Ocena brak

Ameryka Łacińska

Autor /Zecer Dodano /31.01.2012

Do Ameryki Łacińskiej zalicza się państwa Ameryki Południowej i Środkowej. Rozwojowi gospodar­czemu w tych krajach towarzyszy nierozsądna eksploatacja bogactw naturalnych. Dopiero niedawno rządy krajów Ameryki Łacińskiej podjęły próby ograniczenia strat w środowisku naturalnym.
Ameryka Łacińska obejmuje Amerykę Cen­tralną, region Karaibów oraz Amerykę Południową. Na obszarze tym znajdują się 33 niepodległe państwa i 13 terytoriów zależnych. Przeważająca większość mieszkańców Ameryki Łacińskiej posługuje się językiem hiszpańskim lub portugalskim. Należą one do romańskiej grupy językowej wywodzącej się z łaciny - stąd nazwa regionu. W niektórych regionach językami urzę­dowymi są wprawdzie angielski lub holenderski, ale obszary te stanowią zaledwie 2,6% powierzch­ni całej Ameryki Łacińskiej.
Według klasyfikacji Organizacji Narodów Zjed­noczonych wiele państw tego regionu to kraje roz­wijające się. Kraje należące do tej grupy charakte­ryzują się niską wartością produktu krajowego brutto (PKB) w przeliczeniu na jednego miesz­kańca. W 1994 roku zaledwie kilka państw Ame­ryki Łacińskiej mogło pochwalić się PKB na jed­nego mieszkańca wyższym niż 5000 dolarów. Były to Bahamy (12342 dolarów), Portoryko (11469), Barbados (10586), Gujana Francuska (22516). Na końcu tej listy znajdowały się: Boliwia (487 do­larów), Surinam (853), Gujana (655), Honduras (532), Nikaragua (433) oraz Haiti (266). Dla po­równania, w najbogatszym państwie świata, Japo­nii, wartość PKB na jednego mieszkańca wynosi prawie 37 tysięcy dolarów.
Większość państw Ameryki Łacińskiej zali­czono do grupy państw o dochodach średnich lub nieco wyższych. Do państw o średnim dochodzie należą Boliwia, Paragwaj, Wenezuela oraz liczne kraje karaibskie. Do grupy państw o dochodach nieco wyższych od średnich zalicza się m.in. naj­większe państwa Ameryki Łacińskiej - Argentynę, Brazylię i Meksyk. Jeszcze w latach 80. wydawało się, że część zamożniejszych państw regionu ma szansę osiągnąć wskaźniki rozwoju charaktery­zujące rozwinięte, wysoce uprzemysłowione kraje z silną klasą średnią. Niestety, obok nielicznej grupy ludzi stosunkowo zamożnych żyje ogrom­na rzesza ludzi biednych, często znajdujących się poniżej progu ubóstwa.
Od 1940 roku liczba ludności Ameryki Łaciń­skiej uległa potrojeniu, głównie z uwagi na wyso­ki wskaźnik urodzeń i upowszechnienie dostępu do opieki medycznej. W większości państw tego regionu noworodki mają obecnie szanse przeżyć od 65 do 70 lat, podczas gdy w 1975 roku oczeki­wana długość życia wynosiła tylko 62 lata. Jak zawsze, krajami o najkrótszej oczekiwanej długo­ści życia są państwa o najniższym PKB w przeli­czeniu na jednego mieszkańca. Wskaźnik urodzeń rośnie gwałtownie w całym regionie, w związku z czym społeczeństwo Ameryki Łacińskiej jest bardzo młode - około 1/3 mieszkańców stanowią dzieci poniżej 15-go roku życia. Tak duży odsetek ludności nieaktywnej zawodowo powoduje zwięk­szone wydatki na oświatę i służbę zdrowia. Od 1960 roku wskaźnik śmiertelności dzieci (liczba zmarłych dzieci w wieku poniżej 5 lat na 1000 żywych urodzeń) spadł ze 157 do 72.
Znacznie zwiększył się również dostęp do oświaty. Około 85 procent mieszkańców Ameryki Łacińskiej potrafi czytać i pisać. W pozostałych krajach rozwijających się na świecie (Afryka, Indie i Azja Południowo-Wschodnia), wskaźnik ten jest znacznie niższy. W porównaniu z innymi krajami rozwijającymi się kobiety mają łatwiejszy dostęp do szkół. Niepiśmiennych kobiet jest tylko o 5 pro­cent więcej niż mężczyzn. Na 1000 mieszkańców przypada średnio 40 naukowców i inżynierów, czy­li cztery razy więcej niż w pozostałych krajach rozwijających się.
Ruch ludności.
Ludność Ameryki Łacińskiej rozmieszczona jest nierównomiernie. Wielkie pustynie, wysokie góry i gęste lasy deszczowe są zaludnione bardzo słabo bądź są zupełnie bezludne. Jeszcze w latach 50. większość mieszkańców tej części świata żyła na wsi. Obecnie proporcje się zmieniły - ponad 75 procent mieszkańców Ameryki Łacińskiej mieszka w większych lub mniejszych miastach, a w Argentynie, Urugwaju i Wenezueli odsetek ludności miejskiej sięga 90 procent. Mieszkańcy wsi stanowią większość jedynie w kilku państwach, m.in. w Gwatemali i Salwadorze.
Chociaż wskaźnik wzrostu PKB w krajach Ame­ryki Łacińskiej w latach 1975-90 był niski, w latach 90. w większości krajów nastąpił wyraźny wzrost. Największym tempem przyrostu PKB może po­chwalić się Chile - 7,1 procent w 1996 roku, stały wzrost obserwowany jest również w pozostałych państwach o średnim dochodzie narodowym, głów­nie w wyniku reform gospodarczych. W Meksyku, po kryzysie finansowym lat 1994-5, udało się osią­gnąć pewną stabilizację, a wzrost gospodarczy utrzymuje się na poziomie 5,1 procent, w Argen­tynie tempo wzrostu gospodarczego wynosiło 4,4 procent, a w Urugwaju 4,9 procent. W Brazylii, tempo wzrostu nie było tak imponujące, jednak do niedawna (tj. do kryzysu w styczniu 1999 roku) rządowi tego kraju udawało się zmniejszać poziom inflacji, która w początku lat 90. sięgała ponad 1000% rocznie. W Wenezueli, która była jednym z regionalnych liderów gospodarczych dzięki ogro­mnym dochodom płynącym z eksportu ropy naf­towej , sytuacja gospodarcza załamała się - w 1996 roku PKB spadł o 1,6 procent, a inflacja sięgnęła 100 procent.
Wiele problemów, z którymi borykają się kraje Ameryki Łacińskiej, spowodowanych jest czynni­kami zewnętrznymi. Należą do nich ogólnoświa­towa recesja gospodarcza, rosnące koszty importu wielu podstawowych artykułów, spadek cen na pro­dukty rolne i surowce mineralne tradycyjnie eks­portowane przez kraje regionu oraz bariery celne.
Państwa Ameryki Łacińskiej mają też proble­my typowe dla wszystkich krajów rozwijających się, których głównym źródłem dochodów jest eks­port bogactw naturalnych. Zyski z takiego eksportu byłyby dużo wyższe, gdyby surowce sprzedawa­no w postaci przetworzonej. To wymaga jednak zaplecza przemysłowego, nowoczesnych techno­logii, rozwoju infrastruktury i transportu, a więc dużych nakładów finansowych.
Problemy ekonomiczne.
Zagrożeniem dla harmonijnego rozwoju tej grupy państw jest również ogromne zadłużenie, którego obsługa pochłania znaczną część dochodów budże­towych. W 1991 roku długi krajów Ameryki Łaciń­skiej (z wyłączeniem Karaibów) osiągnęły wartość 430 miliardów dolarów amerykańskich. W Argen­tynie obsługa zaciągniętych kredytów pochłonęła w 1991 roku 48,4% wartości eksportu. Tak wyso­kie zobowiązania wobec wierzycieli ograniczają środki, jakie państwo mogłoby inwestować w roz­wój gospodarki, oświaty i służby zdrowia.
W latach 70. i 80. Meksyk, podobnie jak inne państwa regionu, przechodził serię załamań gospo­darczych związanych z okresowymi spadkami cen ropy naftowej (główny artykuł eksportowy), ko­niecznością obsługi zaciągniętych kredytów oraz hiperinflacją. Konsekwencją był m.in. spadek real­nej wartości zarobków i wzrost bezrobocia. Na początku lat 90. Meksyk rozpoczął proces uzdra­wiania gospodarki. Jednym z celów programu było zmniejszenie zadłużenia. Poza tym, zgodnie z pa­nującymi wówczas na świecie trendami, spry­watyzowano wiele państwowych przedsiębiorstw i ograniczono wydatki publiczne. Zwieńczeniem meksykańskich reform było podpisanie przez Meksyk, Kanadę i USA w 1993 r. Północnoame­rykańskiego Układu Wolnego Handlu (NAFTA).
Powiązania z USA.
Jeszcze na początku lat 90. jedna ósma meksykań­skich robotników zatrudniona była w fabrykach, tzw. maquiladoras, w których z części sprowa­dzanych z USA następował montaż wyrobów, wy­syłanych z powrotem do Stanów Zjednoczonych. Większość takich fabryk znajduje się w regionie przygranicznym, w takich miastach jak Ciudad Juarez, Nuevo Laredo i Tijuana. Opłacalność tego systemu spada jednak, w miarę jak rosną zarobki meksykańskich robotników
Amerykanie inwestują poważne sumy w rozwój większości państw Ameryki Środkowej i dlatego od czasu do czasu angażują się w tym regionie po­litycznie, a nawet militarnie. Głównymi przeszko­dami w rozwoju państw latynoamerykańskich są ciągle powracające konflikty wewnętrzne i wszech­obecna korupcja.
Szybkiemu rozwojowo miast w Ameryce Łaciń­skiej nie towarzyszył wzrost liczby miejsc pracy w przemyśle. Dotkliwie odczuwany jest też nie­dostatek mieszkań. Wielu mieszkańców miast musi wykonywać tak słabo płatne prace, jak czyszczenie butów, mycie samochodów czy zbieranie surow­ców wtórnych. Nawet ci, którym udało się zdobyć stałe zatrudnienie są opłacani znacznie gorzej niż ludzie pracujący na podobnych stanowiskach w Stanach Zjednoczonych.
Problemem wielu małych państw regionu Ka­raibów jest uzależnienie gospodarki od eksportu jednej tylko rośliny. Kuba, największa wyspa archi­pelagu, oparła swój eksport na handlu trzciną cukrową ze Związkiem Radzieckim. Rozpad impe­rium spowodował załamanie eksportu kubańskie­go cukru i poważne kłopoty gospodarcze ostatnie­go bastionu komunizmu.
W wielu państwach karaibskich obserwuje się gwałtowny rozwój turystyki. Na przykład na Bahamach aż 60 procent PKB pochodzi z wpły­wów z turystyki. To właśnie ona, a nie rolnictwo, stała się obecnie kołem zamachowym gospodarki wielu krajów tego regionu.
Ameryka Południowa jest zasobna w surowce naturalne, jednak związany z tym rozwój przemy­słu jest bardzo nierównomierny. Brazylia, choć cią­gle zaliczana do krajów rozwijających się, jest jed­nym z najbardziej uprzemysłowionych państw świata. Argentyna również posiadała wiele sto­sunkowo nowoczesnych fabryk, ale w latach 80. produkcja przemysłowa znacznie spadła. Inne kraje, takie jak Paragwaj, mają niewiele fabryk. Dominującymi gałęziami gospodarki większości pozostałych krajów Ameryki Łacińskiej są gór­nictwo i rolnictwo.
Zakłady przemysłowe są w krajach Ameryki Łacińskiej często skoncentrowane w kilku wiel­kich miastach. Na przykład w Peru, więcej niż 60 procent miejsc pracy w przemyśle przypada na stolicę kraju, Limę, w której mieszka 40 procent mieszkańców Peru. Gwałtowny rozwój wielkich, zanieczyszczonych i przeludnionych miast wytwo­rzył przepaść między względnie zamożną ludno­ścią miast i żyjącymi na pograniczu nędzy miesz­kańcami wsi, którzy często muszą utrzymać się z dzierżawy niewielkich poletek.
Także w miastach obserwuje się ostre kontra­sty między biednymi i bogatymi. Robotnicy prze­mysłowi pracują dłużej i są gorzej opłacani niż ludzie wykonujący podobne prace w krajach uprzemysłowionych. Gwałtowny napływ ludności wiejskiej do miast spowodował wzrost bezrobocia i powstanie dzielnic nędzy.
Szybki rozwój gospodarczy odbił się nieko­rzystnie na stanie środowiska naturalnego. W roku 1992 przywódcy 178 państw świata spotkali się w Rio de Janeiro na Konferencji ONZ w Sprawie Środowiska Naturalnego i Rozwoju, zwanej „Szczytem Ziemi". Wybór miejsca miał zwrócić uwagę na zagrożenie środowiska naturalnego w Ameryce Łacińskiej, zwłaszcza zagładę lasów deszczowych, którą wielu*naukowców uważa za jedną z największych katastrof ekologicznych świa­ta. Konferencja pokazała, że stosunek do środo­wiska zależy *d partykularnych interesów poszczególnych państw. Krajem emitującym do atmosfe­ry największe ilości gazów wywołujących efekt cieplarnianyStany Zjednoczone. Dlatego w cza­sie konferencji w Rio USA nie dopuściły do uchwa­lenia limitów na emisję dwutlenku węgla. Limity określające dopuszczalną ilość emitowanego do atmosfery dwutlenku węgla przyjęto dopiero w 1998 roku, na następnym szczycie w Kyoto. Gubernator brazylijskiego stanu Amazonas skry­tykował państwa uprzemysłowione, twierdząc, że z pieniędzy zarabianych przez międzynarodowe koncerny na eksploatacji tropikalnych lasów desz­czowych „nawet jeden cent nie tafia do regionu Amazonii". Przedstawiciele krajów rozwijających się bronili tezy, że nie mogą jednocześnie rozwijać gospodarki i chronić środowiska naturalnego bez ogromnej pomocy finansowej, której wartość ONZ szacuje na 70 miliardów dolarów rocznie.
Bank Światowy obserwuje i wspiera rozwój kra­jów Ameryki Łacińskiej poprzez specjalne pro­gramy pomocy. Specjaliści radzą rządom, w jaki sposób zarządzać finansami publicznymi.

Podobne prace

Do góry