Ocena brak

Bitwa pod Grunwaldem (1410)

Autor /Kalikst Dodano /08.11.2011

Krzyżacy przybyli do Polski na zaproszenie księcia Konrada Mazowieckiego w 1226 roku. Pod pozorem chrystianizacji chcieli podbić ostatnie pogańskie państwa Europy. W rzeczywistości walki, które prowadzili wcale nie miały doprowadzić do szerzenia wiary chrześcijańskiej, trudno bowiem nazwać szerzeniem wiary zabijanie niewinnych ludzi.

Państwo krzyżackie było bardzo dobrze zorganizowane. Charakteryzowało się wysokim stopniem centralizacji i karności oraz sprawnym administrowaniem. Miało również cechy imperium kolonialnego - które powstało w wyniku podboju, rządzonego przez zawodowych wojowników obcego pochodzenia. Krzyżacy dysponowali wspaniałym zapleczem ekonomicznym i militarnym. A ich "misja" - szerzenie wiary - miała całkowite poparcie Cesarza i Papieża co pozwoliło im na znaczne nadużycia w stosunku do "chrystanizowanej" ludności bez żadnych dla nich konsekwencji.

W początkach XIV wieku Krzyżacy dokonali najazdu na Pomorze - ziemie należące do Polski. Słaba wtedy Rzeczpospolita nie potrafiła przeciwstawić się temu najazdowi. Najpierw walczył Władysław Łokietek, który wygrał nawet bitwę pod Płowcami (1331), ale ostatecznie Pomorza nie odzyskał, nie wystarczyło też sił potrzebnych na wyegzekwowanie sądów papieskich przynoszących Polsce korzystne rezultaty. Następny król - Kazimierz Wielki w Kaliszu w 1343 roku wynegocjował dla kraju tylko utracone Kujawy - Pomorze wciąż pozostawało w rękach Krzyżaków...

Wydarzeniem , które całkowicie zmieniło obraz wydarzeń i pewności Zakonu był układ polsko-litewski z 1386 roku, który obsadzał na tronie polskim władcę Litwy - Jagiełłę. Wraz z koroną polską przyjął on za żonę królową Jadwigę a następnie ochrzcił się - a wraz z nim cała Litwa.

W tym właśnie momencie Krzyżacy tracili pretekst do dalszego przebywania w tej części Europy - ostatnie pogańskie państwo zostaje bowiem schrystianizowane - i to w sposób pokojowy! Na dodatek na terenie Unii z dwóch państw: dobrze zorganizowanej Polski i rozległej, choć słabej jeszcze Litwy powstało potężne mocarstwo, które zaczęło się liczyć w Europie. Krzyżacy musieli działać. Dążyli do rozbicia Unii: głosili wszem i wobec, że chrzest Jagiełły i całej Litwy był tylko pozorny a Polacy okazali się fałszywymi chrześcijanami i powinni być traktowani jako wrogowie wiary.

W samej Unii też nie obyło się bez problemów. Dwie dynastie Olgierdowiczów i Kiejstutowiczów rywalizowały ze sobą. Pierwszą reprezentował Jagiełło a drugą Witold, który wraz z Krzyżakami (formalnie utrzymującymi z Królestwem pokój) najeżdżał ziemie litewskie. Sytuacja ta trwała aż do roku 1392 kiedy to król Władysław ostatecznie przekonał do siebie Witolda i powierzył mu niemal nieograniczoną władzę w Wielkim Księstwie.

Krzyżacy nie mogli już liczyć na podbicie całego Księstwa, nie zrezygnowali jednak ze Żmudzi, która odzielała ich od Inflant, gdzie również mieli znaczne posiadłości. Przez cały czas wyrządzali też szkody w Królestwie co powodało narastanie napięć na linii Malbork - Kraków i w efekcie powodowało coraz większą chęć siłowego rozprawienia się z Krzyżakami. Dlatego właśnie powstanie na Żmudzi w 1409 roku spotkało się z poparciem zarówno Wilna jak i Krakowa. Król Władysław na dzień 17 lipca zwołał do Łęczycy zjazd "panów i prałatów królestwa polskiego", na którym to zjeździe powzięto decyzję czynnego opowiedzenia się po stronie Litwy w razie jej konfrontacji z Zakonem. Była to trudna decyzja. W świetle sławy Zakonu i jego misji chrześcijańskich wypowiedzenie mu wojny mogło ściągnąć na Unię kłopoty z całej zachodniej Europy. Dlatego starano się tak postępować, aby wojna wybuchła "po wszystkich możliwych pertraktacjach dyplomatcyznych i miała charakter obronny dla Korony". Dużą rolę w tych działaniach miało samowolne wystąpienie przed mistrzem krzyżackim arcybiskupa Mikołaja Kurowskiego, który ostrzegł Zakon, że jeżeli zaatakuje on Litwę, król polski zaatakuje Prusy. Wielki mistrz odparł, że znacznie większą przyjemność sprawi mu wojna z "głową" Unii - Polską niż z wielką ale mało rozwiniętą Litwą.

Ulryk - jak się okazało - nie rzucał słów na wiatr. Zaraz po wyjeździe arcybiskupa, dnia 6 sierpnia 1409 roku wysłał on do króla polskiego formalne wypowiedzenie wojny. Już dziesięć dni później wojska krzyżackie wkroczyły do ziemi dobrzyńskiej same rozpoczynając działania wojenne. Najazd był bardzo brutalny - nie oszczędzano nikogo. W ciągu dwóch tygodni opanowano Rypin, Lipno, Dobrzyń, Bobrowniki i Złotorię. W tym samym czasie inne oddziały wkroczyły od granicy północnej i bez większego wysiłku zdobyły ważną strategicznie Bydgoszcz. Jej odzyskanie było bardzo ważne dlatego już w początkach września w Wolborzu podjęto wyprawę a już 29 dnia tego miesiąca rozpoczęto oblężenie z wykorzystaniem ciężkiej artylerii. Po wzięcu jej szturmem 6 października podpisano rozejm, obowiązujący do zachodu słońca 24 czerwca 1410 roku. Czas ten miał pozwolić Unii na uruchomienie pełni swych możliwości militarnych, obie strony wiedziały przecież, że przerwa jest tylko chwilowa. Już w grudniu w Brześciu Litewskim król Władysław, Witold i podkanclerzy Mikołaj Trąba zebrali się aby ustalić plan kampanii, która miała zupełnie zaskoczyć Krzyżaków. Rózwnież działalność dyplomatyczna nie była zaniedbywana, kancelaria królewska na szeroką skalę rozpowszechniała pisma, w których demaskowała prawdziwe, zaborcze zamiary Krzyżaków. Sukcesem było uzyskanie od jednego z Papieży (czas schizmy) nakazu na zawarcie z Polską pokoju. Pismo to rozpowszechniono w całej Europie.

W lutym 1410 r. w Pradze odbył się sąd rozjemczy na czele którego stał Wacław Luksembusrki. Posłowie polscy byli przekonani, że Wacław był zawczasu przekupiony i wyrok będzie dla Unii niekorzystny. Dogodnym pretekstem do nieuznania przez Polaków wyroku było odczytanie go w języku niemieckim a nie w obowiązującej łacinie. Język czeski również był dla posłów "nieodpowiedni" dlatego demonstracyjnie opuścili oni obrady.

Oba kraje szukały w całej Europie sojuszników. Krzyżacy przekonali do siebie książąt pomorskich i śląskich, orzymali też pomoc z Niemiec. Zawarli sojusz z Zygmuntem węgierskim, który w razie wojny na północy miał zaatakować polskie południowe granice. Również obie strony chciały zwiększyć swoje siły poprzez siły zaciężne z zagranicy. Werbowano je głównie na terenie Czech, Moraw i Niemiec.

W Polsce natomiast zbierano zapasy żywności. Król organizował łowy w całym kraju. Zdobyte pożywienie kierowano do Płocka, gdzie miało być ono przechowywane aż do wojny.

Troszczono się też o odpowiednie uzbrojenie. Zwłaszcza Krzyżacy produkują duże ilości elementów uzbrojenia rycerzy. W latach poprzedzjących wojnę w 30 zamkach krzyżackich miało się znajdować ponad dwa tysiące hełmów, 2500 zbroi, ponad 4000 kusz i aż 600 000 bełtów. Przed samą wojną te liczby jeszcze wzrosły.

W Polsce każdy rycerz zaopatrywał się w broń we własnym zakresie. Dominowała produkcja rodzima, w której najważniejsze miejsce zajmowały miejskie gałęzie rzemiosła cechowego.Dla tego okresu znamy około 15 takich gałęzi działających na potrzeby wojska. Polską produkcję tego okresu można określić na ponad 5000 mieczów, 2000 kusz i kolczug oraz ok. 1200 zbroi. Była to duża produkcja pokrywająca potrzeby królestwa a nawet eksportująca swe wyroby na Litwę.

W miarę jak zbliżał się termin wygaśnięcia okresu pokoju oba państwa przygotowywały się do rozpoczęcia wojny. Jagiełło nie bardzo obawiał się ataku ze strony Węgier znając dobrze Zygmunta, który zwykle zaniedbuje swoje obietnice, osłonę południa kraju powierzono tylko rycerstwu z powiatów: sądeckiego, szczyrzyckiego i ziemi bieckiej. Na czele tych oddziałów stanął kasztelan lubelski Jan ze Szczekocin.

Wkrótce król zarządził mobilizację powszechną i wezwał rycerstwo oraz poddanych do stawienia się do walki przeciw Krzyżakom.

19 czerwca na Łysej Górze król modlił się, a pięć dni później udał się do Wolborza, gdzie miał być punkt zborny dla rycerstwa małopolski i ruskich ziem korony.

Działania wojenne rozpoczęli tym razem Polacy, którzy w nocy 24 czerwca podpalili wsie należące do Zakonu leżące na lewym brzegu Wisły naprzeciw Torunia. Rana ta była dla Krzyżaków tym bardziej bolesna, że w Toruniu przebywał w tym dniu Wielki mistrz Ulryk von Jungingen. Nie mógł on jednak pomóc swym "rodakom" gdyż był od nich oddzielony barierą największej polskiej rzeki. Był to cios zadany przede wszystkim wielkiej ambicji Zakonu. Ulryk chcąc jak najszybciej stanąć w gotowości bojowej - za pośrednictwem węgierskich posłów przebywających w Toruniu - chciał przedłóżyć rozejm o dalsze dziesięć dni - do 4 lipca.Jagiełło nie protestował.

Dalsze dziesięć dni pozwoliło na skoncentrowanie wojsk sprzymierzonych. Miejscem na to wyznaczonym okazał się Czerwińsk nad Wisłą. Tam właśnie zmierzały wszystkie wojska polskie i litewskie, które po trudnej, ale bardzo sprawnie przeprowadzonej przeprawie przez Wisłę stanęły na jej prawym brzegu. Dopiero teraz wojska sprzymierzonych zebrały się w całej swej sile. Ocenia się, że liczyły około 10 tysięcy Litwinów i 20 tysięcy Polaków przeciw około 15 tysiącom rycerskiej jazdy krzyżackiej, w skład której wchodziły ponadto oddziały rycerzy z Europy zachodniej i chorągwie zaciężne. Obu armiom towarzyszył tabor, którego rozmiary również były bardzo duże. Gdy Krzyżacy rozpoznali wreszcie ruchy sprzymierzonych postanowlili również zmobilizować swoje wojska i - podobnie jak Polacy - rozstrzygnąć wojnę w walnej bitwie na otwartej przestrzeni, ale w takim miejscu i czasie, które nie pozwoliłoby sprzymierzonym wykorzystać swej liczebnej przewagi.

Bitwa pod Grunwaldem niewątpliwie wzmocniła miejsce Unii polsko-litewskiej w Europie. Pokazała potęgę militarną nowego mocarstwa, które z czasem przyjęło nazwę Rzeczypospolitej Obojga Narodów.

Podobne prace

Do góry