Ocena brak

ARNHEM - operacja „Market-Garden" 1944 r.

Autor /maluch Dodano /21.02.2011

Wielka operacja powietrznodesanto-wa i lądowa wojsk alianckich za­planowana przez marszałka polnego Bernarda L.*Montgomery'ego, do­wódcę 21 Grupy Armii, odpowie­dzialnego za koordynację działań wojsk lądowych. Zaproponował on uderzenie powietrznodesantowe na północy Holandii, w rejonie Gra-ve-Nijmegen-Arnhem. Jego zda­niem ta operacja „spełniała 3 wiel­kie, o niezmiernym znaczeniu wy­mogi: oskrzydlilibyśmy obrońców Linii *Zygfryda i uderzylibyśmy na najmniej prawdopodobną linię z punktu widzenia nieprzyjaciela,a nasze lotnicze wojska desantoweoperowałyby w najbardziej korzy­stnych warunkach, pozostając w bli­skim zasięgu rodzimych baz". Istota planu sprowadzała się douchwycenia przez trzy alianckie dy­wizje powietrznodesantowe stukilo-metrowego korytarza kończącegosię w Arnhem (operacja „Market").Tamtędy miały przebić się wojskalądowe realizujące drugą część pla­nu („Garden") i wbić się klinemw niemiecką obronę.

Alianci zgromadzili dużą flotę po­wietrzną (1293 samoloty i 2277 szybowców), która miała przewieźć żołnierzy trzech dywizji wchodzą­cych w skład 1 armii powietrznode-santowej (First Allied Airborne Ar-my, dowódca gen. Lewis H.*Brere-ton). 17 września 1944 r. od godz. 10.25 z 26 baz na terenie Wielkiej Brytanii startowały samoloty i szy­bowce. 2022 samoloty przez półto­rej godziny formowały ugrupowania bojowe, a następnie osłaniane przez 919 myśliwców skierowały się w stronę wyznaczonych rejonów w Holandii. Ok. godz. 13 rozpoczę­ło się lądowanie dwóch dywizji amerykańskich. Żołnierze z pierw­szego rzutu 101 dywizji powietrzno-desantowej (dowódca gen. Maxwell Taylor) opanowali Eindhoven, Ve-ghel oraz mosty na kanałach. Pierw­szy rzut 82 dywizji (dowódca gen. James Gavin), która wylądowała między Mozą i Waalem, po cięż­kich walkach opanował mosty na kanale Moza-Waal oraz most na Mozie pod Grave. Również desant brytyjskiej 1 dywizji powietrznode-santowej (dowódca gen. Robert Urąuhart) na północny zachód od Arnhem przebiegł bez większych zakłóceń, ale Brytyjczycy wylądo­wali zbyt daleko od obiektów, które mieli opanować: od mostów kolejo­wego, drogowego i pontonowego w Arnhem dzieliło ich 10-13 km.

Zgodnie z planem o godz. 14.25 w stronę przyczółków uchwyconych przez spadochroniarzy wyruszyły z rejonu Valkenswaard, odległego od Arnhem o ok. 90 km, czołgi i sa­mochody pancerne brytyjskiego XXX korpusu (dowódca gen.-por. Brian Horrocks), ale napotkały silny opór Niemców. 18 i 19 września gęsta mgła zalegająca nad Wyspami Brytyjskimi i kanałem La Manche opóźniła dosłanie posiłków. Główne siły polskiej 1 Samodzielnej Bryga­dy Spadochronowej, które miały wyruszyć z lotnisk angielskich 19 września, wystartowały dwa dni później (pierwszy rzut polskiej bry­gady wylądował pod Arnhem 18 września). Szybowce i samoloty desantowe zbliżające się do rejonów zrzutów napotykały silną obronę przeciwlot­niczą i były atakowane przez nie­mieckie myśliwce. Straty w trzecim rzucie desantu lądującego w rejonie zajętym przez 1 dywizję były duże. Niemcy szybko ochłonęli z zasko­czenia, ich opór narastał z godziny na godzinę. Zaciekle bronili wszyst­kich ważniejszych punktów, a dys­ponując dwiema dywizjami pancer­nymi SS (9 i 10 z II korpusu SS-Gruppenfuhrera Wilhelma Bit-tricka), szybko przeszli do natarcia uniemożliwiali aliantom opanowa­nie Arnhem.

Do miasta wszedł tyl­ko 2 batalion dowodzony przez ppłk. Johna Frosta i uchwycił nie­wielki przyczółek w rejonie mostu drogowego. 20 września gen. Urqu-har t zrezygnował z natarcia na Ar­nhem, pozostawiając tam odcięty batalion Frosta, a wszystkie siły dy­wizj i skierował do obrony pozycji w rejonie Hartenstein i Oosterbeck. W rym czasie czołgi XXX korpusu, od których zależało powodzenie ca­łej operacji, atakowały Nijmegen, choć dawno już powinny być 15 km dalej - w Arnhem. 21 września do akcji weszły głów­ne siły 1 Samodzielnej Brygady Spadochronowej (bez 1 baonu,który dołączył 24 września) dowo­dzone przez gen. Stanisława *Sosa-bowskiego.

Ze 114 samolotówprzewożących 1508 żołnierzy, którewystartowały z Anglii, nad rejonzrzutu dotarły 72; desantowało się957 żołnierzy. Wylądowali nawschód od miasta Driel i mieliprzeprawić się promem opanowa­nym przez Brytyjczyków na prawybrzeg Renu, by dołączyć do 1 dywi­zji . Gdy patrole dotarły do rzekiokazało się, że promu nie ma,a przeciwległy brzeg jest w rękachniemieckich. Gen. Sosabowski za­rządził wycofanie się do Driel, aby zorganizować tam obronę, przecze­kać dzień i następnego wieczora podjąć próbę przeprawy. W nocy z 23 na 24 września 256 żołnierzy polskiej brygady przeprawiło się dostarczonymi łodziami na prawy brzeg Renu. Świt i silny ogień nie­przyjaciela uniemożliwiły przerzu­cenie wszystkich sił. Dotarcie pol­skich posiłków do 1 dywizji niewie­le zmieniło sytuację, gdyż były nie­liczne i bez zapasów. W nocy z 25 na 26 września oddzia­ły alianckie zostały wycofane spod Arnhem.

Prawdopodobnie z 10 300 żołnierzy 1 dywizji, brygady spado­chronowej i pilotów szybowcowych uratowało się 2827. Zginęło lub zmarło w wyniku ran 1300 żołnie­rzy, 1700 odniosło rany, 4400 dosta­ło się do niewoli. Dwie dywizje amerykańskie straciły (zabitych, rannych, w niewoli) 5847 żołnierzy. Operacja „Market-Garden" została źle przygotowana, jej wynik zależny był od wielu okoliczności, takich jak dobra pogoda, a przede wszystkim siły i możliwości wroga. Montgo­mery nie uwzględnił ani obecności w tym rejonie dwóch dywizji pan­cernych SS, ani niekorzystnego dla oddziałów atakujących ukształtowa­nia terenu. Decyzja o przeprowa­dzaniu operacji „Market-Garden" została więc podjęta zbyt pochopnie.

Podobne prace

Do góry