Ocena brak

Bliski Wschód po II wojnie światowej

Autor /Stasek Dodano /14.10.2011

Bliski Wschód to obszar rozciągający się od Turcji na północy po Jemen na południu oraz od Libii na zachodzie po Iran na wschodzie. Na bliksowschodnią sytuację polityczną miały wpływ decyzje, które zapadały w Europie i ambicje mocarstwowe Wielkiej Brytanii i Francji. Układ polityczny, jaki ukształtował się na Bliskim Wschodzie stał się zarzewiem konfliktu arabsko- izraelskiego

Izrael.

Do Palestyny zaczęła napływać ludność żydowska. W ciągu 20 lat liczba osadników żydowskich wzrosła 6-krotnie. W zaistniałej sytuacji Brytyjczycy ogłosili tzw. "Białą Księgę", która ograniczała żydowskie osadnictwo. Spotkała się ona z protestem środowisk żydowskich. Po jej opublikowaniu syjoniści odwrócili się od Wielkiej Brytanii ku USA. Skuteczność syjonistycznej polityki w latach wojny zależała przede wszystkim od USA, gdzie głównymi rzecznikami celów syjonizmu stali się w latach 40-tych F.D.Roosevelt i Harry Truman. Amerykanie wkrótce podobnie jak Brytyjczycy ulegli naftowym pokusom i naftowej strategii, co sprawiło, że niemal nieświadomie zaczęli zajmować takie samo stanowisko jak Wielka Brytania. Stali się bardziej wyczuleni na potrzebą zachowania przyjaźni arabskiej, ze względu na ropę naftową. Amerykanom zależało przede wszystkim na zmuszeniu Wielkiej Brytanii, by wayraziła zgodę na imigrację Żydów do Palestyny - jak najszybciej i w jak największej liczbie. Zakładając iż około 100 tys. Żydów udało się przeżyć nazistowską rzeź, St. Zjedn. Zaakceptowały petycję Dawida Ben Guriona w sprawie liczby zezwoleń na wjazd.

Kampanię na rzecz wydania przez Brytyjczyków 100 tys. zezwoleń przyjęto w Londynie jako wyraz amerykańskich fantazji. Sarkano na amerykańskie poparcie dla tej idei, szcególnie gdy Żydzi w Palestynie zaczęli uciekać się do terroru. Rząd w Londynie mimo wszystko opowiedział się za wspólnym, amerykańsko-brytyjskim rozwiązaniem tego problemu.

W raporcie opublikowanym w kwietniu 1946 zezwolono około 100 tys. bezdomnych Żydów z Europy na natchmiastowy wjazd do Palestyny; odrzucono także ideę podziału tego terytorium, zalecając utrzymanie brytyjskiego mandatu. Komisja liczyła że uda jej się doprowadzić do kompleksowego porozumienia, możliwego do przyjęcia przez wszystkie strony, jednakże Truman zaakceptował tylko postulat przyjęcia 100 tys. emigrantów. Arabowie i Brytyjczycy odrzucili więc tę propozycję w całości. Powrócono do koncepcji podziału. Ambasador USA i brytyjski min.spr.wewn. Morrison opracowali w lipcu plan utworzenia dwu autonomicznych lecz niesuwrennych prowincji i wydawania rocznie 100 tys.zezwoleń na wjazd do tego hybrydalnego tworu. Idea została odrzucona przez Trumana.

W lutym 1947 r. Wielka Brytania publicznie ogłosiła, że problem żydowski-palestyński zostanie przekazany w gestię ONZ. W maju na specjalnej sesji Zgromadzenia Ogólnego NZ utworzono Specjalną Komisję Nar.Zjedn ds. Palestyny UNSCOP. Gdy UNSCOP przyjęła nowy, skomplikowany plan podziału Palestyny (przewidujący powstanie trzech arabskich i trzech żydowskich terytoriów, połączonych czymś w rodzaju unii gospodarczej) Wielka Brytania ostatecznie zapowiedziała odejście.

Plan UNSCOP - z drobnymi zmianami- został przyjęty przez ONZ w listopadzie 1947 r. Żydzi zaakceptowali go z pewnymi zastrzeżeniami, Arabowie odrzucili w całości. Żydowska zgoda była pozorna i myląca. Żydzi mogli pozwolić sobie na publiczną aprobatę obietnicy utworzenia państwa żydowskiego, nie mieli jednak zamiaru akceptować utworzenia państwa Palestyńczyków. Niedopuszczenie za wszelką cenę do powstania palestyńskiego państwa stało się kamieniem węgielnym izraelskiej polityki przez całe pokolenia, poczynając od momentu powstania państwa Izrael. Plan ONZ wkrótce stracił na znaczeniu- - Izraelczycy wywalczyli sobie w odpowiedzi własny kraj na drodze podboju.

Walki wybuchły z całą siłą przed końcem 1947 r. Brytyjczycy okazali się bezradni, 11 grudnia ogłosili, że 15 maja 1948 r. złożą ostatecznie swój mandat. Doszło do nasilenia walk. Żydom udało się zdobyć znaczne ilości broni. W kwietniu w Deir Jain sprowokowali masakrę, która doprowadziła do exodusu mieszkańców tych okolic. To właśnie ci uchodźcy stali się samym jądrem nienawiści między Arabami i Żydami.

Ostatni brytyjski urzędnik opuścił Palestynę 14 maja 1948. Państwo Izrael zostało formalnie proklamowane przez Dawida Ben Guriona. Został on pierwszym premierem kraju, a także ucieleśniniem idei państwowości żydowskiej i jej inspiracją.

W pierwszych latach swego istnienia Izrael w o wiele większym stopniu korzystał z pomocy ZSRR niż USA. Szybko jednak zorientował się, że St. Zjedn. Mogą mu zaoferować zarówno więcej pieniędzy jak i broni. Od ok.1950 sojusz z USA stał się opoką nowego państwa.

W 1948 r. pięć arabskich państw zaatakowało Izrael. Szybkość ich reakcji na utworzenie żydowskiego państwa nie szła jednak w parze z gotowością do walki bądź skutecznością działania. Syryjczycy zdziałali niewiele, Libańczycy jeszcze mniej, Irakijczycy wcześnie się wycofali, a Egipcjanie przybyli zbyt późno. Chaotyczne działania arabskich armii zapewniły wojskom izraelskim przewagę. Pod koniec roku wojna faktycznie dobiegła końca. Jej wynik zadecydował o podziale zarówno Palestyny jak i Jerozolimy. W 1949 r. zawarto rozejm.

Wojowniczość Izraela nic mogła jednak stanowić gwarancji realizacji średnio- i długoterminowych celów państwa: formalnego pokoju - wraz z gwarancjami bezpieczeństwa

i oficjalnego uznania. Arabowie, głównie ze względu na upokorzenia, jakich doznali, a także usprawiedliwione obawy dotyczące losów arabskich uchodźców z terenów Palestyny, odmówili uznania Izraela lub zawarcia z nim pokoju i kontynuowali wojnę, tym razem gospodarczą. Polegała ona przede wszystkim na zamknięciu Kanału Sueskicgo dla izraelskich statków i zatrzymaniu przeznaczonych dla Izraela towarów.

Akcja została potępiona - z mizernym zresztą efektem - przez Radę Bezpieczeństwa ONZ, która także - równie bezskutecznie - zaleciła, by Izrael albo ponownie przyjął uchodźców, albo wypłacił im odszkodowania. Ponieważ liczba uchodźców przekraczała liczbę mieszkających w Palestynie Żydów, Izrael argumentował - pozornie słusznie - iż nikt nie może oczekiwać readmisji wydalonych, dopóki kraje arabskie nadal będą deklarować zamiar likwidacji państwa żydowskiego. Sami Arabowie niewiele uczynili, by zintegrować uchodźców w ich tymczasowych miejscach zamieszkania. Wynikało to przede wszystkim z faktu, że z politycznego punktu widzenia najważniejszym argumentem w sprawie uchodźców pozostawał ich status wygnańców i cierpienie. Ich liczba z 700 tyś. w 1949 r. wzrosła wkrótce w sposób naturalny do ponad 1,25 mln.

Powstanie państwa Izrael już samo w sobie było politycznym fenomenem. Izrael był urzeczywistnieniem pamięci narodowej cierpiących ludzi, których tragiczne losy w różnych częściach świata zadecydowały o ich gorącym przywiązaniu do świętych ksiąg narodu; rezultatem zbrodni popełnionych na Żydach europejskich na oczach Europy i całego świata: wynikiem zabiegów przywódców żydowskich, całą swą energię i inteligencję poświęcających zdobyciu kawałka własnego kraju, którzy prawdopodobnie nie odnieśliby sukcesu, gdyby nie wierzyli, iż ich cel uświęca wszelkie środki, i bez wahania wykorzystywali korzyści płynące z pozostawania pod brytyjskim parasolem ochronnym. Państwo, które utworzyli, było równie niezwykłe jak proces jego tworzenia. Przyjęcie zasady, że jego drzwi muszą być otwarte dla wszystkich Żydów z całego świata, sprawiło, iż stało się ono mieszaniną różnych języków i kultur, utrzymywaną przez jednoczącą siłę hebrajskiego odrodzenia oraz społeczność jednej rasy i jednej nadziei (lecz nie religii, ponieważ ta dla wielu obywateli Izraela faktycznie oznaczała niewiele). Prawo powrotu, przyjęte w 1950 r., umożliwiało wszystkim Żydom przyjazd do Izraela. Prawo o obywatelstwie z 1952 r. dawało im jednak obywatelstwo żydowskie, a nie izraelskie; dlatego mieszkający w Izraelu Arabowie mieli jedynie status osób o narodowości arabskiej, a nie obywateli Izraela.

Izrael był zależny od pomocy z zewnątrz, udzielanej zresztą hojnie przez Żydów z USA i innych krajów oraz - w formie odszkodowań - przez Republikę Federalną Niemiec. Istnienie państwa zależało również od zewnętrznych wrogów Izraela. Arabowie nadal odmawiali jego uznania utrzymując, iż winno być zlikwidowane jako jeszcze jedna spuścizna imperialistyczncgo spisku w celu utrzymania anglo-amerykańskicj obecności na Bliskim Wschodzie.

Izrael przyjął, mimo militarystyczncj doktryny, stosunkowo demokratyczną formę rządów. W polityce zagranicznej realizował jednak strategię opartą z jednej strony na dawnych zwycięstwach, z drugiej - na poczuciu niepewności swych losów, zakładającą w przyszłości dalsze wojskowe sukcesy. W imię obrony granic Izrael reagował bezwzględnie, zdecydowanie, a nawet nadmiernie ostro na wszelkie - małe lub większe - zagrożenia. Eskalacja przemocy okazała się skuteczna na krótką metę, prowadziła jednak do zaostrzenia agresywnego wizerunku nowego państwa. Wywołało to podobne reakcje Arabów, tworząc błędne koło ofensywnych i defensywnych działań przeciwko coraz bardziej zaciętym wrogom.To, że działania izraelskie były wymierzone w kraje arabskie. przyczyniło się do wyciszenia podstawowego problemu nic posiadających swojego kraju Palestyńczyków.

Egipt

Egipt, z racji swego strategicznego położenia stanowił w polityce Wielkiej Brytanii ważne ogniwo. Po wojnie Wielka Brytania uznała potrzebę zrewidowania swych traktatowych stosunków z Egiptem - podobnie jak i z Irakiem czy Transjordanią - jednakże nie przewidywała rychłego wycofania się z Bliskiego Wschodu. Oddział brytyjskie bez wielkiego pośpiechu zostały przerzucone z delty Nilu w strefę Kanału Sueskiego. Nadal wydawało się oczywiste, że Wielka Brytania po odniesieniu zwycięstwa w wojnie, o którym zadecydowała także wyważona i bezwzględna polityka na Bliskim Wschodzie, była i powinna pozostać bliskowschodnia mocarstwem.

Co więcej, wycofanie z Indii w 1947 r. nie pozwalało nowemu brytyjskiemu rządowi, oskarżanemu przez opozycję o prowadzęnie "polityki zatapiania imperium" w Indiach, na proponowanie dalszych większych ustępstw na Bliskim Wschodzie. Pozycja Wielkiej Brytanii uległa jednak zasadniczemu osłabieniu. Londyn winien był Egiptowi 400 min funtów, a Irakowi - 70 min. Długi te stanowiły jedynie część ekonomicznych obciążeń wynikających z nagłego anulowania amerykańskiego programu realizowanego w ramach lend-lease (ustawy upoważniającej prezydenta USA do dostarczania na różnych warunkach broni państwom sojuszniczym). Zmusiło to wkrótce Wielką Brytanię, by zwróciła się do Stanów Zjednoczonych o przejęcie brytyjskich zobowiązań w Grecji i Turcji.

Nastały niełatwe lata, w których niewiele się działo. Zastój został przełamany dopiero w 1951 r., gdy doszło do zderzenia dwu skrajnych koncepcji. W tym czasie rozpoczynała się wojna koreańska i zachodni sojusznicy pragnęli, by na Bliskim Wschodzie powstał antyradziecki sojusz, podobny do NATO. Dlatego rządy USA, Wielkiej Brytanii, Francji i Turcji wysunęły projekt powołania Organizacji Obronnej Środkowego Wschodu (Middle East Defence Organization -MEDO), obejmującej Egipt i bazy w strefie Kanału Sueskiego. Brytyjczycy mieli ewakuować się z baz, jednakże sojusznicy, zgodnie z ideą wysuwaną wcześniej przez Bevina, mogli tu w pewnych okolicznościach powrócić. Propozycje te były jednak sprzeczne z egipskimi koncepcjami dotyczącymi obecności obcych garnizonów w strefie Kanału Sueskiego, co uważano za symbol poniżenia. Egipt nie podzielał także zachodnich obaw związanych z zagrożeniem radzieckim i odrzucił projekt MEDO. Wkrótce wykorzystał odpowiedni moment, by w październiku 1951 r. anulować mający obowiązywać jeszcze przez następne pięć lat anglo-egipski traktat z 1936 r, i przystąpił do wojny partyzanckiej w strefie Kanału. W styczniu 1952 r. Kair został poważnie zniszczony w czasie antybrytyjskich zamieszek.

Gdy kilka miesięcy później władzę przejęli Nadżib i Naser, stanęli nic tylko w obliczu tradycyjnych już problemów wynikających z brytyjskiej okupacji Egiptu, traktowanej jako wyzwanie rzucone dumie narodowej kraju, lecz także wobec nowego wyzwania, jakim stały się dążenia Zachodu, by włączyć Egipt do zimnej wojny i przekształcić strefę Kanału Sucskiego w antyrosyjską bazę i arsenał wojsk zachodnich. Nowi przywódcy egipscy byli skłonni do zawarcia porozumienia z Brytyjczykami, gdyby prowadziło to do całkowitego wycofania z ich kraju Wielkiej Brytanii. O wiele mniej entuzjastycznie podchodzili jednak do sojuszu z Zachodem.

W lipcu 1954 r. wynegocjowano porozumienie dotyczące strefy Kanału Sueskiego (odpowiedni traktat podpisano w październiku), na mocy którego wojska brytyjskie winny być wycofane w ciągu 20 miesięcy. Miały jednak prawo powrócić w razie zaatakowania przez wroga zewnętrznego - z wyjątkiem Izraela - któregokolwiek z państw członkowskich Ligi Arabskiej czy Turcji. Mimo brytyjskich nacisków klauzulą porozumienia nic objęto Iranu.

Traktat był wyrazem znacznych, lecz wynikających z pragmatyzmu ustępstw brytyjskich, trudnych do przyjęcia przez część konserwatywnych władz w Londynie. Kompromis został jednak przez rząd zaakceptowany. Częściowo wynikało to z przekonania, iż istnienie broni jądrowej może przekształcić bazy w śmiertelne pułapki, a częściowo - chociaż w niniejszym stopniu - było odpowiedzią na presję Stanów Zjednoczonych, które uważały, iż złe stosunki między Londynem a Kairem stanowią poważną przeszkodę w realizacji bliskowschodniej części światowej strategii USA. Egipt nie potraktował porozumienia z Wielką Brytanią z 1954 r. jako preludium do zawarcia sojuszu z Zachodem. Kraje zachodnie w lalach 1952-1954 nadal jednak wierzyły, ze poprawa stosunków z Egiptem oznaczać będzie taki właśnie sojusz. W rezultacie stosunki zamiast się poprawiać, zaczęły się wkrótce pogarszać.

Podobnie jak wiele innych państw Egipt poszukiwał zarówno broni, jak i chleba. Naser liczył, że uda mu się uzyskać obie rzeczy od państw zachodnich - został jednak zmuszony do kupienia komunistycznej broni lub poniechania wszelkich nadziei na jej zdobycie. W konsekwencji musiał odpowiedzieć sobie na pytanie, czy po przyjęciu pomocy wojskowej z komunistycznego bloku uda mu się uzyskać pomoc gospodarczą Zachodu. Ostatecznie jego zabiegi zakończyły się fiaskiem, jednakże przez wiele miesięcy sprawa nie wydawała się jasna. Wielką próbą była kwestia budowy tamy w Asuanie - to właśnie wówczas nie tylko Francja, lecz także Wielka Brytania i Stany Zjednoczone zwróciły się przeciwko Naserowi.

Tama miała zrewolucjonizować gospodarkę i społeczeństwo Egiptu. Inwestycja miała kosztować l 400 min dolarów. Bank Światowy obiecał 200 min, a Stany Zjednoczone i Wielka Brytania odpowiednio po 36 i 14 mln w momencie rozpoczęcia prac i dalsze 130 mln w późniejszych terminach.W czasie negocjacji, prowadzonych w tej sprawie w 1955 r. wszystko wydawało się przebiegać gładko. W pierwszej połowie 1956 r. okazało się jednak, że sprawy potoczą się inaczej. Wielka Brytania i USA odmówiły pomocy. Kredyt Nasera wydawał się całkowicie wyczerpany - także w dosłownym rozumieniu - przede wszystkim w wyniku zawarcia kontraktu na komunistyczną broń.

W 1956 r. Naser dodatkowo rozjuszył przeciwników, uznając komunistyczne władze w Pekinie 19 lipca 1956 r. Dulles poinformował egipskiego ambasadora w Waszyngtonie. że anglo-amerykańska oferta w sprawie finansowania budowy tamy została anulowana. Francuski ambasador w Waszyngtonie Maurice Couve de Murvil ostrzegł wówczas, że Naser zemści się, dokonując sekwestru zysków z Kanału Sueskiego. 26 lipca w przemówieniu wygłoszonym w Aleksandrii Naser to właśnie zapowiedział.

Kanał Sueski niewątpliwie stanowił część terytorium egipskiego. Był jednak także przedmiotem porozumienia koncesyjnego i traktatu międzynarodoweg Decyzja Nasera faktycznie oznaczałą nacjonalizację kanału. Ponieważ jednocześnie obiecywał odszkodowania, trudno było twierdzić, iż jego decyzja miała znamiona nielegalności lub była czymś niezwykłym - szczególnie w XXw.

Egipski przywódca z całą pewnością jednak pogwałciłby prawo, gdyby pokusił się o zerwanie warunków międzynarodowego traktatu. Chodziło tu o konwencję zawartą w l 8S8 r. przez dziewięć państw, łącznie ze sprawującym wówczas zwierzchnią władzę nad Egiptem imperium otomańskim. Strony zgodziły się na zagwarantowanie praw korzystania z kanału przez wszystkie statki handlowe lub wojenne zarówno w czasach wojny, jak i pokoju. Zobowiązały się także, iż nigdy nie zablokują tego szlaku. Gdyby Naser zamknął Kanał Sueski, naruszyłby konwencję i sygnatariusze porozumienia mieliby prawo do podjęcia wszelkich kroków dla otwarcia tej drogi wodnej. Błędnie spodziewano się, iż jeśli dojdzie do wycofania pracujących tu pilotów, kanał faktycznie przestanie działać i powstanie pretekst do interwencji. Ostatecznie jednak - mimo wycofania pod presją obcych mocarstw niemal wszystkich zatrudnianych przez kompanię pilotów - Kanał Sueski funkcjonował normalnie do czasu zbombardowania go przez Brytyjczyków i Francuzów.

Nacjonalizacja Kompanii Morskiej Kanału Sueskiego została wykorzystana przez Wielką Brytanię i Francję jako pretekst do podjęcia zbrojnych działań przeciwko Egiptowi, na co zresztą oba kraje od dawna miały ochotę. Gabinet brytyjski wyasygnował 3 min funtów szterlingów i w ciągu tygodnia podjął decyzję o użyciu siły. Dopiero wówczas przekonał się, że potencjał wojskowy Wielkiej Brytanii nie pozwala na uruchomienie potęgi militarnej przed połową września i bez powołania rezerwistów. Takie opóźnienie sprawiło, że interwencję podjęły Stany Zjednoczone. Eisen-hower i Dulles podzielali opinię rządów Francji i Wielkiej Brytanii, iż Kanał Su-eski należy poddać międzynarodowej kontroli, jednakże - chociaż nie żywili ciepłych uczuć wobec Nasera - byli przeciwni użyciu siły do momentu, dopóki nie zostaną wyczerpane inne środki lub nie zostaną zachowane pozory ich wykorzystania. Za zgodą USA Brytyjczycy i Francuzi zwołali najpierw w Londynie konferencję głównych użytkowników kanału, na której zaprezentowali plany powołania nowego zarządu, gwarantującego międzynarodową kontrolę nad tym szlakiem.

Jednakże Naser odrzucił te propozycje argumentując iż Kanał Sueski działa normalnie.

W miarę jak mijały miesiące, stanowisko brytyjskie w coraz większym stopniu zaczęło irytować Francuzów. Brytyjczycy zaczęli lawirować między chęcią dotrzymania kroku Francuzom a zachowaniem dobrej opinii u Amerykanów. Pod koniec września lub na początku października Francuzi powrócili więc do dawnej strategii współpracy z Izraelem, z której zrezygnowali wobec prespektyw wspólnej francusko-brytyjskiej operacji w odpowiedzi na nacjonalizację Powszechnej Kompanii Morskiej Kanału Sueskiego.

Izrael miał dość powodów, by chcieć wojny z Egiptem. Coraz częstsze i brutalniejsze stawały się wypady fedainów z półwyspu Synaj na terytorium Izraela. Ziemie położone w pobliżu granic stawały się zbyt niebezpieczne, by można było je uprawiać. Rząd Izraela obawiał się aktów terroru nawet w centrum swych miast. Kres tej uciążliwej sytuacji mogłaby położyć tylko zdecydowana akcja.

Izraelskie siły zbrojne nic były jednak w stanic sprostać takim zadaniom. Gdy Francuzi zaczęli ponownie rozważać możliwość izraelskiego ataku na Egipt, okazało się, że Izrael potrzebuje nie tylko broni. Żądał, aby Francja aktywnie zaangażowana się w konflikt. Francuskie jednostki sił lotniczych miały stacjonować na izraelskich lotniskach w celu obrony miast. Izrael domagał się również zaangażowania Wielkiej Brytanii i bombardowania egipskich lotnisk przez eskadrę bombowców z baz brytyjskich na Cyprze, Francuzi podjęli się - z dobrym skutkiem - zmontowania takiej trójstronnej operacji.

Izrael zaatakował 29 października, otrzymując uzgodnione poparcie Wielkiej Brytanii i Francji (Francuzi udaremnili dodatkowo atak egipskiej floty na izraelskie wybrzeże). Lotnictwo egipskie nic okazało się jednak aż tak groźne, gdy Rosjanie, których załogi nadal pilotowały egipskie myśliwce Ił-28, nakazali im wycofanie się z rejonu walk. Wielka Brytania i Francja przedstawiły Izraelowi i Egiptowi ultimatum, nakazując obu stronom wycofanie się na odległość 16 km od Kanału Sueskicgo. Żadna ze stron nie zastosowała się do ultimatum: Egipt - ponieważ kanał znajdował się na jego terytorium, 160 km od granicy z państwem żydowskim, a lzrael-gdyż jego siły były wznaczncj odległości od kanału i nic miały zamiaru podchodzić bliżej. Izraelska kampania wojenna zakończyła się faktycznie już 2 listopada, gdy główne cele - likwidacja baz fedainów, otwarcie cieśniny Tiran i odniesienie zwycięstwa nad Egiptem - zostały osiągnięte.

Brytyjsko-francuski atak rozpoczął się 5 listopada zrzutami żołnierzy z samolotów. Następnego dnia brytyjska flota z baz na Malcie wysadziła na ląd doborowe jednostki; tego samego dnia Brytyjczycy wstrzymali jednak operację. Po krótkim wahaniu to samo uczynili Francuzi.

Brytyjska decyzja spowodowana była presją, pod jaką znajdował się rząd. Decydujące znaczenie miał jednak fakt, że w tej sprawie Wielka Brytania - w przeciwieństwie do Francji - była podzielona. Opozycja parlamentarna, większość prasy i część opinii publicznej były przeciwne polityce rządu. Edena popierała jego własna partia i większość narodu. Wyłączano jednak poparcie idei użycia siły, która nigdy nic cieszyła się tu popularnością. Zasadniczym powodem odwołania operacji był jednak fakt, że Brytyjczykom nic udało się uzyskać zgody Amerykanów na operacje, a Londyn nic uświadomił sobie w pełni, co ów brak zgody może oznaczać.

Atak na Egipt spowodował największy kryzys finansowy w Wielkiej Brytanii od 1945 r. Brytyjskie straty w ostatnim kwartale 1956 r szacowano na 400 mln dolarów. Straty wywołane wycofywaniem pieniędzy z giełdy, częściowo zresztą zrekompensowane dwoma poważniejszymi zastrzykami gotówki w tym samym kwartale, wyniosły prawdopodobnie około 200 min dolarów. Pozycja brytyjskiej waluty wydawała się jednak mocna, a rezerwy państwa dość duże. Okazały się jednak niewystarczające, by bez pomocy z zewnątrz rząd był w stanic zapewnić utrzymanie kursu wymiany funta (któremu, z wyjątkiem wojny, nic w zasadzie nie zagrażało.Stało się jasne, że Wielka Brytania musi zaciągnąć pożyczkę. Było także jasne, że ani St. Zjedn. ani Międzynarodowy Fundusz Walutowy nie są skłone udzielić Londynowi kredytu do czasu odwołania operacji wojskowych. Wielka Brytania nie była w stanie utrzymać stabilnego kursu wymiany funta i jednocześnie prowadzić niezależnej agresywnej polityki zagranicznej.

Do góry