Ocena brak

Artur i Edek

Autor /natasha Dodano /12.03.2011

Artur i Edek są osobami które narzucają innym swój sposób myśle­nia i pogląd na świat. Artur, student (kilka fakultetów), stara się przy­wrócić w swojej rodzinie – wyzwolonej z wszelkich ograniczeń, sprzeciwiającej się wobec tradycji-właściwy obraz. Młody inteligent uważa, że takie pojmowanie wolności, jakie demonstrują swoim zachowaniem jego bliscy, jest patologią i w tej sytuacji on musi użyć wszelkich sposobów, by uzdrowić ich z tej niebezpiecznej choroby. Jego argumentacja jest prosta – skoro nie ma żadnych rygorów, ograniczeń, porządku, to nie może być mowy o wolności. Artur rozu­mie to pojęcie jako możliwość wyboru. Całkowita, wszechogarnia­jąca wolność realizowana we wszystkich przejawach życiowej akty­wności jest w gruncie rzeczy niewolą.

Artur propaguje powrót do dawnych zwyczajów, narzucenie po­rządku zgodnego z uświęconą tradycją i hierarchią wartości, uzdrowienie wzajemnych relacji bohaterów uwikłanych w liczne związki erotyczne (w myśl hasła głoszącego wolność seksualną). Zadanie, jakie postawił sobie Artur, dotyczy członków rodziny i dwoj­ga osób przebywających w domu jego rodziców: Ali i Edka. Wobec wszystkich bohaterów młody „odnowiciel świata” stawia warunki i stara się na powrót wtłoczyć bliskich w ramy pewnych norm społecznych, rodzinnych i towarzyskich. Kryzys moralny, degradacja norm obyczajowych i fałszywe pojmowanie wolności stały się poważnym zagrożeniem dla tej rodziny.

Artura razi przede wszystkim niechlujność ojca, awangardowego, ciągle poszukującego artysty, nowoczesne podejście do małżeństwa jego matki, kobiety „wyzwolonej”, związanej z nieokrzesanym prostakiem, Edkiem, korzystającej ze swobody, na którą pozwala jej Stomil. Młody bohater stara się także wpłynąć na postępowanie Eugenii, swojej babki, również Tyjącej w stylu narzuconym przez małżonków – Stomila i Eleonorę. Staruszka hołubi nadużywającego gościnności natręta, Edka, chętnie grywa z nim w karty, używając przy tym języka rażącego w ustach osoby w podeszłym wieku. Artur w groteskowy sposób sprowadza ją do stereotypowej postaci – osoby, którą wiek skłania do refleksji o wieczności. Temu celowi służyć ma karne odpoczywanie Babci na katafalku pozostałym po dziadku i stanowiącym od dziesięciu lat dosyć szczególne wyposażenie tego mieszkania. Katafalk, stary wózek dziecięcy, bałagan przerastający wszelkie wyobrażenia o niechlujstwie są symbolami wyzwolonego z wszelkich więzów stosunku da rzeczywistości. Bezwolny wuj Eugeniusz również podlega „wychowawczej” działalności odnowiciela dawnych konwencji i szybko staje się jego prawą ręką a zarazem „podkomendnym”.

Ala, narzeczona Artura, także uległa stylowi charakterystycznemu dla tego domu. Nie oczekuje, a nawet sprzeciwia się zaręczynom i ślubowi, nie widzi nietaktu, ani tym bardziej niemoralnego zachowa­nia w tym, że w wyznaczonym dniu ślubu popełniła „skok w bok”. Dla narzeczonego jest to tym większy cios, że partnerem Ali okazał się gbur i prostak, Edek. Przeciwko niemu Artur kieruje całą swoją agresję. Przecież to właśnie Edek wdarł się w życie rodziny i – co gorsza – zaimponował domownikom swoją „prostotą” i „bezpośred­niością”, a nawet zjednał sobie ich sympatię. Artur jednak nie potrafi wybaczyć intruzowi, że wystawił na pośmiewisko męską godność ojca i znieważył matkę.

Jak widać z tej krótkiej konfrontacji osób, stanowią one postaci stereotypowe, o uproszczonym, schematycznym rysunku charaktero­logicznym. Na tle całej tej grupy w sposób szczególny wyróżnia się Artur. Nikt nie podziela jego poglądów ani marzeń (poza chwilowym, koniunkturalnym aplauzem wuja Eugeniusza). Paradoksalnie – przed­stawiciel młodego pokolenia dąży do odnowienia dawnych, trady­cyjnych form, nie przystaje na modną nowoczesność wyrażającą się w łamaniu norm i zwyczajów. Lansowany w rodzinie styl poddaje ostrej krytyce, a kiedy nie uzyskuje zrozumienia, próbuje siłą przekonać pozostałych do swoich racji. Początkiem odnowy tradycji i powrotu do zasad moralnych ma być prawdziwy, zgodny z kon­wencją, ślub Artura z Alą. Kiedy już wydaje się, że plan się powiedzie, bohater dochodzi do wniosku, że odnowienie dawnej formy nie jest właściwe, ani nawet możliwe. W tej sytuacji postana­wia poświęcić się i podporządkować wszystkich idei.

Fiasko wszelkich poczynań Artura, potwierdzone faktem jego śmierci, jest równoznaczne z pogrążeniem idealistycznych haseł. Zepsucia moralnego i rozkładu zwyczajów społecznych nie może przezwyciężyć słaba inteligencja. Musi ona ustąpić pola zdolnym do przemocy, pozbawionym etycznych hamulców, bezwzględnym w działaniu osiłkom podobnym do Edka.

Ukazana wyżej pokrótce sylwetka bohatera siłą dokonującego zamachu i zdobywającego władzę, Edka, została przez autora przed­stawiona jako opozycyjna wobec natchnionego uzdrowiciela wiata, Artura. Edek nie liczy się z konwencją, nie wyznaje żadnych zasad (zapożyczone prymitywne hasła nie mogą ich zastąpić), jak się na koniec okazuje – przejmuje władzę, nie mając sprecyzowanego pro­gramu, chodzi mu jedynie o sam fakt jej posiadania. Prymitywizm Edka obnaża jego sposób bycia i język. Artur nie może pojąć jak to się dzieje, że ludzie „na poziomie” ulegają mu we wszystkim oczarowani (o zgrozo!) jego chamstwem i nachalnością.

Zestawienie w parę tych dwu bohaterów pozwala w czytelnym uję­ciu dostrzec interpretację klęski Artura i faktu wyniesienia Edka „na wysokie stanowisko”. Wraz Arturem odchodzą marzenia o ładzie świata, pięknie moralnym, szlachetnych uczuciach. Ze zwycięstwem Edka górę bierze chamstwo, tępota, brutalność, przemoc, prymity­wizm. Nikt z dawnych wyznawców idei wolności we wszelkich jej przejawach nie podejmuje trudu przezwyciężenia tego groźnego stanu, wręcz przeciwnie, począwszy od Eugeniusza, który szybko przystosowuje się do nowej sytuacji i zostaje wykonawcą poleceń Edka, wszyscy poddają się z rezygnacją. Argumenty nowego przy­wódcy są nie do odparcia: Widzieliście, jaki mam cios? Ale nie bójcie się, byle cicho siedzieć, nie podskakiwać, uważać, co mówię, a będzie wam ze mną dobrze, zobaczycie. Ja jestem swój chłop. I pożartować mogę, i zabawić się lubię. Tylko posłuch musi być (163). Końcowa scena jest potwierdzeniem niemocy i mizernej kondycji inteligencji w konfrontacji z fizyczną siłą i bezwzględnością – Edek porywa do tańca Eugeniusza narzucając mu figury (nawiązanie do chocholego tańca w Weselu S. Wyspiańskiego (por. rozdział Konteksty literackie Tango wobec Wesela). Jeszcze niedawno lansowany model uzdra­wiania społeczeństwa poprzez przedstawicieli ludu okazał się nieporozumieniem i niebezpieczną pułapką.

 

Podobne prace

Do góry