Ocena brak

Benedetto Croce (1866 - 1952) - Antropologia

Autor /Stiv Dodano /15.07.2011

Croce pisał o sobie: „wyznaję, że nie potrafię odczuwać słodkiej zazdrości, jaką inni, jak mówią, odczuwają wobec tych, których uszczęśliwia ich iluzja religijna, ponieważ - gdy się wkracza na drogę zazdrości i podziwu wobec iluzji - istnieje niebezpieczeństwo, że będzie się musiało z ekstatycznym pragnieniem odnosić do wszystkich przyjemnych iluzji [...] W ścisłym i uniwersalnym znaczeniu tego słowa religijny jest zarówno filozof immanentysta, jak i arystotelik-scholastyk; różnica pojawia się dopiero wtedy, gdy słowu <> nadaje się  ścisłe znaczenie mitologiczne, które jest jednym z jego zastosowań” (cyt. za M. Nowaczykiem).     

Religia jest jednym z momentów życia zarówno teoretycznego, jak i praktycznego. Jest ona „w istocie poznaniem i nie różni się od innych jego form i ich odmian, ponieważ niekiedy jest wyrazem aspiracji i ideałów praktycznych (ideały religijne), opowieścią historyczną (legenda) lub też doktryną pojęciową (dogmatyka). Dlatego można utrzymywać zarówno,  że religia zostanie przezwyciężona w procesie rozwoju ludzkiego poznania, jak i że będzie w nim wiecznie trwała” (cyt. za M. Nowaczykiem).    

Religia jest przede wszystkim poznaniem  świata przez ludy pierwotne. Jest więc „poznaniem niedoskonałym i niższym”. „Filozofia - pisał - pozbawia religię racji bytu, ponieważ ją zastępuje [...] Jako nauka o duchu patrzy na religię jako na zjawisko historyczne i przejściowe, przemijający i przezwyciężony stan wiadomości. I jeśli dzieli królestwo poznania z dyscyplinami przyrodniczymi, z historiografią i sztuką [...] to nie ma niczego do podziału z religią”.    

Religia zostanie więc przezwyciężona przez filozofię, a jeśli pozostanie obok niej – będzie wówczas rozpoznana jako błąd. „Religia - pisał Croce - rodzi się z potrzeby orientacji w rzeczywistości i  życiu, z potrzeby wizji  życia i rzeczywistości”. W tym sensie jest ona również zjawiskiem praktycznym.      Croce sformułował postulat badania historii religii przez religioznawstwo, które powinno:  

1) być nauką historyczną, czyli rozważać fakt religijny jako zjawisko dynamiczne; 

2) rozpatrywać każdą formę religii jako składnik historii poszczególnych kultur; 

3) rozpatrywać każdą religię w ramach poszczególnych aspektów rzeczywistości, tj. jako zjawisko teoretyczne (filozofia) i praktyczne (polityka, ekonomia);  

4) być propozycją metodologiczną badań nad religią.

Ateizm Crocego miał uzasadnienie filozoficzne. Uważał on,  że religia pełniąc pozytywną funkcję w praktycznym  życiu, jest przydatna jako „narzędzie panowania”; „ludowi potrzebna jest jakaś religia”. Pragnął jednak, aby była to „religia wolności”. Jeżeli ta nowa wiara nie zwycięży, to „lepiej, aby lud miał jakąkolwiek religię mitologiczną, niż pozostał bez religii”.    

Benedetto Croce był zwolennikiem jednolitej interpretacji rzeczywistości jako całości, dlatego uważał, że w nauce podporządkowuje się to, co jednostkowe temu, co ogólne. Intuicję uznał za podstawę koncepcji sądu historycznego. Przedmiot takiego sądu jest intuicyjnie przeżywany przez historyka, ale przecież historyk nie może przeżywać historii już nie istniejącej - czyni to jednak, bo jednostka jest przejawem Absolutu, przejawem i instrumentem „Ducha Powszechnego”.     

sprzeczność B. Croce rozwiązywał mówiąc,  że historia jest zawsze historią współczesną;  że niemożliwy jest podział na fakty historyczne i niehistoryczne. Taki podział nie ma sensu, bo historia nie jest niczym innym jak myślą współczesną rzutowaną w przeszłość. Stanowisko to określone zostało mianem „prezentyzmu”. Tłumaczył, że fakt jest faktem historycznym o tyle, o ile jest pomyślany, a ponieważ nic nie istnieje poza myślą, to nie ma sensu pytanie, jakie fakty są historyczne, a jakie nimi nie są. Dla historyka historia przeszłości wyłania się z życia nie mniej bezpośrednio niż historia teraźniejszości. Można więć rzec, że dla B. Crocego historia była myślą o myśli myślącej, czyli myślą o myśli.     

Prezentyzm jest stanowiskiem metodologicznym w historii, zgodnie z którym przyjmuje się, że jeśli wszystko co istnieje, jest tworem ducha, to fakty historyczne też są jego tworem. Nie ma więc przeszłości obiektywnej. Istnieją jedynie fakty tworzone przez ducha w wiecznie zmieniającej się teraźniejszości.     

Wszelka historia dzieje się teraz. Historyk może być tylko historykiem partyjnym. Obraz przeszłości tworzony przez niego jest imaginacją. Dlatego trzeba analizować historię jako współczesność, a prawdziwością w historii jest potrzeba, która tę, a nie inną historię wywołała. Nie ma jednej historii, jest ich wiele, tyle ilu historyków ją pisze. To subiektywistyczne ujęcie historii.   

Podobne prace

Do góry