Ocena brak

"Adwokat i róże", czyli tęsknota do doskonałości

Autor /Albinos Dodano /05.06.2013

Jerzy Szaniawski (1886— 1970), prozaik i dramaturg. Debiutował w 1912 r., w pięć lat później wystawiono jego komedię Murzyn. Sławę przyniosły mu sztuki teatralne i cykl ironiczno-filoźoficznych opowiadań o profesorze Tutce. Związany był z teatrem „Reduta” Juliusza Osterwy, który wystawiał jego sztuki w latach dwudziestych. Największy rozgłos zyskały: Ptak (1923), Żeglatz (1925), Adwokat i róże (1929), Most (1933), Dziewczyna z lasu (1939), Dwa teatry (1946). Był autorem słuchowisk radiowych — m. in. Zegarek. Podstawowe wydanie: Dramaty zebrane (1958).

Adwokat i róże należą do najbardziej znanych dramatów Jerzego Szaniawskiego. Sztukę wystawiano nie tylko na scenach krajowych, lecz już w okresie międzywojennym inscenizowano w Londynie, Trieście i w Rzymie, a ponadto przetłumaczono na języki czeski, łotewski, niemiecki, włoski i szwedzki. Prapremiera odbyła się 18 stycznia 1929 w Teatrze Nowym w Warszawie w reżyserii Aleksandra Zelwerowicza, scenografię projektował Wincenty Drabik. W tym samym roku wystawiło sztukę jeszcze 7 innych teatrów (Katowice, Kraków, Lublin, Lwów, Łódź, Poznań, Wilno), w ciągu jednego sezonu dramat Szaniawskiego znalazł się na wszystkich prawie większych scenach polskich.

Sztuka zyskała wówczas duże uznanie publiczności, krytyka z satysfakcją stwierdzała rozwój dramatopisarstwa Szaniawskiego. Rok później Adwokat i róże wraz z Ptakiem i Żeglarzem ukazały się w pierwszym wydaniu książkowym jego dramatów; również w 1930 r. dramaturg z Zegrzynka otrzymał Państwową Nagrodę Literacką, właśnie za sztukę o mecenasie i jego różach.

Wydawałoby się zatem, że pozycja Adwokata i róż została ustalona na długo, a jednak zmiana opinii nastąpiła dosyć szybko. Powtórna inscenizacja Zelwerowicza w Teatrze Małym w Warszawie w 1936 r. nie wzbudziła zachwytu, a głosy krytyki były surowe. «Dla porównania z okresem prapremiery warto prześledzić zmianę tonu wypowiedzi Tadeusza Boya-Żeleńskiego. Ten najbardziej liczący się wówczas krytyk teatralny w 1929 r. podkreślał mistrzostwo Szaniawskiego w operowaniu półtonami i niedomówieniami, podejmując umiarkowaną polemikę z ideą dramatu. Natomiast po premierze w 1936 r. nastąpiła totalna krytyka. Oto fragment:

„Żongluje się tymi różami przez trzy akty tak zawrotnie, że aż człowiekowi mdło się robi od tego; co do mnie, cały czas czekałem wczoraj, kiedy najpiękniejsza róża, pani Dorota, wyrżnie swego adwokata w łeb własną donicą. Do końca sztuki to nie nastąpiło; ale obawiam się, że róża powetuje to sobie po zapadnięciu kurtyny. [...] Faktem jest, że ta sztuka, która najwięcej Szaniawskiemu przysporzyła laurów, najbardziej wydaje się dziś fałszywa. Czy że papierowe róże zeschły się i zblakły, czy że chwila nie jest po temu? Życie stawia dziś problemy tak ostro i zuchwale, że ozdobne mijanie się z nimi przez trzy akty po to, aby w końcu zapić rzecz flaszką wina, nie może zbytnio trafić do przekonania. Przebudowany z dawnego klasztoru domek emeryta, w którym, odcięty murem od świata, stary adwokat hoduje swoje podejrzane kwiatki, wydaje się dziś zaułkiem niewartym zainteresowania” (.Krótkie spięcia. Wrażeń teatralnych seria szesnasta, Warszawa 1938).

Adwokata i róże wystawiano wielokrotnie po ostatniej wojnie poczynając od 1947 r. (Teatr Miejski w Lublinie), również w teatrze TV (27 IX 1965, reż. Andrzej Łapicki). Jaki jest zatem sens tej sztuki w naszych czasach, gdy nastąpił zmierzch prowincjonalnego świata panów mecenasów, aptekarzy, sędziów, profesorów, świata przy wołanego raz jeszcze w nowej roli „Profesora Tutki” ? Co decyduje o żywotności dramatu, mimo że nie jest on wolny od rozlicznych słabych punktów, zwłaszcza w aspekcie filozoficznym i psychologicznym, co od dawna skrupulatnie wychwytywali recenzenci teatralni (oprócz Boya również Kazimierz Wierzyński, Antoni Słonimski, Tadeusz Sinko, Irena Krzywicka i inni)?

Zasadniczy problem jest tu natury moralnej, chociaż nie jest to sprawa samego trójkąta małżeńskiego, jak to zazwyczaj bywało w komediach dawnych i nowszych. Motyw „poprawionej Doroty”, dosyć stary w naszej sztuce scenicznej, sięga co najmniej Krakowiaków i górali Wojciecha Bogusławskiego, jednak w sztuce Szaniawskiego chodzi o coś więcej. Nad sprawą trójkąta dominuje bardziej ogólne zagadnienie wzajemnej relacji człowieka i współczesnego świata, skażonego przez gwałtownie rozwijającą się cywilizację. Cywilizacja, będąc wytworem ludzkim, staje się żywiołem niszczącym podmiot; stąd rodzi się często pragnienie znalezienia ustronnego miejsca, z dala od zagrożeń, jakie niesie ze sobą gwałtownie rozwijający się świat współczesny. Takim azylem dla okaleczonych przez życie stało się zaciszne domostwo Mecenasa, gdzie kojący wpływ wywiera na wszystkich osobowość gospodarza. On sam rozwijał zawsze w sobie umiejętność sprowadzania wszelkich zdarzeń i doznań do ich właściwych wymiarów, umiejętność widzenia uniwersalnych wartości moralnych jako nadrzędnych. To właśnie decydowało o jego sukcesach zawodowych i o kształtowaniu się legendy niezrównanego obrońcy oskarżonych. Przychodząca do Mecenasa z prośbą o obronę syna Dama, dawna „piękna Frania”, wyznaje:

Kiedy mnie pan przed laty bronił i mówił, że karać tej dziewczyny nie należy, ukazywał pan tym ludziom, co słuchali, jakby dalsze światy, jakby szersze kręgi niż te, w których nam się zdaje, że żyjemy... Pamiętam to wszystko... I pamiętam, jak pan mówił, że jeśli my, ludzie, jej nie ukarzemy, nie znaczy to, aby jej jeszcze kara jakaś nie dosięgła...

Takie postawienie problemu odpowiedzialności i kary jest kontrowersyjne, trudno bowiem aprobować uwalnianie winnych za wszelką cenę. Warto jednak w tym miejscu przypomnieć, że istnieją dwa modele rozwiązywania konfliktów ludzkich: jeden to wypalanie aż do korzeni wszystkiego bezlitosnym ogniem prawdy, drugi natomiast to powściągliwość i stłumienie w sobie gwałtownych reakcji na doznane zło. Pierwszy model uzdrawia w krótszym czasie, ale pociąga za sobą nieuchronnie ofiary padające pastwą oczyszczających płomieni; drugi jest bolesny tylko dla niektórych podmiotów i przynosi uzdrawiający skutek dopiero po dłuższym czasie. Sztuka Szaniawskiego opowiada się kategorycznie za drugim modelem jako bardziej humanitarnym, wskazuje sumienie jako ostatecznego arbitra trudnych spraw ludzkich.

Dom Mecenasa jest jakby kliniką, gdzie przechodzą kurację uzdrawiającą rozbitki życiowe w rodzaju Łukasza. Hodowla róż to nic innego jak praca nad samym sobą, mozolne przezwyciężanie gwałtownych popędów, kształtowanie postawy do pewnego stopnia stoickiej; przede wszystkim jednak chodzi tu o tolerancję i pomoc innym, nieraz wbrew własnym interesom. Mecenas podejmuje się obrony człowieka; który czynił zło „na jego podwórku”, a zatem pojawia się też.problem wysoko pojętej etyki zawodowej. Takie zasady postępowania wpoił on również drugiemu ze swoich uczniów, młodemu adwokatowi Markowi. Sprawa zawodowej etyki, ukazana w dramacie w sytuacji nieco sztucznej, celowo przerysowanej (Mecenas broni kochanka swojej żony, Marek z kolei broni rywala, gdyż sam żywi tajemne uczucie miłości do Doroty), nie jest obojętna współczesnemu społeczeństwu. Może to być jednym z ważniejszych motywów żywotności sztuki o adwokacie nawiedzonym „tęsknotą do doskonałości”.

Z punktu widzenia realistycznego, życiowego można zgłaszać różne pretensje do bohatera dramatu: posądzać go o wyrafinowanie i obłudę — czy nie po to bierze sprawę w swoje ręce, aby ukryć zdradę żony i nie dopuścić do swej kompromitacji? — można go wreszcie uważać za egoistę i sybarytę, który realizuje własny model życia kontemplacyjnego nie licząc się z aspiracjami najbliższego otoczenia. Trudno sprawę przesądzać, ponieważ sztuka ma charakter wyraźnie symboliczny i poetycki, a zatem jest daleka od jednoznaczności. Mniej ważna jest w niej pospolitość czy nawet niekiedy naiwność sensacyjnego schematu fabularnego (przyłapanie rzekomego złodzieja róż w ogrodzie, zranienie Agenta, proces jako konsekwencja tego aktu gwałtu), jak i sama technika obrony sądowej. Wieloznaczną wymowę dramatu potęguje natomiast częste przekazywanie wielu spraw za pomocą innych tworzyw niż słowo.

Ważny znak w dramacie stanowi sama róża. Nie jest, to róża mistyczna, ale symbol uporczywej pracy ludzkiej nad kształtowaniem pozytywnych cech własnego charakteru, często jest to też znak ludzkich uczuć. Mecenas nazywa imieniem żony najpiękniejszą różę wyhodowaną przez siebie, kwiat, który przyniósł mu nagrodę na międzynarodowym konkursie hodowców róż; Łukasz nadaje imię swojego nauczyciela pierwszej wyhodowanej przez siebie róży. Rolę róż w dramacie Szaniawskiego podkreśliła wyraźnie inscenizacja telewizyjna dzięki ekspresywnym elementom scenografii. Pisał na ten temat Zygmunt Kałużyński:

„Jasne wnętrze z lekkimi krzesłami, również białymi, przestrzeń zamknięta, lecz pogodna, ściany pokryte różami papierowymi, uproszczonymi, wystylizowanymi — komedia poetyczna Adwokat i róże, dekoracja Zaniewskiej: wprowadzenie elementu, który występuje w tytule i jest motywem sztuki, rozmnożenie go, pokrycie całego świata dekoracyjnego owym kwiatem symbolicznym daje »skrót przez spo-tęgowanie« jednego składnika podstawowego i z miejsca stwarza klimat uczuciowy odpowiadający tekstowi” (Narodziny telewizji z ducha plastyki, [w:] Polska plastyka telewizyjna, Warszawa 1969).

Warto również zwrócić uwagę na sygnalizowaną w didaskaliach scenografię, która ma służyć określeniu przestrzeni scenicznej i teatralnej : okolone zabytkowymi murami podwórze, przypominające raczej gustowny salon, i owo „gwiaździste niebo nad głową”, co w sumie stwarza warunki do angażowania zabawy towarzyskiej w greckie sympozjony i wywołuje nastrój skłaniający do filozoficznych dociekań.

Adwokat i róże to dramat psychologiczny, napięcie narasta w nim wewnątrz postaci, niezauważalne niekiedy dla widza teatralnego, stąd ogromna rola ruchu postaci scenicznej, gestu, mimiki, wreszcie samego rekwizytu. Oto przykład krótkiej pantomimicznej sceny, jakże ważnej w strukturze całego dramatu:

Po chwili Marek odejmuje ręce od twarzy. Spojrzał na szal Doroty, pozostawiony na krześle. Patrzy na szal na wpół przytomnie, jak człowiek zbudzony ze snu. Niemal bezwiednie wyciąga rękę, bierze z wolna szal i przyciska do ust.

W tej chwili stanęła na schodkach domu nie widziana przez Marka Dorota. Ujrzała ten pocałunek, zdumiona cofa się, jakby z przestrachem, cicho, niedosłyszalnie. Znika. Dźwięk dzwonka. Marek odłożył na poprzednie miejsce szal.

Szal kobiecy jest tutaj klasycznym rekwizytem, ma przekazać widzom informację o uczuciach, jakie żywi Marek do żony Mecenasa. Szaniawskiego uznano za mistrza teatralności dzięki takim właśnie scenom, kreślonym oszczędnie, a przy tym z niezawodną precyzją. Jest to stała cecha jego teatru, poczynając od Murzyna, a kończąc na Chłopcu latającym (1949).

Na tle doskonale funkcjonujących w dramacie takich tworzyw, jak przestrzeń, czas, scenografia, ruch, kreacja postaci, mniej doskonałe wydaje się samo słowo. Kwestie w dialogach są często zbyt długie, niekiedy przeradzają się w monologi, przy czym owe monologi, zwłaszcza Mecenasa, rażą patosem i sztucznością. Tam natomiast, gdzie występuje pewna doza ironii, słowo zachowuje swoją świeżość i siłę przekonywania. Sprawą inscenizatorów jest zatem wydobycie z tworzywa słownego Adwokata i róż maksimum wartości ekspresyw-nych i impresywnych, a odrzucenie tego, co zwietrzałe.

Utwór ma podtytuł „komedia”, ale sens tego określenia gatunkowego wydaje się ironiczny. W rzeczywistości jest to dramat poważny, o charakterze iilozoficzno-psychologicznym i zarazem poetyękim. Tylko nieliczne utwory Szaniawskiego mają wyraźnie komediowy charakter. Jego dramaturgia jest przykładem zacierania się współcześnie cech gatunkowych i powstawania w wyniku tego procesu syn-kretycznych struktur scenicznych.

Zapewne nie każdy po zapoznaniu się z tą sztuką dozna takiego wrażenia jak uniewinniony Agent po wyjściu z sądu: że jest biało kwitnącym krzewem na skwerze. Ale warto w toku analizy Adwokata i róż pobudzić młodzież do refleksji natury moralnej i etycznej, tak bardzo potrzebnych w naszym życiu społecznym. Subtelny teatr Jerzego Szaniawskiego uczy dostrzegać i doceniać piękno, wartość może kruchą i ulotną w konfrontacji z twardymi realiami życia, lecz niezbędną do rozwoju każdej osobowości.

Podobne prace

Do góry