Ocena brak

Bolesław Leśmian - Przemiany

Autor /Wincent Dodano /29.04.2011

Tej nocy mrok był duszny i od żądzy parny,

I chabry, rozwidnione suchą błyskawicą,

Przedostały się nagle do oczu tej sarny,

Co biegła w las, spłoszona obcą jaj źrenicą –

A one, łeb jej modrząc, mknęły po sarniemu,

I chciwie zagladały w świat po chabrowemu.

Mak, sam siebie wśródpolnym wykrywszy bezbrzeżu,

Z wrzaskiem, który dla uch nie był żadnym brzmieniem,

Przekrwawił się w koguta w purpurowym pierzu,

I aż do krwi potrząsną szkarłatnym grzebieniem,

I piał w mrok, rozdzierając dziub, trwogą zatruty,

Aż mu zinąd prawdziwe odpiały koguty.

A jęczmień, kłos pragnieniem zazłociwszy gęstem,

Nastrożył nagle złością zjątrzone ościory

I w złotego się jeża przemiażdżył ze chrzęstem

I biegł, kłując po drodz ziół nikłe zapory,

I skomlał i na keiaty boczył się i jeżył,

I nikt nigdy nie zgadnie, co czuł i co przeżył?

A ja – w jakiej swą duszę sparzyłem pokrzywie,

Że pomykam ukradkiem i na przełaj miedzą?

I czemu kwiaty na mnie patrzą podejrzliwie?

Czy coś o mnie nocnego wbrew mej wiedzy – wiedzą?

Com czynił, że skroń dłońmi uciskam obiema?

Czym byłem owej nocy, której dziś już nie ma?

(Łąka, 1920)

Podobne prace

Do góry