Ocena brak

Apollo i Marsjasz

Autor /abbyLEE Dodano /11.03.2011

Wiersz z tomu Studium przedmiotu (1961) ukazuje w demitologizującej relacji pojedynek Apollina z Marsjaszem, czy raczej jego właściwy etap. Przedstawiciel sztuki doskonałej, bóg słońca – Apollo – zwyciężywszy w rywalizacji z Marsjaszem, frygijskim sylenem, autorem wielu hymnów na cześć bogów, skazał go na potworną śmierć poprzedzoną odarciem ze skóry. Mit skupia uwagę czytelnika na wysokim kunszcie artystycznym obu grających, zaś Herbert eksponu­je konsekwencje tego niezwykłego pojedynku, którego rozstrzygnięcie było jasne, zanim się rozpoczął. Któż sprzeciwiłby się mściwemu i istotnie utalentowanemu bogu? Jakże można było przypuszczać, że wybitny fletnista Marsjasz może równać się z Apollinem, stając do konkursu?

Wiersz wolny o niepokojącej nieregularnej budowie, pozbawiony rymów, jest reinterpretacją znanego mitu, poprowadzoną w kierunku refleksji o granicach prawdy w sztuce. Podmiot liryczny wyjaśnia, że właściwa rywalizacja pomiędzy Apollinem a Marsjaszem odbyła się pod wieczór, po ustaleniach jurorów i przyznaniu zwycięstwa bogu. Pozornie pokonany Marsjasz dopiero teraz jest w stanie podjąć ucz­ciwą rywalizację z konkurentem. Odzierany ze skóry krzyczy, modu­lując głos i uzyskując tony, które mogły zrodzić się tylko z ogromnego cierpienia. Tej skali krzyku nie może dorównać talent Apollina – nie potrafi on oddać uczucia zawartego w krzyku sylena. Granice możliwości sztuki wyznacza bowiem tylko osobiste doświadczenie twórcy. Żeby odzwierciedlić i zinterpretować cierpienie konającego, trzeba by znaleźć się w jego sytuacji.

Apollo jest reprezentantem estetyki ładu i spokoju, tymczasem ludz­ki ból rozmija się z takim ujęciem. Wytrzymałość boga o nerwach z tworzyw sztucznych kończy się z poczuciem jego klęski – wcześniej starał się odczytać z krzyku Marsjasza swoisty pejzaż jego przeżyć, teraz, gdy w rozszerzonej skali dźwięków pojawia się to samo A / tylko głębsze z dodatkiem rdzy, bóg odchodzi – choć pozornie zwycięzca, jednak pokonany prawdą ludzkiego cierpienia. Ostatnia refleksja Apollina dotyczy ewentualnej nowej gałęzi sztuki – konkretnej – która mogłaby powstać z wycia Marsjasza.

Wiersz zbudowany jest na opozycjach: Apollo – klasyczne poj­mowanie sztuki, abstrakcyjność, przynależna bogom doskonałość, zakorzenienie w dziedzictwie kultury i Marsjasz – sztuka wyrosła z doświadczenia życiowego, oparta na prawdzie i głębokim przeżyciu, daleka od harmonijnej doskonałości i estetyzmu, bogata w odcienie zmysłowego poznania, ukorzeniona w tym, co ludzkie, a więc ułomne, zakłócone cieniem, poszarzałe rdzą.4 Krzyk Marsjasza był w sposób naturalny elementem zaburzającym ciszę i ład klasycznej sztuki. Okazuje się, że właśnie on uświadamia obserwatorom zdarzenia, jak ułomna jest twórczość, która nie potrafi oddać wartości ludzkiego doświadczenia, nie umie tego dokonać nawet bóg-artysta. Apollo – mściwy, okrutny megaloman – przygląda się cierpieniu sylena i odbiera jego ból poprzez estetyzującą skłonność do piękna. Ironicznie brzmi ów turpistyczny pejzaż cierpienia Marsjasza: łyse góry wątroby / pokarmów białe wąwozy / szumiące lasy płuc / zimowy wiatr kości. Apollo reaguje na sytuację dreszczem obrzydzenia i skupia uwagę na czyszczeniu swojego instrumentu.

Prawdę o dramacie Marsjasza pojmuje tylko natura: słowik i drze­wo, do którego przywiązano pokonanego. Skamieniały słowik pewnie chciał wyśpiewać ową pieśń cierpienia, jednak zbliżając się do prawdy o nim, sam spotkał się ze śmiercią. Upersonifikowane drzewo osiwiało z rozpaczy. Tylko Apollo spokojnie odchodzi, zbyt słaby artysta, żeby sprostać prawdzie.

Poeta ucieka się do konfrontacji stanowisk w pojmowaniu sztuki, zestawia szokujące obrazy cierpienia Marsjasza z chłodną obojętnoś­cią Apollina, używa bulwersującego w dyskusji o sztuce turpistycznego, wręcz naturalistycznego słownictwa, stopniuje napięcie, odsłaniając kolejne etapy rozwoju pojedynku dwu racji. Nerwy mity­cznego boga utkane z tworzyw sztucznych (materiału naszej cywiliza­cji) przesuwają akcent na epokę, w której powstał wiersz. Współczes­na literatura nie sprosta wymaganiom czasu. Mord, zemsta, ból i śmierć to dla niej niedościgniona prawda. Słuch absolutny nie wystarcza – oto wynik konfrontacji Apollina z Marsjaszem.

Poeta unika jednoznacznego opowiedzenia się po którejś ze stron, jednak skupienie uwagi na osobie Marsjasza, skondensowanie ele­mentów wyznaczających powody krzyku, anatomiczne wyszczegól­nienie konkretów obolałego ciała prowadzi do wrażenia, że prawda, choćby bolesna, dobro i godność w podjęciu cierpienia, odwoływanie się do ludzkich doświadczeń i przeżyć – to pole penetracji dla sztuki. Chociaż nie potrafi ona w pełni oddać najbardziej drastycznych i głębokich treści egzystencji człowieka, powinna się do nich zbliżać.

 

 

Podobne prace

Do góry