Ocena brak

Andrzej Strug i rewolucja

Autor /Albinos Dodano /05.06.2013

Andrzej Strug (właść. Tadeusz Gałecki, 1871 — 1937), pisarz i publicysta, działacz socjalistyczny i niepodległościowy. W Ludziach podziemnych (1908 — 1909) oraz Dziejach jednego pocisku (1910) ukazał konflikty rodzące się w trakcie walki rewolucyjnej i bohaterstwo uczestników rewolucji 1905 r., w której sam brał udział.

W kolejnych książkach zajął się dziejami walki niepodległościowej (Ojcowie nasi1911; Odznaka ża wierną służbę, 1921) oraz nastrojami po odrodzeniu polskiej państwowości, jednak wyżej cenione są jego pierwsze utwory.

Wstrząs rewolucyjny 1905 r. spowodował, że pisarze — często dalecy od ideologii socjalistycznej znaleźli się w nowej, niezwykłej sytuacji psychologicznej. Problematyka rewolucji wtargnęła do ich utworów żywiołowo, z reguły bez głębszej motywacji światopoglądowej, często natomiast jako przejmujące przeżycie. Wśród dużej liczby dzieł związanych z wydarzeniami rewolucyjnymi są teksty-oskar-żenia i teksty-apologie, współbrzmiące z przerażeniem mieszczanina i gloryfikujące romantykę bojowca. Byli tacy pisarze, którzy dając świadectwo widzianym i przeżytym dniom rewolucyjnym, witali je i żegnali z nienawiścią i wzgardą, np. Józef Weyssenhoff czy Teodor Jeske--Choiński. Tuż obok można umieścić Wiry, Sienkiewiczowski pamflet na rewolucję, oraz te dzieła, które obok elementów pamfletu zawierają mnóstwo nieporozumień wszelkiego rodzaju. Na tym obszarze pisarskim mieszczą się niewątpliwie i Dzieci Bolesława Prusa, i Burza Aleksandra Świętochowskiego, stanowiąca ostatnią, szóstą część jego obszernego poematu dramatycznego Duchy. To pisarze starszego pokolenia. Dzieli ich od rewolucji dystans przeżytego czasu i przekonań przynależnych do innej formacji, innej epoki historycznej.

Wśród powieściopisarzy pokolenia „średniego” i „młodszego” — od nich współcześni zawsze oczekują rezonansu twórczego na przemiany i zdarzenia, jakie przynosi im czas teraźniejszy — znajduje się liczna grupa twórców: Żeromski, Strug, Berent, Niemojewski, Daniłowski, Nałkowska, których dzieła stanowią wybitne świadectwo rewolucji.

Polityczne zaangażowanie przynosiło rozmaite skutki społeczne i... literackie. Literatura pełni czasem takie same funkcje, jak piśmiennictwo polityczne, publicystyka, propaganda, lecz może — i powinna — pełnić je za pomoęą własnych technik przekazu i perswazji. I wartość artystyczna, i wartość perswazyjna są większe w dziele prawdziwie literackim, to znaczy wtedy, kiedy zawartość ideologiczna nie tłumi wartości estetycznych. Jeśli elementy literackie (obraz świata zawarty w utworze, postacie wcielające idee) zachowują samodzielność i swobodę, nie są skrępowane wewnętrznymi przepisami podyktowanymi względami ideologicznymi, oddziałują skuteczniej niż tekst wyłącznie ideologiczny. Normy ideowe i polityczne są wzmocnione wówczas działaniem wartości estetycznych, emocjonalnych.

W wypadku Struga specyficzna pozycja autora w ruchu rewolucyjnym była czynnikiem zasadniczo wyróżniającym jego twórczość od dzieł pisarzy takich, jak Żeromski, Nałkowska (Książę), Berent, Niemojewski czy Daniłowski. W utworach tego ostatniego świat przedstawiony ulega totalnej idealizacji, jest czarno-biały: brak rewolucyjności u jakiegoś bohatera stanowi dla pisarza przesłankę i pretekst do jego kompromitacji w planie prywatnego losu.

Debiut literacki Andrzeja Struga, tom opowiadań Ludzie podziemni (Seria 1 — 1908), w wielu istotnych wątkach niewątpliwie łączy się z twórczością Żeromskiego. Nie tylko tytuł cyklu sugerował, że będzie to swoista kontynuacja bądź nawiązanie do prozy autora Ludzi bezdomnych, jego bezkompromisowości w odsłanianiu bolączek społecznych, zaangażowania się w los współczesnego mu pokolenia. Związki te .widoczne są również w-innym planie: w artystycznym widzeniu świata, takiej jego wizji, w której nie zabraknie nabrzmiałych problemów społecznych i konfliktów moralnych; a nade wszystko zbliżenie to uchwytne jest w podobnej kreacji bohatera, człowieka walczącego wytrwale o swe ideały, rezygnującego często z osobistego szczęścia na rzecz wielkich ideałów, słowem społecznika, a w wypadku twórczości Struga — rewolucjonisty. Ludzie podziemni to nie tylko kontynuacja moralnych niepokojów pisarstwa Żeromskiego, ale równocześnie przekraczanie progu, przed którym zatrzymał się autor Przedwiośnia, zatem akceptacja postaw rewolucyjnych, czynne związanie się z ruchem rewolucyjnym i podziemną działalnością konspiracyjną.

Takie są bowiem doświadczenia pisarskie Andrzeja Struga, «ściśle związanego od najmłodszych lat z tradycjami rewolucyjno-postępo-wymi; takie są również doświadczenia bohaterów jego wczesnych opowiadań: ludzi czynnie uczestniczących w ruchu rewolucyjnym, działaczy robotniczych, funkcjonariuszy partyjnych organizujących wystąpienia klasy robotniczej i zamachy na zdrajców, przewożących „bibułę”, szerzących propagandę rewolucyjną; bohaterów oddanych sprawie robotniczej, spełniających swój obowiązek w przekonaniu, że tworzą lepszy, doskonalszy świat, walczą o sprawiedliwość i urzeczywistnienie ludzkich marzeń. Dla tych celów gotowi są ponieść najsroższe konsekwencje, a więc prowadzą życie tułacze, dzielą niewygody pełnego niebezpieczeństw bytu konspiratora, odsiadują kary w więzieniu; są przy tym również zwykłymi ludźmi.

Strug nie obdarza bowiem swoich bohaterów niezwykłymi wartościami moralnymi czy umysłowymi, nie wynosi ich ponad tłum, przeciwnie — ukazuje ludzi pozornie niczym się z tego tłumu nie wyróżniających. Lecz sięga głębiej: obnaża duszę, psychikę swoich bohaterów, ukazuje bardzo często skomplikowane procesy psychiczne, załamania, zaskakujące decyzje wszystko to, co stanowi o głębi i złożoności psychiki ludzkiej.

Świat ludzi rewolucji ukazany został przez Struga nie tyle w oglądzie zewnętrznym (autor nie maluje epickiej panoramy wydarzeń rewolucyjnych), ile od strony wewnętrznych przeżyć bohaterów. Sam pisarz wyznawał po latach: „Usiłowaniem autora było przedstawić dole i niedole rewolucji od strony wewnętrznej, w jej czysto ludzkim, moralnym przeżywaniu”.

Istotnie, w opowiadaniach Struga obserwujemy wzmożone zainteresowanie procesami życia wewnętrznego bohaterów, ich ukrytymi kompleksami psychicznymi, obsesyjnymi namiętnościami, mechanizmami pamięci, wyobraźni, koszmarami sennymi, zjawiskami z zakresu psychopatologii; odnaleźć w nich można nawet elementy procesów wyobcowania się jednostek ze środowiska, są przejawy trudności w porozumiewaniu się ludzi między sobą. Szczegółowa analiza psychicznych determinacji działań postaci nie eliminuje jednak z dzieł Struga uwarunkowań społecznych. Pisarz nie odrywał analizy psychologicznej od „wydarzeń i spraw”, które formują indywidualność ludzką. Określał zawsze psychikę swoich bohaterów w odniesieniu do konkretnej praktyki społecznej, do miejsca i udziału, jaki mają w realnym życiu. Dopiero w takiej perspektywie ujawnia się całe bogactwo ich indywidualności, typowe cechy psychiki, wtedy dopiero ma sens analiza psychologiczna i problematyka zjawisk psychicznych.

W trzech seriach Ludzi podziemnych Andrzej Strug wprowadza czytelnika za kulisy ruchu. Ukazuje ruch od wewnątrz w podwójnym znaczeniu: jako rozbudowany system konspiracji oraz jako system racji wewnętrznych, za które ludzie gotowi oddać życie. To chyba pierwszy w literaturze polskiej utwór, w którym więzi międzyosobnicze i grupowe są oparte całkowicie na wspólnocie ideowej. W nim to wyklęci, bez pełnego obywatelstwa socjaliści, spychani w społeczeństwie na margines jako fanatycy i utopiści, wkraczają do literatury polskiej po raz pierwszy na zasadzie pełnej równości.

Kiedy Strug wprowadził do literatury pierwsze doświadczenia zorganizowanej walki proletariatu (ściśle zresztą połączonej z walką patriotyczną), brak było w prozie polskiej wzorów strukturalnych. Należało przede wszystkim wymodelować jednostkę nowego czynu społecznego. Konwencje literackie stawiały opór i narzucały schematy losów i konfliktów. Zwłaszcza typ bohatera wyrastającego ponad ogół narzucał swoje doświadczenia. Strug zdawał sobie sprawę z tych ograniczeń, toteż odchodził od rozbudowanej fabuły i akcji — chętnie sięgał do pamiętnika, listu, relacji w pierwszej osobie, przy czym stylizował te wynurzenia na relacje ludzi o stosunkowo mało rozwiniętej samoświadomości. Bohater Ludzi podziemnych jest po prostu jednym z wielu. Czuje jak inni i razem z innymi. Jest całkowicie wtopiony w społeczność. Siłę czerpie nie z własnej wyjątkowości, lecz z poczucia wspólnoty.

Już w Nekrologu, utworze otwierającym pierwszą serię, mamy uzwyczajnioną „dolę człowieczą”. Rozbija ona nieustannie patetyczną tonację żałobnej elegii, ukazując rysy bohatera, które ucodzienniają jego ludzką osobowość. Z opisu scen i sytuacji wyłania się człowiek uwikłany w sprzeczności życiowe i ideowe początków XX w., pełen wielorakich rozterek intelektualnych i uczuciowych. Nieobce mu są wyolbrzymione nadzieje i zwątpienia, niewiara w sens własnych dążeń. Bywały w jego życiu momenty, w których czuł, że „jak Napoleon włada losami świata”, by za chwilę przeżywać „filisterskie” zwątpienia. Rezultaty działań, w których spalali się i ginęli najlepsi, jawiły się jako znikome czy wręcz jałowe, dręczyły go „podłe uczucia trwogi i niewiary, czarne, złe godziny”. Ze struktury epitafium, która determinuje charakter utworu, wyłania się „ludzki” rysopis „człowieka podziemnego”. Naturalne potraktowanie bojowca wynika z troski o to, by ludzie rewolucji zachowali swój żywy, cielesny kształt, nie zastygły i nie zdeformowany pomnikową mumifikacją; wszystko to stało się tendencją dominującą we wszystkich opowiadaniach cyklu.

Strug unikał gloryfikacji „ludzi podziemnych”, wielkiej sprawie, o którą walczył, nie potrzeba było w przekonaniu pisarza koturnów, lecz prawdy. I nie skrywał jej autor, nawet gdy bywała zaprawiona goryczą i bólem. Ukazując objawy patologiczne u kreowanych przez siebie postaci, wskazywał na istotną bolączkę ruchu. Jeśli bezduszne doktrynerstwo takiego np. Karasia (Z ręki przyjaciela) przedstawione jest z nie skrywaną niechęcią, to inne formy i przejawy odczłowieczenia działaczy kreśli Strug częstokroć piórem szydercy i kpiarza.

Dewiza „starego sympatyka” orzekająca, że „nasi ludzie są tylko ludźmi”, określa w dużej mierze psychologiczny punkt widzenia, z jakiego Strug prezentuje „ludzi podziemnych”. Wokół swoich posągowych postaci, „ludzi niezłomnych”, „ludzi z żelaza”, „ludzi nieugiętych jak stal”, roztacza pisarz atmosferę chłodu i dystansu. W najlepszym razie dopatrywał się u takich osobników skłonności pozerskich, w gorszym — żywił nie ukrywany niepokój co do roli, jaką odgrywają w ruchu rewolucyjnym. Przyjrzyjmy się tak kreowanym typom Strugowskim: Konrad (Ze wspomnień starego sympatyka), Karaś (Z ręki przyjaciela) czy wreszcie Leon (Dzieje jednego pocisku), „ten szpicel rewolucji i jej kat”, „Leon-maszynista”, „zimny,. nieczuły człowiek, który wyprawiał ludzi na śmierć spokojnie, pedantycznie” i którego jedyną troską było to, „by człowiek nie zginął na darmo, by zginął z pożytkiem dla roboty”. Z wyrafinowaną dociekliwością pisarz ukazuje każdą rysę na ich żelaznym pancerzu, który oddziela ich od ludzi, a ludzi od nich, śledzi każdy objaw ludzkiej wrażliwości, której nie stępił w nich zajadły fanatyzm.

Wielu „ludzi podziemnych” Struga miewa momenty uzewnętrzniania swoich predyspozycji „wodzowskich”. Niejeden z bohaterów w sposób patetyczny i egzaltowany deklamuje upoetyzowany tekst pobrzmiewający nietzscheańską „wolą mocy”. W tej prozie poetyckiej (jakże znamiennej dla klimatu młodopolskiego), przepojonej impresjonistyczną i symboliczną manierą, odnajdujemy echa nietzscheańskiego „nadczłowieka” w służbie idei i antyfilisterskiego buntu; symboliczna wizja walki jednostki o świat „ludzkości szczęśliwej”. Co znaczą te gesty? Czy wskazują na brak rzeczywistej perspektywy walki o ideały socjalistyczne? Czy jest to wyraz wiary w przyszłość bez wiary w siły ją urzeczywistniające? Te siły istnieją przecież gdzieś tam w idealnym wzorcu wyobrażeń bohatera-socjalisty, ale pozostają raczej właśnie idealnym wyobrażeniem niż rzeczywistym zjawiskiem. W każdym razie są to wyobrażenia mitologiczne. Zresztą mitologia ta szybko znika z pola widzenia Strugowskich postaci, znika w rewolucyjnej rzeczywistości, wtedy gdy „święty” proletariusz pojawia się w zwykłej roli towarzysza walki.

Wydaje się, że poprzez tenże pierwiastek mitologiczny uwydatnia Strug istotny motyw biografii swoich bohaterów (i — dodajmy — swojej własnej biografii): przejście od heroicznej wizji bojów indywidualnych i idealnych przeobrażeń świata do obrazów rzeczywistej , walki o rzeczywiste przeobrażenie świata. Czyn rewolucyjny przemieniał nie tylko same masy, ale i ich przywódców, organizatorów, awangardę rewolucyjną. Przed Jutrem” bohaterowie są samotni w sposób niejako „indywidualistyczny”, po przeżyciu „jutra” pojęcie samotności bojownika, rewolucjonisty ulegało przeobrażeniu. Było skonkretyzowane w sytuacji, w umotywowanym nastroju, stanie psychicznym; była to samotność, która determinuje ruch rewolucyjny, jego sytuacja, konsekwencje uczestnictwa w nim w określonych warunkach historycznych. Sytuacja, jaką przynosi dola konspiratora, „człowieka spod ziemi”: jego życie pustoszą represje, strata najbliższych, konieczność ofiary. Jednak elementem tej atmosfery jest niekiedy i swoista subiektywna postawa intelektualna i uczuciowa uczestników ruchu, którzy chcą być rewolucjonistami-samotnikami. Tych swoich bohaterów Strug nie darzy sympatią.

Strug stworzył mitologię czynu pierwszych socjalistów. Mitologi-zacja nadawała czynowi nie tylko rangę konieczności dziejowej, ale też humanizowała czyn i cały ruch stanowiący jego zaplecze, broniąc go przed wynaturzeniami, jakie mogła wywołać dyscyplina i walka zbrojna. Stąd tak ważną rolę dla zrównoważenia „męskiego”, wyro-zumowanego czynu wyznacza pisarz pierwiastkowi kobiecemu, wprowadzając niezbędną równowagę dzięki uczuciowemu nastawieniu do walki (iOdruchy, Sielanka).

Troską Struga było ocalenie dla proletariatu całego dorobku kulturalnego pokoleń, dorobku niezbędnego do prawidłowego funkcjonowania społeczeństwa. To były zasady, którym autor był wierny do końca. Nie tylko one wszakże decydowały o obliczu przyszłości, czyli w ostatecznym rachunku — nowego człowieka. Należało przewartościować więzi rodzinne, a często je zerwać (Ojciec i syn). W innym wymiarze spojrzeć na przyjaźń: jaką drogę wybrać, jeśli przyjaciel okaże się zdrajcą wobec organizacji i należy wykonać na nim wyrok (Z ręki przyjaciela)? Pytanie to drastyczne, powtórzyła je setki razy literatura okupacji. A miłość? Na pozór wszystko już w tej materii powiedziano. A tymczasem coś nowego: dwoje kochających się ludzi rozdziela zsyłka na Sybir. No cóż, pewnie tęsknią za sobą? Nie, po wielu latach serca ich wypełnia strach przed spotkaniem. Lepsza śmierć niż klęska spotkania, kiedy nie będą się mogli rozpoznać. Nic nie pomoże dobra wola, zrozumienie, wspólnota idei (Ostatnie listy).

Stanowisko Struga jest zawsze w jakimś sensie niezależne. Pisarz nieustannie walczy o prawo do niezależnego sądu. Najczęściej odczuwa potrzebę samodzielnego osądu moralnego. Nawet wtedy, gdy musi otwarcie wystąpić przeciw fetyszowi „zbiorowego sumienia”, przeciwko uspokajającemu przekonaniu, że wyższa konieczność usprawiedliwia każdy postępek dokonany w imię rewolucji, nawet wtedy dylematy rozstrzyga w wymiarze etycznym. Dotyczy to również częstej u Struga alternatywy partyjności i niezależności. Wydaje się, że problem ten jest dla twórczości pisarza i dla niego jako działacza partyjnego niezwykle istotny. Wyznacza bowiem granice problematyki charakterystycznej dla początków XX-wiecznego życia społeczno-politycznego. Tradycyjne przeciwstawienie jednostki i społeczeństwa, podkreślane w dziełach wielu pisarzy modernistycznych, jest przecież zapowiedzią ostrości konfliktu pomiędzy partyjnością a niezależnością. Bohaterowie Struga wstępowali do partii z przekonania, chcąc potwierdzić słuszność wybranej idei. Niektórzy z nich stwierdzają nagle, że idea oddala się w zapomnienie, zamienia się w pożółkłą kartkę deklaracji, dominuje natomiast dobrowolnie wybrane posłuszeństwo, dyscyplina jako historycznie wytłumaczalna konieczność. „Partyjność” wypiera „niezależność”. Mechanizm podporządkowania likwiduje poszukiwama.

Pisarz dostrzegał ważne zagadnienie XX-wiecznej etyki: uwikłanie moralności w politykę. Próba osadzenia norm moralnych w pragmatyce walki o realizację idei w wersji prezentowanej przez Struga nie opiera się na łatwym przeciwstawieniu ciemnej, niemoralnej polityki i jasnego, moralnego humanitaryzmu. Byłoby to uproszczeniem, skrywaną uzurpacją nieomylności, naiwnym wystawianiem rachunków biegowi historii. Dopiero co minione dzieje rewolucji były tak splątane, skomplikowane, że nie można było ich jednocześnie ukonkretnić i wartościować. Nie znaczy to, że „kronikarz dziejowego czynu rewolucji” był niepewny i bezradny, on mozolnie poszukiwał prawdy.

„Póki życia, póty nadziei” — tę cnotę wysuwa bohater Wigilii, Tański, na czoło, ożywiając w ten sposób przyblakłą wolę zwycięstwa. Nadzieja ludzi podziemnych złączona z socjalizmem była nadzieją na realizację idei lepszego jutra. Historia może się wydać niemoralna, opowiada przecież ciągle o tym samym, o triumfie siły nad sprawiedliwością, interesu jednostki nad społeczeństwem, zła i kłamstwa nad dobrem i prawdą. Mimo to ludzie uparcie wierzą w postęp. Mimo to dzieje ludzkości są w znacznym stopniu historią nadziei, nieustannym dowodem płynącej z niej siły. Jest to w ujęciu Struga, wbrew potocznym wyobrażeniom, cnota najważniejsza, najbardziej czynna, najsilniej związana z działaniem. Siła nadziei płynie z ostrzeżenia człowieka i jego człowieczeństwa, ze wspólnej rachuby na pomocną dłoń innych.

Wyraźna u Struga inklinacja do poetyzacji prozy, do jej liryzo wania, rozlewny patos, afektacja, to więc, co nazywano „hipertrofią słowa” i co widoczne jest zwłaszcza w komentarzach narracyjnych dotyczących postaci, z którymi autor się utożsamiał i w których monologi niejako się wczuwał, wynikają, jak się wydaje, z silnego przeżycia opisywanej rzeczywistości. Autor pisał swoje opowiadania „drżącą ręką”, „głęboko wewnętrznie przejęty”, sądząc, że w ten sposób bardziej zbliży się do natury kreowanych przez siebie postaci. Być może i w tym tkwi tajemnica wewnętrznego oglądu rewolucji. Strug po prostu bardziej kochał sztukę w sobie niż siebie w sztuce, ale jego sztuka na tym cierpiała.

Andrzej Strug niewątpliwie pisał szczerze, prawdziwie, we własnym imieniu, na własne ryzyko, ale niekiedy chciał dać z siebie więcej i wtedy w każdej chwili groziło mu zagubienie w egzaltacji. Opierając się na własnym doświadczeniu chciał, żeby każdy uwierzył w jego prawdziwość. W tym celu również uzasadniał swoją wiarę wewnętrznie i w samotności ją usprawiedliwiał. Im intensywniej przeżywał znane z autopsji dzieje swych bohaterów, tym silniej się one w nim konkretyzowały, wyolbrzymiały, aż znajdowały ujście w narracji. Nie była to więc hiperbola zamierzona, tak jak nie udawane było zaangażowanie emocjonalne twórcy.

Krytycy pisząc z uznaniem o walorach artystycznych dzieł Struga snują niekiedy przypuszczenia, że wymowa niektórych jego utworów (dotyczy to opowiadań z cyklu Ludzie podziemni, ale także Dziejów jednego pocisku czy Odznaki za wierną służbę) kształtowała się „wbrew woli własnej” ich twórcy. Można i tak, ale pamiętajmy, że Andrzej Strug był przede wszystkim pisarzem uczciwym.

Podobne prace

Do góry