Ocena brak

Brytyjska Szkoła Analityczna i realizm - Gnoseologia

Autor /Stiv Dodano /15.07.2011

Istnieje wiedza o przedmiotach materialnych, wiedza otrzymywana za pośrednictwem zmysłów. Uzupełniamy ją dzięki bezpośredniemu zetknięciu się zmysłu z przedmiotem materialnym, dzięki pamięci, którą posiadamy i dzięki której „przypominamy sobie istnienie przedmiotów materialnych, których już nie postrzegamy żadnym innym spośród naszych zmysłów. Wiemy też o innych - których sami nigdy nie postrzegaliśmy naszymi zmysłami i których, co za tym idzie, nie możemy sobie przypomnieć - dzięki  świadectwu innych osób, które postrzegały te przedmioty swymi zmysłami. I [...] wiemy również dzięki wnioskowaniu, o jeszcze innych, których nikt nigdy nie postrzegał swymi zmysłami”. A zatem  źródłem wiedzy są: zmysły, pamięć, świadectwa innych osób oraz wnioskowanie o rzeczach, których nikt nigdy nie postrzegał.   

„Żaden człowiek - pisał Moore - nie może nigdy wiedzieć w ogóle o istnieniu przedmiotów materialnych, o ile przedtem nie dowiedział się o istnieniu pewnych określonych przedmiotów za pomocą swoich zmysłów”. Jeżeli tak jest, to warto rozważyć, co zachodzi, co się dzieje, z jakim procesem mamy do czynienia, gdy widzimy lub czujemy jakiś przedmiot materialny. Moore usiłował to wyjaśnić, wykorzystując doświadczenie. Przedstawił słuchaczom kopertę. Każdy widzi kopertę. Widzenie jest zdarzeniem psychicznym, jest aktem świadomości. I to jest fakt pierwszy. Drugim faktem jest proces, który zachodzi w każdym, kto ową kopertę widzi. Moore powiadał, że każdy z nas uzyskuje dane zmysłowe: inni filozofowie twierdzili, że są to wrażenia. Moore tłumaczył, iż nie może przystać na to pojęcie, gdyż zawiera ono również sposób ujmowania danych zmysłowych, nie zaś tylko je same. Na przykład, ktoś widząc kopertę, odnosi wrażenie radości. Aby uniknąć tych nieporozumień, trzeba pojęcie „wrażenie” zastąpić pojęciem: „dane zmysłowe”.   

Trzecim faktem mającym miejsce w trakcie „widzenia koperty” jest nasze „bezpośrednie ujmowanie danych zmysłowych”, które można opisać jako „moje widzenie rzeczy”.  Żadna z osób obserwujących kopertę nie rejestruje dokładnie tych samych danych zmysłowych. Odbierane dane zmysłowe różnią się co do wielkości, kształtu, barwy. Z tego wynika wniosek: jeżeli wszyscy widzieli kopertę, to koperta „nie była tożsama z danymi zmysłowymi”.       

Czwartym faktem przy widzeniu koperty jest to, że ponieważ odbieramy tylko dane zmysłowe, ujmujemy bezpośrednio te właśnie dane. By jednak móc powiedzieć,  że widzimy kopertę, to musimy skorzystać jeszcze z czegoś innego niż tylko z danych zmysłowych. Tym czymś innym jest „obraz odtwórczy”, który jest obrazem prywatnym, subiektywny.   

Wiedza jest informacją przekazywaną nam za pośrednictwem danych zmysłowych oraz jeszcze „czegoś innego”. Czym jest to „coś innego”? Oto pytanie, na które usiłuje Moore odpowiedzieć. „Jest faktem - pisał Moore -  że absolutnie wszystko, co się zawiera we Wszechświecie, absolutnie wszystko, co jest w ogóle, może być podzielone na dwie klasy - a mianowicie na zdania logiczne, z jednej strony, i na rzeczy, które nie są zdaniami logicznymi, z drugiej strony”.     

Zdaniem logicznym określiał Moore treść zdania gramatycznego. Na przykład zdania: 2x2=4 i 2x4=8 zawierają treść, którą możemy rozumieć. To rozumienie jest aktem  świadomości polegającym na ujmowaniu słów; pozwala twierdzić,  że zdania logiczne mogą być prawdziwe i fałszywe.   

W stosunku do określonego zdania logicznego przyjmujemy postawę zwaną „przeświadczeniem”. Ono również może być fałszywe lub prawdziwe. Możemy ponadto nie mieć  żadnego przeświadczenia w stosunku do zdania logicznego. Gdy jesteśmy przeświadczeni o prawdziwości jakiegoś zdania logicznego, a tymczasem ono jest fałszywe, to popełniamy błąd.     

Rozumieniem  zdań logicznych jest ich bezpośrednie ujmowanie. Określenie: „bezpośrednie ujmowanie” jest albo rodzajem stosunku, jaki mamy do danych zmysłowych, albo rodzajem stosunku do zdania logicznego, które ujmujemy. Człowiek poznając, może więc ujmować bezpośrednio dane zmysłowe jakiejś rzeczy, zdanie logiczne dotyczące tej rzeczy i może też ujmować pośrednio daną rzecz, tzn. ujmować ją wtedy, gdy bezpośrednio ujmuje zdanie logiczne dotyczące tej rzeczy, a nie rzecz. Ujmowanie pośrednie wyraża „stosunek, w jakim pozostajemy do danej rzeczy, gdy bezpośrednio ujmujemy jakieś zdanie logiczne jej dotyczące, nie ujmujemy natomiast bezpośrednio tej rzeczy”. Nigdy nie ujmujemy pośrednio jakiejś rzeczy, jeżeli nie ujmujemy bezpośrednio jakiegoś zdania logicznego, które jej dotyczy.    

 „Tak więc - pisał Moore - rozróżniliśmy cztery różne stosunki i wszystkie je można wyrazić słowami, które [...] oznaczają sposoby poznawania rzeczy[...]. Na pierwszym miejscu pośród nich jest tego rodzaju stosunek, który może zachodzić pomiędzy jakąś osobą a jakimś przedmiotem, gdy nie ujmuje ona przedmiotu ani bezpośrednio, ani pośrednio, lecz który to stosunek zachodzi, gdy ta osoba poprzednio ujmowała dany przedmiot w jeden z tych dwóch sposobów. Następnie jest ujmowanie bezpośrednie. Trzecim stosunkiem jest ujmowanie pośrednie. Czwartym zaś wiedza właściwa czy też znajomość właściwa”.    

Jakiego zatem rodzaju zachodzi stosunek, gdy widzimy np. ową kopertę Moore'a? Chodzi tu o stosunek między nami a ową kopertą. Odpowiadając na to pytanie, trzeba zauważyć,  że zgodnie z „uznanym poglądem” nie jest to stosunek ujmowania bezpośredniego. Widzieć - powiada Moore - to widzieć w innym znaczeniu niż to, w jakim widzimy dane zmysłowe, które ujmujemy bezpośrednio. Widzieć w odniesieniu do danych zmysłowych, to znaczy ujmować je bezpośrednio, ale widzieć przedmiot materialny to zupełnie coś innego.     

Tu Moore powiada, że gdy mówię: „widziałem drzewo”, to mówię, że w chwili, gdy widziałem to drzewo, to ujmowałem bezpośrednio dane zmysłowe; gdy natomiast ujmuję to drzewo pośrednio, to widzę przedmiot materialny: drzewo.     

A zatem, gdy widzimy przedmiot, to odkrywamy wiedzę o istnieniu tego przedmiotu. Jest to proces bezpośredniego ujmowania danych zmysłowych oraz pośredniego ujmowania przedmiotu, z którym dane zmysłowe są związane. Z powyższego wynika, że nasza wiedza o przedmiotach materialnych nie powstaje tylko na podstawie danych zmysłowych. Powstaje ona dzięki temu,  że np. widzeniu towarzyszy przeświadczenie o jakimś czymś innym, które jest inne niż te dane zmysłowe. Wynika z tego, że o istnieniu przedmiotów materialnych nie przekonujemy się tylko za pośrednictwem danych zmysłowych. Jest tak, albowiem:

1) ujmując pośrednio jakąś rzecz, myślimy o czymś innym niż wynikałoby to z danych zmysłowych; myślimy o tym, co wynika ze zdania logicznego; ale z tego nie wynika, że ta rzecz jest, o której myślimy;

2) jeżeli mamy przeświadczenie o czymś innym, to wcale nie wynika z tego, że to coś innego jest tym czymś innym, o którym myślimy;

3) może to być przeświadczenie o istnieniu czegoś innego, ale z tego nie wynika, że to coś jest przedmiotem materialnym.     

Wniosek ten spowodował,  że Moore począł szukać innych warunków, które pozwoliłyby uzyskać wiedzę pewną; warunków, które przesądzałyby o prawdziwości zdania logicznego o istnieniu przedmiotu materialnego. W istocie rzeczy poszukiwał on odpowiedzi na pytanie:  „w jakich okolicznościach [...) człowiek nie tylko ma przeświadczenie o prawdziwości zdania logicznego, gdy  żywi takie przeświadczenie, lecz również absolutnie wie, że jest ono prawdziwe?”      Pytanie to sformułował Moore na podstawie zaobserwowanych sposobów poznania świata przez człowieka. Otóż - jak zauważał - człowiek często posiada przeświadczenie o prawdziwości zdania logicznego, jest pewien tej prawdziwości, a rzeczywiście nie wie czy zdanie to jest prawdziwe, czy nie. Czasem jest tak, że „gdy jakiś człowiek jest bardzo pewien, iż to czy tamto jest prawdą, znajdujemy później, że się omylił zupełnie; że wszystko wziąwszy razem, nie jest to prawdą. Poczucie pewności nie jest równe wiedzy właściwej. Jakie warunki muszą być spełnione, aby człowiek nie tylko był pewien,  że zdanie logiczne jest prawdziwe, ale  żeby on wiedział, iż zdanie to w rzeczywistości jest prawdziwe?”.       

Moore dochodzi do wniosku,  że nie może być wątpliwości dotyczącej istnienia przedmiotów materialnych.  „Jeśli nawet nie wiecie - mówił - czy istnieją przedmioty materialne, to co najmniej nie wiecie,  że o tym nie wiecie”.  Przez przedmiot materialny rozumiał:

1) coś, co zajmuje przestrzeń;

2) coś, co nie jest danymi zmysłowymi;

3) coś, co nie jest umysłem ani aktem świadomości.    

Zdaniem Moore'a istnieją cztery poglądy zaprzeczające,  że możemy wiedzieć o istnieniu przedmiotów materialnych. Są to:

1 przekonania,  że istnieją tylko dane zmysłowe;

2 przyjmowanie twierdzenia, że dane zmysłowe pochodzą od czegoś, ale to coś jest nieznane;

3 myśl,  że dane zmysłowe są,  że są wyrazem czegoś,  że to coś nazywamy, że to coś składa się z danych zmysłowych, które ujmujemy bezpośrednio, ale nie jesteśmy w stanie określić czym to coś jest w rzeczywistości;

4 uznanie,  że rzeczy materialne istnieją, gdy myślimy o nich,  że one istnieją, lecz rzeczy te nie składają się z danych zmysłowych ani z niczego takiego, z czego natura nie jest znana, lecz składają się z umysłów. Wszystkie te poglądy przyjmują założenie, że człowiek nie może wiedzieć o istnieniu rzeczy, których bezpośrednio nie ujmuje.     

W historii filozofii formułowano różne twierdzenia, które miały przemawiać za prawdziwością wniosku,  że  „żaden człowiek nigdy nie wie, czy istnieje jakikolwiek przedmiot materialny”:   

1) twierdzenie,  że  żadne dane zmysłowe nie mogą istnieć, gdy ich ktoś bezpośrednio nie ujmuje;   

2) twierdzenia Kanta, że możemy wiedzieć, „czy ogólne zdanie syntetyczne, dotyczące figur przestrzennych, są prawdziwe, tylko jeżeli figury przestrzenne są po prostu zjawiskami - po prostu rzeczami, które się nam ukazują; a przez to rozumie on - co najmniej czasem,  jak myślę - rzeczy, które istnieją tylko wtedy, gdy są ujmowane bezpośrednio”;   

3) twierdzenia zaprzeczające istnieniu przedmiotów materialnych,  „wypływające z rozważenia stosunku naszego własnego umysłu do naszego ciała”.      Wyszczególnione argumenty negowały przestrzenność przedmiotu materialnego. Były ponadto zaprzeczające temu, że przedmioty materialne istnieją w czasie. Należały do nich:   

1) rozważania Kanta, w których uznał on, że prawdziwe są twierdzenia, iż  świat miał początek oraz że istnieje wiecznie; te dwa sprzeczne twierdzenia pozwalają zgodzić się z przekonaniem, że oba zdania są fałszywe, a z tego wynika, że świat, a w nim przedmioty materialne nie istnieją w czasie;   

2) uznanie, że nie ma takiej rzeczy jak czas, nic nie istnieje i nic nie dzieje się w czasie;

3) przyjęcie, że jest taka rzecz jak czas, wiele rzeczy istnieje w czasie; ale są to proste zjawiska, w których ukazuje się coś innego, w ogóle nie istniejące w czasie, tylko istniejące realnie „bezczasowo”.     

Argumenty te były - zdaniem Moore'a – „niekonkluzywne”, a więc sprzeczne ze „zdrowym rozsądkiem”. Ujawnił tę sprzeczność, będąc przekonanym, że „żaden pogląd filozoficzny, który przyjmuje ktokolwiek, choćby nie wiedzieć jak niedorzeczny mógł się wydawać i choćby nie wiedzieć z jaką wielką pewnością był fałszywy, nie jest taki, by całkowicie nie zasługiwał na uwagę”.     

Moore powiadał, że nie można wyrazić żadnego poglądu na świat, nie wypowiadając zwrotów: „to jest realne”; „to a to jest nierealne”; „to a to nie jest faktem”; „to a to jest faktem”; „to a to istnieje”; „to a to nie istnieje”, „to a to jest”; „to a to jest prawdą”; „to a to jest rzeczywiste”. Przytoczone zwroty są synonimami. W wielu swoich wykładach Moore próbował rozważyć i odpowiedzieć na pytanie: Co oznaczają te zwroty? Próby te wynikały z przekonania, że „poglądy człowieka na zagadnienia większej wagi mogą ule-gać bardzo poważnemu wpływowi jego poglądów na znaczenie jakiegoś słowa”.     

Spotykamy się z rozróżnieniem tego, co realne i tego, co jest tworem wyobraźni.

Mówi się, że niedźwiedź to zwierzę realne, a gryf to zwierzę będące tworem wyobraźni. To rozróżnienie jest tylko pozornie oczywiste. Bo przecież gryf nie jest realnym zwierzęciem. Nie ma takiego zwierzęcia, które nazywa się „gryf”. Ale możemy wyobrazić sobie gryfa. Wyobrażenie gryfa nie jest wyobrażeniem „niczego”, jest to wyobrażenie „czegoś”. A jeżeli jest czymś, to znaczy,  że to coś ma byt. Gryf jest czymś, co sobie wyobrażamy, gryf musi być, jest więc bytem, a więc tym, co sobie wyobrażamy.     Z tego wynika wniosek, że istnieje różnica między znaczeniem słowa „byt” czy też „bycie” a  „realność”, „rzeczywistość”. Albowiem chociaż gryf jest, to niemniej jednak nie jest gryfem realnym. „Zdrowy rozsądek - pisał Moore - nigdy by nie uznał,  że są takie rzeczy”. Ale skoro już stwierdzamy,  że mamy wyobrażenie gryfa, to  „musimy przyjąć,  że w jednym znaczeniu są takie rzeczy jak centaury, a jednocześnie również musimy twierdzić, że w innym znaczeniu takich rzeczy nie ma”. Mamy tu do czynienia z dwoma znaczeniami słów.     

Według Moore'a możemy skonstatować następujące różnice między „bytem” a „realnym”, między „słoniem” a „gryfem”:    

1. „Gryfy są czy też istnieją tylko w umyśle lub w zależności od niego, gdy tymczasem słonie są lub istnieją nie tylko w umyśle, lecz również niezależnie od niego”. A zatem „byt” istnieje tylko w umyśle człowieka, natomiast „byt realny” istnieje w umyśle i poza umysłem, niezależnie od niego. Gryf będąc tworem wyobrażni, „jest tylko tak długo, jak długo jest przedmiotem myśli dla jakiegoś umysłu”. Z tego punktu widzenia Moore rozróżniał : - „rodzaj bytu, jaki posiadają przedmioty całkowicie zależne od umysłu, które są tworem wyobrażni w tym znaczeniu, w jakim dane zmysłowe Waverleya są tworem wyobraźni”; „rodzaj bytu, jaki posiadają przedmioty, całkowicie zależne od umysłu, które nie są tworami wyobraźni w tym znaczeniu - ten rodzaj bytu, na przykład, jaki mają dane zmysłowe, które mogą postrzegać teraz bezpośrednio; oraz - rodzaj realności, który polega na tym, że coś jest niezależne od umysłu”.    

2. Różnice podobne do tych, jakie zauważamy, porównując marzenia senne do postrzeżeń w czasie czuwania. Stwierdzamy tedy,  że marzenia senne nie powodują intersubiektywnych skutków; że nie ma przyczyn, które musiałyby być, gdyby rzecz, o której  śnimy istniała realnie;  że nie ma rzeczy, które byłyby z nią związane, gdyby rzecz, o której śnimy realnie istniała. Każda bowiem rzecz realna jest związana z inną rzeczą realną. Jest to atrybut rzeczy realnych.      

3. Każda rzecz realna posiada określone stopnie swej realności, której nie ma byt wyobrażony. Byt wyobrażony jest zawsze jednaki.     

Wielu filozofów - powiadał Moore - przyjmuje, że wszelkie rzeczy wyobrażone mają pewien rodzaj bytu, mimo że są wyobrażone. Jest tak, albowiem - jak tłumaczą - „gdy wyobrażamy sobie jakąś rzecz, to bardzo często się zdarza,  że przed naszym umysłem mamy coś, co czasem nazywamy obrazem odtwórczym”. Ale obrazy odtwórcze są to pewne dane zmysłowe; wyobraźnia polega właśnie na tym, że mamy obrazy odtwórcze przed naszym umysłem. Ani Hume, ani Berkeley nie zauważyli, że jest różnica między obrazem odtwórczym, jaki mamy w umyśle, gdy wyobrażamy sobie jakąś rzecz, a samą rzeczą wyimaginowaną. Uważali, że nie ma różnicy między „bułką z masłem” a moją ideą „bułki z masłem”, trawestując - uważali,  że nie ma różnicy między ideą „mojej osoby” a „moją osobą”, „moją mojością”.       

Moore  powiadał,  że jest całkiem inaczej,  że gdy wyobrażam sobie np. gryfa,  „to żaden obraz, który mogę tedy postrzegać bezpośrednio, sam nie jest gryfem, lecz tylko obrazem gryfa; i  że faktycznie jestem  świadomy czegoś innego niż ten obraz [...]. Istnieje pewien rodzaj świadomości, inny niż postrzeżenie bezpośrednie, który może być obecny w wyobrażeniu i który może mieć przedmiot różny od przedmiotu postrzeżenia bezpośredniego”. Jaki to jest rodzaj  świadomości i czym się on różni od postrzeżenia bezpośredniego?     Szukając odpowiedzi na to pytanie, Moore próbował rozwiązać problem prawdy. Zaczynał - zresztą jak zawsze - od przykładu. W sali, w której jesteśmy, powiadał do studentów, jest wystarczająco cicho. Ale jeden z was słyszy orkiestrę dętą, słyszy tak, jakby rzeczywiście was nie było, a wasze miejsce zajmowaliby muzycy i graliby marsza powitalnego. Kiedy przeświadczenie tego jednego studenta będzie prawdziwe?     

„Potrzebne byłoby tylko po prostu byśmy słyszeli dźwięki, o których mowa. Gdybyśmy je słyszeli, a ten człowiek byłby przeświadczony,  że je słyszymy, to jego przeświadczenie byłoby prawdziwe”. A zatem w tym przypadku różnica między prawdą a fałszem zależy od tego, czy słyszymy dźwięki. My dźwięków nie słyszymy, nie ma takiej rzeczy we Wszechświecie jak nasze teraz słyszenie dźwięków. Czyli mówiąc o prawdzie czy fałszu, mówimy „jest” lub „nie ma”. Zwrot „nie ma” oznacza fałszywość przeświadczenia; po prostu nie ma we Wszechświecie jakiejś choćby jednej rzeczy, która byłaby w nim, gdyby to przeświadczenie było prawdziwe. Fałszywość tego przeświadczenia nie podlega wątpliwości. Na tej podstawie Moore twierdził,  że: „powiedzieć o tym przeświadczeniu, że jest prawdziwe, byłoby to powiedzieć o nim, że fakt, którego ono dotyczy, jest czy też istnieje - że jest taki fakt we Wszechświecie, jak ten, do którego odnosi się to przeświadczenie; natomiast powiedzieć o tym przeświadczeniu,  że jest fałszywe, to powiedzieć o nim,  że fakt, do którego się ono odnosi, po prostu nie istnieje:  że nie ma takiego faktu we Wszechświecie”. Ale - powiadał dalej Moore - w definicji tej zawarty jest jeden „ciemny punkt”: brak wyjaśnienia, co rozumiemy przez ten fakt, do którego przeświadczenie się odnosi. Wyjaśniając ów „ciemny punkt” Moore tłumaczył, że „w każdym przeświadczeniu bez wyjątku, niezależnie od tego czy jest ono prawdziwe, czy fałszywe, możemy rozróżnić dwa składniki, a mianowicie, z jednej strony akt przeświadczenia, z drugiej zaś przedmiot przeświadczenia, czyli to, o czym jesteśmy przeświadczeni”.      Sam akt przeświadczenia ma zawszę tę samą naturę. Różne są natomiast przedmioty przeświadczenia, którymi są zdania logiczne. Mogą one być prawdziwe lub fałszywe. Przeświadczenie jest więc bytem.     

Prawdą jest zatem zdanie logiczne posiadające cechę prawdziwości. Nasza definicja polega na tym, że „powiedzieć, że jakieś przeświadczenie jest prawdziwe, to powiedzieć, że fakt, którego ono jest ma byt”. Odnosi się to do zdań logicznych i do przeświadczeń. Trzeba więc - powiadał Moore - mówić o teorii prawdy, w której przyjmujemy, „iż (1) jest tylko jedno ostateczne znaczenie tego słowa, a mianowicie to, w którym pewne zdania logiczne są prawdziwe i w którym tylko zdanie logiczne może być prawdziwe; a następnie dwa znaczenia pochodne, mianowicie  (2)  to, w którym pewne przeświadczenia są prawdziwe i w którym tylko przeświadczenie może być prawdziwe, oraz (3) to, w którym pewne zestawienia słów są prawdziwe i w którym tylko zestawienie słów może być prawdziwe”.     

W jednym ze swoich wykładów Moore próbował znaleźć odpowiedź na pytanie: „Co potocznie rozumiemy przez pięć następujących zwrotów :<>, <>, <>, <> i <>?”.     

„Rzeczy - pisał - które są czystym tworem wyobraźni, choćby nawet były absolutnie sprzeczne wewnętrznie, tak jak okrągły kwadrat, musiały niemniej mieć pewnego rodzaju byt, jak gdyby musiały w pewnym sensie być - po prostu dlatego, że możemy o nich myśleć i mówić”. Ale, tłumaczy dalej Moore, musimy myśleć też o rzeczach, które nie mają bytu. Są to wyrażenia, które nie są nazwą rzeczy. Z tego wynika, że „mieć byt, to tyleż, co należeć do Wszechświata, być składnikiem Wszechświata, być we Wszechświecie”. Wszechświat jest całościowym bytem. Rzeczy będące jego składnikami mają byt.   

Sformułowanie: „jest faktem” wyraża tę klasę składników Wszechświata, rodzajów bytów, które odpowiadają przeświadczeniom zgodnym z prawdą. Wszystkie fakty są bytami, ale nie wszystkie byty są faktami. Fakt jest treścią prawdy.     

Mówiąc o rzeczy, że istnieje, stwierdzamy jakąś rzecz i to, że ta rzecz jest oraz to, że ma cechę, która nie przysługuje wszystkim składnikom Wszechświata. Przy pomocy słowa: „istnieje” określamy bycie tych składników Wszechświata, które nie są „faktami”.  

Podobne prace

Do góry