Ocena brak

Bohaterowie Mickiewicza i Żeromskiego, którzy odrzucają własne szczęście na rzecz narodu

Autor /Krzys123 Dodano /18.05.2011

Adam Mickiewicz żył i tworzył w epoce romantycznej, zaś Stefan Żeromski reprezentuje literaturę młodopolską. Twórcy ci żyli w różnych epokach, lecz ideały tych epok miały wiele cech wspólnych. Nie bez powodu przecież Młodą Polskę określa się też mianem Neoromantyzmu. Bohaterowie romantyczni byli wybitnymi jednostkami, szlachetnymi indywidualistami. Przerastali zwykłych śmiertelników wrażliwością, uczuciowością, zdolnością do poświęceń dla idei, której podporządkowali swe życie. Takim bohaterem był Konrad Wallenrod z powieści poetyckiej Adama Mickiewicza oraz Konrad z dramatu "Dziady".

Wallenrod był Litwinem wychowywanym od dzieciństwa w zamku krzyżackim. Znalazł się tam w wyniku porwania i pewnie zapomniałby o swojej ojczyźnie i rodakach, lecz pieśniarz litewski Halban (także przebywający w krzyżackiej niewoli) zaszczepiał w sercu dziecka - młodzieńca miłość do prawdziwej ojczyzny i nienawiść do Krzyżaków. Bohater wyrósł na dzielnego giermka i w czasie kolejnej wyprawy Zakonu na Litwę przeszedł na stronę najeżdżanego narodu oddając się do niewoli. Tak trafił na dwór litewskiego księcia, poznał jego córkę - Aldonę i wkrótce stał się jej mężem. Mógł żyć szczęśliwie we własnej ojczyźnie, cieszyć się miłością ukochanej żony, doczekać się potomstwa. Cóż z tego jednak, kiedy znienawidzeni Krzyżacy raz po raz najeżdżali, grabili i palili ziemię litewską, brali do niewoli najlepszych synów tej ziemi! Konrad nie mógł cieszyć się własnym szczęściem widząc rozpacz swoich rodaków.

Trudno mu było podjąć decyzję powrotu do Zakonu, opuścić kochających go ludzi, skazać się na życie wśród wrogów. Konrad był człowiekiem honoru, rycerzem średniowiecznym i zdrada, której musiał się dopuścić, budziła w nim odrazę do siebie samego. Jednak tylko poprzez zdradę mógł osiągnąć cel, któremu podporządkował swe życie: wyzwolenie ojczyzny spod niewoli krzyżackiej. Wiele lat musiał żyć wśród wrogów, zaskarbić sobie ich zaufanie i szacunek, zanim powstała sytuacja, w której mógł zrealizować swój podstępny plan. Jako dowódca wojsk krzyżackich tak dowodził kolejną wyprawą na Litwę, że Krzyżacy ponosili same klęski, aż wreszcie zostali kompletnie rozbici. Runęła w gruzy wielka potęga Zakonu i Litwa została oswobodzona. Bohater jednak nie potrafił cieszyć się szczęściem własnym i swego narodu. Piętno zdrady było dla niego tak dotkliwie hańbiące, że spełniwszy obowiązek patriotyczny wobec narodu - popełnił samobójstwo.

Bohater dramatu Adama Mickiewicza "Dziady" - Konrad także poświęcił swe życie walce o wolność ojczyzny. Jako młody Polak znalazł się w więzieniu. Cierpiał głód, tortury fizyczne i psychiczne, z bezradną rozpaczą przysłuchiwał się opowiadaniom o losach innych patriotów polskich wywożonych na Sybir. Zamknięty w więzieniu nie miał możliwości jakiegokolwiek działania przeciwko znienawidzonej Rosji. Poczucie beznadziejności sytuacji oraz rozpacz zachwiały jego chrześcijańską wiarą w miłosierdzie Boga - Stwórcy, któremu wyznawał:

"Nazywam się Milijon, bo za milijony kocham i cierpię katusze. Czuję cierpienia całego narodu, jak matka czuje w łonie bole swego płodu [...]. Patrzę na ojczyznę biedną, jak syn na ojca wplecionego w koło[...]."

Konrad - chrześcijanin bluźnił przeciwko swemu Bogu w interesie nie własnym, ale całego narodu. Zarzucał Stwórcy brak miłości dla ludzi i kierowanie się tylko rozumem. Trzeźwe wyliczenia rozumowe spowodowały, że Bóg, będąc wszechmocny, nie skorzystał ze swej mocy, aby ulżyć Polakom modlącym się o ratunek. Rozpacz Konrada popchnęła go do najgorszego bluźnierstwa: gotowości nazwania Boga - carem. Niecierpliwość szatana ustrzegła jednak bohatera od wypowiedzenia tego słowa i dzięki temu Konrad mógł jeszcze zbawić swą duszę.

Bohaterowie utworów Stefana Żeromskiego również poświęcali swe szczęście dla narodu. Stanisława Bozowska z "Siłaczki" ukończyła studia i mogła zrobić karierę naukową, lecz przejęta pozytywistycznym hasłem pracy u podstaw podjęła trud uczenia polskich dzieci żyjących w zapadłej wsi. Skazała się na życie pełne wyrzeczeń, bo podnoszenie poziomu oświaty było dla niej celem ważniejszym niż budowanie własnego szczęścia. Pełna poświęcenia postawa tej wiejskiej nauczycielki zestawiona została w opowiadaniu z dziejami lekarza Pawła Obareckiego.

On również początkowo podjął się zadania podnoszenia poziomu higieny i zdrowotności biedaków, ale spotkawszy się z wrogością własnej warstwy i niewdzięcznością tych, dla których gotów był do rezygnacji z osobistego szczęścia - nie wytrzymał w swym postanowieniu. Porzucił ideały, których realizacja okazała się trudna. Siły i wytrwałości nie zabrakło natomiast nauczycielce, choć była ona niewątpliwie osobą słabszą fizycznie i dlatego właśnie ona stała się "siłaczką" dźwigającą ciężar przerastający możliwości kruchej istoty. Stanisława Bozowska mężnie znosiła własne ubóstwo materialne, mieszkała w małym i zimnym pokoiku, nie dojadała i wreszcie padła ofiarą choroby zakaźnej, która zaatakowała jej wycieńczony fizycznie organizm. Straciła życie, ale odniosła moralne zwycięstwo, gdyż zaszczepiła w chłopskich dzieciach głód nauki.

Równie tragiczna i szlachetna jest postać Szymona Winrycha z opowiadania "Rozdziobią nas kruki, wrony..". Powstaniec styczniowy do końca trwał przy idei narodowowyzwoleńczej. Zryw powstańczy okazał się bezskuteczny, ostatnie oddziały walczących Polaków były rozbijane przez Moskali, lecz Winrych nie ratował własnego życia. W tej beznadziejnej sytuacji wiózł broń dla pozbawionych nadziei rodaków. Wytropiony i zastrzelony przez żołnierzy carskich oddał życie za wolność narodu, a ciało i ubranie jego stało się łupem drapieżnych zwierząt i równie zdziczałego z nędzy chłopa - rodaka.

Piękna i wzruszająca jest także postać doktora Tomasza Judyma z "Ludzi bezdomnych". Kiedy zestawimy dzieje tego bohatera z dziejami Pawła Obareckiego - także lekarza - z "Siłaczki", wyraźnie widzimy, jak wiele musiał mieć siły doktor Judym, aby nie załamać się brakiem zrozumienia otaczających go ludzi. Bohater "Ludzi bezdomnych" pozostał wierny idei walki o sprawiedliwość społeczną i leczył biedaków, choć nie widział efektów swej pracy. Wiedział jednak, że racja jest po jego stronie i choć trwanie przy niej wymagało złożenia ofiary z własnego szczęścia, pozostał do końca idealistą.

Bohaterowie utworów Stefana Żeromskiego są bliscy bohaterom romantycznym właśnie dzięki szlachetnemu idealizmowi, wysokiej wrażliwości uczuciowej i przedkładaniu interesu narodu nad szczęście osobiste. Jedni i drudzy są wielkimi indywidualnościami wyrastającymi ponad środowisko, w którym żyją. Prowadzi to do ich wyobcowania i bezskuteczności działania, a więc potęguje tragizm tych szlachetnych postaci. Podziwiamy ich, stajemy się bardziej wrażliwi na przejawy wszelkiej niesprawiedliwości i tak dajemy świadectwo prawdzie zawartej w słowach Żeromskiego:

"trzeba rozdrapywać rany polskie, aby nie zabliźniły się błoną podłości i obojętności ludzkiej".

Do góry