Ocena brak

Alfred Whitehead (1861 - 1947) - Gneoseologia

Autor /Stiv Dodano /15.07.2011

Whitehead analizując historię nauki, zauważał, że „postęp cywilizacji nie polega na jednolitym przesuwaniu się ku lepszym rzeczom”. Do takiego wniosku można dojść, gdy się zechce pomijać szczegóły, a historię nauki przedstawiać się będzie zbyt ogólnie. „W XVI wieku naszej ery - pisał - rozpadło się zachodnie chrześcijaństwo i narodziła się nauka nowożytna. Było to stulecie fermentu”. Ferment ten tworzyły, z jednej strony, masy ludowe, topiąc przez półtora wieku Europę w morzu krwi, z drugiej zaś, wąski krąg elity intelektualnej, który wytyczał nowe drogi dla nauki. Intelektualiści ze stoickim spokojem „wykuwali każde zdanie między młotem i kowadłem upartych i nieuniknionych faktów”. Zgodnie z tą maksymą Whitehead poszukukiwał związku między ogólnymi zasadami a nieuniknionymi faktami. Pisał: „na całym  świecie i we wszystkich epokach istnieli ludzie praktyczni, pogrążeni w <>, na całym też świecie i we wszystkich epokach istnieli ludzie o filozoficznym usposobieniu, zainteresowani wysuwaniem zasad ogólnych”. Whiteheada interesowała głównie jedność, którą tworzą fakty szczegółowe i zasady ogólne. Jednością tą w przeszłości zajmowano się sporadycznie, natomiast w XX wieku stała się ona - zdaniem filozofa – „solą, dzięki której życie jest słodkie”.   

 Chociaż europejska nowożytna nauka tworzona była w „ciszy gabinetów”, to różni się ona od pozostałych europejskich ruchów XVI i XVII wieku, tym że stała się nauką uniwersalną, że „czuje się u siebie w domu na całym świecie”. Zachód wzbogacił świat w naukę i światopogląd naukowy.     Podejście do badań przyrody poprzedzają osiągnięcia nauki nowożytnej. W kilku wykładach z 1925 roku Whitehead zrekonstruował owe osiągnięcia. Na początku stwierdził,  że „nie może istnieć  żywa nauka, jeżeli nie ma powszechnego instynktownego przekonania,  że istnieje jakiś porządek rzeczy, a w szczególności porządek przyrody. Nie bez powodu powiedziałem <>. To, jakich słów ludzie używają, nie ma znaczenia dopóty, dopóki ich zachowania są regulowane przez wspólnie  żywione instynkty. W ostateczności bowiem słowa mogą zniszczyć instynkty. Dopóki tak się nie stanie, słowa się nie liczą. Spostrzeżenie to zachowuje swoją wagę w odniesieniu do historii myślenia naukowego”.     

Od czasów Hume'a filozofia naukowa przeczyła racjonalności nauki. Hume w badaniach dotyczących rozumu ludzkiego napisał: „każdy skutek jest zdarzeniem różnym od swojej przyczyny. Nie można go przeto wykryć w przyczynie, a aprioryczne na jego temat pomysły i koncepcje są czymś zupełnie dowolnym”. Z tego stwierdzenia Whitehead wysnuł wniosek,  że nauka jest niemożliwa. „Rozmaite odmiany filozofii Hume'a zawsze dominowały między ludźmi nauki”. Ale „wiara naukowa”, owe „instynktowne przekonanie,  że istnieje porządek rzeczy”, ostatecznie usunęła tę filozoficzną przeszkodę Hume'a.   

Whitehead śledząc rozwój „instynktownej wiary naukowej”, ukazywał momenty, w których wiara ta stawała się świadomym poznaniem. Powiadał, że Grecja była „kolebką Europy i w Grecji szukać należy genezy naszych nowożytnych idei”. W tradycji europejskiej odnaleźć można stoicką koncepcję porządku moralnego i stoicką teorię przyrody, którą Seneka ujawnił mówiąc: „bóstwo przesądza o wszystkich rzeczach dzięki nieodwołalnemu prawu przeznaczenia, które ustanowiło, ale któremu same jest posłuszne”.   

To poczucie porządku dominuje nad europejską kulturą. Było ono obecne już w średniowieczu, które przekazało następnym epokom przekonanie,  że  „każde szczegółowe zdarzenie można powiązać w określony sposób ze zdarzeniami wcześniejszymi, ujawniając przy tym prawidłowości ogólne. Bez tego przekonania niewiarygodne dokonania naukowców pozostałyby beznadziejne”.     

To przekonanie (że istniejące tajemnice trzeba odsłaniać) stanowiło motyw badań naukowych. Whitehead uważał,  że  „wiara w możliwość nauki [...] to nieświadoma pochodna  średniowiecznej teologii”. Dodawał przy tym,  że istotnymi czynnikami rozwoju nowożytnej nauki były również: „wzrost bogactwa i czasu wolnego, ekspansja uniwersytetów, wynalazek druku, zdobycie Konstantynopola [...] wszystko już było i las wyrósł”.     

Nauka  nowożytna przejęła „idee kontynuatorów filozofii Arystotelesa”, dlatego przez długi czas zachowywała w niej ważność tzw. „kosmologia naukowa” przyjmująca istnienie materii nie mającej w sobie celu, wartości zmieniającej się pod wpływem czynników zewnętrznych. Whitehead określał to „założeniem naukowego materializmu”.  

Mogło ono być przyjęte, bo doskonale wyjaśniało fakty, ale jedynie wyabstrahowane, wyłączone z całokształtu okoliczności. Założenie to pozwalało na „wąską skuteczność”. Filozofia Kartezjusza i jego następców pozostawała pod wpływem kosmologii naukowej. „Myśl jest abstrakcyjna, a nierozważne korzystanie z abstrakcji to podstawowa wada intelektu. Wadzie tej nie zapobiegamy w pełni zwracając się ku konkretnemu doświadczeniu”. Można mówić o dwóch metodach „oczyszczania myśli”:   1) beznamiętnej obserwacji - „ale obserwacja  to selekcja”, a selekcji dokonuje się według określonego schematu abstrakcyjnego;    2) porównywania  różnych schematów abstrahowania opartych na różnych rodzajach doświadczenia, wybór schematu jest znowu rzeczą wiary.       

Na  początku nowożytnej nauki panowała niepodzielnie wiara w rozum włoskich scholastyków. „Wiara w rozum - pisał Whitehead - oznacza,  że ufamy w to, iż ostateczne natury wszystkich rzeczy pozostają z sobą w harmonii i nie może być mowy o arbitralności. Wierzymy,  że u korzeni rzeczy nie natrafimy na zwykłą arbitralną tajemnicę. Wiara w porządek przyrody, która umożliwiła rozwój nauki, stanowi szczególny przypadek ogólniejszej wiary. Nie daje się jej uzasadnić na drodze  żadnej generalizacji indukcyjnej. Wyrasta ona z bezpośredniego oglądu natury rzeczy ujawnianej nam w bezpośrednim i teraźniejszym doświadczeniu. Nie ma rozstania się z własnym cieniem. Doświadczać tej wiary (wiary w rozum) to wiedzieć,  że będąc sobą jesteśmy więcej niż sobą; to wiedzieć,  że nasze cząstkowe i niejasne doświadczenie pozwala jednak docierać do najgłębszych poziomów rzeczywistości; to wiedzieć,  że rozproszone szczegóły muszą się odnajdywać w systemie rzeczy tylko po to, by być sobą; to wiedzieć,  że w systemie tym mieści się i harmonia logicznej racjonalności, i harmonia osiągnięć estetycznych; to wiedzieć, że podczas gdy harmonia logiki nakłada się na wszechświat niczym  żelazna konieczność, harmonia estetyczna staje przed wszechświatem jako  żywy ideał kształtujący ogólny przepływ w jego przerywanym dążeniu ku subtelniejszym, bardziej złożonym układom”.     

Whitehead był matematykiem, toteż dostrzegał rolę matematyki w rozwoju ludzkiej myśli naukowej. Według niego ta dyscyplina wiedzy ukazuje związki między rzeczami, które może konstatować tylko rozum, które nie wynikają bezpośrednio z doświadczenia.    Pierwsze odkrycie matematyczne: istnieje pięć jabłek i jest to więcej niż trzy jabłka - jest doniosłe dla człowieka, bo:    

1) abstrahuje od rozważań nad poszczególnymi jednostkami;    

2) uwagę swą koncentruje na relacji między zbiorami;    

3) uwalnia się od szczególnych przypadków;    

4) pozostaje w dziedzinie całkowitej i absolutnej abstrakcji;    

5) pozwala zrozumieć estetyczne treści doświadczenia, czyli:    

 a)  ujawniać konkretne jego treści;    

 b) wyodrębniać jednostkowe składniki i rozpatrywać je z osobna;    

c)  przedstawić ogólne warunki spełniane przez związek tych jednostkowych składników. 

Istnieje granica ogólności matematyki. Nie można mówić czegoś o odległej sytuacji, która nie wykazuje  żadnego związku z sytuacją bezpośrednią; nie tworzy elementu konstytutywnego istoty danej sytuacji.  „Jeżeli - powiadał Whitehead - związku brak, niewiedza jest całkowita. Przez niewiedzę rozumiem faktyczną niewiedzę, a więc niemożność udzielenia rady - czego oczekiwać, jak do czegoś podejść [...]. Albo wiemy coś o sytuacji odległej dzięki poznaniu, które stanowi składnik sytuacji danej, albo nie wiemy nic [...].Wszechświat otwarty na wszelkie rodzaje doświadczenia, to wszechświat, w którym każdy szczegół wchodzi we właściwe związki z sytuacją bezpośrednią”.     

Głównymi czynnikami rozwoju nauki nowożytnej - zdaniem Whitehead'a były: rozwój matematyki, instynktowne przekonanie o istnieniu porządku w przyrodzie, wiara w rozum wyrażająca się w racjonalizmie.   Przez racjonalizm rozumiał: „przekonanie,  że droga do prawdy wiedzie przede wszystkim przez metafizyczną naturę rzeczy, która z kolei pozwala stwierdzić, jak się one zachowują i jak działają. Historyczny zwrot polegał na całkowitym porzuceniu tej metody na rzecz badania empirycznych faktów przeszłości i przyszłości. W religii oznaczało to nawrót do początków chrześcijaństwa, a w nauce wezwanie do eksperymentów oraz indukcyjnej metody rozumowania”.      

Przez ostatnie dwa i pół stulecia nauka europejska żyła z kapitału nagromadzonego w XVII wieku. Okres ten pozostawił opracowane systemy myślowe dotyczące wszystkich obszarów  życia człowieka. Filozofia naukowa w tym stuleciu i przez następne dwa wieki opracowywana była na podstawie fizyki. Dopiero przełom XIX i XX wieku wyróżnił się próbą wykorzystania biologii  do konstruowania filozofii naukowej, ale były to wówczas próby „zastosowania pojęć biologicznych do materializmu XVII wieku”. Z tego też względu nie został rozwiązany problem indukcji, która „zakłada metafizykę”, czyli podstawą jej zastosowania jest określona racjonalna wizja rzeczywistości.  „Nie ma racjonalnego uzasadnienia dla naszych odwołań do historii - tłumaczył Whitehead - jeżeli metafizyka nie upewni nas, iż istnieje historia, do której można się odwołać [...]. Trudność polega na sensownym skorzystaniu z takich idei. O ile tego nie uczynimy, nie potrafimy sensownie skorzystać z indukcji”. Jest tak, albowiem porządek rzeczywistości nie da się wyjaśnić na drodze obserwacji rzeczywistości. W obserwowanym fakcie nie ma nic, co pozwalałoby nam mówić o jego przeszłości lub przyszłości. Konkretny, ten oto fakt to proces, który jest zestawem czynności „ujmowania” (tj. pojmowania, które może, ale nie musi być poznawcze) i urzeczywistnianego zdarzenia związanego z ujmowaniem. Zdarzenie to fakt jednostkowy wynikający z indywidualizacji fundamentalnej aktywności człowieka.    

W trakcie postrzegania zmysłowego uświadamiamy sobie przedmiot zmysłowy. Wtedy przedmiotowi temu zmysłowemu przysługuje „wejście w czasoprzestrzeń”. Człowiek poznający znajduje się (obiektywnie) w określonym punkcie widzenia A, tj. obejmuje swoją percepcją jakiś obszar czasoprzestrzeni (pewną objętość przestrzeni w pewnym czasie). „Ale jako jednostka - pisał Whitehead - ów punkt widzenia stanowi jednostkę urzeczywistnionego doświadczenia. Sposób ujmowania przedmiotu zmysłowego w A (jako wyabstrahowany z przedmiotu zmysłowego, którego związek z A ów sposób warunkuje) jest aspektem jakiegoś innego obrazu B z punktu widzenia A. Wobec tego przedmiot zmysłowy jest obecny w A wraz ze sposobem lokalizacji w B”. Poznawany przedmiot jest poddany unifikacji zgodnie z punktem widzenia A względem obszaru B. Można zatem twierdzić,  że człowiek poznając  świat, ma do czynienia z kompleksem unifikacji związanych z ujmowaniem.  „Czas i przestrzeń ujawniają ogólny schemat zespolonych związków tych ujmowań. Nie da się żadnego z nich wyrwać z kontekstu”. W ten sposób każde ujmowanie jest realne; a także całość jest realna. Ujmowanie jest procesem unifikacji.     

W swym rozwoju przyroda przechodzi od ujmowania do ujmowania.  „To, co się osiąga, trzeba porzucić, choć zarazem i zachować, ponieważ zawiera ono aspekty samego siebie dostępne ujmowaniom, które leżą poza tym, co osiągnięte”. Dlatego „rzeczywistość jest procesem”. Każde zdarzenie jest:    

1) teraźniejszością, bo wyraża w sobie sposób manifestacji bezpośredniego zaistnienia;

2) przeszłością, bo zawiera sposoby manifestacji przedmiotów, sposoby wyrażające treść zdarzenia;  

3) przyszłością, bo posiada takie sposoby manifestacji, które ujawniać się będą w przyszłości.    W XIX wieku nauka rozwijała się na podstawie trzech tendencji, zktórych żadna nie zakwestionowała materializmu:    

1) wpływu romantyzmu na naukę;   

2)  rozwoju fizyki i techniki;

3) formułowanej teorii ewolucji będącej wyrazem ogólnego rozwoju nauk biologicznych.  

Na  początku XX wieku upowszechniły się przekonania - powstałe na tle wielu nierozwiązanych problemów w zakresie koncepcji przestrzeni, czasu i energii - o tym, że „stare, ortodoksyjne założenia” są już nienaukowe,  że teorie np. Newtona czy Maxwella nie wystarczają,  że wreszcie „teoria naukowa” wykroczyła poza „zdrowy rozsądek”.  „Po XVIII wieku odziedziczyliśmy budowlę ku czci zorganizowanego zdrowego rozsądku. Pozbyto się średniowiecznych fantazji i kartezjańskich wirów [...].

Opierano się na tym, co każdy mógł widzieć na własne oczy albo za pomocą prostego mikroskopu [...]. Dziś znajdujemy się na przeciwnym biegunie myślenia [...] Odzyskaliśmy ducha wieku XIX, ale na wyższym poziomie wyobraźni”.      

Empiryczne badania naukowe (Whitehead opisywał i porównywał doświadczenia Galileusza oraz Michelsona) zrodziły myśl,  że koncepcje czasu i przestrzeni, przyjmowane dotąd, są zbyt proste. Fizycy zwrócili się do filozofii pytając o to, jaką można przyjąć koncepcję czasu, przestrzeni, aby móc zgodzić się z możliwością współistnienia alternatywnych wyjaśnień. Whitehead zaproponował swoją organiczną teorię przyrody, która zdaniem jej autora problem ten rozwiązywała.    

Tłumaczył,  że „zdarzenie” jako jedność różnych wzorców aspektów trwa w następujących po sobie częściach zdarzenia i przejawia się w jego całokształcie. Dzieje się tak dlatego, bo zdarzenie jest zarazem historią określonego wzorca. Trwałość wzorca powoduje, że czas odróżnia się od przestrzeni. „Wzorzec istnieje przestrzennie teraz, a to określenie czasowe tworzy jego związek z każdym zdarzeniem cząstkowym”. To pozwala odróżniać czas od przestrzeni.  „Dająca się zauważyć skuteczność przedmiotów daje się wyjaśnić tylko przy założeniu,  że przedmioty w ruchu względem siebie korzystają dla zapewnienia sobie trwałości z takich znaczeń czasu i przestrzeni, które nie są identyczne dla różnych przedmiotów”. Przedmiot jest w stanie spoczynku we własnej przestrzeni, ale jest w ruchu w przestrzeni innej, tj. tak zdefiniowanej, że nie zawiera się ona w tej szczególnej trwałości przedmiotu.     

Z tego, nowego punktu widzenia, przeformułowania wymagało prawo grawitacji, co uczynił Einstein. Sam Whitehead rozwijał teorię wielości układów czasoprzestrzennych. Przeciwstawiał się również doktrynie mówiącej,  że związki czasoprzestrzenne są zewnętrzne. Rozwijając własną koncepcję wewnętrznych powiązań, tłumaczył,  że  „pojęcie wewnętrznych związków domaga się pojęcia substancji jako czynności syntetyzującej powiązania w taki sposób, aby się wyłonił jej charakter”. Zdarzenie jest jednością wielości powiązań.  „Ogólny schemat tych wzajemnych związków jest abstrakcją, która zakłada, iż każde zdarzenie jest niezależną jednostką, którą nie jest [...] Schemat powiązań zostaje wówczas ukazany obiektywnie i staje się schematem kompleksu zdarzeń powiązanych ze sobą albo jako całość względem części, albo jako części składowe jakiejś nadrzędnej całości”.     

Omawiając proces urzeczywistnienia, który sprowadza się do zestrojenia czynności syntetycznych, Whitehead przyjął metafizyczną hipotezę mówiącą,  że nie ma konieczności, aby proces czasowy składał się z prostej serii liniowych następstw,  że czasowy proces urzeczywistnienia można rozbić na wiązkę procesów seryjnoliniowych. W efekcie trwałość przedmiotu jest ujawnieniem się wzorca urzeczywistnionego jako wewnętrzna cecha zdarzenia oraz tego, co „odsłania czasowy przekrój przyrody, która nadaje aspekty przedmiotom wiecznym”. A zatem człowiek poznając rzeczywistość, urzeczywistnia ją poprzez rekonstrukcję zdarzenia; poprzez odsłonięcie jej trwałości i czasowości, którą wyraża kategorią „wiązki procesów seryjnoliniowych”.     

Zrozumienie  rzeczywistości jest możliwe tylko poprzez odwołanie się do  świata idealnego, poprzez konstruowanie sytuacji metafizycznej - i taką właśnie konstruował Whitehead.  

Powiadał,  że w procesie poznania to, co jest poznawane  „stanowi faktyczną sytuację doświadczenia, zróżnicowaną dzięki odwołaniu się do dziedziny przedmiotów wykraczających poza tę bezpośrednio daną sytuację ze względu na analogiczne lub odmienne związki z innymi sytuacjami doświadczenia”. Poza tym złożoność każdej „sytuacji doświadczenia” wynika stąd, że jest ona umiejscowiona na płaszczyźnie alternatywnych dziedzin  przedmiotów, do których odwołujemy się w procesie poznania. Płaszczyznę tę wypełniają twierdzenia nieprawdziwe, które jako „alternatywne sugestie” można wygłosić sensownie o każdej sytuacji. Ich „prawdziwe znaczenie” ujawnia się w sztuce, w dziełach literackich, w krytyce ideałów.    Każde zdarzenie jest o tyle istotne (nadajemy mu znaczącą dla nas treść), o ile jest proporcjonalne do znaczeń (istotnych treści) „twierdzeń nieprawdziwych” o nim. Owe „twierdzenia nieprawdziwe” Whitehead określił pojęciem: „przedmioty wieczne”, które jest tożsame z pojęciem „uniwersaliów”. „<> są więc w swej istocie abstrakcyjne”.     

„Abstrakcją” Whitehead nazwał to, czym przedmiot wieczny jest jako taki, w swej istocie, niezależnie od konkretnych sytuacji znanych z doświadczenia. „Być abstrakcyjnym - powiadał - to znaczy wykraczać poza szczegółowe konkretne sytuacje rzeczywistego dziania się”.    

To, że przedmiot wieczny wykracza poza konkretną rzeczywistość, nie oznacza, że nie ma związeku między nim a tą rzeczywistością. Taki związek istnieje, a Whitehead nazwał go „sposobem włączania się” do konkretnej rzeczywistości.      

Przedmioty wieczne rozumiał jako:    

1)  szczególną jednostkowość;

2) ogólne związki z innymi wiecznymi przedmiotami mogącymi się urzeczywistniać w konkretnych sytuacjach;

3) ogólną zasadę, która wyraża ich włączenie się do poszczególnych konkretnych sytuacji.     

To rozumienie przedmiotów wiecznych wypływa z przyjęcia zasad:   

1. Każdy przedmiot wieczny jest indywiduum, a więc tym, czym jest; jest „niepowtarzalnym wkładem w każdą konkretną sytuację”, ale identycznym dla wszystkich sytuacji, bo przedmiot ten we wszystkich sposobach włączania się pozostaje zawsze tym, czym jest. Różni się w kolejnych sytuacjach różnymi sposobami włączania się.  „Metafizyczny status przedmiotu wiecznego jest więc statusem możliwości wobec aktualności. Charakter każdej konkretnej sytuacji jest określony ze względu na to, jak aktualizują się w niej te możliwości. Aktualizacja oznacza więc wybór spośród możliwości”.    

2. Każdy „przedmiot wieczny rozważany jest jako przedmiot abstrakcyjny, nie da się oddzielić od swoich związków z innymi przedmiotami wiecznymi ani od związków z rzeczywistością w ogóle”. Zasadę tę kreśla pojęcie „istota relacyjna”, którą wyraża możliwość włączania się przedmiotów wiecznych w konkretne sytuacje poznawcze.  Człowiek poznając konkretną rzeczywistość, dokonuje jej rekonstrukcji poprzez „selektywne ograniczanie” czasoprzestrzenne kontinum przedmiotu wiecznego. To „ograniczanie” określił Whitehead jako „hierarchizację”. Przedmiot wieczny jest nieokreślony. Sytuacja doświadczenia jest syntezą przedmiotu wiecznego, czyli wyraża jego określoność i jego „powinowactwo” z innymi przedmiotami wiecznymi; umiejscawia zdarzenie w hierarchii określoności, znaczeń przedmiotów wiecznych. „Różnice hierarchiczne” nazwał Whitehead „znaczeniem wartości”.   

W ten sposób Whitehead wykazał jak możliwe są związki zewnętrzne rzeczy. Zachodzą one przez fakt  „nieokreślonego powinowactwa każdego przedmiotu wiecznego z sytuacjami w ogóle oraz określonego powinowactwa z każdą konkretną sytuacją”. Pozostało jeszcze odnaleźć odpowiedź na pytanie o możliwość istnienia związków wewnętrznych. Aby je wyjaśnić, należałotrzeba ustalić możliwość prawdy szczegółowej.  „Jeżeli istnieją - powiadał - powiązania wewnętrzne, wszystko musi zależeć od wszystkich pozostałych rzeczy. Aby tak właśnie było, nie moglibyśmy o niczym niczego wiedzieć, dopóki nie poznalibyśmy wszystkich pozostałych rzeczy. Najwyraźniej konieczne jest wypowiedzenie wszystkiego naraz”. Jest to oczywiście niemożliwe. Trzeba więc, znając prawdy częściowe, wyjaśnić powiązania wewnętrzne na drodze analizy „dziedziny możliwości”, a w niej poprzez ujawnienie struktury hierarchicznej przedmiotów  wiecznych. Struktura ta jest  „jednolitym schematem powiązań między skończonymi zbiorami przedmiotów wiecznych”. Powiązania ujawniają „istotę relacyjną”, którą określa „zasada izolacji przedmiotów wiecznych w dziedzinie możliwości”.     

Przedmioty wieczne są izolowane, tzn.  że ich możliwe powiązanie można wyrazić bez odwoływania się do „odnośnych jednostkowych istot”.  „W przeciwieństwie do dziedziny możliwości włączenie wiecznych przedmiotów do rzeczywistej sytuacji oznacza,  że przynajmniej w odniesieniu do pewnych możliwości ich powiązań istnieje wspólnota ich jednostkowych istot”. Odkrytą „wspólnotą” jest właśnie wartość określana „przez określone wieczne powinowactwo, dzięki któremu osiągnięta zostaje rzeczywista wspólnota”. To „wieczne powinowactwo” stanowi formę (eidos), a rzeczywista sytuacja, jej treść, „superjekcję” ukonstytuowanej wartości.

Związki wewnętrzne można wyjaśnić poprzez ukazanie powiązań przedmiotu wiecznego w relacji do innych przedmiotów wiecznych tylko „w roli członów relacji, bez odwoływania się do ich jednostkowych istot” oraz dostrzeżenie skończonej podzielności ogólnego schematu powiązań przedmiotu wiecznego wynikającej z istoty tego przedmiotu. Ujawnianie powiązań wewnętrznych jest możliwe na drodze zrozumienia ogólnego schematu powiązań.     

Whitehead  przywoływał arystotelesowskiego Boga, Pierwszego Poruszyciela jako ostateczny byt, który pozwala wyjaśnić porządek wszechrzeczy. Ale myśl Arystotelesa stanowiła wynik błędnej fizyki i kosmologii; „Pierwszy Motor” był niezbędny dla racjonalnego wyjaśnienia istniejącego obrazu rzeczywistości. Dzisiaj - powiadał Whitehead - nie możemy zaakceptować rozwiązania Arystotelesa.  „Na miejsce arystotelesowskiego Boga jako Pierwszego Poruszyciela umieszczamy Boga jako Zasadę Konkretyzacji. Stanowisko takie możemy utrzymać tylko dzięki badaniom nad ogólnymi konsekwencjami przebiegu rzeczywistych sytuacji - to znaczy procesu urzeczywistniania”.     

Każde rzeczywiste zdarzenie jest procesem, jest stawaniem się, czyli umieszczaniem pośród wielu różnorodnych innych sytuacji, dzięki którym sytuacja jest określoną. Zdarzenie wywodzi się z innych zdarzeń, które są jego przeszłością; ujawnia ono ponadto inne zdarzenia, a przez to tworzy swą teraźniejszość. Zdarzenie staje się sobą, jako tym oto zdarzeniem, poprzez odniesienie do hierarchii powiązań przedmiotów wiecznych. Jest ono również nieokreślone, co nazywa się „przyszłością zdarzenia”. Owa nieokreśloność występuje jako powinowactwo z innymi zdarzeniami. „Przyszłość - pisał Whitehead - jest syntezą przedmiotów wiecznych jako nieistniejących i jako wymagających przejścia z a do innych indywidualizacji[...] w których nieistniejące staje się istniejącym”.

Podobne prace

Do góry