Ocena brak

Afryka

Autor /Zecer Dodano /31.01.2012

Powstanie w 1993 roku nowego państwa, Erytrei, było tylko jedną z wielu zmian, które nieustannie zachodzą na politycznej mapie Afryki. Mimo głębokich przeobrażeń pozostaje ona regionem silnie uzależnionym od międzynarodowej pomocy.
W 1998 roku w Afryce istniały 53 niepodle­głe państwa. Niestety granice mię­dzypaństwowe wytyczone przez euro­pejskich kolonizatorów, rzadko pokrywają się z rzeczywistymi podziałami etnicznymi panujący­mi na tym kontynencie. O jego ogromnym zróżni­cowaniu świadczy ponad 1000 języków i dialek­tów używanych przez mieszkańców Afryki. Często w sztucznie wytyczonych granicach państw znaj­dowały się ludy i plemiona od wieków toczące ze sobą wojny, zdarzało się też, że terytorium zamieszkane przez jedną grupę etniczną zostało podzielone między dwa sąsiadujące ze sobą pań­stwa. To wszystko jest źródłem nieustannych konfliktów etnicznych, w których, jak szacują eks­perci, od lat sześćdziesiątych naszego stulecia zgi­nęły już ponad dwa miliony ludzi.

Secesja
Konflikt wokół wspomnianej już Erytrei jest przy­kładem zakończonej sukcesem wojny secesyjnej. Pod koniec XIX wieku ten niewielki region położony nad Morzem Czerwonym stał się kolonią włoską. Po II wojnie światowej Erytrea powróci­ła do Etiopii jako prowincja. Jednak większość mieszkańców Erytrei była przeciwna rządom Etiop­czyków, co doprowadziło na początku lat 60. do wybuchu wojny domowej. Wojna toczyła się do 1991 r., kiedy to siły rebeliantów, w skład których wchodzili Erytrejczycy.Tigrejczycy i inne mniej­szości, obaliły rząd etiopski. Po nadzorowanym przez obserwatorów ONZ referendum w kwietniu 1993 r., Erytrea stała się niepodległym państwem. Etiopia zajęła się przywracaniem porządku w kraju i uzdrawianiem zdruzgotanej przez wojnę gospo­darki. Obecnie konstytucja Etiopii uznaje aspira­cje różnych grup etnicznych, a musi ich być nie­mało, skoro na terenie kraju używa się ponad 70 języków i 200 dialektów. W wielu innych krajach, na przykład w Nigerii i Sudanie, mniejszości naro­dowe wciąż nie są w stanie uzyskać niepodległo­ści. Jedynym efektem podejmowanych prób są prześladowania i przelana na darmo krew.
W Afryce środkowej nowo powstałe państwa wciąż targane są konfliktami politycznymi. Na przykład Zair, po zamachu stanu w 1996 roku zmienił nazwę na Demokratyczna Republika Kongo. W Ruandzie i Burundi krwawy konflikt między ludami Tutsi i Hutu pociągnął za sobą setki tysięcy ofiar, sytuację pogorszyła jeszcze przecią­gająca się susza. Miliony pozbawionych domów uchodźców schroniło się w krajach sąsiednich. W państwach, których istnienie zagrożone jest przez konflikty etniczne, często jedyną skuteczną formą sprawowania władzy wydaje się być system jednopartyjny lub dyktatura wojskowa. Polityka twardej ręki ma uchronić te państwa przed roz­padem. Za zachowaniem istniejących już granic opowiada się również Organizacja Jedności Afry­kańskiej, zdając sobie sprawę, że jakiekolwiek zmiany pociągają za sobą groźbę kolejnych wojen.
Afrykę zamieszkują wyznawcy wielu religii i jest to kolejna przyczyna konfliktów. Na połu­dnie od Sahary największą liczbę wyznawców mają religie tradycyjne, choć szacuje się, że mieszka tam również około 130 milionów chrześcijan. Trzecią główną religią Afryki jest islam, którego wyznaw­cy dominują w Afryce Północnej,
Siłę konfliktów o podłożu religijnym odczuł między innymi Sudan, gdzie skupieni na południu chrześcijanie i wyznawcy tradycyjnych religii zbuntowali się przeciwko władzy zamieszkujących północ muzułmanów.
W ostatnich latach w Afryce Północnej obserwu­je się m.in. wzrost aktywności agresywnych islam­skich fundamentalistów. Głoszą oni konieczność odrzucenia zachodniego systemu wartości. Inspiro­wani są przez podobne ruchy w Azji południowo-zachodniej. W Egipcie, kraju w którym pokaźna część dochodów pochodzi z turystyki, islamscy fundamentaliści atakują europejskich turystów. W Algierii Islamski Front Wyzwolenia wygrał wybory parlamentarne w 1991 roku. Rząd szybko anulował wyniki wyborów, a władzę przejęli woj­skowi. Jednocześnie aresztowano wiele osób zwią­zanych z Frontem, co jednak nie uchroniło kraju przed rozlewem krwi. Władze oskarżają muzuł­mańskie bojówki o terroryzm, tak naprawdę nie wiadomo jednak, która ze stron konfliktu jest odpo­wiedzialna za serię barbarzyńskich mordów popeł­nionych na ludności cywilnej.

Podział na Północ i Południe
Afryka Północna jest regionem względnego dob­robytu. Libia ze swoimi bogatymi złożami ropy naftowej należy do państw osiągających dochód narodowy nieco powyżej średniego. Algieria rów­nież eksportująca ropę naftową i gaz ziemny, wraz z Tunezją i Marokiem należy do kategorii państw o PKB nieco poniżej średniego. Spośród afrykań­skich państw basenu Morza Śródziemnego tylko Egipt (PKB na 1 mieszkańca w 1994 r. - 760 USD) należy do państw o niskim dochodzie narodowym.
Kraje położone na południe od Sahary są w większości biedne i zacofane. Wyjątkiem jest tu Republika Południowej Afryki. Produkt krajowy brutto w przeliczeniu na jednego mieszkańca w tym dysponującym bogatymi złożami surowców mineralnych, rozwiniętym rolnictwem i przemy­słem kraju wyniósł w 1994 roku 2853 dolary. Gos­podarka nadal rozwija się dobrze, mimo obaw bia­łej społeczności związanych z fundamentalnymi zmianami ustrojowymi, których efektem był ko­niec ery apartheidu. W 1994 r. odbyły się pierwsze powszechne wybory parlamentarne, które wygrał Afrykański Kongres Narodowy na czele z Nel­sonem Mandelą, który został pierwszym nie-białym prezydentem Republiki Południowej Afryki.
Pozostałe państwa leżące na południe od Sahary osiągają niski dochód narodowy, a większość ich mieszkańców utrzymuje się z rolnictwa. Sytuację pogarszają wojny i susze nawiedzające te obsza­ry. W Mozambiku, Etiopii,Ruandzie i Burundi to­czą się wyniszczające wojny domowe, a produkt krajowy brutto w tych krajach w 1994 roku wyniósł mniej niż 100 dolarów na jednego mieszkańca. Do najbiedniejszych państw świata należą również Tanzania, Gwinea-Bissau, gdzie ponad 80 procent ludności utrzymuje się z rolnictwa, a także Mada­gaskar, Sierra Leone i Malawi.
Pozytywnym zjawiskiem obserwowanym w wielu państwach Afryki jest postępujący rozwój systemów opieki zdrowotnej i oświaty. Dzieci uro­dzone w 1975 roku miały szansę przeżyć 48 lat, w 1992 roku - 54 lata, głównie za sprawą lepszej opieki medycznej. W tym samym okresie śmier­telność wśród dzieci spadła z 212 do 95 na każde 1000 urodzeń.
Jednocześnie liczba ludności Afryki wzrastała szybciej niż na innych kontynentach, średnio o 3 procent rocznie w latach 1985-90. W Afryce co roku przybywa 20 milionów ludzi i jest to jeden z powodów spadku wartości produktu krajowego brutto w przeliczeniu na jednego mieszkańca.
Inną konsekwencją eksplozji demograficznej jest konieczność zwiększania nakładów na oświa­tę i lecznictwo, czego nie wytrzymują ograniczone budżety państw afrykańskich. Na niektórych obsza­rach gwałtownie rozprzestrzeniają się zakażenia wirusem HIV powodującym AIDS.
Zła sytuacja gospodarcza doprowadziła wiele państw do ogromnego zadłużenia. Od początku lat 80. do wczesnych lat 90. długi państw afrykańskich leżących na południe od Sahary potroiły się, osiąga­jąc 180 mld dolarów. W 1991 roku 16 państw Af­ryki przeznaczało od 20 do 74% dochodów z eks­portu na obsługę zagranicznego zadłużenia.
Wiele rządów afrykańskich twierdzi, że rozwi­nięte uprzemysłowione państwa świata i powołane przez nie instytucje, jak choćby Międzynarodowy Fundusz Walutowy, będący wyspecjalizowaną agendą Organizacji Narodów Zjednoczonych, wykorzystują zadłużenie krajów afrykańskich do narzucania im polityki, której nie chciałyby pro­wadzić. Chodzi tu między innymi o prywatyzację państwowych do tej pory przedsiębiorstw, wprowa­dzenie nowych konstytucji oraz ograniczenie wydatków na cele społeczne.
W 1991 roku Bank Światowy i USA zmusiły rząd Zimbabwe do sprzedaży milionów ton zbóż, by uzyskane w ten sposób pieniądze przeznaczyć na spłatę zadłużenia. W następnym roku całą połu­dniową część Afryki dotknęła klęska suszy. W Zimbabwe zbiory zboża spadły o dwie trzecie, a kraj był zupełnie pozbawiony rezerw żywności.

Delikatne środowisko
Od dwudziestu lat co jakiś czas zachodnie media donoszą o kolejnych klęskach suszy lub głodu w Afryce. Często w mediach pojawiają się zdjęcia wygłodzonych dzieci i towarzyszące temu apele o pomoc. W ten sposób tworzy się w świadomości widza obraz kontynentu stale prześladowanego przez różnego rodzaju klęski i wymagającego nie­ustannej pomocy.
Taka wizja Afryki jest jednak nieprawdziwa. Jest to ogromny kontynent, niezwykle zróżnico­wany pod względem przyrodniczym. Rzeczy­wiście, kraje leżące na południe od Sahary cierpią na niedostatek wody pitnej. Opady deszczu w tych półpustynnych regionach są nie tylko małe, ale i nieprzewidywalne. Doskonałym przykładem ta­kiego regionu jest Sahel - sucha kraina częściowo porośnięta sawanną. Pierwotnie Sahel zamieszki­wały ludy prowadzące koczowniczy tryb życia, i wypas bydła mimo niesprzyjających warunków, nie stanowił problemu. Jednak w ostatnich latach, w związku ze znacznym przyrostem liczby ludno­ści i pogłowia zwierząt domowych, presja wywie­rana na środowisko naturalne jest coraz większa. W latach 70. i 80. obszar ten ucierpiał wskutek przedłużających się okresów suszy, która dopro­wadziła do pustynnienia północnej części Sahelu.
Również południowa część Afryki w dużym stopniu pokryta jest pustyniami, półpustyniami i sawannami. Każdy przedłużający się okres suszy i tam prowadzi do pustynnienia dużych obszarów stosunkowo żyznych terenów. Nadmierny wypas bydła w Botswanie i Namibii stanowi zagrożenie dla środowiska naturalnego.

Lasy deszczowe
Kolejnym problemem, z którym borykają się kraje południowej Afryki jest zmniejszanie się obsza­rów leśnych. Jest to widoczne zwłaszcza na Mada­gaskarze, gdzie wiele rzadkich gatunków zwierząt i roślin bliskich jest wyginięcia.
Drugi pod względem wielkości obszar lasów deszczowych na świecie, rozciąga się w Afryce wzdłuż strefy równikowej. Te lasy podobnie jak w Amazonii, wraz ze wzrostem liczby ludności są również systematycznie wycinane i wypalane. Przed epoką kolonializmu, ludy zamieszkujące te ziemie żyły w symbiozie z przyrodą. Plemiona pro­wadziły wędrowny tryb życia. Wycinały fragment lasu, uprawiały ziemię przez trzy, cztery lata, a na­stępnie przenosiły się w inne miejsce. Wykorzy­stane pole pozostawiano odłogiem i zanim plemię wróciło w to samo miejsce, las mógł się odrodzić. Dziś taką metodę nazwalibyśmy ekologiczną.
Europejczycy wycinali las tropikalny i zakła­dali w tych miejscach plantacje kakao i kawy. Filie zakładów przemysłu drzewnego ze Starego Konty­nentu pozyskiwały ogromne ilości cennego drew­na, na przykład mahoniu co również fatalnie wpły­wało na stan lasów.

Uprawy przemysłowe
Działania Europejczyków miały też inne, fatalne dla mieszkańców Afryki konsekwencje. Priorytet dla upraw przemysłowych sprawił, że drastycznie zmniejszyła się produkcja żywności. Uprawa ka­kao, czy kawy była po prostu bardziej opłacalna niż produkcja żywności, którą można było prze­cież tanio importować. W konsekwencji, obecnie prawie połowa mieszkańców Afryki jest niedoży­wiona. Jak twierdzą eksperci, Czarny Ląd mógłby wyżywić wielokrotnie więcej ludzi, niż wynosi liczba jego mieszkańców, gdyby państwa afrykań­skie, skoncentrowały się na produkcji żywności.
Obecnie wiele rządów zrozumiało potrzebę ochrony środowiska naturalnego. W północnej Afryce realizowane są ogromne przedsięwzięcia, których celem jest ochrona zasobów wody pitnej. Z kolei na obszarach dotkniętych erozją gleby masowo sadzi się drzewa.
W rozciągających się na południe od Sahary roz­ległych sawannach i lasach zakładane są parki na­rodowe i rezerwaty przyrody, które przyciągają turystów. Napływ turystów sprawia, iż powstają nowe miejsca pracy, a kraj zasilany jest dewizami. Niestety, nawet obszary objęte ochroną nie są wol­ne od zagrożeń. Jedną z największych plag Afryki jest kłusownictwo. Kły słoni i rogi nosorożca są cennym towarem. Nic więc dziwnego, że kłusow­ników nie brakuje. W latach 1970-1990 liczba nosorożców spadła poniżej 2500, czyli o 75%. W Zimbabwe strażnicy leśni wyłapują nosorożce i ucinają im rogi; nosorożec bez rogów, bezwarto­ściowy dla kłusowników, jest bezpieczny. Kłusow­nicy nie zaprzestają jednak polowań, ponieważ około 15% nosorożców wciąż jeszcze ma rogi.

Zanieczyszczenia.
Zagrożenia ekologiczne w Afryce podobne są do tych, z którymi borykają się pozostałe kontynenty. Wiele dużych miast dynamicznie się rozrasta i pro­dukuje coraz więcej odpadów komunalnych i prze­mysłowych. Problem ten dotyczy przede wszyst­kim miast w północnej Afryce oraz przemysłowych ośrodków w RPA i Zimbabwe.
Innym zagrożeniem dla Afryki są odpady tok­syczne, w tym również radioaktywne. Wiele przed­siębiorstw z krajów rozwiniętych usiłuje pozbyć się swoich trujących odpadów, pozostawiając je właśnie w Afryce, gdzie świadomość ekologiczna jest niska. Słynny był przypadek włoskiej fabryki chemicznej, która zostawiła beczki z toksycznymi odpadami na jednej z kongijskich farm, oferując farmerowi 100 dolarów miesięcznie za „pilnowa­nie" składowiska. Po pewnym czasie beczki zaczę­ły przeciekać i toksyny przedostały się do wód gruntowych. Okoliczni mieszkańcy zaczęli choro­wać, wiele osób zmarło. Kiedy sprawa wyszła na jaw, włoskie przedsiębiorstwo zostało zmuszone do zabrania odpadów. Statek z beczkami błąkał się od portu do portu bezskutecznie usiłując pozbyć się trującego ładunku, aż w końcu beczki wróciły do producenta.

Podobne prace

Do góry