Ocena brak

Broń gwintowana i wojny kolonialne

Autor /kama02 Dodano /07.05.2012

W latach 1815-1870 nastąpiły znaczące zmiany w technice wojskowej. Ich rezultatem był gwałtowny wzrost strat w ludziach na polu bitwy. W większości starć naprzeciw siebie stawały nowoczesne armie kolonialne i słabo wyposażone plemiona.

Po zakończeniu wojen napoleońskich nastał pokój, który trwał w Europie długo, jak nigdy dotąd. Po roku 1815 r. przez 40 lat między największymi mocarstwami nie wybuchały konflikty zbrojne na dużą skalę. W połowie XIX wieku w Europie wybuchła jednak wojna krymska (1853-56), a w Stanach Zjednoczonych wojna secesyjna (1861-65). Okazało się, że rewolucja przemysłowa przyniosła również gwałtowne zmiany na polach bitew. Wojskowi nie od razu zdali sobie z tego sprawę i usiłowali stosować stare metody prowadzenia wojny. Sytuacja zmieniła się radykalnie po zmianie taktyki i strategii.

Jedna z najważniejszych zmian dotyczyła ręcznej broni strzeleckiej, którą posługiwali się piechurzy. Z muszkietu, stanowiącego główną broń piechoty między rokiem 1730 a 1830, strzelano kulami ołowianymi o średnicy nieco mniejszej niż kaliber lufy. Z tego względu większość energii gazów prochowych była tracona - zasięg skuteczny muszkietu z lufą niegwintowaną wynosił 100-200 metrów. Proces ładowania był bardzo pracochłonny. Najpierw odgryzano zagięty koniec naboju, który miał formę papierowej tulei zawierającej ładunek prochowy i kulę, potem wysypywano nieco prochu na panewkę spłonki, którą następnie zamykano. Resztę prochu z kulą wtłaczano do lufy. Odciągano zamek skałkowy do oporu, w końcu celowano i strzelano.

Broń gwintowana

Taka procedura pozwalała na oddanie 2-3 strzałów na minutę. Jednak, gdy odpowiednio skoordynowało się ogień dobrze uformowanego szyku, ostrzał był skuteczny.

Poprawa szybkostrzelności nastąpiła, gdy mechanizm zamka skałkowego zastąpiony został zapłonem uderzeniowym. Wykorzystywano w nim niewielki ładunek detonujący, który wybuchał gdy uderzył w niego kurek i przechodząc przez otwór detonacyjny powodował zapłon ładunku głównego w lufie. Strzał nie był już inicjowany przez iskrę wywoływaną uderzeniem skałki w metal. Spłonka weszła do użytku w latach 20. XIX wieku.

Broń o lufie niegwintowanej szybko stawała się anachronizmem: zaczęła się epoka luf gwintowanych. Gwint nacinano spiralnie na wewnętrznej powierzchni lufy. Broń gwintowana pojawiła się już w XV wieku. Niektóre z wczesnych egzemplarzy mają gwint prosty, co wskazuje na to, że wykonano go, by zapobiec gromadzeniu się resztek prochu w lufie. Jednak w końcu stwierdzono, że gwint spiralny wprawiał pocisk w ruch obrotowy , gdy opuszczał on lufę, co przyczyniało się do poprawy celności strzału.

Żeby gwintowanie spełniało swoją funkcję, pocisk musiał być ciasno dopasowany do średnicy lufy, co bradzo utrudniało ładowanie karabinu.

Już w XVIII wieku opracowano kilka systemów ładowania odtylcowego, jednak żaden z nich nie gwarantował skuteczności strzału, konieczne więc były zmiany w konstrukcji pocisku.

Na początku lat 40. XIX wieku kapitan armii francuskiej Claude-Etienne Minie, korzystając z wcześniejszych doświadczeń francuskich, zaprojektował zaostrzony, cylindryczny pocisk osadzony na tzw. gilzie, który mimo gwintu łatwo było załadować przez lufę. Podczas strzału pocisk zwiększał swoją średnicę, zapobiegając tym samym powstawaniu strat energii uciekających gazów prochowych. Udało się w ten sposób zwiększyć jednocześnie zasięg i celność muszkietów. Zasięg karabinu z pociskami konstrukcji Minie'go wynosił 400 do 600 metrów. W połowie lat 50. XIX wieku wszystkie największe armie europejskie wyposażone już były w broń tego typu.

Następnym krokiem w rozwoju broni było wynalezienie ładowanego odtylcowo karabinu z zamkiem iglicowym. Działał on w ten sposób, że po naciśnięciu spustu iglica znajdująca się w trzonie zamkowym wyrzucana była do przodu i uderzała w pocisk, detonując ładunek. Wprowadzili go Prusacy w 1842 roku. Miał zasięg 600 metrów, mógł wystrzelić 10 razy na minutę, można było z niego strzelać w pozycji leżącej.

Inne armie europejskie przekonały się jednak o zaletach zamka iglicowego dopiero, gdy został on użyty w warunkach bojowych w czasie wojny prusko-austriackiej w roku 1866.

Artyleria i karabiny maszynowe

Między rokiem 1815 i połową XIX wieku w technice artyleryjskiej nie zaszły znaczące zmiany. Jednakże w latach następnych nastąpił szybki rozwój, szczególne znaczenie miało to, że zaczęto gwintować lufy dział oraz wprowadzono broń odtylcową, czyli ładowaną od tyłu. Największy sukces odnieśli w tym czasie Brytyjczycy, konstruując działa typu Armstrong: trzy-, dziewięcio- i dwunasto-funtowe armaty ładowane odtylcowo.

Jednak gdy konstruktorzy pruscy z fabryki Kruppa oraz inni europejscy producenci broni zaczęli doceniać zalety tego systemu, w latach 1869-80 armia brytyjska wróciła do tradycyjnych dział gwintowanych ładowanych przez lufę w przekonaniu, że są bardziej niezawodne. W każdym razie do roku 1870 działa gładkolufowe wycofane zostały z użycia w większości dużych armii europejskich. Kierunek na przyszłość wyznaczały konstrukcje pruskie. Fabryka Kruppa wytwarzała nowoczesne, odlewane ze stali, ładowane odtylcowo armaty, których pociski wypełnione były kordytem (prochem bezdymnym) i wybuchały przy zetknięciu z przeszkodą.

Rozwój amunicji artyleryjskiej szedł w parze z ulepszaniem konstrukcji samych dział. W latach 60. XIX wieku pociski kuliste zastąpione zostały nowymi, o kształcie zbliżonym do stożka, które lepiej zdawały egzamin w lufach gwintowanych. Wynaleziono pociski przeciwpancerne, zapalniki czasowe stopniowo zastępowano uderzeniowymi. W roku 1853 wprowadzono do użytku zapłonnik. Zamiast inicjować zapłon za pomocą lontu, wprowadzano do ładunku tuleję miedzianą wypełnioną prochem drobnoziarnistym. Zapłon wywoływano za pośrednictwem długiego sznura spustowego, na którego końcu znajdował się chropowaty pręt. Wskutek tarcia tego pręta o tuleję powstawała iskra inicjująca zapłon.

W tym okresie użyto także po raz pierwszy w warunkach bojowych karabinów maszynowych? Amerykański karabin Gatlinga wykorzystywano już w roku 1862. Miał on zasięg 1000 metrów, posiadał 10, a potem 6 luf, wyrzucał 350 pocisków na minutę. Pod koniec lat 60. XIX wieku Francuzi wprowadzili do służby swój karabin Mitrailleuse. Miał on 30 luf, jego zasięg wynosił 2000 metrów, a szybkostrzelność 150 pocisków na minutę. Francuzi wykorzystywali ten karabin w artylerii umieszczając stanowiska ogniowe na własnych tyłach.

Na rozwój strategii miały wpływ inne wynalazki techniczne. Rozbudowa sieci kolejowej zrewolucjonizowała możliwości transportowania wojsk i sprzętu, umocniła infrastrukturę państw i stanowiła nowy element strategii. Transport kolejowy stał się ważnym czynnikiem strategicznym. Prusy, na przykład, położone w centrum Europy, mogły wykorzystywać go do szybkiego przerzucania swych oddziałów z jednego teatru działań wojennych do innego. Także telegraf bez drutu przyczynił się do usprawnienia koordynacji działań dużych formacji wojskowych i umożliwił prowadzenie operacji na ogromną skalę.

Wpływ techniki na taktykę

Wynalazki techniczne w tym okresie nie od razu zmieniły pole walki - wprost przeciwnie. W latach 1815-1859 większość armii europejskich miała niewielkie bezpośrednie doświadczenie w prowadzeniu działań wojennych na dużą skalę. W rezultacie wciąż dominowała taktyka walki z wojen, napoleońskich. Brytyjczycy trzymali się formacji linearnych głębokich na dwa szeregi, Francuzi walczyli w kolumnach, Austriacy zachowali podział  na grupy bojowe składające się z dwóch kompanii, Prusacy na pododdziały.

Ta taktyka była już przestarzała. W czasie wojny krymskiej zmasowane formacje ponosiły poważne straty w ogniu gwintowanych muszkietów. W bitwie pod Inkerman (listopad 1854), na przykład, dysponujące nową bronią armie koalicji antyrosyjskiej zdobyły pełną kontrolę na polu walki, zabijając 12000 żołnierzy rosyjskich, przy stratach własnych nie przekraczających 3000 ludzi. Podczas wojny o zjednoczenie Włoch (1859-61) w bitwie pod Magentą (1859) ponad 12 procent walczących straciło życie lub odniosło rany.

Jednak dopiero w czasie amerykańskiej wojny secesyjnej, pierwszej nowoczesnej kampanii wojennej, wyraźnie ujawniły się efekty zastosowania nowych rodzajów broni. Zanim dowódcy nauczyli się nowych zasad walki, upłynęło wiele czasu i padło wiele ofiar. Pod Shiloh w kwietniu 1862 r. ze 103000 walczących w ciągu dwóch dni poległo lub zostało rannych 24000 ludzi. Pod Antietam 17 września 1862 roku w ciągu jednego dnia na tak zwanej „krwawej ścieżce" 20000 żołnierzy straciło życie lub zostało trwale okaleczonych. Po tych dwóch bitwach obrońcy zaczęli budować dobrze zabezpieczone umocnienia i okopy. Atakujący stanęli wtedy przed problemem, jak sforsować linię zmasowanego ognia.

Wojska Północy lepiej uprzemysłowionej i posiadającej większe rezerwy ludzkie, zaczęły miażdżyć siły Południa w bitwach, w których ginęło tysiące ludzi. Nad Zatoką Cold Harbor 3 czerwca 1864 roku Grant próbował za pomocą ataków frontalnych pokonać siły generała Lee okopane w dobrze przygotowanych pozycjach. W ciągu niespełna godziny stracił 7000 ludzi, przy czym konfederaci niespełna 1500.

Gdy pojawiła się broń gwintowana i działa, zwarty szyk liniowy odszedł do przeszłości. Żołnierze musieli albo strzelać zza naturalnych osłon, leżąc, albo budować okopy. Walka w szyku rozproszonym, która dotychczas była wyjątkiem, stała się powszechnie stosowaną praktyką.

Zmieniła się także taktyka kawalerii. Zaczęto ją uważać za piechotę przemieszczającą się na koniach. Jednak użyta sprawnie i z wyobraźnią, pozostawała wciąż groźna. Walczący po stronie Konfederacji Nathan Bedford Forrest, na przykład, był uzdolnionym dowódcą kawalerii. Pomiędzy lutym i listopadem 1864 roku przeprowadził on kilka udanych akcji w Kentucky, Tennesee i Missisipi walcząc z przeważającymi siłami Unii. Jego działania pokazały, że przyszłością kawalerii był zwiad i wypady na tyły przeciwnika. Jeszcze w czasie wojny polsko-bolszewickiej w latach 1919-21 tak zwana Armia Konna dowodzona przez Budionnego odegrała, dzięki swej niezwykłej mobilności i świetnemu wyszkoleniu, ogromną rolę. Oddziały Konarmii przedostawały się łatwo między pozycjami wojsk polskich i siały zniszczenie na tyłach. Doświadczenia tej wojny wpłynęły później na polską doktrynę obronną, w której do kawalerii przywiązywano wciąż wielką wagę.

Wojny kolonialne

Brak wielkich konfliktów między mocarstwami w tym okresie nie znaczył, że na świecie panował pokój. W szczytowej epoce kolonializmu toczono wiele wojen przeciwko ludom zamieszkującym pozaeuropejskie części świata. Na przykład Brytyjczycy w okresie od 1814 do 1870, gdy budowali imperium, przeprowadzili 40 różnych wojen lub ekspedycji karnych. Ekspansja kolonialna odbywała się przede wszystkim, choć nie tylko, kosztem ludów afrykańskich i azjatyckich. W wojnach kolonialnych dobrze wyszkolone, zorganizowane i zdyscyplinowane armie najczęściej stawały przeciwko plemionom, których możliwości mobilizacji zaplecza gospodarczego czy technicznego do prowadzenia wojny obronnej były minimalne.

Nie znaczy to, że wojskom ludów kolonizowanych brakowało odwagi, sprawności organizacyjnej czy dowódców. Gdy były odpowiednio wyposażone, stanowiły dla Europejczyków poważny problem. Podczas wojny z sikhami (1845-46) Bry-tyjczycy, którzy prowadzili kampanię w celu zabezpieczenia granic Indii, walczyli z żołnierzami dobrze wyszkolonymi i dysponującymi nowoczesnym sprzętem. Pod Ferozeshah (21-22 grudnia 1845 roku) wojska brytyjskie odniosły zwycięstwo, lecz odbyło się to kosztem 2415 ofiar, przy stratach sikhów wynoszących 3000 ludzi. W armii sikhów szczególnie odznaczyła się artyleria.

Z drugiej strony zdarzały się konflikty takie jak druga wojna opiumowa (1856-60), podczas której siły angielskie i francuskie liczące 18000 ludzi łatwo rozbiły dwa razy liczniejsze wojska chińskie, i dotarły do Pekinu. Armie europejskie wyposażone w karabiny gwintowane dominowały na polu walki niezależnie od stosunku sił. W czasie bitwy pod Arogee 10 kwietnia 1868 roku, podczas ekspedycji generała Roberta Napiera do Magdali w Abisynii przeciwko cesarzowi Teodorowi II, korpus brytyjski liczący 5000 ludzi został zaatakowany przez 10000 wojowników. Jednakże wyposażeni w nowoczesną broń żołnierze generała Napiera, strzelając z armat, karabinów i odpalając rakiety, zabili w decydującym starciu 700 napastników, raniąc dalszych 1200 przy stratach własnych wynoszących zaledwie 80 ludzi.

Bunt w Indiach

Wprowadzenie ładunku prochowego Minie'go (1857-59) było bezpośrednim powodem wybuchu powstania w Indiach. Chodziło o to, że wykorzystywano w nim tłuszcz wołowy (krowy są zwierzętami świętymi dla hindusów) i wieprzowy (świnie, z kolei, są nieczyste dla muzułmanów), jednak w rzeczywistości opór przeciwko rządom brytyjskim narastał już od dawna, szczególnie wśród mieszkańców Indii służących w armii kolonialnej. Brytyjczycy wygrali dzięki dobremu wyposażeniu, dowodzeniu i słabej organizacji sił powstańczych. Znowu technika wzięła górę nad liczebnością armii. Budynki administracji brytyjskiej w Lucknow otoczone zostały przez 100-tysięczne siły rebeliantów, lecz wysokie umiejętności strzeleckie i znajomość zasad inżynierii wojskowej pozwoliły obrońcom odpierać ataki aż do nadejścia odsieczy. Decydująca o zwycięstwie Brytyjczyków bitwa rozegrała się 19 czerwca 1858 roku pod Gwalior, gdzie duża armia kolonialna zniszczyła jeszcze większe siły powstańcze. W 1859 roku trwały walki partyzanckie, jednak w praktyce losy powstania były przesądzone.

Także Amerykanie prowadzili wojny kolonialne przeciw Indianom. Wojownicy indiańscy walczyli zaciekle, jednak brakowało im zdolności organizacyjnych i nie potrafili przetrwać przedłużającego się konfliktu. Gdy odcięto ich od terytoriów łowieckich i pozbawiono dostaw broni, ich klęska była nieunikniona.

Przewaga, którą Europejczycy i Amerykanie posiadali nad ludami kolonizowanymi, uwidoczniła się dobitnie w czasie wojen zuluskich w latach 70. XIX wieku. Zulusi, plemię zamieszkujące dzisiejszą RPA, stworzyli świetną armię, w której walczyli sprawni i dobrze wyszkoleni wojownicy. Nie mogli jednak wygrać z Brytyjczykami przewyższającymi ich taktyką i siłą ognia. Pod Ulundi, 4 czerwca 1879 roku 4200 żołnierzy brytyjskich pod dowództwem generała Chelmsforda odpierało kolejne ataki 10000 Zulusów. Gdy bitwa skończyła się, na polu walki leżało 1500 Zulusów, podczas gdy koloniści stracili tylko 100 ludzi.

Takie zwycięstwa pokazywały, że konflikty zbrojne stały się o wiele bardziej wyniszczające, czego najlepszym przykładem była amerykańska wojna secesyjna. W Europie ekspansja Prus odbywała się, dzięki zręcznej dyplomacji, bez większych starć z innymi państwami. Jednak wkrótce Stary Kontynent miał pogrążyć się w wojnie, którą potem określono jako totalną.

Podobne prace

Do góry