Ocena brak

Cechy człowieka masowego

Autor /Felek Dodano /18.07.2011

W DIAGRAM PSYCHOLOGICZNY WSPÓŁCZESNEGO CZŁOWIEKA MASOWEGO MOŻEMY WPISAĆ DWIE CECHY:

  1. swobodną ekspansję życiowych żądań i potrzeb, szczególnie w odniesieniu do własnej osoby,

  2. silnie zakorzeniony brak poczucia wdzięczności dla tych, którzy owo wygodne życie umożliwili.

Obie te cechy są charakterystyczne dla psychiki rozpuszczonego dziecka. I rzeczywiście nie będzie pomyłką, jeśli na duszę współczesnych mas spojrzymy przez pryzmat tej psychiki.

  • Nowy plebs, dziedzicząc dorobek długiej i znakomitej przeszłości - znakomitej ze względu na natchnienie i trud - jest przez współczesny świat po prostu rozpuszczony.

  • Rozpuszczać to znaczy nie ograniczać żądań i potrzeb, to znaczy wpajać danemu osobnikowi przekonanie, że wszystko mu wolno i że do niczego nie jest zobowiązany. Dziecko tak wychowywane nie ma okazji doświadczyć granicy własnych możliwości. Chronione przed jakimikolwiek ograniczeniami zewnętrznymi, przed każdym zderzeniem z innym, dochodzi do przekonania, że żyje samo na świecie, przyzwyczajając się zarazem do nieliczenia się z innymi, a zwłaszcza do nieuwzględniania tego, że może być ktoś od niego ważniejszy czy względem niego nadrzędny.

  • W innych epokach życie codzienne uczyło ludzi tej prostej mądrości, bo ówczesny świat był tak nieporadnie zorganizowany, że częste były wszelkiego rodzaju katastrofy i nie było w nim nic pewnego, bezpiecznego czy trwałego.

  • Natomiast współczesne masy ludzkie otacza świat pełen możliwości, a na dodatek pewny i bezpieczny, zastają one wszystko gotowe, będące do ich dyspozycji, ogólnie dostępne, jak słońce i powietrze, nie wymagające jakiegokolwiek uprzedniego wysiłku.

  • Żaden człowiek nie jest wdzięczny drugiemu za powietrze, którym oddycha, ponieważ powietrza nikt nie wyprodukował i należy ono do całości tego, co „jest”, o czym mówimy, że jest „naturalne”, bo nie odczuwamy jego braku.

  • Owe rozpuszczone masy są wystarczająco mało inteligentne, by wierzyć, że cała ta materialna i społeczna organizacja, będąca jak powietrze do ich dyspozycji, jest tego samego pochodzenia, co i ono i chociaż także czasem zawodzi, to jednak wydaje się prawie tak doskonała, jak gdyby była dziełem natury.

  • Doskonałość, z jaką w XIX wieku zorganizowano pewne dziedziny życia, spowodowała to, że korzystające z owych dobrodziejstw masy nie uważają ich już za organizację, lecz za element przyrody.

  • Tak też można wyjaśnić demonstrowany przez masy, absurdalny stan ducha: nie interesuje ich nic poza własnym dobrobytem, a jednocześnie nie mają poczucia więzi z przyczynamitego dobrobytu. Zdobyczy cywilizacji nie odbierają jako cudownych, genialnych konstrukcji, których istnienie należy pieczołowicie podtrzymywać; wierzą więc tylko, że ich rola sprowadza się do wymagania istnienia tych ostatnich, jak gdyby chodziło o przyrodzone prawa. W zamieszkach wywoływanych brakiem żywności masy ludowe domagają się zazwyczaj chleba; i często zdobywają go, niszcząc piekarnie. Może to posłużyć jako symbol stosunku, oczywiście przy zachowaniu należytych proporcji, współczesnych mas do cywilizacji, która je żywi.

Człowiek masowy ponadto:

  • Pełna swoboda manewrów życiowych jest dla niego czymś stałym i naturalnym, pozbawionym szczególnych przyczyn.

  • Przyzwyczajony jest nie odnosić własnej osoby do żadnej zewnętrznej instancji, zadowolony jest z siebie takiego, jakim jest.

  • Nikt ani nic nie zmusza go do uprzytomnienia sobie, iż jest człowiekiem drugiej kategorii, nader ograniczonym, niezdolnym do stworzenia ani zachowania nawet tej organizacji, która zapewnia jego życiu pełnię i zadowolenie, co z kolei daje mu podstawę do afirmacji własnej osoby.

  • Nigdy nie odwołuje się do czynników zewnętrznych, o ile nie zostanie do tego gwałtownie zmuszony przez okoliczności. Nie odwołuje się do nikogo, czuje się w pełni panem swego życia.

  • Nie troszczy się o nic i o nikogo, wierzy w swoją samowystarczalność, jest niesforny i nieokiełznany.

  • Podstawową tkankę jego duszy stanowi hermetyzm i niesforność, gdyż os samego urodzenia niezdolny jest do uznawania autorytetu zewnętrznego w postaci osób lub czynów. Chciałby iść za kimś, ale nie potrafi. Chciałby słuchać, ale okazuje się, że jest głuchy.

  • Podejmując dyskusję, czuje się od razu zagubiony i instynktownie odrzuca konieczność szanowania owej najwyższej instancji będącej poza nim

  • Jest przekonany, że cywilizacja w której się urodził i z której korzysta, jest czymś równie spontanicznym i pierwotnym jak przyroda i staje się prymitywem.

  • Cechuje go wrodzone i głęboko zakorzenione przekonanie o tym, że życie jest łatwe, dostatnie i pozbawione jakichkolwiek tragicznych ograniczeń. Każdego przeciętnego osobnika wypełnia poczucie panowania i triumfu, które skłania go do afirmacji samego siebie takim jakim jest i uznawania własnych treści moralnych i intelektualnych za w pełni doskonałe. Postępuje tak, jakby na świecie istniał tylko on sam i ludzie jemu poddani.

  • Wtrąca się do wszystkiego, narzucając wszystkim swoje pospolite przekonania, a czyni to bezceremonialnie, bez żadnych wahań, stosuje metodę „akcji bezpośredniej”.

  • Rozpuszczone dziecko, zbuntowany prymityw, barbarzyńca.

  • Pozostał zamknięty w kręgu swych przesądów, jest niezdolny do konfrontowania swych opinii z rzeczywistością, a także do słuchania innych ludzi i dyskutowania z nimi,

  • Można go nazwać „odwiecznym” – jest taki, jaki jest i niczego innego od siebie nie wymaga, ani nie oczekuje, taka była, jest i będzie większość gatunku ludzkiego.

  • Znalazł się w sytuacji „rozpuszczonego dziecka”, któremu wszystko wolno i które uważa, że może domagać się wszystkiego. Upadły autorytety i zniknęły ograniczenia.

Ten typ człowieka, zrodzony w świecie zbyt dobrze zorganizowanym, który widzi dla siebie same korzyści, a jest zarazem ślepy na niebezpieczeństwa, po prostu nie potrafi zachowywać się inaczej. Jest rozpuszczony przez środowisko, w którym żyje, przez „cywilizację”. „Beniaminek”, żyjący w niej jak w domu rodzinnym, nie odczuwa żadnej potrzeby wyjścia poza własne, kapryśne „ja”, nic go nie skłania do posłuchu wobec wyższych, zewnętrznych względem siebie instancji, a już najmniej czuje się w obowiązku docierania do najgłębszych pokładów własnego przeznaczenia.

Człowiek masowy jest automatycznym wytworem cywilizacji XIX wieku, współczesny człowiek nauki jest prototypem człowieka masowego. Sama nauka - rdzeń cywilizacji - przemienia go w człowieka masowego, a więc czyni z niego prymitywa, współczesnego barbarzyńcę. Współczesny człowiek masowy jest faktycznie prymitywem, który bocznymi drzwiami wśliznął się na starą i szacowną scenę cywilizacji.

Podobne prace

Do góry