Ocena brak

ABELARD I SPÓR O UNIWERSALIA

Autor /Mati123 Dodano /31.05.2011

Obok metafizyków inny typ filozofów wczesnego średniowiecza stanowili dialektycy, którzy dokonali pracy już nie konstrukcyjnej, lecz analitycznej. Metafizycy opierali swe teorie na założeniu, że pojęciom odpowiada rzeczywistość; dialektycy uczynili z tego założenia podstawowe zagadnienie filozofii. Przez to powstał słynny spór średniowieczny o przedmioty ogólne, powszechniki, czyli „uniwersalia". Wcześnie wszczęty, stał się prawdziwie aktualny w końcu XI i pierwszej połowie XII w. Wówczas pociągnął większość wybitnych umysłów; wśród nich przełomowe stanowisko zajął Abelard.

POPRZEDNICY STAROŻYTNI SPORU. Treścią sporu o uniwersalia było, czy pojęciom ogólnym odpowiadają przedmioty rzeczywiste, a jeżeli odpowiadają, to jakie. Spór ten był wywołany przez dialektyków, nie miał wszakże charakteru dialek­tycznego, lecz na wskroś metafizyczny, dotyczył bowiem nie natury pojęć, lecz natury ich przedmiotów. Jądrem jego było: czy rzeczywistość składa się z samych przedmiotów jednostkowych i konkretnych, czy też jeszcze i z innych, ogólnych i abstrakcyjnych.

Zagadnienie to scholastyka otrzymała w puściźnie po starożytnych. Źródło jego leżało w filozofii Platońsko-Arystotelesowskiej, stojącej na stanowisku, że przedmiotem pojęć nie są rzeczy jednostkowe, lecz ogóły. Dla myślicieli średniowiecznych, traktujących nie o konkretnych faktach przyrody, lecz o przedmiotach nadprzyrodzonych, o Bogu i jego własnościach, więc o tym, co ująć można chyba tylko pojęciem, a nigdy postrzeżeniem, zagadnienie to było szczególnej wagi, a zarazem myśl, że rzeczywistość obejmuje inne jeszcze poza jednostkowymi przedmioty, była mniej paradoksalna niż dla myślicieli innych epok i innego typu umysłowego.

1. Wieki średnie przejęły zagadnienie uniwersaliów nie wprost od wielkich filozofów starożytności, lecz przez pośrednictwo komentatorów, mianowicie przez pośrednictwo Porfiriusza. Arystoteles w uzupełnieniu swego spisu kategoryj wyróżnił był pięć postaci orzeczników (praedicabilia), między którymi były rodzaje i gatunki, jako mogące być orzekane o rzeczach. Te praedicabilia Porfiriusz omówił szczegółowo w swym Wstępie do Kategorii Arystotelesa (stąd zazwyczaj Isagogą zwany) i przy tej okazji postawił potrójne pytanie : „Co się tyczy rodzajów i gatunków, to chcę rozważyć l)czy istnieją (w przyrodzie), czy też tylko w umysłach jako myśli, 2) jeśli istnieją w przy­rodzie, to czy są cielesne, czy bezcielesne i 3) czy istnieją oddzielnie od rzeczy zmysłowych, czy też raczej w nich?" Porfiriusz postawił jedynie pytanie, odpowiedzi nie dał. Wszakże scholastycy zrozumieli wagę tego przygodnie i ubocznie postawionego pytania.

Wstęp Porfiriusza był dostępny wiekom średnim w łacińskim przekładzie Boecjusza. Boecjusz, który również pisał komentarze do Kategorii, poszedł dalej niż Porfiriusz i dał odpowiedź na jego pytanie. Odpowiedź ta, nawiązująca do Arystotelesa, utrzymana była w duchu kompromisowym, nie mówiła wyraźnie ani tak, ani nie i nie była dość prosta i wyraźna, aby z niej mogła skorzystać początkująca myśl scholastyczna. - Ale w związku z pytaniem Porfiriusza Boecjusz sam postawił nowe pytanie: Czy kategorie zestawione przez Arystotelesa są gatunkami realnych rzeczy, czy też tylko znaków języ­kowych? Pytanie to było inspirowane przez tradycję stoicką, której Boecjusz podlegał na równi z arystotelesowską: dla stoików bowiem logika miała do czynienia wyłącznie z wyrazami. Po stoicku Boecjusz przeciwstawiał tylko rzeczy i wyrazy, a wyrazów i pojęć nie rozdzielał. W odpowiedzi na swe pytanie Boecjusz przychylił się do interpretacji języ­kowej: mniemał, że dzieło Arystotelesa o Kategoriach traktowało nie o rzeczach realnych, ale o wyrazach; boć Arystoteles przypisywał kategoriom zdolność oznaczania rzeczy, a oznaczać wszak mogą jedynie wyrazy.

Odpowiedź Boecjusza średniowieczni myśliciele spoili z zagadnieniem Porfiriusza, mianowicie w ten sposób: jeśli gatunki jako ogólne nie są czymś rzeczywistym w przy­rodzie, to są - wyrazami. Tak wytworzyła się alternatywa: albo rzecz, albo wyraz. I stąd powstało przeciwieństwo realizmu pojęciowego, który uznawał, że gatunkom odpowiadają realne przedmioty, i nominalizmu, który zaprzeczał istnieniu takich przed­miotów i w gatunkach widział tylko wyrazy.

Terminrealizm", tak często używany w filozofii, ma w niej dwa różne znaczenia.

W jednym oznacza twierdzenie, że przedmioty fizyczne są realne, że nie są li tylko naszymi wyobrażeniami. W tym rozumieniu „realizm" przeciwstawia się idealizmowi, subiekty­wizmowi, i najwięcej jest używany w filozofii nowszej. Natomiast w drugim znaczeniu „realizm" oznacza twierdzenie, że poza przedmiotami fizycznymi, przedmiotami jednost­kowymi, realne są także gatunki, przedmioty ogólne. Jest to realizm „pojęciowy", swoiście średniowieczny. Jego przeciwieństwem jest nominalizm. Od tamtego realizmu różni się zasadniczo: tamten o realności gatunków albo nic nie twierdzi, albo jej wręcz zaprzecza.

2. Realiści skrajni mieli wzór w Platonie; wedle niego pojęciom odpowiadały idee, którędy są realne, b) istnieją poza rzeczami, i c) nie tylko są od rzeczy niezależne, ale rzeczy są zależne od nich. W porządku przeto logicznym i metafizycznym idee wedle tego poglądu były wcześniejsze od rzeczy, były przed rzeczami.

Samego Platona filozofowie wczesnego średniowiecza znali mało; znali natomiast myślicieli od niego zależnych, jak Augustyn i Plotyn. Mieli tedy wzór w Augustynie, który Platońskiej nauce o ideach dał interpretację religijną, mianowicie pojmował je jako myśli Boże; rzeczy miał za zależne od idei dlatego, że idee były dla Boga wzorami przy tworzeniu rzeczy. W duchu takiego skrajnego Platońsko-Augustyńskiego realizmu pojmo­wał uniwersalia Anzelm.

Realiści mieli również wzór w Plotynie, który idee pojmował nie tylko jako wyprze­dzające rzeczy, ale też miał je za przyczyny, z których rzeczy emanują. W duchu znów takiego Plotyńskiego realizmu Eriugena pojmował uniwersalia.

Wzór umiarkowanego realizmu przedstawiał Arystoteles: pojęcia mają przed­mioty realne i odrębne, ale te nie są poza rzeczami, bo poza rzeczami konkretnymi nic nie istnieje i istnieć nie może; są w rzeczach, w gatunkowej formie i istocie każdej rzeczy. Przedmiotem np. pojęcia „człowiek" jest istota właściwa każdemu człowiekowi, a wspólna gatunkowi ludzkiemu. Nie bezpośrednio z tekstów Arystotelesa, lecz przez Boecjusza ta umiarkowana koncepcja znana była średniowieczu.

Starożytność posiadała również swoją doktrynę nominalistyczną, mianowicie w szkole stoików. Ale tradycja stoicka przerwała się przed wiekami średnimi i scholastyka nie otrzymała gotowych wzorów nominalizmu; wiedziała tylko o nim ogólnikowo dzięki Boecjuszowi.

PIERWOTNA FAZA SPORU. 1. realizm zapanował od początku wieków średnich nie tylko dlatego, że miał gotowe a autorytatywne wzory; więcej jeszcze dlatego, że był naturalną postawą dla teologicznego filozofa, zdanego na dociekania czysto pojęciowe. Dociekania te przy realistycznym stanowisku nabierały od razu bezpośredniego znaczenia. Myśliciele ówcześni nie przypuszczali, by wielkie koncepcje pojęciowe, jakie im przekazała filozofia, mogły być subiektywnym wytworem umysłu; skłonni byli raczej uważać umysł za bierny, za odtwarzający jedynie nieprzebrane bogactwo rzeczywistości. Et enim - mówili - intellectus essentiarum discussor, non opifex; iudex, non institutor. Toteż realizm był normalnym stanowiskiem wczesnego średniowiecza, zajmowanym bez dyskusji. Był to realizm dogmatyczny; najlepsi myśliciele - jak Gerbert i Fredegisus, Eriugena i Anzelm - zajmowali świadomie i formułowali swe stanowisko; inni, nie formułując go nawet, stosowali je naiwnie w toku rozważań. Realizm ten miał wyłącznie skrajną postać platońską; umiarkowane arystotelesowskie ujęcie było jeszcze zbyt skomplikowane jak na ówczesny poziom naukowy.

Spór o uniwersalia zaczął się wtedy, gdy obok tego realizmu wystąpił nominalistyczny antyrealizm.

2. powstanie nominalizmu. Pierwsza fala antyrealizmu przyszła już w IX w. Nominalistyczne stanowisko zajmował Eryk z Auxerre (841 - 876), uczeń Eriugeny. Ale w jego czasach i realizm miał zwolenników: należał do nich Remigiusz z Auxerre (841 - 908), nauczyciel szkół w Reims i w Paryżu.

Spór nabrał wszakże znaczenia dopiero w XI w. Realizm miał wyraźny związek z hiperdialektycznymi dążeniami tego stulecia: dowodzić wówczas umiano, czego kto chciał, ci zaś, co wszystkiego umieli dowieść, sami nie przypuszczali, by wszystko, czego dowiedli, istniało w rzeczywistości, ani nie myśleli uważać za słuszną teorii, która prowadzi do takich konsekwencji. Ruch nominalistyczny nie powstał zapewne jako gwałtowna reakcja; przeciwnie, wyłonił się z realizmu, ale realizmu - Arystotelesowskiego. Wieki średnie czerpały obie doktryny z tego samego źródła: z Boecjusza. A jądrem nominalizmu było to, co stale powtarzał realista Arystoteles: że nie istnieje nic poza jednostkowymi rzeczami. Ale nominalizm wyciągnął odmienną konsekwencję: jeśli gatunki nie mogą być realnymi rzeczami, to są tylko - wytworami mowy.

3. starcie się doktryn w ostrej formie nastąpiło dopiero na progu XII w. w Paryżu. Czołowym przedstawicielem nominalizmu był wówczas Roscelin (1050-1120), zakonnik z Compiegne, gdzie nauczał od 1087 r. Pisma jego, z wyjątkiem jednego listu, nie przecho­wały się i poglądy znane są jedynie z drugiej ręki, a i to tylko z polemik przeciw niemu prowadzonych. Nauczał, że nie istnieje nic poza jednostkowymi rzeczami: nie ma barwy poza barwnymi ciałami ani mądrości poza mądrą duszą. Wywodził stąd, że rodzaje są jedynie wymawianymi przez nas dźwiękami, czyli, jak mówił, „głosami". Roscelin, jeśli nie stworzył, to w każdym razie rozwinął „teorię głosów" (sententia vocum) i rozpowszechnił „sektę nominalistów"; od niego antyrealistyczna postawa występowała już w wyraźnej postaci nominalizmu. Z tego stanowiska traktował zagadnienia teologiczne, m. in. ta­jemnicę Trójcy, i doszedł tu do doktryny zwanej „tryteizmem": jeśli istnieją trzy osoby boskie, to nie ma jednego, lecz są trzej bogowie. Doktryna ta, jako heretycka, została potępiona na synodzie w Soissons w 1092 r. A i nominalizm, który jej służył za podłoże, został odrzucony przez większość ówczesnych uczonych.

Realistycznym przeciwnikiem Roscelina był Wilhelm z Champeaux (1070- 1121), biskup w Chalons, nauczyciel w Paryżu. I jego pisma nie dochowały się, i jego poglądy znane są tylko z polemik (Abelarda). Choć był uczniem Roscelina, został wierny realiz­mowi. Ale walcząc z nowym stanowiskiem musiał dla starego, realistycznego dogmatu szukać uzasadnienia, a to zmusiło go do zmodyfikowania doktryny. Nauczał pierwotnie, że wszystkie jednostki w gatunku mają istotę jedną i tę samą; później (pod naporem krytyki Abelarda) twierdził już tylko, że mają istotę taką samą, a potem nawet, że jedynie podobną. Późniejsze fazy jego nauki szły zatem ku rozwiązaniom kompromisowym.

Szukanie kompromisu stało się w sporze o uniwersalia ideą przewodnią XII wieku. Krańcowe rozwiązania były już zbyt proste dla myśli filozoficznej, która w tym stuleciu gwałtownie postępowała naprzód. Z jednej strony teoria bytów ogólnych nie znaj­dowała poparcia w bezstronnym rozumowaniu; ale z drugiej strony, czyż gatunki mogą być tylko nazwami, czyż nie musi istnieć taka lub inna podstawa w rzeczach, upoważnia­jąca do tworzenia nazw ogólnych? Dość, że choć wiek XII posiadał realistów nawet bardzo skrajnych (czysto platoński realizm, nie posługujący się interpretacją augustyńską pojawił się pod wpływem studiów klasycznych w szkole w Chartres), to jednak przeważały próby pojednawcze. Były one zasadniczym faktem w dziejach średniowiecznego sporu o uniwersalia.

I tym razem wzorem była filozofia starożytna: mianowicie, kompromis dokonał się na ogół w duchu Arystotelesa. W tej akcji XII w. brało udział wielu uczonych: ale pierwsze miejsce, ze względu na pierwszeństwo chronologiczne i na skalę dziejowego wpływu, należy się Abelardowi. Zajmował centrum tej dyskusji, walczył z obu partiami występując z krytyką zarówno przeciw Roscelinowi, jak i przeciw Wilhelmowi.

ABELARD. 1. życie. Piotr Abelard (1079 - 1142) był wyjątkową, jak na wieki średnie, osobistością i wyjątkowy miał żywot, wypełniony triumfami nauczycielskimi i literackimi, prześladowaniami kościelnymi i dramatycznymi przygodami. Urodzony w Palais w za­chodniej Francji, uczył dialektyki w szeregu szkół, najpierw na prowincji, potem w Pa­ryżu w szkole katedralnej i w szkole na Górze św. Genowefy, która dzięki niemu uzyskała niebywały rozgłos. Później studiował teologię pod Anzelmem z Laon i sam z kolei wykładał teologię, najpierw w Laon, potem od 1113 r. znów w Paryżu, gdzie wykłady jego wywo­ływały entuzjazm wśród słuchaczów.

Doszedł był wówczas do szczytu powodzeń, gdy nagle odmieniły się jego losy i rozpoczęła się seria nieszczęść. W 1118 nieszczęsna miłość do Heloizy zmusiła go do porzucenia stanowiska i do ucieczki. W 1121 nauka jego zo­stała potępiona na synodzie w Soissons. Czas jakiś spędził w klasztorze, potem długie lata w pustelni. Pod koniec życia, w latach 1136- 1140, wrócił do życia czynnego i ze wzrastającym wciąż powodzeniem nauczał znów na Górze św. Genowefy. Ale w 1141 r. został ponownie potępiony na synodzie w Sens.

Działalność pisarską rozpoczął w r. 1118 dziełem De unitate et trinitate divina, potę­pionym w r. 1121, oraz pierwszą redakcją Dialektyki. Z Teologii, głównego dzieła teolo­gicznego, potępionego w r. 1141, przechował się jedynie fragment znany pt. Introductio ad theologiam; była to wszakże tylko nowa redakcja wcześniejszej Theologia christiana w 5 księgach, która jest zachowana w całości. - Scito te ipsum zawiera etykę, Historia calamitatum zawiera autobiografię Abelarda (jedyną autobiografię uczonego, jaką po­zostawiły wieki średnie); oba dzieła pisane są między 1133 a 1136 r. - Sic et non, zesta­wienie powag w kwestiach teologicznych, stanowi klasyczny przykład zastosowania me­tody scholastycznej. Glossae in Porphirium i odnalezione po wiekach Glossulae super Porphirium są częściami jego zaginiony dialektyki.

2. stanowisko w dziejach filozofii. Wyjątkowe koleje życia, pełne triumfów, kon­fliktów i przygód romantycznych, zwróciły na Abelarda szczególną uwagę historyków i uczyniły postać jego popularną nawet wśród laików. Długo uchodził za głównego przed Tomaszem filozofa wieków średnich. Był istotnie umysłem wyjątkowym, ale też mało typowym dla swoich czasów. Odosobnionym zjawiskiem była jego etyka: twierdził, że intencja ł przekonanie decydują o wartości działania (opus bonum ex bona procedat intentione).

Przede wszystkim zaś w teologii chodził własnymi drogami. Wiarę rozumiał na wskroś racjonalistycznie: sądził, że rozum może obejść się bez wiary, ale wiara nie może bez ro­zumu; dialektyka pozwala rozumieć prawdy wiary, rozum przenika i oświetla nawet tajemnice. Antagonista Abelarda, Bernard z Clairvaux, powie o nim, że nie było dlań zagadek (nihil vidit in aenigmate). Choć może się wydawać, że Abelard wyłamał się z głównej linii rozwoju scholastyki, to jednak się w niej mieści, tyle że wyciągał najbardziej radykalne konsekwencje z Anzelmiańskiej fides ąuaerens intellectum. Erudycja jego dotyczyła więcej autorów klasycznych niż kościelnych. Był to teolog, który Ducha świętego interpretował z grecka, jako ducha świata: który Trójcę pojmował modalistycznie, jako trzy własności Boga; który stworzenie uważał za konieczne, boć Bóg nie mógł nic innego uczynić niż dobro.

Jako świetny dialektyk, najwięcej zaważył w sprawach metodologicznych, w ustaleniu metody teologicznej: nie wymyślił wprawdzie metody przeciwstawiania i uzgadniania powag, ale zastosował ją w swym Sic et non w wielkim stylu. Zasługi jego i wpływ leżały nie na polu teologii, lecz dialektyki; w szczególności zaś zagadnienie uniwersaliów pojął w sposób subtelny i wszechstronny.

3. pogląd na uniwersalia. Abelard był uczniem Roscelina i pierwotnie stal na jego skrajnie nominalistycznym stanowisku; porzucił je jednak niebawem, uświado­miwszy sobie, że pojęcia ogólne nie mogą być li tylko dźwiękami, bo dźwięk jest tak samo jednostkowy, jak każda realna rzecz. Wówczas znalazł takie rozwiązanie: uniwersalia nie są głosami, lecz wyrazami (nie vox, lecz sermo), to znaczy należą do mowy, ale nie jako zwykłe dźwięki, lecz jako dźwięki posiadające znaczenie. Czyli, ogólnym - w dzi­siejszej terminologii - jest nie sam znak fizyczny ani desygnat, lecz - znaczenie znaku. To pośredniczące stanowisko Abelarda bywa niekiedy, w odróżnieniu od nominalizmu, nazywane sermonizmem.

Abelard z kolei postawił pytanie, jaka jest w rzeczach jednostkowych podstawa, która upoważnia do orzekania o nich pojęć ogólnych, l odpowiadał: jednostki jednego ga­tunku posiadają pewną formę wspólną (forma communis) i ta jest podstawą, by jed­nostkom dawać wspólną nazwę. Było to rozstrzygnięcie w myśl Arystotelesa. Uniwersalia właściwie służą do tego, aby być orzeczeniami zdań; bezpośrednio nie odpowiada im żaden przedmiot, ale pośrednio odpowiada ten, który jest podmiotem zdania i któremu one służą za orzeczenia. Rozróżnienie pojęć występujących jako podmioty i występują­cych jako orzeczenia było nowym motywem wprowadzonym przez Abelarda do dyskusji nad uniwersaliami.

Te rozwiązania logiczne Abelard uzupełniał przez psychologiczne; i te również utrzy­mywał w duchu Arystotelesa. Pojęcia ogólne nie są wrodzone, lecz nabyte; są wytworem, na który składa się szereg operacji umysłu. Proces poznania zaczyna się zawsze od postrzeżeń; ale obrazy rzeczy, dostarczane przez zmysły i wyobraźnię, są tylko materiałem poznania pojęciowego; rozum na drodze abstrakcji wydobywa z nich poszczególne składniki i tworzy przedstawienia ogólne.

DALSZE ROZWIĄZANIA SPORU. Oprócz sermonizmu wiek XII wytworzył jeszcze szereg prób umiarkowanego rozwiązania zagadnienia uniwersaliów, prób pokrewnych rozwiązaniu Abelarda i przeważnie odeń zależnych.

1. konceptualizm. Pogląd ten mówił, że uniwersalia są nie w rzeczach, lecz w umysłach. Ogólne są nie rzeczy i nie nazwy, lecz pojęcia (conceptus), rozumiane jako pewne stany psychiczne. Był to pogląd psychologiczny: przypisywał uniwersaliom byt nie fizyczny i nie idealny, lecz psychiczny. Pogląd ten miał w XII w. zwolenników: pisze o nim Jan z Salisbury, kronikarz sporu; wszakże żaden wybitny zwolennik nie jest znany. Wbrew rozpowszechnionemu mniemaniu, Abelard nie był konceptualistą.

2. teoria «stanu» i teoria «względu». Pierwszą reprezentował Walter z Mortagne; wedle niej każdy przedmiot jest zarówno jednostką jak gatunkiem i rodzajem, np. Platon był zarazem człowiekiem i Grekiem. Jednostka i ogół - to tylko różne stany (status) przedmiotów. - Zupełnie podobna była teoria „względu" (respectus), reprezen­towana przez Adelharda z Bath: przedmiot jednostkowy jest gatunkiem lub rodzajem, zależnie od tego, pod jakim względem jest rozpatrywany. Wedle obu tych teorii jednostki są ogólne, gdy są ujmowane w ogólny sposób: ogólność zależy od punktu widzenia.

3. indyferentyzm. Pogląd ten miał dawną tradycję, gdyż skłaniał się doń jeszcze Hraban Maur, a potem Wilhelm z Champeaux: w XII w. został rozwinięty w trak­tacie, który pozostał dotąd anonimowy. Wszystko, co istnieje, jest jednostkowe, ale każda jednostka zawiera obok własności odrębnych (differens), gatunkowe, czyli nieodrębne (indifferens) od własności innych jednostek tegoż gatunku. Te własności sprawiają, że jednostki jednego gatunku stanowią pewną całość, i ta całość jest przedmiotem pojęcia ogólnego.

4. teoria zbioru, ogłoszona przez traktat De generibus et speciebus, którego autorem jest zapewne Joscelin z Soissons. I ta teoria zakłada, że nie ma przedmiotów innych niż jednostkowe, a nawet, że natura każdej rzeczy jest na wskroś jednostkowa. Ale są między przedmiotami takie, które posiadają naturę podobną; zbiór tych przedmiotów podobnych jest przedmiotem pojęcia ogólnego. Cecha ogólności nie przysługuje żadnej poszczególnej rzeczy, lecz przysługuje ich zbiorowi.

5. konformizm, reprezentowany przez Gilberta de la Porree, był bliski obu poprzednim teoriom. Istnieją, według niego, tylko substancje jednostkowe, z których każda jest różna; ale są między sobą podobne (substantialis similitudo), mają formę wspólną (conformes) i ta jest przedmiotem pojęć ogólnych. Forma jest immanentna rze­czom, daje się wydzielić jedynie drogą abstrakcji; traktowana jako samoistna, staje się fikcją umysłu (figmentum animi). Było to rozwiązanie najbliższe doktrynie perypatetyckiej.

STRESZCZENIE. Rozwój sporu o uniwersalia przeszedł we wczesnym średniowieczu następujące fazy: I) Panowanie realizmu o typie platońskim, będącego normalną postawą scholastyków. 2) Pojawienie się nominalizmu: pierwsze zapowiedzi w IX w., zdecydowane wystąpienie dopiero pod koniec XI w. 3) Wytworzenie w pierwszej połowie XII w. sta­nowiska pojednawczego w duchu realizmu Arystotelesa.

Zagadnienie uniwersaliów nie było ani jedynym, ani nawet najbardziej dyskutowanym, ale było najbardziej filozoficznym zagadnieniem wczesnej scholastyki. Pod pozorami formalnej, logicznej kwestii rozważano w nim podstawowe zagadnienia metafizyczne i epistemologiczne, dotyczące natury bytu i natury poznania. Spór o uniwersalia był roz­prawą naturalizmu z idealizmem, empiryzmu z aprioryzmem.

DALSZY ROZWÓJ. Zagadnienie to przez długi przeciąg czasu poruszało umysły, aż wreszcie przestało je zajmować. Jan z Salisbury, dziejopis zagadnienia, który próbował sam dać mu rozwiązanie (podobne do Gilberta), ostatecznie orzekł, że „nie warto siwieć nad tym zagadnieniem", bo jest wiele innych równie ważnych. Z połową XII w. spór ucichł. Wiek XIII znalazł gotowe kompromisowe rozwiązanie, powzięte przez wiek XII i pogłę­bione przez studia nad Arystotelesem. Umiarkowanie realistyczne rozwiązanie, sformułowane klasycznie przez Alberta Wielkiego i Tomasza z Akwinu, skupiło wszystkich bez mała myślicieli i sporu o uniwersalia w XIII w. nie było. Natomiast odnowił się z całą gwałtownością w XIV w., a ówczesny przebieg jego, nacechowany potężnym wzrostem nominalizmu, zwiastował koniec scholastyki.

Podobne prace

Do góry