Ocena brak

BISMARCK - okręt

Autor /ja123 Dodano /22.02.2011

Niemiecki pancernik, zamówiony w 1935 r. w hamburskiej stoczni, oficjalnie miał wyporność 35 000 t, a więc zgodną z postanowieniami międzynarodowych traktatów, któ­rych sygnatariuszem były Niemcy. W rzeczywistości wyporność okrę­tu przekroczyła 40 000 t. Zaletami nowego pancernika były duża pręd­kość i zasięg, potężna artyleria główna (zgrupowana w 4 wieżach) oraz nowoczesny system kierowania ogniem. Rozpoczął służbę 28 sierpnia 1940 r. i został okrzyknięty przez propa­gandę hitlerowską najpotężniejszym okrętem wojennym świata. Jego za­daniem było niszczenie żeglugi alianckiej na Atlantyku; miał dzia­łać wspólnie z dwoma innymi raj-derami: *Scharnhorst i *Gneise-nau, aczkolwiek na początku 1941 r. żaden z tych okrętów z przyczyn technicznych nie mógł wyjść w mo­rze; z kolei bliźniaczy pancernik *Tirpitz nie osiągnął jeszcze goto­wości bojowej. W tej sytuacji Bismarcka (dowódca kmdr Ernst Lindemann) skierowano na Atlan­tyk w towarzystwie ciężkiego krą­żownika *Prinz Eugen. 18 maja 1941., po wielokrotnej zmianie terminów, obydwa okręty wyszły z portu w Gdyni (Gotenha-fen) osłaniane przez niszczyciele, o czym Brytyjczyków poinformo­wał polski wywiad. 21 maja angiel­skie samoloty rozpoznawcze do­strzegły okręty przyjmujące paliwo w fiordzie Hjelte koło Bergen w Norwegii.

Następnego dnia o godz. 18.30 Bismarck i Prinz Eu­gen, już bez eskorty niszczycieli, skierowały się na północ z zamia­rem opłynięcia Islandii. Dowódca zespołu wiceadm. Gunther Lutjens iczył, że gęsta mgła panująca w tyra rejonie umożliwi przedarcie się nie­postrzeżenie na Atlantyk, ale od go­dzin południowych 23 maja śladem niemieckich okrętów podążał ciężki krążownik Suffolk. Wkrótce dołą­czył do niego siostrzany Norfolk. Rankiem 24 maja brytyjskie okręty wspólnie z przybyłym krążowni­kiem liniowym*Hood oraz pancer­nikiem *Prince of Wales rozpoczęły atak na niemieckie pancerniki. Do­wódca zespołu brytyjskiego wicead­mirał L.E. Holland był w trudnej sytuacji. Po nocnym manewrowaniu znajdował się daleko od niemiec­kich okrętów i szybkie dojście do przeciwnika (jak pierwotnie zamie­rzał uczynić) nie było możliwe. Zdecydował się więc na otwarcie ognia z odległości 21 tys. m, gdy Hood znalazł się w niekorzystnym położeniu. Wymiana ognia na taką odległość z niemieckim pancerni­kiem oznaczała, że słabo opancerzo­ny pokład Hooda był narażony na niemalże pionowo spadające poci­ski. Ponadto wiceadm. Holland, usi­łując skracać dystans, atakował Niemców czołowo i jego okręty mogły strzelać tylko z wież dziobo­wych, co zmniejszało o połowę siłę ich ognia.

Co gorsza, omyłkowo Prinz Eugena uznano za Bismarcka i w jego stronę skierowano pierw­sze pociski. Załoga Prince of Wales dostrzegła błąd dowódcy Hooda i otworzyła ogień w stronę pancer­nika, ale wskutek słabego wyszkole­nia artylerzystów siedem salw chybiło celu. W tym czasie obydwa okręty niemieckie skoncentrowały ogień na Hoodzie; wkrótce pociski prawdopodobnie z dział Bismarcka przebiły pokład Hooda i eksplodo­wały w komorach amunicyjnych. W ciągu kilku minut okręt, rozer­wany potężną eksplozją, pogrążył się rufą pod wodę.

Z 1419 marynarzy uratowało się tylko trzech. Następnie Niemcy celnie ostrzelali Prince of Wales, który za­czął wycofywać się na południowy zachód. W czasie dwudziestominu-towej bitwy Niemcy odnieśli wielki sukces, ale Bismarck został trafiony trzema pociskami kal. 355 mm wy­strzelonymi przez Prince of Wales (wybuch jednego z nich uszkodził zbiornik paliwa, zmuszając pancer­nik do zmniejszenia prędkości). Wi-ceadm. Liitjens zdecydował się jed­nak kontynuować rejs, ale jego śla­dem podążały dwa krążowniki brytyjskie. W ciągu dnia Bismarcka trzykrotnie atakowały i raz trafiły torpedą samoloty *Swordfish startu­jące z lotniskowca *Victorious. O godz. 18.40 doszło do krótkiego pojedynku artyleryjskiego z Prince of Wales. Wiceadm. Liitjens zdecy­dował się odesłać Prinz Eugena na Atlantyk, a sam postanowił skie­rować okręt do portu w St. Nazaire, gdzie znajdował się jedyny na wy­brzeżu atlantyckim suchy dok, zdol­ny przyjąć pancernik. Decyzja była jednak spóźniona. Anglicy, chcąc pomścić stratę Hooda, zmobilizo­wali potężne siły.

Z bazy Floty Ma­cierzystej (*Home Fleet) wyszła eskadra dowodzona przez adm. Johna C. Toveya: pancernik *King George V, krążownik liniowy *Repulse, z Gibraltaru wyruszył lotniskowiec *Ark Royal, krążownik liniowy *Renown oraz lekki krą­żownik Sheffield, z Halifaxu podą­żał pancernik Revenge, z Atlantyku skierowano pancerniki Rodney i Ramillies oraz mniejsze jednostki, wśród których znalazł się polski ni­szczyciel *Piorun. Jednakże 25 ma­ja ok. godz. 3 w nocy po ostatnim ataku samolotów Swordfish Anglicy we mgle i ciemnościach zgubili Bismarcka. Dopiero 26 maja o godz. 10.30 łódź latająca *Catalina pro­wadzona przez pilotów amerykań­skiego i brytyjskiego odnalazła nie­miecki pancernik w odległości 690 mil od Brestu. Kilkadziesiąt minut później samoloty z lotniskowca *Ark Royal przejęły dozór. Anglicy wiedzieli, że muszą zatopić pancer­nik przed 27 maja, zanim znajdzie się pod osłoną samolotów niemiec­kich startujących z lotnisk francu­skich. Z zespołów brytyjskich tyl­ko grupa okrętów z Gibraltaru (*Force H) miała szansę dotarcia do Bismarcka, ale jej siły były zbyt nikłe, aby podjąć pojedynek z pan­cernikiem. Wartość bojowa pancer­nika Renown była mniejsza niż za­topionego Hooda. W tej sytuacji dowódca zespołu adm. James *Somerville mógł polegać wyłącz­nie na samolotach torpedowych z lotniskowca Ark Royal, które 26 maja o godz. 15.50 o mało nie storpedowały własnego krążownika Sheffield, podążającego ślademBismarcka.

Ta groźna pomyłka mia­ła o tyle dobre skutki, że stwierdzo­no wadliwe działanie zapalników magnetycznych i przezbrojono sa­moloty w torpedy z zapalnikami uderzeniowymi. O godz. 20.57 gru­pa samolotów z Ark Royal rozpo­częła atak. Zrzuciła 13 torped, z których dwie były celne: jedna tra­fiła w śródokręcie, a druga w urzą­dzenia sterowe pancernika powodu­jąc znaczne uszkodzenia. Bismarck zaczął zataczać duże koła, mając ograniczoną możliwość manewro­wania.

Mimo to pancernik kontynu­ował rejs w stronę Francji i w pew­nym momencie, w burzy i gęstym deszczu, zniknął z oczu załóg brytyjskich samolotów i okrętów. O godz. 22.37 odnalazł go polski ni­szczyciel ORP Piorun. Pociski dział polskiego okrętu kal. 120 mm nie mogły wyrządzić najmniejszej szko­dy Bismarckowi (salwa burtowa ni­szczyciela ważyła 132 kg, pancerni­ka - ponad 8000 kg), ale po pierw­szej salwie pancernika dowódca Pioruna kmdr por. Eugeniusz Pław-ski wydał rozkaz otwarcia ognia, uzyskując trafienia w 2 i 3 salwie. Godzinna potyczka dała czas ni­szczycielom brytyjskim na osacze­nie Bismarcka. Polski okręt wycofał się z akcji ze wględu na niewielki zapas paliwa. Nad ranem 27 maja nadciągnęły główne siły brytyjskie: krążowniki Norfolk i Suffolk,pancerniki King George V i Rodney. 0 godz. 8.47 otworzyły ogień z od­ległości 16 000 metrów, trafiając wielokrotnie. Ostateczny cios zada­ły 2 torpedy odpalone z krążow­nik a Dorsetshire. O godz. 10.37 Bismarck zatonął. Z całej załogi uratowało się tylko 115 osób, uto­nęło 1977.

 

DANE TAKTYCZNO-TECHNICZNE

wyporność 41 700 t

długość 250,7 m

szerokość 36 m

zanurzenie 10,5 m

prędkość 30,1 węzłów

8 dział (4 x 2) kal. 380 mm

12 dział kal. 150 mm

16 dział przeciwlotniczych kal. 105 mm

16 dział przeciwlotniczych kal. 37 mm

36 dział przeciwlotniczych kal. 20 mm

6 samolotów

Podobne prace

Do góry