Ocena brak

Cesarstwo bizantyńskie i państwo Sassanidów

Autor /vvv Dodano /14.03.2011

Wschodnia połowa cesarstwa rzymskiego, mówiąca po grecku, okazywała więcej wytrzymałości politycznej niż zachodnia. Oparła się klęskom V wieku, które ostatecznie złamały pierwotne łacińsko-rzymskie mocarstwo. Attyla wystąpił przeciw Teodozjuszowi II i posunął swe niszczycielskie najazdy aż pod mury Konstantynopola, stolica jednak pozostała nic tknięta. Nubijczycy wtargnęli do doliny Nilowej i splądrowali Górny Egipt, lecz Dolny Egipt wraz z Aleksandrią cieszył się jeszcze względnym dobrobytem. Większa część Azji Mniejszej zdołała się oprzeć sassanidzkim Persom. Wiek VI, który był wiekiem zupełnego mroku dla Zachodu, był  świadkiem znacznego odrodzenia potęgi greckiej. Justynian I (527—565) był władcą o wielkiej ambicji i energii. Żoną jego była cesarzowa Teodora, kobieta równych zdolności, która karierę zaczęła jako aktorka. Justynian odebrał Afrykę północną Wandalom, a większą część Italii Gotom. Odbił nawet południową Hiszpanię. Energia jego nie ograniczała się do morskich i wojennych przedsięwzięć. Założył uniwersytet, zbudował wielki kościół  Św. Zofii w Konstantynopolu i skodyfikował prawo rzymskie.

Aby zaś uchronić własny uniwersytet od współzawodnictwa, zamknął szkoły filozoficzne w Atenach, które rozwijały się bez przerwy od czasów Platona, a więc niespełna tysiąc lat. Począwszy od III w. państwo perskie było stałym rywalem bizantyńskiego. Obie te potęgi utrzymywały Azję Mniejszą, Egipt i Syrię, w stanie ciągłego niepokoju i ruiny. W I w. po Chr. kraje te stały jeszcze na wysokim poziomie cywilizacji, były zamożne i gęsto zaludnione, lecz ciągłe przemarsze wojsk, rzezie, rabunki i kontrybucje doprowadziły do tego,  że pozostały jedynie zburzone i zrujnowane miasta pośród wyludnionych wsi. W ciągu tego melancholijnego procesu rozkładu i zubożenia, Dolny Egipt czuł się stosunkowo jeszcze najlepiej. Aleksandria, podobnie jak Konstantynopol, prowadziła jeszcze nikły handel między Wschodem a Zachodem.

Nauka i filozofia zamarły w obu tych wojujących i ginących państwach. Ostatni filozofowie ateńscy, aż do zamknięcia szkół, przechowywali teksty wielkiej literatury przeszłości z niezmiernym szacunkiem, ale bez zrozumienia. Nie było już na  świecie ludzi obdarzonych śmiałym i niezależnym umysłem, którzy by mogli snuć dalej tradycję swobodnych sądów i badań, zawartą w tych pismach. Społeczny i polityczny chaos ponosi znaczną część winy, że tacy ludzie przestali istnieć, była jednak i inna przyczyna,  że umysł ludzki w tych czasach był jałowy i zgorączkowany. Zarówno bowiem w Persji, jak i w Bizancjum był to wiek nietolerancji. Oba te państwa były państwami religijnymi, i to tego nowego typu, który osobliwie hamował swobodną działalność umysłu ludzkiego. Co prawda najstarsze państwa na  świecie były państwami religijnymi, skupiającymi się około kultu jakiegoś boga lub boga-króla. Aleksandra uważano za bóstwo, a Cezarowie byli bogami, którzy mieli własne ołtarze i  świątynie, i ofiara z kadzidła przed posągiem cesarskim była wyrazem lojalności wobec państwa rzymskiego.

Ale te dawne religie były w istocie swej religiami czynności i obrzędów. Nie naruszały swobody umysłu. Kto składał ofiarę i kłaniał się bogu, mógł nie tylko myśleć, ale i mówić o tym, co mu się żywnie podobało. Nowe zaś religie, które teraz powstały, zwłaszcza chrześcijaństwo, szły głębiej: wymagały nie tylko stosowania się do przepisów, ale wiary i rozumienia tego, w co się wierzyło. Oczywiście, wynikały ostre przeciwieństwa w pojmowaniu artykułów wiary. Te nowe religie były religiami wyznaniowymi. Świat zapoznał się z nowym wyrazem: ortodoksja, prawowierność, i z mocnym postanowieniem, by nie tylko obrzędy, lecz mowę i myśl ująć w granice stałej doktryny. Podtrzymywanie, a jeszcze bardziej rozpowszechnianie fałszywych poglądów uważano, nie jak dotychczas, za niedostatek intelektualny, lecz za błąd moralny, który może skazać duszę na wieczyste potępienie.

Zarówno Ardaszir I, założyciel dynastii Sassanidów (III w. po Chr.), jak i Konstantyn Wielki, który w IV w. odbudował państwo rzymskie, zwrócili się o pomoc do organizacji religijnych, widząc w nich nowe sposoby ujarzmiania woli ludzkiej. W obu tych państwach, jeszcze przed końcem w. IV, zaczęto prześladować swobodę słowa i nowinki religijne. Ardaszir znalazł w Persji starodawną religię perską Zoroastra (lub Zaratustry) z jej kapłanami,  świątyniami, z ogniem świętym płonącym na ołtarzach, i uznał,  że znakomicie nadaje się na religię państwową. W drugiej połowie III w. zoroastryzm prześladuje chrześcijaństwo; w r. 277 Mani, założyciel nowego wyznania, manicheizmu, umiera na krzyżu, a jego zwłoki zostają obdarte ze skóry. Konstantynopol zaś ze swej strony zajął się gorliwym tępieniem herezji. Idee manichejskio zaraziły chrześcijaństwo i musiano przeciw nim wystąpić z cała surowością, ale i chrześcijańskie idee zakłóciły czystość doktryny Zoroastra. Wszelkie idee stały się podejrzane. Wiedza, która przede wszystkim wymaga wolności myśli, doznała zupełnego zaćmienia w tym okresie nietolerancji.

Na ówczesne życie bizantyńskie składa się wojna, rozpaczliwa teologia i zwykłe błędy ludzkie. Było ono barwne, było ono romantyczne, miało w sobie niewiele słodyczy i jeszcze mniej światła. Gdy Bizancjum i Persja nie walczyły chwilowo z barbarzyńcami z północy, to rzucały się na siebie i pustoszyły Azję Mniejszą i Syrię. Nawet w  ścisłym przymierzu oba te państwa nie podołałyby barbarzyńcom i nie odbudowałyby swej  świetności. Turcy czy Tatarzy wchodzą do historii jako sprzymierzeńcy, najpierw jednego, potem drugiego państwa. W VI w. dwaj występują główni przeciwnicy: Justynian i Chosroes I; na początku VII wieku cesarz Herakliusz walczy z Chosroesem II.

Z początku, a i później, kiedy Herakliusz zostaje cesarzem (610), Chosroesowi II sprzyja powodzenie. Zdobywa Antiochie, Damaszek i Jerozolimę, a wojska jego docierają do Chalcedonu, położonego w Azji Mniejszej naprzeciw Konstantynopola. W 619 podbija Egipt. Wtedy to Herakliusz przechodzi do kontrataku i rozbija armię perską pod Niniwa (627), mimo że wojska perskie są wciąż jeszcze w Chalcedonie. W 628 Chosroesa II strąca z tronu i zabija własny syn, Kawadh, a między dwoma wycieńczonymi państwami staje niepewny pokój. Bizancjum i Persja stoczyły swą ostatnią wojnę.

Ale chyba niewielu mogło przypuszczać, że na pustyniach wzbiera burza, która położy koniec ich bezcelowym, chronicznym walkom. Kiedy Herakliusz był zajęty wprowadzaniem ładu w Syrii, wręczono mu list. Przyniesiono go do cesarskich forpocztów w Bostra, na południe od Damaszku; list był pisany po arabsku, w nieznanym semickim narzeczu pustynnym; odczytał go cesarzowi tłumacz (jeśli w ogóle ten list dotarł do cesarza). Pochodził on od kogoś, kto siebie nazywał: „Mahomet Prorok Boży”. Wzywał on cesarza. aby uznał Jedynego Prawdziwego Boga i aby mu służył.

Co na to cesarz odpowiedział, nie wiadomo. Podobne orędzie przyszło i do Kawadha w Ktezyfonie. Ten się wściekł, list podarł i posła kazał za drzwi wyrzucić. Ów Mahomet, jak się okazało, był naczelnikiem beduińskim, którego główna kwatera stała w lichej mieścinie pustynnej, w Medynie. Głosił nową religię opartą na wierze w Jedynego, Prawdziwego Boga. „Zaiste, Panie — rzekł — odbierz królestwo z rąk Kawadha”.

Podobne prace

Do góry