” nie wyleczy sam, szuka grupy ludzi o takich samych przekonaniach i gotowości do walki. Ostatnia scena powieści ukazuje nam Cezarego kroczącego na czele demonstracji robotniczej.

Trudno podejrzewać Żeromskiego o wyrażenie poparcia dla rozlewu krwi, który ma nastąpić. Cezary przyłącza się do robotników, gdyż zawiodły go ideały. Scena ta poprzedzona jest zerwaniem znajomości z Laurą. Bohater jest rozgoryczony zawodem miłosnym, nie może wiązać swej przyszłości z ukochaną kobietą, nie znajdzie też zapomnienia w pracy dla ojczyzny, wciąż towarzyszyć mu będą obrazy nędzy. Czemu więc ma poświęcić swoje życie? Nie wierzy w żadne ideały, życie jego traci sens. Demonstranci idą wprost na oddział policji konnej, co musi skończyć się rozlewem krwi. Cezary ma tę świadomość i co robi w takiej chwili? Ostatnie zdanie powieści brzmi: „Baryka wyszedł z szeregów robotników i parł oddzielnie, wprost na ten szary mur żołnierzy - na czele zbiedzonego tłumu”.

Cezary odciął się więc od metody walki zbrojnej, był przeciwny rozlewowi krwi. Dlatego „wyszedł z szeregów”, „parł oddzielnie”. Podobnie jak robotnicy uważał, że taki układ stosunków społecznych nie może trwać dłużej, lecz brak mu było wiary w skuteczność innych działań. Nie chciał żyć w takim państwie, nie chciał też ponownie patrzeć na rozlew krwi. Podjął samobójczą decyzję.

Do góry