Ocena brak

Barbarzyńcy rozrywają jedność cesarstwa

Autor /vvv Dodano /14.03.2011

Przez cały wiek trzeci upadające społecznie i rozkładające się moralnie cesarstwo rzymskie walczyło z barbarzyńcami. Cesarze tego okresu byli militarystycznymi autokratami, a stolica państwa przenosiła się zależnie od ich operacji wojennych. Cesarska główna kwatera znajdowała się raz w Mediolanie, to znów w dzisiejszej Serbii, w Sirmium albo Niszu, bądź też w Nikomedii w Azji Mniejszej.

Rzym leżał za daleko od centrum spraw, aby mógł być nadal wygodną siedzibą cesarską. Było to już miasto upadające. W przeważnej części cesarstwa zawsze jeszcze panował spokój i ludzie chodzili nieuzbrojeni. Armia była jedynym  źródłem władzy; cesarze, zależni od swych legionów, stawali się coraz bardziej autokratyczni wobec reszty społeczeństwa, a ich państwo coraz bardziej podobne do Persji albo do państw innych wschodnich monarchów.

Dioklecjan nosił diadem królewski i szaty wschodnie. Wzdłuż granicy cesarstwa nad Renem i Dunajem odczuwać się dawał coraz silniejszy nacisk barbarzyńców. Frankowie i inne plemiona germańskie doszły do Renu. W północnych Węgrzech byli Wandalowie; w dawnej Dacji (dzisiejszej Rumunii) Wizygotowie, czyli zachodni Gotowie. Za nimi w Rosji południowej stali Gotowie wschodni, czyli Ostrogotowie, a jeszcze dalej nad Wołgą, Alanowie. Ludy mongolskie wypierały ich ku Europie. Hunowie już brali haracz od Alanów i Ostrogotów i wyciskali ich coraz dalej na zachód. W Azji granica rzymska zaczęła się wyginać pod naporem odradzającej się Persji.

Ta nowa Persja, Persja Sassanidów, stała się potężnym i szczęśliwym współzawodnikiem cesarstwa rzymskiego w Azji w ciągu najbliższych trzech stuleci. Rzut oka na kartę Europy pouczy czytelnika o osobliwej słabości cesarstwa. Dunaj opada ku południowi w odległości około 300 km od Adriatyku na obszarze dzisiejszej Bośni i Serbii. Rzymianie nigdy nie utrzymywali w porządku swej komunikacji morskiej, i ten trzystokilometrowy skrawek lądu był dla nich jedynym połączeniem między zachodnią, łacińską, a wschodnią, grecką połacie] cesarstwa. Nacisk barbarzyńców był najsilniejszy właśnie w tym miejscu, gdzie Dunaj, opadając ku południowi, zakreśla kąt prosty. Z chwilą gdy im się udało przerwać tę linię, cesarstwo musiało się rozpaść na dwie połowy.

Można było wprawdzie ruszyć naprzód i odbić Dację, ale cesarstwo rzymskie było już na to za słabe. Konstantyn Wielki był bez wątpienia monarchą wielce zapobiegliwym i przezornym. Odrzucił Gotów od tych ważnych okolic bałkańskich, lecz nie posiadał dość siły, aby przesunąć granice poza Dunaj. Zbyt wiele trosk kosztowała go wewnętrzna słabość cesarstwa. Wniósł on solidarność i siłę moralną chrześcijaństwa, aby ożywić ducha upadającego cesarstwa, i postanowił założyć nową stałą stolicę w Bizancjum nad Hellespontem.

To nowe Bizancjum, przemianowane ku jego czci na Konstantynopol, budowało się jeszcze, gdy on umierał. Pod koniec jego panowania zdarzyła się rzecz godna uwagi. Wandalowie, wypierani przez Gotów, zwrócili się z prośbą o dopuszczenie ich na ziemię cesarstwa. Wyznaczono im na mieszkanie Pannonię, część Węgier położoną na zachód od Dunaju, a wojownicy ich stali się legionistami. Ale ci nowi legioniści pozostali pod rozkazami własnych wodzów. Rzym nie mógł ich strawić. Konstantyna zaskoczyła  śmierć przy pracy nad reorganizacją wielkiego państwa i wrychle znowu granice zostały przerwane, a Wizygotowie stanęli prawie u bram Konstantynopola.

Pobili pod Adrianopolem cesarza Walensa i osiedli w dzisiejszej Bułgarii, podobnie jak Wandalowie w Pannonii. Nominalnie byli poddanymi cesarza, w istocie zaś byli zdobywcami. Od r. 379 do 395 panował Teodozjusz Wielki i za jego rządów cesarstwo było jeszcze formalnie nienaruszone. Armią w Italii i Pannonii dowodził Stilicho, Wandal z pochodzenia, armia zaś na Półwyspie Bałkańskim słuchała rozkazów Gota Alaryka. Teodozjusz umierając pozostawił dwóch synów. Alaryk posadził jednego z nich, Arkadiusza, na tronie w Konstantynopolu, Stilicho zaś drugiego księcia, Honoriusza, uczynił panem Italii. Inaczej mówiąc, Alaryk i Stilicho toczyli bój o cesarstwo, zasłaniając się książęcymi lalkami. Alaryk wkroczył do Italii i po krótkim oblężeniu zajął Rzym w r. 410 po Chr.

W pierwszej połowie V w. cała europejska część cesarstwa rzymskiego była wydana na  łup rozbójniczych armii barbarzyńców. Niełatwą jest rzeczą zdać sobie sprawę z sytuacji światowej w tym czasie. We Francji, Hiszpanii, Italii i na Bałkanach stały jeszcze wielkie miasta, tak świetne w czasach pierwszych cesarzy, a teraz zubożałe, częścią wyludnione i upadające. Życie w nich było płytkie, nędzne i niepewne. Miejscowi urzędnicy utrzymywali swą władzę i wykonywali ją z taką sumiennością, na jaką ich stać było, oczywiście w imieniu dalekiego i niedostępnego cesarza. Kościołów pilnowali niepiśmienni księża. Ludzie czytali mało, a więcej oddawali się zabobonom i trwodze. Wszędzie jednak, z wyjątkiem okolic zniszczonych i splądrowanych, można było znaleźć biblioteki, malowidła, posągi i inne dzieła sztuki.

Wieś również uległa degeneracji. Cały ten  świat rzymski był teraz okropnie zaniedbany. W niektórych okolicach wojna i zaraza zmieniły kraj w pustynię. Drogi i lasy pełne były rozbójników. Barbarzyńcy wkraczali do tych okolic, nie napotykając prawie  żadnego oporu i oddawali tam władzę swym wodzom, często obdarzając ich rzymskimi tytułami. Gdyby to byli półcywilizowani barbarzyńcy, kraj podbity miałby pod ich rządami znośne  życie: objęliby w posiadanie miasta, spokrewniliby się przez małżeństwa z ludnością miejscową, przyjęliby mowę łacińską, zabarwiając ją własnym akcentem; ale ci Jutowie, Anglowie, Sasi, którzy np. zalali rzymską prowincję Brytanię, byli narodem rolniczym i nie mieli żadnego zrozumienia dla miast; wyparli z południowej Brytanii ludność zromanizowaną i język jej zastąpili własnymi narzeczami teutońskimi, z których później powstał język angielski.

Niepodobna w tym krótkim zarysie naszkicować wędrówek wszystkich tych różnorodnych szczepów germańskich i słowiańskich, które włóczyły się po rozprzężonym cesarstwie rzymskim w poszukiwaniu  łupu i wygodnego osiedla. Lecz weźmy jako przykład Wandalów. Wystąpili na widownię dziejową we wschodniej Germanii. Osiedlili się, jak to już powiedzieliśmy, w Pannonii. Stamtąd ruszyli około roku 425 ku Hiszpanii, gdzie spotkali Wizygotów z południowej Rosji i inne plemiona germańskie, żyjące pod rozkazami swych książąt i królów. Z Hiszpanii pod wodzą Genzeryka (429) przepłynęli Wandalowie do Afryki północnej, zdobyli Kartaginę (439) i zbudowali własną flotę. Stawszy się panami morza, zajęli i splądrowali Rzym (455), który jeszcze nie zdołał się podnieść po najeździe Alaryka.

Wandalowie opanowali Sycylię, Korsykę, Sardynię i większą część innych wysp na zachodnim Morzu Śródziemnym. Założyli nową potęgę morską w tych samych prawie granicach, w których rozciągała się potęga Kartaginy siedemset lat temu. U szczytu swej potęgi stanęli około r. 477. W następnym stuleciu niemal całe ich terytorium udałosię odzyskać dla cesarstwa konstantynopolitańskiego, za energicznych rządów Justyniana I. Historia Wandalów jest tylko jednym przykładem z mnóstwa podobnych przygód. Teraz zaś wkraczali do świata europejskiego najstraszniejsi niszczyciele, mongolscy Hunowie, czyli Tatarzy, żółty lud ruchliwy i zdolny, jakiego dotąd nie widział świat zachodni.

Podobne prace

Do góry