Ocena brak

ALBRECHT Janusz (1892 - 1941)

Autor /Kilian545 Dodano /19.11.2012

Honor żołnierza

Pułkownik Wojska Polskiego, we wrześniu 1939 roku dowódca l Pułku
Szwoleżerów. W Związku Walki Zbrojnej pod pseudonimem "Wojciech" pełnił funkcję
szefa sztabu Komendy Głównej. Zadenuncjowany dla pieniędzy przez rotmistrza
Przemysława Deżakowskiego, został aresztowany przez gestapo 7 lipca 1941 roku.

Poddano go torturom, ale nie zdołano wydobyć od niego żadnych informacji.
Przekazany Abwehrze, wyszedł z więzienia 27 sierpnia na mocy specjalnego
porozumienia. Zakładało ono, iż Albrecht przekaże generałowi Rowec-kiemu
propozycję zaprzestania walki partyzanckiej w zamian za zaprzestanie
prześladowania Polaków. Niemcy zapewnili, że nie będzie śledzony, pułkownik zaś
dał słowo honoru, że po zakończeniu misji zgłosi się do Abwehry.

Niestety, próba
nawiązania kontaktu z generałem "Grotem" nie powiodła się. Albrecht otrzymał od
niego jedynie list następującej treści: "Kochany Januszu! Poszedłeś za daleko.
Myślę, że znajdziesz właściwe rozwiązanie. Ściskam cię, Stefan". W tej sytuacji
pułkownik Albrecht napisał list do rodziny: "Kochani! Nie udało mi się nawiązać
kontaktu z przyjaciółmi.

Widać obawiają się mnie. Doszedłem do przekonania, że
popełniłem błąd. Postanowiłem skończyć ze sobą, by w ten sposób uratować mój
honor, a Warn przekazać czyste imię. Żegnam Was, a duszę swoją i Was polecam
Bogu. Wasz Janusz i ojciec".

Samobójstwo popełnił strzelając sobie z pistoletu w
skroń.

Jerzy Śląski w Polsce walczącej pisał: "Był dramat Polaka-żołnierza, który
popełnił błąd, a gdy go zrozumiał - natychmiast zań zapłacił, wyciągając najsurowsze
konsekwencje wobec siebie. Uświadomił sobie, że podjął się złej misji, ale uważając,
że słowa honoru polskiego oficera także i wtedy, gdy dało się je wrogowi, bezkarnie
łamać nie wolno, zdecydował się na śmierć z własnej ręki.

Od oficerskiego słowa
honoru - kilkakrotnie powtarzał swej łączniczce - może uwolnić tylko śmierć. Muszę
swój kielich goryczy wypić do końca".

Podobne prace

Do góry