Ocena brak

Caritas chrześcijańska

Autor /LolekBB Dodano /01.05.2013

Miłość bliźniego, będącą źródłem i zasadą wszelkich form dobroczynnej działalności nazywano w Kościelecaritas chrześcijańską, w Polsce zaś nadano tę nazwę kościelnym towarzystwom dobroczynnym:Związek Towarzystw Dobroczynnych Caritas. Miłość i sprawiedliwość w działaniu oraz ich wzajemnystosunek stanowiły zawsze ważne zagadnienie w katolickiej nauce społecznej, która dostrzegała ich nierozerwalnyzwiązek. Pius XII, włączając sprawiedliwość do ogólnego pojęcia prawa, mówił: koncepcjachrześcijańska nie dopuszcza ani przeciwstawienia, ani alternatywności: miłość lub prawo, lecz płodnasyntezę: miłość i prawo. Kościół wiec uczy o miłości społecznej i jej potrzebie.

Kościół w XX wieku miał świadomość materialnych i duchowych potrzeb ludzi biednych, które byływielkie nie tylko podczas obu wojen, ale i w czasie pokoju, zanim rozwinęła się państwowa opieka społeczna,a nie ustały nawet w krajach usiłujących realizować miłość społeczną i sprawiedliwość społeczną.W okresie wielkiego kryzysu ekonomicznego Pius XI wydał encyklikę Caritate Christi (1932), w którejmówił o nędzy jako o nieszczęściu tak powszechnym, jakiego nie było od potopu, i stale wzywał światkatolicki do krucjaty miłosierdzia na rzecz ofiar bezrobocia. Według prymasa A. Hlonda (1935): Dokonywasię rehabilitacja miłosierdzia chrześcijańskiego. Naturalizm chciał je poniżyć. Przeżytkiem społecznymnazwał je humanizm. W nowoczesnym państwie nie przyznawali mu doktrynerzy ustrojów politycznychani roli, ani miejsca. Bezwarunkowym lekarstwem na wszelką biedę miał być budżet państwowy. Dozasadniczych rezerwatów publicznych zaliczano wszelką opiekę nad ubogimi. Szybko i gruntownie załatwiłosię życie z tym poglądem. Nędza przerosła możności finansowe najbogatszych krajów.

Prymas Hlond całą działalność charytatywną, a zwłaszcza każdy Tydzień Miłosierdzia nazywał wzniosłąakcją społeczną i wcale nie w tym znaczeniu, że społeczeństwo w niej uczestniczy, składając ofiary,lecz że służy dobru społeczeństwa. Kościół więc, kierując się względem religijnym (pełnienie uczynkówmiłosierdzia) i względem społecznym, nie zaniedbał w XX wieku caritas chrześcijańskiej, co więcej, swądziałalność dobroczynną i tak zwane dzieła dobroczynne rozwinął i ujął w lepsze formy organizacyjne.Uznaje się, że Kościół katolicki w Niemczech najszerzej rozbudował zorganizowaną dobroczynność.

W Niemczech od dawna istniejący Związek Katolickich Instytucja i Stowarzyszeń Dobroczynnych obejmował171 różnych organizacji dobroczynnych, posiadających autonomię w swej strukturze i działalności.Wydawał własny miesięcznik Caritasstimmen. Do 1933 roku wzrastała jego działalność, powiększonoznacznie liczbę zakładów i instytucji dobroczynnych oraz wydawnictw fachowych i popularyzacyjnych.

W innych państwach istniały krajowe centrale caritasowe, utworzone już wcześniej, jak we Francji, albopowstałe w XX wieku. Swoje centrale posiadały z reguły diecezje, gdyż działalność dobroczynną uznawanoza ważną dziedzinę duszpasterstwa parafialnego. Polska w okresie międzywojennym miała dobrzezorganizowaną Caritas. Po 1945 roku Episkopat Polski, działając przez Komisję do spraw Charytatywnych,utworzył Krajową Centralę Caritas, która wydawała czasopismo Caritas. Reżim komunistycznydokonał (1950) upaństwowienia Caritasu, powołując Zrzeszenie Katolików Caritas, któremu przekazałzabrany majątek kościelnej organizacji i kościelne zakłady opiekuńcze. Kościół jednak nie zaprzestałdziałalności dobroczynnej, organizując ją w ramach duszpasterstwa parafialnego.

Podobne prace

Do góry