Ocena brak

Adam - jeden dzien z pamietnika

Autor /KingaM Dodano /14.03.2011

Kiedy sie obudzilem, zobaczy ze dlugowlose stworzenie spi z glowa na moim ramieniu. Musialo polozyc sie przy mnie w nocy. Jakby sie czegos balo i spiac obok mnie odnajdowalo - w jakis sposób zatracone - bezpieczenstwo i spokój. Ale czegóz ono sie moze bac? Przeciez jestesmy w raju.

Dziwne, ale tego ranka wcale sie nie zdenerwowalem. Ciagla obecnosc stworzenia, jego bliskosc, coraz mniej mi przeszkadza. Przeciwnie, jest w tym cos... dobrego, a nawet przyjemnego. Jego glos szepczacy mi do ucha i bezwzglednie rozdzierajacy otaczajace mnie dotad milczenie nie wydaje mi sie az taki naprzykrzajacy jak kiedys. Kiedy do mnie mówi i jest blisko, robi mi sie cieplej. Cichosc, delikatnosc jej slów, idealnie czysty dzwiek jej glosu i cieply oddech laskoczacy moja szyje sprawiaja ze czuje cos, czego do tej pory nie bylo mi dane czuc. To wszystko jest bardzo dziwne. Samotnosc byla zupelnie inna. Zostawalem sam na sam ze soba i swoimi sprawami. Teraz do mojego wlasnego swiata wtracilo sie to stworzenie. Zajmuje mi wszystkie mysli. O ile do tej pory sycilem sie wspanialoscia swiata, w jakim zyje, a moim jedynym zajeciem bylo wymyslanie nazw dla wszystkiego co mnie otacza, to teraz wszystko zostalo jakby przysloniete przez obecnosc tego stworzenia. Mam nadzieje ze nie zdenerwuje to Boga.

Dzisiaj wymyslilem tez nazwe dla nowego stworzenia. Kobieta. Tak moznaby nazwac piekny kwiat, a dochodze do wniosku ze moja kobieta jest wlasnie jak piekny kwiat. To imie idealnie pasuje do jej okraglych, zatopionych w swietle slonca ksztaltów i dlugich, zlotych wlosów opadajacych delikatnie na plecy. Do idealnie gladkiej skóry, zarózowionych, cieplych policzków i oczu (tak nazwalem otwory, którymi patrzy i czasem wylewa wode), w których czasem mam wrazenie, ze chcialbym sie zatopic. Jej zapach tez przypomina kwiat. Kiedy dzis rano zobaczylem jak spi kolo mnie, postanowilem sie jej przyjrzec. I gdy delikatnie i powoli zblizylem sie do jej szyi, poczulem wlasnie ten zapach. Nie byl wyrazny, ale go czulem. I to wszystkimi zmyslami – zapach piekna. Ukoil mnie on, sprawil ze przyjemnie zimny dreszcz przeszyl cale moje cialo. Chyba wlasnie wtedy poczulem po raz pierwszy to, co teraz nie daje mi spokoju. Nigdy nie odnalazlem takiego piekna w jakimkolwiek innym stworzeniu.

To troche glupie, ze jeszcze nie tak dawno kobieta mnie irytowala i zyczylem sobie, aby dala mi spokój i trzymala sie z daleka. Fakt, ze wyrzucajac ja z mojego szalasu sprawilem, ze zaczela plakac (bo tak nazwalem proces, który polega na wylewaniu wody z oczu), boli mnie gdzies gleboko wewnatrz. Chcialbym ja przeprosic i opowiedziec, ze jej obecnosc wcale mi nie przeszkadza, a wrecz sprawia mi przyjemnosc. Jednak, nie wiadomo czemu, przychodzi mi to z wielkim trudem, bo kiedy juz próbuje sie do niej zwrócic robi mi sie goraco, skóra na mojej twarzy zaczerwieniona sie i cos kluje mnie w klatce piersiowej. Ciezko mi wypowiedziec jakiekolwiek slowo. To jest kolejne uczucie, którego do tej pory nie znalem. Nawiazywanie kontaktu z wszystkimi otaczajacymi mnie stworzeniami przychodzilo mi bardzo latwo... ale nie z kobieta. Dlaczego? Nie wiem... ale wiem, ze juz nigdy nie wyrzuce jej z mojego szalasu. Myslalem, ze juz zadne nowe stworzenie mnie nie zaskoczy. Tymczasem kobieta okazuje sie byc zupelnie inna... niezwykla, taka... czysta i dobra. Lepsza niz wszystko inne co stworzyl Bóg. Lepsza niz ja. Dopiero teraz rozumiem znaczenie slów „na moje podobienstwo”. Niepokoi mnie tylko jedno. Dzis po raz kolejny widzialem ja w okolicy drzewa zakazanego, rozmawiajaca z wezem...

 

Podobne prace

Do góry