Ocena brak

BENEDYKT XVI - Profesor najważniejszych niemieckich uniwersytetów

Autor /Romekppp Dodano /03.05.2013

Pobyt w Bawarii, przede wszystkim w ukochanej Fryzyndze, nie miał jednak trwać długo.W wieku 30 lat Ratzinger był już słynnym profesorem, kuszonym przez najbardziejrenomowane uniwersytety w kraju. Skutkiem tego były liczne przeprowadzki.

Pierwsze znaczące wezwanie przychodzi z Bonn: Ratzingerowi zostaje zaoferowana katedra teologiifundamentalnej. Młody profesor przenosi się tam latem 1958 r. w towarzystwie siostry Marii,która otrzymuje posadę sekretarki na uniwersytecie, a oprócz tego zajmuje się prowadzeniemdomu brata. Najbliższe miesiące po przeprowadzce są przepełnione wydarzeniami wKościele. W październiku umiera Pius XII i na jego następcę zostaje powołany Jan XXIII,który już w styczniu następnego roku występuje z propozycją zwołania soboru. Tawiadomość zostaje przyjęta z rezerwą w Kurii rzymskiej, ale wzbudza wielki entuzjazm wświecie. Zwłaszcza Niemcy chcą się dobrze przygotować do tego wydarzenia i najbardziejprzezorni biskupi zapewniają sobie wsparcie ze strony wybitnych teologów.

W Kolonii, która leży w niewielkiej odległości od Bonn,arcybiskup Josef Frings dostrzegł błyskotliwego profesora teologii fundamentalnej i zacząłsię z nim konsultować, by przedłożyć pewne sugestie i poprawki do tekstów soborowych. Wten sposób liczący niewiele ponad 30 lat profesor staje się częścią wielkiego zgromadzeniaKościoła. Gdy trwają prace soborowe, młodego profesora boleśnie dotyka żałoba. W sierpniu 1959 r. umiera ojciec, tak bardzo kochany przez Josepha. Z wiekiem stracił swą surowość istał się życzliwy oraz pobożny. Młody profesor odczuwa jego brak. W 1962 r. Ratzingerprzybywa do Rzymu jako konsultant kardynała Fringsa, następnie otrzymuje oficjalnąnominację eksperta. W czasie pierwszej sesji uwaga zostaje skierowana na konstytucjęliturgiczną. Ratzinger, który dorastał w atmosferze ruchu liturgicznego, z zadowoleniemprzyjmuje dokument, rozciągający na cały Kościół korzyści z reformy, która w EuropieŚrodkowej została już w dużej mierze wprowadzona.

W przerwie pomiędzy dwiemapierwszymi sesjami, która po śmierci Jana XXIII przyniosła również nowego papieża, PawłaVI, Ratzinger znów zmienił uniwersytet. Z uniwersytetu w Bonn przeniósł się do wielebardziej prestiżowego uniwersytetu w Munster, w Westfalii, z katedry teologiifundamentalnej na katedrę teologii dogmatycznej. Rok 1963 znaczył kolejną zmianę na jegodrodze profesorskiej. Od początku toku jego matka Maria cierpiała na brak apetytu i chudław oczach. Jak potwierdził lekarz, był to złośliwy tak żołądka, który rozprzestrzeniał sięszybko i w sposób nieubłagany. Matka zmarła 16 grudnia 1963 r.„Dla mnie pozostało jednakświatło jej dobroci, będące świadectwem wiaty, przez którą pozwoliła się kształtować".Jednakże ponad szczerym i prostym człowieczeństwem rodziców ich świadectwo pozostawiło w synu niezmienne zaangażowanie w obronę wiary prostych ludzi. Według słówPeteta Seewalda, jego podstawową intencją było „szerzenie pewnego dziedzictwa, byzachować Kościół na wsi i bronić wiaty prostych ludzi przed potęgą intelektualistów".

Popodjęciu prac przez Sobór dokument na temat objawienia, przygotowany przez komisjęteologiczną, został odrzucony, a kardynał Frings powierzył właśnie Ratzingerowi i Rafinerowiprzygotowanie nowego opracowania. Właśnie pracując nad tym tekstem, Ratzingerdostrzegł różnicę pomiędzy formacją duchową swoją i Rahnera, pomiędzy swą orientacjąliturgiczno-patrystyczną a abstrakcyjno-teoretycznym ukierunkowaniem jezuity18. Możnajednak odnieść wrażenie, że ta świadomość rozwijała się w nim stopniowo. W międzyczasietekst poświęcony objawieniu napotkał niemałe trudności i został zaaprobowany dopiero wczasie ostatniej sesji Soboru. Konstytucji o Bożym objawieniu jest zresztą poświęcony najbardziej znaczący z tekstów soborowych Rarzingera19, któtywtedy znów znalazł się w jednej linii z o. de Lubackiem.

Opublikował on komentarz, wktórym podzielał opinię na temat centralnego znaczenia Słowa Bożego, na co kładli usilnynacisk teologowie będący heroldami nowości soborowych; podkreślał jednakże, że PismoŚwięte zostało przyjęte i przekazane w tradycji20. Ratzinger przeżył ostatnie lata Sobót u(1964-65) pomiędzy Munster a Rzymem, a w następnym roku znów zmienił uniwersytet.Tęsknota za Południem i nalegania ze strony Hansa Klinga, z którym później zetrze siębardzo gwałtownie, sprowadziły go do Tubingen, gdzie już od semestru zimowego 1966 r.prowadził kurs chrystologii. Od początku Ratzinger przeżywa fascynację szwabskimmiasteczkiem, gdzie jak zawsze towarzyszy mu siostra Maria; jest tam także kotka o imieniuPantera, która codziennie chce towarzyszyć kapłanowi, gdy ten udaje się do kaplicyodprawiać mszę21. W 1966 r. w Tubingen ma miejsce pewne wydarzenie bogate wkonsekwencje dla historii teologii i dla samego Ratzingera. Aż do 1967 r. wydziałewangelicki uniwersytetu w Tubingen był zdominowany przez teologię Bultmanna i filozofięHeideggera. W krótkim okresie myśl tych dwóch wspomnianych autorów, skoncentrowanana egzystencjalizmie, zostaje zastąpiona utopią i marksistowską nadzieją na rewolucję,zaproponowaną przez Ernsta Blocha, teologicznie zmetabolizowaną przez JurgenaMoltmanna. Właśnie wydziały teologiczne, ewangelicki i katolicki, stały się najbardziejżarliwymi obrońcami marksistowskiego mesjanizmu.

Nadeszły lata silnych napięć, gdyRatzinger, który zbudował silne więzi przyjaźni z teologami ewangelickimi, w sposób corazbardziej zdecydowany dystansował się od tzw. progresjonistów. Lata spędzone w Tubingenprzyniosły jednak korzystne owoce. W 1967 r., wzorując się na tak sławnych autorach, jakHatnack, Guardini i K. Adam, zaproponował kurs dla studentów wszystkich wydziałów.Taka była geneza Wprowadzenia w chrześcijaństwo, być może najsłynniejszej książkiprzyszłego papieża, przetłumaczonej na 20 języków22. Językiem prostym i bezpośrednim,zwracając się do słuchaczy, którzy jak „szczęśliwy i zadowolony młodzieniec" z przemowynarażają się na ryzyko zamiany swego drogocennego ładunku na przedmioty o corazmniejszej wartości, Ratzinger proponował wyjaśnienie Credo, wychodząc odzdumiewającego elementu w sercu chrześcijaństwa - od wcielenia Syna Bożego.

Podkreślając następnie kruchość, lecz także nieodzownąsolidarność człowieka w świecie współczesnym, przypominał początkową scenę z Le Soulierde satin Paula Claudela z misjonarzem-jezuitą Rodtigo, na tonącym żaglowcu chwytającymsię stołu jak krzyża, który jednakże nie jest do niczego przywiązany. Stolik, nieustannierzucany falami, symbolizuje człowieka wierzącego, ale również niewierzącego. Pierwszytrzyma się stołu w strachu i w ufności, drugi, chociaż nie ma nadziei na ostatecznezakończenie, trzyma się go z równą siłą. Ratzinger wydobywa stąd konieczność, by wierzącyi niewierzący czuwali i wzajemnie zadawali sobie pytania, nie budując pomiędzy sobąbarykad: „zarówno wierzący, jak i niewierzący, każdy na swój sposób, doświadczajązwątpienia i wiary, jeśli tylko nie ukrywają się sami przed sobą i przed prawdą swegoistnienia"23. To punkt wyjścia dla dwóch kolejnych, ważnych stwierdzeń: wiara to nie jestjakaś niewiedza obok wiedzy, ale raczej „być i rozumieć", które w sposób autonomiczny iniezależny lokuje się obok innych rodzajów wiedzy. „Wierzyć po chrześcijańsku, to znaczyzawierzyć sensowi, który utrzymuje mnie i cały świat".

Ale jest następny etap, bliskiRatzingerowi; dla pierwszych uczniów Jezusa wiara była drogą, filozoficznym sposobem, bystanąć przed życiem i przed rzeczywistością. Najpełniejszy wyraz tej postawy znajduje się wsłowach otwierających Ewangelię św. Jana: „Na początku było Słowo", podstawa poznania iracjonalności. Skutkiem tego wiara w Boga chrześcijańskiego zawiera w sobie to, że logosalbo „myśl, wolność, miłość nie jest na końcu, tylko na początku"25. Prolog Ewangeliiśw. Jana zawiera jednakże inne stwierdzenie, które może wywrócić wszystko, co do tej potypowiedziano. „Słowo stało się ciałem" (Jn 1:14).To, co wydawało się pewnikiem, z trudemosiągniętym przez rozumowanie, może rozbić się o paradoksalne połączenie pomiędzySłowem a ciałem.

To jest właśnie ten zdumiewający element w chrześcijaństwie, który wswej paradoksalności ma również swoją rację. Spotkanie pomiędzy Słowem a ciałem czynimożliwym spotkanie pomiędzy pojedynczym wydarzeniem a trwaniem w czasie, pomiędzyczasem a wiecznością, pomiędzy Jezusem historii a Jezusem wiary, do tego stopnia, żemożliwe i uzasadnione jest powtórzenie za nicejskim symbolem wiary: wierzę w Jezusa SynaBożego i syna człowieczego. Jednakże wcielenie Jezusa nie ma kresu wraz z jego śmiercią,zmartwychwstaniem i wniebowstąpieniem, ale trwa we wspólnocie chrześcijańskiej: „Wiarachrześcijańska nie jest ideą, tylko życiem, nie jest duchem istniejącym dla siebie samego,tylko wcieleniem". Ratzinger pogłębia tę ideę w innym dziele z tego okresu, Das neue Volk Gottes, w którym wspierając się na św. Augustynie i św. Bonawenturze, podkreślał, żenie można przynależeć do Kościoła prawdziwego i niewidzialnego, jak tylko za pośrednictwemvisibilis ecclesia catholica. Ratzinger słusznie dostrzegał, że historia eklezjologiiprzemiennie kładzie nacisk na aspekt widzialny i na aspekt przeciwny, niewidzialny iwewnętrzny. Chodzi więc o to, by znaleźć równowagę, która zgodnie ze słowami Ratzingeramoże wywodzić się z eklezjologii eucharystycznej:

Fakt bycia Ludem Bożym to rzecz, którą (Kościół) dzieli z ludem Starego Przymierza; alejego istnienie w Ciele Chrystusa to jest, można powiedzieć, jego specyficzna różnica jakonowego ludu, to charakteryzuje jego szczególny sposób istnienia i jedności.

Na Eucharystii opiera się również jedność Kościoła i jego właściwy stosunek do świata.W 1969 r. przychodzi kolejna zmiana uniwersytetu. Ratzinger, który zajmował najsłynniejszekatedry uniwersyteckie w Niemczech (Monachium, Bonn, Munster i Tubingen), znówdecyduje się na zmianę. Nadmiernie napięte stosunki w Tubingen uniemożliwiają muspokojne i pracowite badania teologiczne, których zawsze pragnął. Zgadza się więc przenieśćna niedawno założony uniwersytet w Ratyzbonie, żeby rozwijać swoją teologię w mniejburzliwym środowisku. W Ratyzbonie napisał to, co uważane jest za jego najbardziejkompletne dzieło teologiczne, eschatologię dla dogmatyki, opracowaną razem z J. Auerem.

Atak Ratzingera to głęboka krytyka skierowana w stronę zsekularyzowanej eschatologiimesjańskiej o marksistowskim ukierunkowaniu, której w tym czasie hołdowali liczniteologowie. Punktem wyjścia jest konstatacja, że eschatologia katolicka rodzi się wkontekście modlitewnym, który wzywa do powrotu Pana (Maranatha, Przyjdź Panie Jezu).Człowiek wierzący, świadomy zagrożeń i niebezpieczeństw, wśród których ma żyć swąwiarą, szuka następnie schronienia we wspólnocie świętych. Nie można więc oderwać się odeschatologii communio, podobnie jak nie można wyrzec się eschatologii personalnej(zbawienie własnej duszy)30. Bliski związek z eschatologią zbiega się raczej z bliskościąKrólestwa zapowiedzianego przez Jezusa na początku swego życia publicznego: „bliskie jestKrólestwo Boże, nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię". Opierając się na egzegezieJoachima Jeremiasa, Ratzinger przekłada słowa Ewangelii „bliskie jest Królestwo Boże" nawyrażenie Bóg jest blisko nas, które później stanie się również tytułem jego książki poświęconej Eucharystii.

Eschatologia skutkiem tego nie dotyczy wyłącznie rzeczywistości ostatecznych, ale życia chrześcijańskiegow każdej jego fazie. Poprzez Pismo Święte i Eucharystię każdy chrześcijaninznajduje się blisko Boga, prowadzony przez Jego Słowo i w łączności z ofiarą Jego Syna. Wtej bliskości niebo jest otwarte dla wierzącego. Wolność człowieka należy traktować z całąnależną jej powagą, przez co niezmiennie aktualna jest idea kary wiecznej, zarówno wnauczaniu Jezusa, jak i we wszystkich tekstach Nowego Testamentu32. Tutaj Ratzingerdystansował się od uniwersalizmu w kwestii zbawienia, głoszonego przez niektórych OjcówKościoła, zwłaszcza Orygenesa, uniwersalizmu, do którego kilka lat później powróci jegowielki przyjaciel i opiekun, Hans Urs von Balthasar33. Lata spędzone w Ratyzbonieprzyniosły nowe spotkania, i, przede wszystkim, rosnące przywiązanie do idei Kościołainstytucjonalnego, wówczas będącego w krzyżowym ogniu krytyki ze strony teologów iojców soborowych należących do tzw. skrzydła postępowego34, W 1969 r. Paweł VIustanowił Międzynarodową Komisję Teologiczną, do której zapraszani byli liczniteologowie, biorący wcześniej udział w Soborze jako eksperci.

Wśród nich był również HansUrs von Balthasar, który już od kilku lat krytykował niektórych żarliwych zwolennikówotwarcia się Kościoła na świat za niepotrzebne dostosowywanie się do ducha czasu. Von Balthasar wcześniej wyraził swoje wątpliwości w książce Kim jest chrześcijanin, a zwłaszczaw Cordula albo o świadectwie chrześcijanina, a teraz proponował niektórym członkomkomisji teologicznej (zwłaszcza Ratzingerowi i o. de Lubacowi), by stworzyć pismo, którenajbardziej rozpowszechnionej eklezjologii, typu soborowego i parlamentarnego, będziepotrafiło przeciwstawić teologię i eklezjologię communio, głębiej osadzoną w chrystologii. Wzbiorze upamiętniającym 70. urodziny Ratzingera Angelo Scola opowiadał, jak we Włoszechrodziło się zainteresowanie tą inicjatywą, która po niezbędnych przygotowaniach i przywsparciu ze strony Ratzingera doprowadziła w 1972 r. do publikacji magazynu „Communio"jednocześnie we Włoszech i w Niemczech35. Kilka lat później w życiu teologa nastąpiłnieoczekiwany zwrot.

W lipcu 1976 r. niespodziewanie umiera kardynał Monachium JuliusDópfner i Ratzinger natychmiast zostaje wskazany jako jeden z jego potencjalnych następców.Człowiek nauki, który pragnął zrealizować swoją wreszcie stworzoną wizję teologiczną36, niezdecydował się na odrzucenie wezwania Pawła VI, by zostać duszpasterskim przewodnikiemstolicy Bawarii. Dnia 28 maja 1977 r., niedługo po ukończeniu 50. roku życia, zostajewyświęcony na arcybiskupa Monachium; miesiąc później, w święto Piotra i Pawła, zostajemianowany kardynałem.

Podobne prace

Do góry