Ocena brak

CESARSTWO RZYMSKIE W WIEKU I i II (OD TYBERIUSZA DO KOMMODUSA) - Rzym i Prowincje

Autor /Xena Dodano /30.04.2013

Miasto Rzym. Budownictwo monumentalne

Trzej następcy Augusta: Tyberiusz, Kaligula i Klaudiusz, chociaż nie mogli równać się z pierwszym princepsem w dziedzinie budownictwa, przejawiali jednak dość ożywioną działalność pod tym względem. Tyberiusz rozpoczął na Palatynie, obok domu Augusta, budowę pałacu, który wykończony przez Kaligulę był siedzibą cesarzy aż do śmierci Marka Aurelego. Zbudowanie przez Sejana, ministra Tyberiusza, dla gwardii pretoriańskich olbrzymich koszar, które były zaopatrzone w baszty i miały charakter cytadeli, było niejako symbolem wzrastającej w życiu państwa roli pretorianów. Pamiątką po Kaliguli były liczne portyki w budowlach łączących Palatyn ze świątynią Kastora i Polluksa na Forum oraz zaprojektowane akwedukty Aqua Claudia i Anio Novus, wykończone przez Klaudiusza. Ruiny ich można do dziś oglądać przy Porta Maggiore. Największy rozmach okazał jednak Neron, ostatni reprezentant dynastii julijsko-klaudyjskiej, oraz cesarze dynastii flawijskiej. Po pożarze z r. 64 (za czasów Nerona) odbudowano całkiem zniszczone śródmieście w znacznie piękniejszej formie: rozszerzono ulice, dolne piętra budowli wykonano z perperynu, wysokość domów ograniczono do sześćdziesięciu stóp. Poza tym zbudował Neron dla siebie olbrzymi pałac, tzw. „dom złoty" (rys. 168), ciągnący się na przestrzeni od Palatynu aż po Eskwilin i Caelius. Przed pałacem, położonym w parku i otoczonym kolumnada, ustawiono wysoką na sto dwadzieścia stóp statuę cesarza. Pałac Nerona nie miał jednak trwać długo. Flawiusze, którzy objęli rządy po Neronie, zaćmili jego działalność. W parku Nerona na miejscu, gdzie było jezioro, stanęła imponująca i najbardziej celowo zaplanowana budowla z czasów cesarstwa rzymskiego, olbrzymi amfiteatr Flawiuszów. Ta trzypiętrowa budowla — później dodano jeszcze czwarte piętro — w której stosowano sklepienie krzyżowe, z celowo pomyślanym systemem korytarzy i schodów oraz wentylacji, zbudowana planowo i niezwykle harmonijnie, świadczy o mistrzowskim opanowaniu zagadnień przestrzennych przez architektów rzymskich i trafnym ich rozwiązaniu. Panowanie Wespazjana zaznaczyło się założeniem nowego, otoczonego kolumnadą Forum Wespazjana, panowanie Tytusa — zbudowaniem monumentalnych term niedaleko Koloseum. Najwięcej spośród trzech Flawiuszów budował Do-micjan: koło świątyni bogini Zgody (Concordia) na Forum wystawił świątynię Wespazjana, Łuk Tytusa mający upamiętnić zdobycie i zburzenie Jerozolimy (w r. 70) wystawił na Via Sacra, a na Kwirynale świątynię Flawiuszów. Najbardziej monumentalny był pałac na Palatynie, obejmujący kompleks budynków, ogrodów, nympheów i jezior, wychwalany przez poetów i mówców epoki flawijskiej, dzieło architekta rzymskiego, Rabiriusa. Doskonałe ogólne rozplanowanie, wydobycie centralnej sali z kompleksu przylegających do niej zabudowań, mistrzowskie rozwiązanie zagadnienia przestrzennego, tak charakterystyczne dla rzymskiej architektury a widoczne w zakładaniu placów i ulic, przejawia się tu w pełni. Domicjan, którego posąg na koniu jako pogromcy Germanów stał na Forum Romanum, rozpoczął również budowę nowego placu przejściowego {transitorium) łączącego Forum Wespazjana z Forum Augusta. Budowę tego Forum wraz ze świątynią Minerwy doprowadził do końca następca Domicjana, Nerwa, po którym pozostała też piękna fontanna, tzw. meta sudans przy amfiteatrze flawijskim. Wszystkie cechy rzymskiej architektury, objawiające się w tendencji do monumentalnego rozwiązywania zagadnień przestrzennych, widoczne są również w kompleksie architektonicznym Forum Trajana, zbudowanego w latach 107-113 pod kierunkiem greckiego architekta Apollodora z Damaszku. Dla założenia tych budowli skopano południową część wzgórza kwirynalskiego i na wyrównanym terenie między Kapitolem a Kwirynałem utworzono olbrzymi plac długości 280 metrów i na 200 metrów szeroki. Plac ten podzielono na trzy części: właściwe forum, zamknięte koryncką kolumnadą, z posągiem konnym cesarza, z dwiema olbrzymimi eksedrami stanowiło pierwszą część, drugą zajmowała basilica Ulpia, otoczona również kolumnadą koryncką oraz dwiema przyległymi bibliotekami, łacińską i grecką. Trzecim członem był niewielki placyk z kolumną Trajana, prawie na trzydzieści metrów wysoką na której ustawiono pozłacaną statuę cesarza. Na kolumnie wiły się, jakby wstęgi, płaskorzeźby upamiętniające walki cesarza z Dakami. Obok forum, które swą wielkością, przewyższyło wszystkie inne, zbudował Trajan również termy, Odeon i stadion na Polu Marsowym.

Na szeroką skalę była również zakrojona działalność budownicza Hadriana. Cesarz ten, który nadał Rzymowi miano „wiecznego miasta" (Urbs Rotna aełerna) i umieścił je na monetach bitych za swego panowania, obdarzył stolicę największą pod względem rozmiarów świątynią Veneris et Romae zbudowaną w stylu korynckim; podobno sam opracowałjej plan. Dla siebie zbudował olbrzymie Mauzoleum, które w wiekach średnich służyło jako forteca (Zamek św. Anioła). Prócz tego za jego czasów podjęto prace restauracyjne zarówno przy Panteonie zbudowanym przez Agryppę, jak i przy łaźniach Agryppy, bazylice Neptuna i Saepta na Polu Marsowym. Panteon rzymski w formie dzisiejszej jest niewątpliwie dziełem epoki Hadriana, gdyż po dawnej budowli Agryppy została jedynie kolumnada. Typowo rzymskie jest tutaj połączenie greckiego portyku z rzymską konstrukcją kopułową, przez którą przenika światło do wnętrza świątyni. Kasetony kopuły, biegnące koncentrycznie ku górze, nadają wnętrzu Panteonu niezwykłą harmonię. Można śmiało powiedzieć, że jest to jeden z najdoskonalszych pomników architektury antycznej.

W porównaniu z działalnością Flawiuszów oraz Trajana i Hadriana znacznie skromniej przedstawia się budownictwo za panowania następnych cesarzy wieku II. Z tego okresu można wymienić zaledwie jedną nowo wystawioną świątynię Antoninusa i Faustyny, stojącą na Forum Romanum. Jeśli do tego dodać zachowaną kolumnę ku czci Marka Aurelego oraz również zachowany posąg konny i nie zachowany łuk triumfalny tego cesarza, wyczerpiemy niemal całkowicie listę zabytków, które uświetniły Rzym w tym okresie. W ornamentyce architektonicznej i rzeźbie pierwszych wieków cesarstwa wyróżnić można dwa okresy. Najbardziej reprezentatywnym zabytkiem ornamentyki architektonicznej okresu flawijskiego są płaskorzeźby zdobiące łuk Tytusa; nie pozostawiają one miejsca wolnego od ornamentu reliefowego, a gzymsy rzucające cień oraz wyraźne rozgraniczenie partii silnie oświetlonych i zaciemnionych służą do wydobycia efektów malarskich. Podobnie malarski charakter ma ornamentyka pałacu Domicjana na Palatynie oraz Forum transitorium, zaczętego przez Domicjana a ukończonego przez Nerwę. Miękki modelunek powierzchni marmurowej, tak znamienny dla epoki flawijskiej, widoczny jest również w kolosalnej głowie posągu Wespazjana (znajdującej się w Rzymie) oraz w innych portretach tej epoki. Wykazują one wyraźną tendencję malarską w przeciwieństwie do zimnego klasycyzmu czasów Augusta.

Pierwsze oznaki odwrotu od stylu flawijskiego i znamiona nowych dążności klasyćystycznych widoczne są w ornamentyce z okresu Trajana, nawiązującej do surowego klasycyzmu. Pełny triumf nowej sztuki przypada na czasy Hadriana i Antoninów. Znajduje on odpowiednik w prądach klasycyzujących ówczesnej literatury. Dziełem klasycystycznym jest zarówno Panteon w Rzymie, jak brama Hadriana w Atenach czy Attalei. Klasycyzm ten, nawiązując do wzorów kompozycyjnych czasów Augusta, realizuje je dzięki malarskim zdobyczom plastyki flawijskiej, dając w efekcie dzieła zbliżone do rzeźby greckiej wieku IV p.n.e. Spokojny, klasycystyczny ornament jest charakterystyczny np. dla Hadrianeum i dla świątyni Antonina i Faustyny. Jest widoczny w portrecie ówczesnym, o czym świadczą niezliczone portrety Antinousa oraz portrety Hadriana i Antoninusa Piusa.

Portyki i termy

Pośród dzieł budownictwa monumentalnego na szczególną uwagę zasługuje budownictwo portyków i term, gdzie koncentrowało się życie towarzyskie stolicy. Portyki budowane przeważnie na planie prostokątnym, otoczone jednym lub kilkoma rzędami kolumn, z klombami i kaskadami pośrodku, istniały już w czasach republiki; szczególnie piękny i mogący rywalizować z portykami miast hellenistycznych był portyk zbudowany przez Pompejusza w r. 55. Obecnie, od czasów Augusta liczba portyków rośnie ustawicznie. Wiele z nich buduje się przede wszystkim na Polu Marsowym. Wobec tego, że w portykach umieszczano posągi, rzeźby i obrazy pierwszorzędnych mistrzów, spełniały one do pewnego stopnia rolę muzeów publicznych na wolnym powietrzu, starożytność nie znała bowiem takich muzeów publicznych, jakie istnieją w miastach nowożytnych. Nic więc dziwnego, że portyki, w których mieściły się niekiedy też biblioteki, były stale przepełnione publicznością. Po południu, jak zapewnia Owidiusz, najchętniej udawano się do portyku Wipsanii na Polu Marsowym, a wieczorem do portyku Saepta; w razie upału przekładano nad inne portyk Pompejusza, gdzie biły odświeżające fontanny.

Ogromny ruch panował również w łaźniach. Seneka mieszkający obok term użala się na hałas stamtąd dochodzący, co nie budzi zdziwienia, gdyż termy były nie tylko miejscem kąpieli, ale również gimnastyki i gry w piłkę. To połączenie łaźni z palestrą przeznaczoną dla ćwiczeń gimnastycznych jest innowacją rzymską, nie znaną Grekom. Czasy, w których za możność korzystania z term pobierano — niewielkie zresztą — opłaty, minęły bezpowrotnie, odkąd Agryppa zbudował za czasów Augusta duże termy, do których wstęp był bezpłatny. Odtąd władcy jakby rywalizowali ze sobą w budowie coraz to wspanialszych term przeznaczonych do bezpłatnego użytkowania przez szerokie rzesze ludności. Budują więc termy Neron, Tytus, Trajan. Najokazalsze pojawiają się w okresie późnego cesarstwa: termy Karakalli (rys. 175) i Dioklecjana. Ogólna liczba wszystkich term w Rzymie — zarówno wielkich, jak i małych — zbliża się wreszcie do tysiąca. Wielkie termy cesarskie urządzone z przepychem i lśniące marmurami stanowiły olbrzymi kompleks budynków okolonych portykami, ogrodami i stadionami, pa-lestrami, promenadami oraz salami wypoczynkowymi, niekiedy nawet bibliotekami, do których udawano się zwykle po kąpieli. Przed kąpielą najchętniej grano w palestrach wjedną z wielu gier w piłkę, tak bardzo ulubionych przez Rzymian. Grano więc w tzw. trigon, czyli „trójkąt", w której to grze gracze ustawieni w trójkąt jedną ręką odbierali piłkę, drugą zaś odrzucali; inną odmianą był rzut ciężką piłką wypchaną piaskiem (harpaster) albo lekką, napełnioną powietrzem (follis), coś podobnego do naszej koszykówki. Oprócz gry w piłkę ćwiczono również szermierkę, wymierzając ciosy w specjalnie do tego celu przeznaczone słupy. Wreszcie wymienić trzeba i zapaśnicrwo, które uprawiały, podobnie jak szermierkę, także kobiety. Trzeba zaznaczyć, że do czasów Hadriana kobiety mogły korzystać z term równocześnie z mężczyznami, za jego czasów wprowadzono jednak oddzielne godziny kąpieli dla mężczyzn i kobiet. Przystępując do zapasów, nacierano ciało oliwą zmieszaną z woskiem, a potem posypywano je popiołem. Jak widać, uprawiano wielostronne ćwiczenia fizyczne (rys. 176), dbając o kulturę ciała. Po ukończeniu ćwiczeń czy gier, udawano się do kąpieli. Jak znaczną przywiązywano do niej wagę, świadczą wskazówki, które pozostawili zarówno Pliniusz Starszy, jak i inni autorzy. Według nich kąpiel powinna mieć trzy stadia: suche, gorące i zimne. Ściśle kąpielowe pomieszczenia składały się z szatni (apodyter(um) znajdującej się tuż przy wejściu oraz z szeregu sal przeznaczonych do różnego rodzaju zabiegów. W salach położonych w południowej części term znajdowały się sudatoria przeznaczone do kąpieli suchej, przy wysokiej temperaturze, wywołującej poty. Z sudatorium, zwanego także „kąpielą lakońską", przechodzono do tzw. caldarium, czyli wielkiej rotundy ogrzewanej za pomocą pary krążącej pod posadzką, z wielkim basenem z brązu; wysoką temperaturę w basenie utrzymywał umieszczony pod posadzką piec. Po gorącej kąpieli zatrzymywali się Rzymianie przez pewien czas w tepidańum, sklepionym, obszernym pomieszczeniu o letniej temperaturze, by trochę ochłonąć, wreszcie przechodzili do kąpieli zimnej. Sala przeznaczona do zimnej kąpieli, tzw. frigi-darium, położona była w północnej części term, znajdował się tam basen z zimną wodą. Po kąpieli zależnie od upodobania i nastroju przechodzono albo do biblioteki, albo na deptak (xystos) ciągnący się wzdłuż placu gier; gawędzono w licznych nympheionach, oglądano dzieła sztuki nagromadzone w termach, wreszcie przysłuchiwano się deklamacjom poetów czy też recytacjom retorów, które się także tutaj odbywały. Nic więc dziwnego, że termy, będące miejscem nie tylko ćwiczeń gimnastycznych i kąpieli, ale i ośrodkiem życia towarzyskiego, rozbrzmiewały gwarem aż do zachodu słońca. Z tą chwilą cisza zalegała stopniowo obszerne tereny — termy zamykano na noc.

Domy czynszowe, tzw. insulae

Mimo wielkiego rozmachu na polu budownictwa monumentalnego, mimo budowy licznych forów cesarskich (forum Cezara, Augusta, Wespazjana, Nerwy, Trajana), mimo wysiłków urbanistycznych Augusta, Nerona i Trajana, Rzym ze swoją przeszło milionową ludnością, z wąskimi i krętymi uliczkami, wysokimi, licho budowanymi czynszowymi domami, pełen hałasu ulicznego, nie był miastem, w którym człowiekowi niezamożnemu byłoby łatwo żyć. Jedynie bowiem ludzi zamożnych stać było na dobre i kosztowne budownictwo domów, a niejednokrotnie i pałaców, lub na wynajmowanie wielkich i gustownych apartamentów w domach czynszowych, specjalnie na ten cel wznoszonych. Ludność niezamożna musiała się gnieździć w wysokich i zatłoczonych domach czynszowych stolicy, gdyż przestrzeń mieszkalna w centrum była ograniczona, tereny budowlane drogie, spekulacja placami budowlanymi wielka; ponieważ czynsze mieszkaniowe dla biedoty nie mogły być wysokie, budowano tanio, a co za tym idzie, źle. Domy czynszowe mają po sześć pięter, sięgają do trzydziestu metrów i wyżej, mają płytkie fundamenty, ściany niezwykle cienkie i z lichego materiału, pokoje są niskie, małe i ciemne. Wobec tego, że szkło jest drogie, rzadko używa się szyb, a w zamian za to wstawia się drewniane żaluzje w oknach małych i wysoko umieszczonych. Stosunkowo najlepsze są mieszkania na parterze, gdzie dochodzi woda i jest kanalizacja; mieszkańcy wyższych pięter muszą chodzić po wodę do studzien publicznych. Brak placów budowlanych i drożyzna mieszkaniowa zmuszają biedotę do zajmowania mansard (pergulae), sureten, piwnic, a nawet nędznych i ciemnych pomieszczeń pod schodami (subscalaria). Schody prowadzące wprost z ulicy w górę są strome i przeważnie ciemne. Wiemy z Mar-cjalisa, że niejaki Sanktra musiał pokonać aż dwieście schodów, by dotrzeć do swego mieszkania. Marcjalis sam mieszkał w domu czynszowym na trzecim, „ale wysokim", piętrze. Jeśli dodamy do tego braki w zakresie ogrzewania, gdyż hypokaustami, czyli czymś w rodzaju centralnego ogrzewania, można się było posługiwać jedynie na parterze, a na wyższych piętrach trzeba było używać prymitywnych piecyków, oraz braki w zakresie oświetlenia i konserwacji budynków, będziemy mieli pełny obraz warunków mieszkalnych przeważającej liczby „panów świata". Licho budowane domy waliły się raz po raz. Świadectwo tego znajdujemy np. w jednym z listów Cycerona do Attyka, gdzie czytamy: „... zawaliły się dwie z moich bud, w innych gnieżdżą się jaszczurki; lokatorzy uszli, a nawet szczury się wyniosły". W czasach Nerona Seneka w liście do Lucyliusza taką mu przesyła między innymi wiadomość: „często uderzał me uszy trzask walącego się domu". Jeśli do tego dodamy liczne pożary wybuchające często w wąskich i zatłoczonych uliczkach, zrozumiemy, jak niełatwe i mało bezpieczne miał życie przeciętny mieszkaniec stolicy.

O pożarach szalejących w Rzymie cesarskim dowiadujemy się niemal co roku; największe, które zniszczyły ogromną część miasta, wybuchły za Nerona w r. 64 za Tytusa w r. 80 i za Kommodusa w r. 191. Nie mogła im skutecznie zapobiegać zorganizowana jeszcze przez Augusta na sposób wojskowy straż pożarna podzielona organizacyjnie na siedem kohort, tzw. cohortes yigilum, mimo iż z początkiem wieku III liczyła aż 7000 strażaków i dysponowała pompami. Gęsto zabudowane ciasne uliczki sprzyjały przenoszeniu się ognia z błyskawiczną szybkością z jednego drewnianego balkonu na drugi, z jednej strony ulicy na drugą. Ugaszenie takiego pożaru wodą nie było możliwe i odgrywało rolę drugorzędną. Skutecznie lokalizowało ogień jedynie wyburzenie całych bloków mieszkalnych. Tacyt opowiada, że pożar za czasów Nerona udało się zatrzymać w ten właśnie sposób dopiero szóstego dnia.

Braki urbanizmu rzymskiego

Mimo licznych prób i pomysłów urbanistycznych wiele problemów nie zostało w Rzymie rozwiązanych. Ulice — poza kilkoma wyjątkami, jak Via Lata czy Via Nova — pozostały na ogół wąskie i przeciętnie nie przekraczały szerokości siedmiu metrów; były stale zatłoczone i pełne zgiełku. Na hałas użala się nieustannie Marcjalis, marząc o pobycie na wsi, gdzie mógłby się porządnie wyspać, na tłok uliczny narzeka wielokrotnie w swych satyrach Juwenalis. Hałas i tłok uliczny były chroniczną chorobą Rzymu, mimo że starał się temu zaradzić już Juliusz Cezar przez ograniczenie ruchu w godzinach wieczornych i nocnych, jednakże ani to zarządzenie, ani późniejsze próby stosowane przez cesarzy Klaudiusza, Hadriana i Marka Aurelego nie mogły w sposób radykalny zmienić faktu, że życie Rzymu zagęszczało się w centrum. Rzym bowiem nie miał takich przedmieść jak miasta nowożytne i nie mógł ich mieć, gdyż w Rzymie nie istniały publiczne i szybkie środki lokomocji. Tylko zamożni mieli własne lektyki (lecticae) albo krzesła (sellae), na których nosili ich niewolnicy. Kogo nie było stać na własną albo wynajętą lektykę, musiał iść pieszo. Dlatego też tłoczono się w centrum lub w jego pobliżu. Dość szybko zaczął się zaznaczać podział klasowy — na dzielnice zamieszkane przez ludzi zamożnych i dzielnice plebsu. W czasach republiki taką wytworną dzielnicą był Palatyn, lecz gdy stał się siedzibą dworu cesarskiego, nobilowie zaczęli budować swe pałace na innych wzgórzach; na Awentynie — początkowo zamieszkanym przez plebejuszów — na Pincius, na Kwirynale i Eskwilinie. Ludność uboższa zamieszkiwała przeważnie Argiletum, Su burę, Welabrum i przede wszystkim Zatybrze, tereny niżej położone.

Wielkim utrudnieniem dla mieszkańców, przynajmniej jeśli idzie o pierwsze wieki cesarstwa, był również nierozwiązany problem oświetlenia miasta. Dopiero w okresie późnego cesarstwa podjęto pewne próby w tym kierunku. W nocy iluminowano miasto jedynie w razie jakichś uroczystości, np. w dniu powrotu Nerona z Grecji, zapalając przed domami lampy i pochodnie, były to jednak okazje wyjątkowe. Na ogól miasto tonęło w ciemnościach i tylko ronty wigilów przemierzały ulice z pochodniami w ręku. Zamożniejszym obywatelom w razie późnego powrotu do domu towarzyszył niewolnik z latarnią (lantemarius), ubożsi posługiwali się świecą lub po prostu korzystali ze światła księżyca, jak to z goryczą pisze o sobie Juwenalis. Jeśli wierzyć Juwenalisowi, bezpieczeństwo na ulicach pozostawiało nocą wiele do życzenia. Kohorty wigilów, pełniących funkcję straży pożarnej i służby bezpieczeństwa, nie mogły się uporać z nocnymi awanturnikami i złodziejami.

Niemniej dolegliwym brakiem było ubóstwo parków publicznych. Istniały wprawdzie rozległe tereny parkowe okalające Rzym na Pincius, Kwirynale, Eskwilinie i na Zatybrzu, lecz należały do cesarza albo do nobilów i nie były dostępne dla plebsu. Dla niego otwarte były tylko nieliczne ogrody w centrum miasta, jak ogrody Agryppy i pole Agryppy zapisane w testamencie ludowi, a na Zatybrzu wielkie ogrody Cezara. Były one jedynym rezerwuarem świeżego powietrza dla milionowej ludności zamieszkującej zatłoczone domy czynszowe, w których nie troszczono się o odpowiednie warunki sanitarne.

Właśnie ten brak troski o zapewnienie mieszkańcom stolicy warunków higienicznych jest jednym z podstawowych braków Rzymu starożytnego. Trzeba bowiem pamiętać, że w Rzymie nie było ani przepisów sanitarnych, ani publicznej służby zdrowia, warto też przypomnieć, że pierwsze szpitale (valetudinarid) pojawiają się dopiero w wieku IV n.e. dzięki inicjatywie osób prywatnych, przede wszystkim chrześcijan. Podobnie przedstawia się również sprawa wszelkiego rodzaju schronisk (ksenodochia) dla przybyszów pozbawionych pieniędzy, czy przytułków dla sierot (orphanotrophta), oraz przytułków dla starców (nosocomia), które powstają dopiero w okresie późnego cesarstwa.

Życie na prowincji

Za czasów cesarstwa zmienił się również stosunek do prowincyj. W okre*ie republiki prowincje traktowane były jako praedia populi Rotnani, a posiadłości wolnego mieszkańca prowincji istniały w pojęciu rzymskim jedynie po to, by wzbogacić i wyżywić panów świata, to znaczy Rzymian. Ludność była wyzyskiwana zarówno przez namiestników, jak i przez publikanów. Obecnie system się zmienił. Dochodów z prowincji nie wydzierżawiano już publikanom, podatki ściągali prokuratorzy cesarscy. Zarówno legaci, którzy stali na czele prowincji cesarskich i rekrutowali się z byłych konsulów i pretorów, jak i prokonsulowie, którzy stali na czele prowincji senackich, otrzymywali bardzo wysokie uposażenie roczne, co sprzeciwiało się zasadzie bezpłatności obowiązującej w czasach republiki. Tak więc objęcie zarządu prowincji nie stanowiło już okazji do nadużyć i zdzierstw, za pomocą których można było wzbogacić się i wydobyć z zadłużenia. Jednakże i w czasach cesarstwa nierzadkie są wypadki zdzierstw na wielką skalę, jak np. nadużycia w prowincjach Africa i Baetica dokonane przez prokonsulow Mariusza Priskusa i Cecyliusza Klassikusa, których sprawę prowadził, jak wiemy Pliniusz Młodszy w latach 100 i 101.

Nowym zjawiskiem, które występuje już w wieku I n.e., jest zwiększanie się uprawnień warstw posiadających ludności prowincjonalnej. Tak więc w początkach cesarstwa rozmaite plemiona gallickie otrzymują prawo obywatelstwa rzymskiego: za Wespazjana dostaje prawo obywatelstwa latyńskiego cała Hiszpania, za Nerona obszar Alp Morskich, za Hadriana Pannonia. Ukoronowaniem tego procesu była w wieku III constitutio Antoniniana Karakalli wydana w r. 212, która nadawała prawo obywatelstwa rzymskiego niemal wszystkim wolnym mieszkańcom prowincji. Fakt, że Trajan i Hadrian pochodzili ze zroma-nizowanych miast hiszpańskich, a Antoninus Pius z gallickiego miasta Nemausus i że w senacie w wieku II zasiadają ludzie urodzeni w Hiszpanii, Gallii, Grecji Azji i Afiyce, wskazuje na coraz większy udział warstw posiadających poszczególnych prowincji w życiu państwa rzymskiego.

Układ stosunków społecznych w prowincjach jest oczywiście taki sam jak w Rzymie i municypiach italskich. I tutaj podobnie jak w Italii uprzywilejowana jest arystokracja, której podstawę materialną stanowi wielka własność ziemska. Przysłowiowe było bogactwo arystokracji gallickiej, która skupiała w swych rękach ogromne latyfundia. Nie inaczej było w wyludniającej się Grecji, którą również „zgubiły latyfundia". Typowymi przedstawicielami takich obszarników greckich w wieku II są sławny mówca ateński Herodes Attykus i Spartanin Eurykles, do którego poza posiadłościami w Lakonii należała cała wyspa Kytera. Uprzywilejowaną kategorię mieszkańców prowincji stanowili też zamożni kupcy i właściciele warsztatów rzemieślniczych.

Okres wieku I i II naszej ery jest okresem niebywałego rozwoju miast prowincjonalnych. Na Wschodzie — w Grecji, Syrii i Małej Azji — życie miejskie kwitło już za czasów hellenistycznych, ale i tam powstają w okresie cesarstwa obok wielu starych miast nowe, jak Hadrianopolis w Tracji, Tyberiada w Palestynie, Antinoupolis w Egipcie. Miasta nowe są to albo świeżo założone kolonie rzymskie, albo osiedla, które rozwijają się z licznych stałych obozów rzymskich na pograniczu imperium. Tak więc na linii Renu powstają: Bonna (Bonn), Moguntiacum (Moguncja), Augusta Vindelicorum (Ausgburg), Castra Regina (Regensburg); na linii Dunaju: Vindobona (Wiedeń), Aąuincum (Buda). Jednocześnie w Gallii, Hiszpanii i Małej Azji oraz w krajach naddunajskich, alpejskich i w Brytanii przekształca się w miasta szereg istniejących tam jeszcze przed podbojem rzymskim grodów plemiennych, do których chroniła się ludność w razie ataku nieprzyjacielskiego. W nazwach tych miast tkwią do dziś dnia nazwy plemion, które się w nich skupiały. Tak więc Trewir to dawna Augusta Trevirorum, Reims to dawne Durocortorum Remorum. Pod względem prawnym istniało wielkie zróżnicowanie między poszczególnymi miastami; najwyższą kategorię stanowiły kolonie (coloniae), niższą municipia, najniższą cwitates rozmaitych stopni. Stare miasta wschodnie zachowywały przeważnie instytucje ustalone w czasach hellenistycznych, na terenie Italii zachował je Neapol.

Na Zachodzie przyjmowały miasta ustrój rzymski. Na czele miasta stał z reguły senat (ordo decurionum), który wybierał corocznie urzędników, na ich czele stali na podobieństwo rzymskich konsulów duummri. Rzymskim cenzorom odpowiadali wybierani na pięć lat duumyiri ąuiiujuennales, byli również edylowie. i kwestorowie o podobnych funkcjach i uprawnieniach jak w Rzymie. Na wzór rzymski rada dekurionów składała się z przedstawicieli wielkiej i średniej własności ziemskiej. Dziesięciu najzamożniejszych członków rady, tzw. decemoiri, odpowiadało materialnie za regularne ściąganie podatków z gminy, już bowiem z początkiem cesarstwa powierzono gminie ściąganie podatków we własnym zakresie. Pod koniec wieku I pojawia się w prowincjach specjalny urząd kuratorów (curatores reipublicae), którzy sprawują z ramienia cesarza kontrolę nad gospodarką miejską. Wiek II to okres wzrastającej ingerencji czynników centralnych w życie kolonii i municypiów i czasy postępującej centralizacji urzędów, które ograniczają autonomię miejską.

Życie miast prowincjonalnych, bogacących się na rzemiośle i handlu pod opieką wyższych urzędników cesarskich, było do pewnego stopnia odbiciem życia stolicy. I tutaj odbywały się igrzyska, a życie skupiało się na forum, gdzie znajdowały się świątynie, bazyliki i portyki, amfiteatry i łaźnie.

Liczne collegia zrzeszały kupców i rzemieślników lub stanowiły związki o charakterze religijnym.

Najżywszy rozwój stosunków handlowych pomiędzy prowincjami a Rzymem przypada na tzw. „złoty okres cesarstwa", czyli na epokę Antoninow. W okresie tym można zauważyć pewną rejonizację produkcji poszczególnych towarów. Najbardziej uprzemysłowione były dawne bogate prowincje wschodnie, przy czym czołowe miejsce zajmowała Syria, wyspecjalizowana od dawna w produkcji purpurowych tkanin (w Tyrze). Podczas gdy Syria produkowała i eskportowała tkaniny, wyroby szklane i złotnicze, Egipt dostarczał przede wszystkim tkanin lnianych, papirusu i zboża. Ponadto w Syrii i Egipcie koncentrował się handel z Indiami, skąd przywożono perły i drogie kamienie, oraz z Chinami, skąd spro-wadzanojedwab. Prowincje północnoafrykańskie, gdzie obok Utyki, Hadrumetum i odbudowanej Kartaginy powstało wiele nowych miast (szczególnie w Mauretanii, gdzie najważniejsza była Cezarea, stolica Mauretanii Ceasariensis), dostarczały pszenicy oraz dzikich zwierząt dla amfiteatrów rzymskich, ponadto zaś złota i kości słoniowej. Z Hiszpanii, która dała Rzymowi cesarzy Trajana i Hadriana oraz literatów w osobach Seneki, poetów Lukana i Marcjalisa oraz nauczyciela retoryki Kwintyliana, przywożono przede wszystkim złoto, srebro, ołów, miedź i żelazo a także i wino pośledniejszych gatunków.

Z prowincji zachodnich najlepiej rozwijała się Gallia, a zwłaszcza jej część południowa, szybko ulegająca, w przeciwieństwie do Brytanii czy Dacji, zro-manizowaniu. Nie tylko, wino gallijskie, ale także wyroby ceramiczne i tkaniny lniane zaczęły skutecznie konkurować z wyrobami italskimi i wypierać je z zachodnich prowincji cesarstwa. Ważną rolę w życiu gospodarczym cesarstwa odgrywała również znana z uprawy winnej latorośli i oliwek Dalmacja, która dostarczała różnym prowincjom budulca drzewnego. Targowiskiem niewolników germańskich była Colonia Agrippina; Germania Dolna i Górna dostarczały, jako prowincje, zboża legionom, które stały nad Renem, a Mezja i Pannonia żywiły legiony nad Dunajem. Niewolników dostarczały prócz Germanii również Brytania i ludy „barbarzyńskie" zamieszkałe na północ od prowincji Mezji i Panonii.

Przy rozpatrywaniu wymiany handlowej między poszczególnymi prowincjami uderza przede wszystkim fakt, że ograniczała się ona głównie do produktów rolniczych i wyrobów luksusowych. Ze względu na wysokie koszty transportu nie opłacał się eksport przedmiotów codziennego użytku, ponadto wytwórczość oparta na systemie pracy niewolniczej nie mogła być wielka, same bowiem przedsiębiorstwa były małe. Niewielka była też zdolność nabywcza szerokich warstw ludności obciążonej nadmiernymi podatkami. Zanik średnich i małych gospodarstw oraz tworzenie się latyfundiów, w których istniały własne warsztaty oparte na pracy niewolniczej i zaspokajające potrzeby tych majątków, nie sprzyjały rozwojowi wolnego rzemiosła w ich pobliżu. Tak więc wiele czynników nie sprzyjało rozwojowi wytwórczości masowej, przede wszystkim zaś nie sprzyjał temu sam typ produkcji opartej na pracy niewolniczej. Nie można więc w nowożytnym znaczeniu tego wyrazu mówić o ośrodkach przemysłowych w owym czasie, chociaż, jak wspomnieliśmy, złoty wiek cesarstwa zaznacza się wzrostem wymiany handlowej między poszczególnymi prowincjami.

Sztuka na prowincjach

Na zakończenie należy wspomnieć o ożywionej działalności budowlanej i artystycznej w prowincjach zarówno w okresie dwóch pierwszych wieków cesarstwa, jak i później. Szczególne na tym polu zasługi miał zwłaszcza Hadrian. Za jego rządów powstają w prowincjach nowe drogi, mosty, teatry, portyki, akwedukty i całe miasta. Formy architektury rzymskiej zaczęły skutecznie konkurować z formami architektury greckiej. Na terenie samej Grecji i na Wschodzie zaczęła dokonywać się synteza jednych i drugich. Specjalną opieką otoczył Hadrian Ateny, świadczy o tym nie tylko nowa dzielnica zbudowana przez niego w Atenach, otoczona osobnym murem, zwana Hadrianopolis, lecz także podjęcie budowy wielkiej świątyni Zeusa Olimpijskiego, zaczętej jeszcze za Pizystrata, oraz wystawienie świątyni Panhelleńskiego Zeusa i Hery. Zresztą ożywiona działalność budowlana i artystyczna w prowincjach nie ogranicza się jedynie do okresu rządów Hadriana. Na terenie całego imperium znajdujemy ślady monumentalnych budowli i pomników, jak amifiteatr w Weronie, miasto portowe w Ostii i Herculaneum, amfiteatr w Pompei. Monumentalne budowle wznoszone były również i w odległych prowincjach. Pomimo odrębności lokalnych wynikających z odmiennej tradycji ludów, które Rzym podbił, można mówić o jednej wspólnej sztuce cesarstwa rzymskiego. W zabytkach znajdujących się nad kanałem La Manche lub nad Tygrysem i Eufratem oraz w Górnym Egipcie, nietrudno dojrzeć znamiona jednolitej materialnej i artystycznej kultury rzymskiej. Spotyka się więc tam wątki murów z cegły wypalanej oraz tzw. beton rzymski, wprowadzony przez Rzymian do budownictwa na terenie imperium, urządzenia użyteczności publicznej, jak łaźnie i wodociągi, porządki klasyczne w architekturze monumentalnej oraz ślady kompozycji plastycznej opartej na wzorach greckich.

Dokumentami prowincjonalnej sztuki rzymskiej na terenie Gallii są: klasycyzujący tzw. maison carree w Nemausus (Nimes), słynny wodociąg tzw. Pont du Gard w pobliżu Nimes, amfiteatry w Nimes i Arles (Arelate); w Germanii Porta Nigra w Trewirze  i reliefy w Neumagen; w Hiszpanii wspaniały wodociąg w Segowii; w Afryce wielkie założenia urbanistyczne w Timgadzie i w Kyrene w górnym Egipcie; łuk Trajana w Timgadzie i w Ankonie; w Syrii zespół budynków sakralnych w Baalbek wspaniały przykład tzw. baroku rzymskiego; w Libii teatr w Sabratha; w Mezopotamii wielkie freski w tzw. Dura Europos; w Małej Azji teatr rzymski w Aspendos, zabytki w Pamfylii i Pizydii, portrety marmurowe na Delos, w Atenach, Hadrianopolis, zabytki w Fajum, zespół zabytków sztuki i kultury materialnej odkryty nad Dunajem w Aąuincum i Carnuntum oraz ruiny Palmiry.

Handel imperium z „barbarzyńcami"

Cesarstwo rzymskie prowadziło dość ożywiony handel z krajami leżącymi daleko poza jego granicami. Z Carnuntum pod Wiedniem, ciągnąc utartymi szlakami handlowymi, docierał kupiec rzymski poprzez Bramę Morawską do Górnej Odry, a stamtąd dalej na północ — albo do Morza Pófnocnego, albo przez Kalisz do Bałtyku, skąd zabierał cenny dla niego bursztyn. Prawdopodonie tą drogą zdążał również i ów ekwita rzymski z czasów Nerona, o którego wyprawie po bursztyn wspomina Pliniusz. Nie dziwi więc dziś nikogo fakt odnalezienia kilku tysięcy monet rzymskich na obszarach ciągnących się od Renu aż po Łotwę, od Dunaju po wyspę Gotland, a tym samym i w Polsce. Równie liczne są znaleziska przedmiotów pochodzenia rzymskiego na terenie Niemiec, Danii, Holandii, Skandynawii, Polski, Czechosłowacji i Związku Radzieckiego. Dla przykładu wymienić można importy rzymskie znalezione w tzw. grobach „książęcych" z grupy Lubieszewo (pięć grobów tego typu odkopano w Lubieszewie, między Szczecinem i Kołobrzegiem, stąd nazwa dla całej grupy tego typu, którego zasięg przebiega od Szlezwiku po górną Odrę). W grobach tych znaleziono lustra i grzebienie, wspaniałe czary szklane i srebrne, niekiedy pozłacane, misy, dzbany i czerpaki. Duża ilość znalezionych naczyń, złotych i srebrnych, pochodzenia rzymskiego, jak np. sławny skarb w Hildesheim na południe od Hanoweru, poza tym naczynia z brązu znalezione w znacznej ilości w Jutlandii i na wyspach bałtyckich, oraz naczynia szklane, świadczą o dość ożywionym handlu sięgającym aż po Niemen. Na ziemiach polskich największe zagęszczenie przedmiotów pochodzenia rzymskiego, a zwłaszcza pewnego typu kociołków z brązu, znajduje się w Zatoce Gdańskiej, obfitującej w bursztyn. Między wielu innymi przedmiotami rzymskimi zawędrował na ziemie polskie brązowy posążek Jowisza znaleziony w Zebrzydowskiej Wsi w powiecie bolesławieckim. Warto też może zwrócić uwagę na kamyki do gry znalezione w tzw. grobie książęcym II, w Łęgu Piekarskim, w powiecie tureckim i na piękną czarę ze srebra, plastycznie dekorowaną, wykopaną w Gosławicach, w powiecie opolskim.

Nad Bałtyk ciągnęli kupcy rzymscy w poszukiwaniu bursztynu, na wybrzeżach Afiyki Wschodniej interesowała ich przede wszystkim kość słoniowa. Żyjący w drugiej połowie wieku I n e. anonimowy autor podręcznika dla kupców pt. Periplus Morza Erytrejskiego informuje nas o mieście handlowym Muza, leżącym na południowym krańcu Morza Czerwonego, skąd eksportowano do imperium rzymskiego „kość słoniową, rogi nosorożca, szyldkret, olej palmowy, cynamon, kadzidło i niewolników", natomiast na rynki afiykańskie przywożono „lance specjalnie w celach handlowych wyrabiane w Muzie, siekierki, sztylety, szydła i różnego rodzaju szkła". Do niektórych zaś miejscowości afrykańskich przywożono „trochę wina i pszenicy w celu zapewnienia sobie przychylności tubylców". Poprzez wschodnioafrykańskie porty — jak poświadcza wyżej wspomniany już pisarz — odbywał się handel z odległymi Indiami. Handlowano przede wszystkim przedmiotami luksusowymi, jak na to wskazują wymieniane przez niego towary. Tak np. z miasta Barbaricum leżącego przy ujściu Indusu wywożono między innymi: costus (korzeń używany jako przyprawa do potraw), lyciutn (barwnik), nard (olejek), bdelium (aromatyczna żywica), indygo, turkusy, lapis lazuli, muślin. Przywożono z Zachodu „wielką ilość cienkiej odzieży, wzorzyste płótna, topazy, korale, kadzidło storaksowe i zwykłe naczynia szklane, złotą i srebrną zastawę stołową oraz trochę wina". Do portu Barygazy (dziś Broach) przywożono „wino najbardziej łubiane, italskie, a także laodycejskie i arabskie, miedź, cynę, ołów, koral i topazy, cienką odzież, (...) dla królów bardzo kosztowne naczynia ze srebra, piękne dziewczęta do haremu, cienkie szaty z najwytworniejszych tkanin i najwyborniejsze olejki. Z Indii sprowadzano wchodzący w modę za czasów Pliniusza pieprz, szafiry i diamenty oraz jedwab przywożony tam z Chin albo drogą lądową przez Baktrię, albo drogą wodną przez Ganges do południowych Indii. Z Chinami bezpośredniego kontaktu handlowego przez długi czas nie było. Warto jednak przypomnieć, że w chińskich rocznikach Han znajduje się dość obszerna wzmianka o poselstwie rzymskim wysłanym przez Marka Aurelego na dwór chiński i o nawiązaniu kontaktu z cesarstwem chińskim. „Od tych czasów" — pisze kronikarz chiński — „datują się stosunki z tym krajem" (cesarstwem rzymskim).

Handel, który prowadzili kupcy zachodni ze Wschodem, miał oparcie w portach handlowych posiadających pewne prawa i przywileje. Przywileje samych kupców z Zachodu różnie były chronione w różnych portach. W niektórych miejscowościach znajdował się posterunek wojskowy z. centurionem na czele (jak np. w Leuke Komę, po wschodniej stronie Morza Czerwonego,) który mógł zapewnić poszanowanie praw kupieckich przez Arabów, w innych wypadkach kupcy uzależnieni byli od dobrych stosunków z lokalnymi władcami, których życzliwość zjednywali sobie kosztownymi darami „koni i jucznych mułów, naczyń ze srebra i złota oraz pięknie tkanych szat".

Do góry