Ocena brak

Antarktyda - BAZY POLARNE

Autor /Szczepan Dodano /22.09.2011

Pierwsze bazy polarne na Antarktydzie powstały na przełomie wieków XIX i XX. Niewiele już dzisiaj z nich zostało. Jeden z najstarszych takich obiektów znajduje się nad wschodnim brzegiem Morza Rossa. To barak ekspedycji australijskiej z 1899 roku, która jako pierwsza przezimowała na kontynencie. Jej kierownikiem był Norweg, C. E. Borchgrevink.

W czasie zdobywczych wypraw do bieguna południowego Norweg Roald Amundsen i Anglik Robert F. Scott założyli bazy nad Morzem Rossa. Było to w 1911 roku. W 1928 roku, w miejscu gdzie zimowali Norwedzy, powstała baza amerykańskich wypraw prowadzonych przez Richarda E.Byrda. Stąd doleciał on do bieguna południowego. Amerykanie nazywali ją "Mała Ameryka". Do 1956 roku pięć wypraw przeprowadziło w oparciu o nią prace badawcze. Budynek ekspedycji Scotta został odrestaurowany przez Nową Zelandię w 1961 roku, która w jego pobliżu założyła swoją stację zwaną "Scott".

Aż do II wojny światowej nie było na Antarktydzie stałych baz polarnych. Preludium zmian nadeszło po zakończeniu działań wojennych. Francuzi założyli bazę na Ziemi Adeli, a Norwedzy swoją stację "Maudheim" po drugiej stronie kontynentu. Na wybrzeżach Antarktydy Wschodniej powstała australijska placówka badawcza, "Mawson". Budynek stacji francuskiej spłonął w 1952 roku. Cztery lata później, w pobliżu zgliszcz wybudowano nowy. Stację nazwano "Dumont d'Urville".

Prawdziwy najazd wypraw naukowych przeżył siódmy kontynent w drugiej połowie lat pięćdziesiątych, w czasie badań prowadzonych w ramach Międzynarodowego Roku Geofizycznego. Na Antarktydzie powstało wówczas 48 stacji naukowych. Wiele z nich pracuje po dzień dzisiejszy. Część zamknięto po zakończeniu prac badawczych. Powstawały też nowe. Na początku lat 90-tych funkcjonowało prawie 50 całorocznych baz polarnych prowadzonych przez 17 krajów. Dwadzieścia dodatkowych pracowało w okresie letnim.

Bazy polarne nie są rozmieszczone równomierne. Najwięcej jest ich na północnych krańcach Półwyspu Antarktycznego. Na przykład sześć krajów (wśród nich Polska) ma swoje stacje na niewielkiej Wyspie Króla Jerzego w archipelagu Szetlandów Południowych. A w głębi kontynentu odległości między stacjami przekraczają 1000 kilometrów.

Największa stacja antarktyczna to amerykańska baza "McMurdo". Rozbudowywana przez 40 lat, przybrała rozmiary niewielkiego miasteczka. Latem przebywa tam do 1500 osób. Około 200 osób zostaje na zimę.

Niektóre bazy założono w rejonach bardzo trudno dostępnych - na lodowcowym płaskowyżu. Do takich należą niewątpliwie dwie - rosyjska stacja "Wostok" i amerykańska "Amundsen-Scott" na biegunie. "Wostok" jest położona w pobliżu miejsca zwanego "biegunem niedostępności". To na niej zanotowano, jak dotychczas najniższą temperaturę powietrza przy powierzchni ziemi. Było to w 1983 roku. Wynosiła minus 89.2oC. Na biegunie jest tylko nieco cieplej. Ale i tam temperatura potrafi spaść do minus 80oC. Aby ułatwić polarnikom pracę zabudowania mieszkalne i socjalne umieszczono pod olbrzymią metalową kopułą. Latem mieszka tutaj 150 osób, na zimę pozostaje tylko 30. Do ogrzania stacji potrzeba nieprawdopodobnych ilości energii. Paliwo dostarcza się bez przerwy mostem powietrznym z "Mc Murdo". Tylko huraganowy wiatr jest w stanie zagłuszyć hałas pracujących na zewnątrz kopuły agregatów.

Niezwykłą stacją jest jedna z najnowszych, niemiecka "Georg von Neumayer". Zbudowano ją w lodzie lodowca szelfowego, około 7 kilometrów od jego krawędzi w Zat. Atka. Lód przesuwa się około 160 m/rok. Razem z nim "wędrują" zabudowania stopniowo zagłębiając się w lodzie. Dobudowuje się więc nowe korytarze i pomieszczenia aby utrzymać połączenie z powierzchnią.

Budynki, pajęczyna anten, sieć dróg, po których poruszają się ciężkie, gąsienicowe pojazdy – to wszystko zmienia wygląd krajobrazu, oddziałuje szkodliwie na środowisko. Jednym z największych problemów są odpady. To nie tylko zwykłe ścieki, odprowadzane najcześciej bez oczyszczania. Na śmietniskach w pobliżu baz spotyka się silnie toksyczne, a nawet radioaktywne odpady. W 1960 roku zainstalowano na stacji "McMurdo" reaktor nuklearny. Jego pożar był bezpośrednią przyczyną radioaktywnego wycieku i skażenia 11 000 m3 gruntu. Rozpoczęta na poczatku lat 80-tych budowa pasa startowego przy francuskiej "Dumont d'Urville" spowodowała zniszczenia w koloniach pingwinów. Na chińskiej stacji "Great Wall" odpady, w tym toksyczne topi się w pobliskim jeziorze. Podobnie dzieje się na chilijskiej Teniente Marsch. Metodę pozbywania się śmieci i odpadów przez ich topienie i palenie stosują także Rosjanie, między innymi na ich stacji Bellingshausen, która jest położona w obszarze będącym pod specjalną ochroną. To tylko kilka przykładów świadczących o stopniowych zniszczeniach środowiska naturalnego wokół wielu antarktycznych baz polarnych. Z końcem lat osiemdziesiątych wprowadzono więc obowiązek określenia ujemnego wpływu działalności stacji na środowisko i przedstawienia sposobów przedziwdziałania.

W l987 roku "Greenpeace" rozpoczął szeroko zakrojoną akcję zmierzającą do utworzenia na Antarktydzie Światowego Parku Ochrony Przyrody (World Park Antarctica). Ich stacja, zbudowana w odległości 25 kilometrów od amerykańskiej "Mc Murdo", stała się wzorem do naśladowania. W kilka lat później, po zakończeniu programu, została zlikwidowana. Po stacji pozostał tylko jeden ślad - tablica informująca o tym, że kiedyś tam była.

Podobne prace

Do góry